Spis newsów (Lucasfilm)

Wszystko o „Gwiezdnych Wojnach” Jonathanem W. Rinzlerem

5

Starszym stażom fanom Jonathata W. Rinzlera nie trzeba przedstawiać. To autor wspaniałych przewodników po produkcji. Ostatni z nich, ten o „Przebudzeniu Mocy” nie został jednak wydany. Ponad rok temu Jonathan wspominał o tym przewodniku. Planował też uruchomić bloga, na którym chciał ze swojej perspektywy ukazać zmiany w Lucasfilmie, które zapanowały od momentu, w którym przejął go Disney.

Blog zniknął z sieci po zaledwie kilku wpisach i rozmowie z prawnikami Disneya, którzy nie życzyli sobie tego typu wpisów. Nie żeby Rinzler próbował tam szkalować firmę.

Jonathan W. Rinzler założył własny kanał na YouTube i tam stara się odpowiadać na pytania związane z „Gwiezdnymi Wojnami”. Oczywiście bardziej tymi przed erą Disneya. Jednocześnie nie będzie tam poruszać tematów około Disneyowych, zgodnie z zakazem jaki ma w kontrakcie.

W pierwszej odsłonie przyznał, że trochę się dziwi skasowaniu tego „Making of” z Epizodu VII, zwłaszcza, że wszystkie złe rzeczy, które działy się w tej produkcji jak wypadek Harrisona Forda, czy Abrams rzucający wypowiedzenie i tak dotarły do mediów. W Disneyu chyba chcą, by o tym zapomniano.



Rinzler, będąc mocno związany z produkcjami Lucasa, wyraził też swoje zdanie na temat nowych filmów. Widział dwa sequele i spin-offy, a potem poprzestał. To nie są „Gwiezdne Wojny” jakie chciałby oglądać, nie jest widownią docelową tych filmów, zaś to co zobaczył było raczej ciężkie w odbiorze. Dla Riznelra „Gwiezdne Wojny” to przede wszystkim ekspresja wizji George’a Lucasa, tu jej nie ma. Choć jak przyznaje, może sam nie jest gotów na inne ujęcie sagi. Liczy jednak, że kiedyś pojawią się filmy z cyklu, które będą w jego opinii dobre.

Trylogia sequeli poza kanonem?

31

Od kilku dni po sieci krążą pewne plotki, które raczej trudno traktować poważnie. W każdym razie jak to w takich przypadkach bywa, zaczynają żyć własnym życiem i trafiają także do mediów filmowych. W skrócie mowa o tym, że trylogia sequeli przestanie być kanoniczna. Lucasfilm zaś miałby wolną rękę, by rozwijać markę.


Overlord DVD Doomcock

Najpierw jednak warto zadać sobie pytanie, kto stoi za tą plotką. To nasz „dobry znajomy”, Doomcock Overlord DVD. On twierdził, że Jon Favreau i Dave Filoni zakazali wstępu na plan „The Mandalorian” Kanthleen Kennedy. Wspominał też o pokazach testowych Epizodu IX, o tym, że jest nieskończony i że było wiele wersji. Wiele z plotek ma pewne podstawy, choć nie zawsze jest tak jak mówi Overlord, a przynajmniej nie tak dramatycznie.

To, że Disney i Lucasfilm ma problem z trylogią sequeli wiemy i bez Doomcocka. Liczyli na większe zyski, także z dodatków i bezgraniczną miłość fanów. Choć wciąż jest to dochodowy interes, to jednak nie jest tak różowo jak sobie by to Bob Iger wymarzył. I akcjonariusze. I to dla nich właśnie rozważana jest ta akcja. Trylogia sequeli zostałaby w pewien sposób zrebootowana. Nawet jeśli nie nakręciliby kolejnego Epizodu VII, VIII i IX, to kolejne produkcje pomijałyby ich istnienie, lub nawet zaprzeczały. Cała koncepcja miała by bardziej przypominać komiksowe multiwersum, z różnymi liniami czasowymi.

I tu dochodzimy do sedna doniesień Doomcocka. On twierdzi, że skasowanie trylogii sequeli wydarzyłoby się wewnątrz uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. W „Rebeliantach” pojawił się koncept świata między światami, którym Moc łączyła czas i przestrzeń. I to właśnie miałoby zostać wykorzystane do usunięcia trylogii sequeli. Stałyby się one legendami. Overlord DVD dodaje, że sprawcą wykorzystania tych czasowych manipulacji Mocą byłby Palpatine. Na drugiej Gwieździe Śmierci znajdowałaby się sala luster, z której używając technik Sithów , mógłby zmieniać wydarzenia. Tym samym wymazałby sequele.

Oczywiście, w takim przypadku nie ma co oczekiwać, że ktoś to w ogóle skomentuje. Niemniej jednak sam pomysł krąży po sieci i zbiera zwolenników.

Serialowe uniwersum Star Wars

20

W zeszłym roku zadebiutował pierwszy serial aktorski z uniwersum Gwiezdnych Wojen - Mandalorianin. Obecnie trwają prace nad jego drugim sezonem oraz co najmniej trzema innymi serialami aktorskimi (produkcji o Kenobim, Cassianie Andorze i projekcie Leslye Headland). Na szczegóły dotyczące tych produkcji przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, natomiast portal LRM Online zamieścił kilka plotek, które mogą dotyczyć dalszych planów związanych z serialowym uniwersum Star Wars.



Według źródeł portalu Lucasfilm planuje stworzyć kilka powiązanych ze sobą wspólną osią fabularną seriali. Swoistą inspiracją do tego miała być „Gra o Tron”, tylko zamiast tworzyć jedną epicką produkcję zdecydowali się stworzyć osobne produkcje o każdym z "rodów". Wszystkie one miałyby się jednak w pewnym zakresie przenikać. Pieczę nad tym serialowym uniwersum trzymać ma ponoć Dave Filoni. W jego skład wchodzić miałby „Mandalorianin” i cztery nowe seriale.

Bohaterką pierwszego z nich ma być Ahsoka Tano - może łączyć się to z plotkami o kobiecocentrycznym serialu Leslye Headland. Ahsokę zobaczymy również w drugim sezonie „Mandalorianina”. Drugi serial dotyczyć miałby Boby Fetta - przypomnijmy, że postać Boby pojawić się ma również w „Mandalorianinie”. Bohaterami trzeciego serialu mieliby być Ezra Bridger i Wielki Admirał Thrawn - mieliśmy wcześniej już plotki mówiące o przeprowadzaniu kastingów dla tych postaci. Czwarty z nowych seriali miałby być poświęcony nowej postaci.

Start całego projektu planowany jest ponoć na drugą połowę 2021 roku. Oznaczałoby to, że „Mandalorianin” wciągnięty w to musiałby być bez pełnego planu na całą historię. Trochę czasu przyjdzie nam jednak poczekać, aby zobaczyć czy te plotki się potwierdzą, a jeśli tak to w jakiej formie.

Dwa pozostałe już produkowane seriale (Kenobi i Cassian Andor) miałyby być niezwiązane z powyższym projektem serialowego uniwersum o wspólnej osi fabularnej.

Ewolucja kości Hana Solo

oficjalna
5

Kostki Hana Solo dało się wypatrzeć w klasycznej trylogii. Były drobnym, acz nic nie znaczącym ozdobnikiem. Dopiero z erą Disneya nadano im większe znaczenie, stały się przedmiotem, nie tylko tłem. Dziś prześledzimy sobie jak zmieniały się z czasem. Na oficjalnej zajęła się tym tematem archiwistka Lucasfilmu Madlyn Burkert.



W „Nowej nadziei” najłatwiej je zobaczyć w krótkim ujęciu w którym Chewbacca uderza w nie głową. Większość kostiumów i rekwizytów z tamtego okresu nie zachowało się w archiwach Lucasfilmu, ale jest dokumentacja. To były zwykle kostki do gry pomalowane na złoto.

Kości w „Nowej nadziei”


Pablo Hidalgo z Lucasfilmu przyznaje, że kostki w filmie było dość ciężko wypatrzeć. Ale przez moment pojawiły się w jednym kadrze komiksu „Star Wars #81: Jawas of Doom”, wydanym wg daty na okładce w marcu 1984. Gdy Han odzyskał „Sokoła” po bitwie o Endor, dostrzegł tam kości, które wygrał razem z „Sokołem”. Kości wróciły 40 lat później, podczas prac nad „Przebudzeniem Mocy”. Wówczas, gdy Han ponownie wrócił na najszybszy złom galaktyki, scenografowie stworzyli nowe kości. Znów bazując na zwykłych ziemskich kościach, które ponownie pomalowano na złoty kolor.Wg Burkert są one bardzo lekkie.


Porównanie kości, od lewej stworzone dla „Przebudzenia Mocy”, projekt koncepcyjny Laury Grant dla „Ostatniego Jedi”, kości użyte w „Hanie Solo”


W tych filmach kości były elementem tła, widziane z daleka nie musiały wydawać się gwiezdno-wojenne. Dlatego przemodelowano je na potrzeby „Ostatniego Jedi”, gdy stały się one istotnym symbolem, gdy Luke Skywalker oddał je wdowie po Hanie Solo, swojej siostrze Lei. Twórcy eksperymentowali z metalami, kości stały się większe, cięższe i miały różne znaczki na każdej stronie. Pozostały jednak złote.



Kości w „Hanie Solo”


Ich rola ponownie zwiększyła się w „Hanie Solo”, w dodatku znacząco. Projektanci wrócili więc do swojej pracy, tym razem postanowili je delikatnie zmniejszyć. Poprawili tym samym model z „Ostatniego Jedi”. Burkert tłumaczy, że każda taka decyzja jest podyktowana rolą rekwizytu w filmie, historii i tym jak długo będzie on widoczny na ekranie. Te kości zrobiono już w „hurtowych” ilościach, zakładając kontrolowane zużycie, lub wypadki. Rekwizyty niestety często niszczą się na planie, w przypadku takich jak te kości bardzo łatwo o zarysowania.

Aktorscy admirał Thrawn i Ezra Bridger?

9

Ciekawe plotki krążą po sieci. Chodzi o castingi znanych bohaterów, którzy mieliby się pojawić najprawdopodobniej w serialach aktorskich na Disney+. Wg TheDisinsider Lucasfilm szuka aktora, który wcieliłby się w role Wielkiego Armirała Thrawna. Nie jest to jedyna informacja tego typu. TheDirect donosi, że szukają także aktora, który wcieliłby się w Ezrę Bridgera. W tym wypadku szukają kogoś w wieku 30-40 lat, najlepiej o azjatyckich korzeniach, ale są otwarci także na ludzi z Bliskiego Wschodu, Latynosów czy Indian.



W obu przypadkach nie mamy żadnej innej informacji. Nie wiadomo też, w którym serialu mieliby się pojawić ci bohaterowie. Chyba już raczej nie będzie inwazji animków Filoniego na pełną skalę w „The Mandalorian”. Pomijając kwestię dedykowanych tym postaciom seriali, w grę wchodzą właściwie dwa projekty. Pierwszy to serial o Ahsoce, o którym krążą słuchy, drugi to coś czego jeszcze nie sugerowano w formie aktorskiej, czyli kontynuacja „Rebeliantów”. Spodziewaliśmy się, że będzie to animowany serial, ale Dave Filoni sugerował już, że jak będą mieć fabułę do przyszłych opowieści to popracują nad medium. Możliwe też, że te projekty będą jakoś ze sobą połączone (lub to jeden i ten sam projekt).

W każdym razie obecnie mamy całkiem niezłą obsadę, wciąż oczywiście nie potwierdzoną. Ahoskę miałaby zagrać Rosario Dawson, Rexa - Temuera Morrison, Bo-Katan - Katee Sackoff. Jest też plotka, iż Sabine zagra Sasha Banks. Cała czwórka prawdopodobnie wystąpi w „The Mandalorian”, choć w przypadku Morrisona możliwe, że zagra on Bobę Fetta. Natomiast mając już taką obsadę, można ją wykorzystać w innym serialu, w którym Ezra i Thrawn bardzo by pasowali. Zobaczymy, kiedy Dave Filoni zacznie nas wprowadzać w szczegóły. Jednego możemy być pewni, jeśli plotki są prawdziwe to produkcję tę z pewnością zobaczymy na Disney+.

Dziwne plotki o serialu Leslye Headland

19

O serialu Leslye Headland, wiemy niewiele, poza tym, że ma to być serial w jakiś sposób kobietocentryczny. Nic więcej nie zdradzono. Ale o serialu krążą ciekawe plotki, w których oczywiście pewnie jest trochę prawdy.



Zacznijmy jednak od tego, co w sieci niektórzy traktują jako zarzut wobec Headland. Scenarzystka pracowała w przez pięć lat w wytwórni Miramax, należącej do braci Weinsteinów. Co więcej przez rok, była osobistą asystentką Harveya Weinsteina. Tego samego, który molestował Lupitę Nyong’o i wiele innych kobiet. Owszem jego zachowanie jest karalne i wymiar sprawiedliwości się tym zajął, ale warto jednak pamiętać także o jego dorobku filmowym. To ten miał wpływ na przebieg kariery Leslye. Harvey osobiście wyprodukował takie filmy jak „Gandahar”, „Mój tydzień z Marilyn”, „Gangi Nowego Jorku”, „Pan i władca: Na krańcu świata”, „Zakochany Szekspir”, „Dziewięć” czy „Malena”. W przypadku Headland wspominając o jej pracy, zapomina się na czym ona polegała. Na pomocy w zarządzaniu firmą i produkcją filmów. Innymi słowy, Leslye mogła uczyć się od jednego z najlepszych w branży. No i została zatrudniona przez była asystentkę Stevena Spielberga, która potem stała się słynną producentką, czyli Kathleen Kennedy. Swoją drogą przyłapano Leslye na tym, że pousuwała niedawno swoje stare tweety, więc jak to w takich przypadkach bywa, ludzie drążą.

Na tym kontrowersje się nie kończą. Otóż podobno CEO Disneya Bob Chapek, a także Bob Iger, który miał przejść na emeryturę, ale z powodu COVID-19 pozostaje w filmie jako uber-CEO, byli bardzo zaskoczeni ogłoszeniem tej informacji. Ukazała się ona w Variety, nie jako przeciek, ale jako ogłoszenie. Prezesi Disneya jakoby nic o niej nie wiedzieli i nie spodobało im się to. Jedni twierdza, że poszło o kobiecocentryczność i politykę, inni o grę o wpływy w Lucasfilmie i kontrolę nad „Gwiezdnymi Wojnami” (różne doniesienia o starciach na linii Kennedy - Jon Favreau). Ale chyba podstawowy problem znajduje się właśnie w poprzednim paragrafie. Choć Headland osobiście raczej nie miała nic wspólnego z zachowaniem Weinsteina, to jednak część osób reaguje dziś na jego nazwisko alergicznie. Skojarzenie to nie łatwo wyplenić. Dział prawny i PR Disneya są tym zaniepokojone, nie chcą mieć jakiś kolejnych kontrowersji przy „Gwiezdnych Wojnach” czy innych produktach Disneya. Niektóre doniesienia sugerują, że umowa z Headland została podpisana bez konsultacji z tymi działami i obaj panowie są zaskoczeni, no i tym samym niezbyt zadowoleni.

A wygląda na to, że w Disneyu jakiekolwiek zbędne kontrowersje są obecnie niemile widziane. Zarząd robi wszystko by firma stanęła na nogi i znów była zyskowna. Iger został w firmie, by ją ratować, ale w obliczu COVID-19 ma trochę małe pole do manewru. Parki są zamknięte (choć w Orlando obecnie wiceprezydent USA Mike Pence, rozważał w jakim rygorze powinny działać po otwarciu), kina są zamknięte, produkty licencjonowane też nie przynoszą tyle zysku (bo ludzie zajmują się innymi rzeczami). Najlepszą metodą jest przeczekać ten czas i to właśnie robi Disney, jednocześnie zabezpieczając się na przyszłość, choćby przesuwając premiery filmów. Niestety nikt nie wie, ile jeszcze ta sytuacja potrwa. Obecnie Disney podpisał umowy z bankami, na mocy których ma otwartą linię kredytową na 13 miliardów USD. 5 miliardów to kredyt który wygaśnie za rok (o ile nie zostanie przedłużony), 4 miliardy USD to kwota z którą Disney musi się rozliczyć w 2023. Cześć zadłużenia rozłożone nawet do lat 60. Holding wydaje się być gotowy na dużo gorszy scenariusz niż obecny. Natomiast w obliczu takich wyzwań, faktycznie mogli być zaskoczeni tym, że o nowym serialu dowiedzieli się z mediów. A czy jest tam coś więcej, tego na razie nie jesteśmy w stanie zweryfikować.

Mark Hamill i Lucasfilm dziękują walczącym z koronawirusem

4

Kilka tygodni temu ILM doceniło walczących z COVID-19. Od tego czasu liczba przypadków w samych tylko Stanach się już podwoiła, a walka z koronawirusem trwa na wielu frontach. Mark Hamill i Lucasfilm postanowili podziękować tym, którzy zwalczają tę zarazę. Zwłaszcza fanom.

Czwarty aktorski serial w produkcji

oficjalna
36

Kolejne potwierdzenie plotki o której już słyszeliśmy. Lucasfilm pracuje nad czwartym serialem aktorskim dla Disney+, a za jego sterami stanie Leslye Headland. Na razie nic więcej nie wiadomo na temat projektu, ani czego ma dotyczyć, ani kiedy go zobaczymy. O angażu Leslye pisaliśmy już dwa tygodnie temu.



Pierwszy serial aktorski, to jest „The Mandalorian” doczekał się właśnie drugiego sezonu. Obecnie trwają też prace nad serialem o Cassianie Andorze osadzonym na 5 lat przed „Łotrem 1”, oraz serialu o Kenobim, który będzie umiejscowiony między III i IV Epizodem.

„Skywalker. Odrodzenie” od dziś na Disney+

9

Dziś celebrujemy Dzień Gwiezdnych Wojen, międzynarodowy, czyli 4 maja. Z tej okazji Disney przygotował kilka atrakcji. Jedną z nich jest „Skywalker. Odrodzenie”, które od dzisiaj jest dostępne dla subskrybentów Disney+.

By uczcić to, że cała saga będzie dostępna do zobaczenia w jednym miejscu, Disney i Lucasfilm przygotowały specjalny plakat okolicznościowy.



U nas oczywiście nie ma Disney+ i jeszcze sobie na niego poczekamy. Ale na pocieszenie warto dodać, że w tym tygodniu IX Epizod pojawi się u nas na DVD i Blu-ray.

Sam Witwer o kulisach Dartha Maula w „Hanie Solo”

40

Sam Witwer promując ostatni sezon „Wojen klonów” opowiedział też kilka ciekawostek dotyczących „Hana Solo” i kwestii Dartha Maula w tym filmie.

Witwer wspomniał, że gdy zapytano go o Dartha Maula, to od razu zadzwonił do Lucasfilmu. Zazwyczaj w takich przypadkach mówi, że zgadza się na to, by ktoś inny przejął rolę, ale nie w przypadku Maula. Powiedział im: „zróbcie co uważacie za słuszne, ale popełnicie wielki błąd, jeśli mnie nie zatrudnicie”. Dodał, że liczą na fanów. Owszem, wielu fanów powie, że tego nie kupuje, bowiem Maul zginął w „Mrocznym widmie” Ale wielu innych fanów powie, że z „Wojen klonów” wiedzą o co chodzi i interesuje ich Kolektyw Cienia. Dlatego zależało mu na tym, by skonstruować tę scenę tak, by fani wpierw usłyszeli głos, a dopiero potem zobaczyli postać. A tak się składa, że Witwer podkłada głos Maulowi od dekady, więc zdecydowanie łatwiej tym fanom, którzy wiedzą, że Darth wrócił, rozpoznać głos Sama.



Witwer przyznał, że początkowo głos Maula nagrał Peter Serafinowicz, który podkładał go w Epizodzie I. Ale to była decyzja kogoś spoza Lucasfilmu. Tam ktoś sprawdził, listę aktorów z „Mrocznego widma” i ściągnięto Petera. Witwer robił tu śledztwo, okazało się nawet, że jeden z producentów „Hana Solo” nie miał świadomości, że coś takiego jak „Wojny klonów” istniało. Natomiast ludzie, którzy pracowali od dawna w Lucasfilmie, zachęcali Sama, by spróbował zawalczyć o tę rolę. Wspierali go choćby pracownicy ILM.

Przy okazji tych zorganizowanych nacisków, pracownicy Lucasfilmu wiedzieli, że poza Witwerem należy na pokład ściągnąć Dave’a Filoniego. W końcu to on od lat, początkowo pod czujnym okiem George’a Lucasa, rozwijał postać Maula. Kto mógłby ją lepiej rozumieć?

Jak już zaczęły się rozmowy, producenci byli bardzo otwarci na sugestie. Słuchali dlaczego Maul się śmieje, jak powinien siedzieć, jak ma wyglądać jego miecz. Ron Howard był szczęśliwy, gdy dowiedział się, że „Wojny klonów” to dziecko George’a Lucasa i może kontynuować jego wizję rozwoju tej postaci.

Jedną z takich ciekawostek było nakręcenie ponownie scen z Maulem. Po zatrudnieniu do projektu Dave’a Filoniego (i Sama Witwera), okazało się, że scena z Maulem wymaga poprawy, gdyż nie jest zgodna z ustanowionym kanonem. Sam tłumaczy twórców, którzy musieli przygotowywać wszystko w szaleńczym tempie, ale skoro zatrudnili specjalistów, to byli otwarci na poprawki. Witwer tłumaczy, że to co robił Serafinowicz i inni nie było złe, ale bardziej pasowało do „Mrocznego widma”. Natomiast od tamtego czasu postać Maula mocno się zmieniła w „Wojnach klonów” i to pominięto. Niestety nie zdradził szczegółów.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka o „Hanie Solo”. Raczej to potwierdzenie tego, co wiemy. Od „Przebudzenia Mocy” filmy Disneya miały pojawiać się tradycyjnie w maju. VII Epizod przesunięto. Potem nowym początkiem miał być „Ostatni Jedi”, ale tam także trzeba było przesunąć premierę na grudzień. To właśnie „Han Solo” miał być pierwszym filmem (z wielu), które ponownie miały mieć premierę w maju, zgodnie z tradycją. Wiedzieliśmy o tym, ale teraz potwierdza to także „The Art of Star Wars: The Rise of Skywalker”. „Skywalker. Odrodzenie” miało być drugim, ale wraz z zastąpieniem Colina Trevorrowa przez J.J. Abramsa, wrócono do grudniowej premiery, by dać twórcom trochę więcej czasu.

Kobiecocentryczny serial Star Wars na Disney+?

16

Nie wiemy co z Cassianem i Obi-Wanem, a Disney+ i Lucasfilm szykują już kolejną produkcję serialową. Ma go napisać i poprowadzić Leslye Headland, serial zaś jak donosi Variety i Hollywood Reporter ma być kobietocentryczny. Co więcej umowa z Headland została już podpisana kilka miesięcy temu. Ona sama nawet pojawiła się na premierze „Skywalker. Odrodzenie”, ale wówczas wzięto ją za kolejną celebrytkę z Hollywood, a nie kogoś ze Starwarsówka.



Headland zasłynęła ostatnio produkcją dla Netflixa serialu „Russian Doll”. Podobno nowy serial gwiezdno-wojenny ma się dziać w innym okresie w historii niż pozostałe. Co to oznacza, nie wiemy. Nie wiadomo także, czy ma to być jeden z seriali o których słyszeliśmy (także z kobietami w rolach głównych), czyli o doktor Aphrze czy serialu o Ahsoce z Rosario Dawson. Na razie musimy poczekać na oficjalne potwierdzenie, może wówczas pojawią się szczegóły.

Trzeci sezon „The Mandalorian” w preprodukcji

15

Zaczynamy od bardzo istotnej wiadomości. Według Variety Jon Favreau pracuje już nad scenariuszami trzeciego sezonu „The Mandalorian”. Dodatkowo wiceprezes Lucasfilmu Doug Chiang, który odpowiada za projekty, także zajmuje się serialem osobiście. Preprodukcja kolejnego sezonu rozpoczęła się na dobre. Co więcej zaczęła się chyba 3 kwietnia 2020, tak przynajmniej twierdzą źródła.



Drugi sezon jest kończony. W przeciwieństwie do wielu innych seriali, tam zdjęcia udało się zamknąć przed konsekwencjami pandemii COVID-19. Powinniśmy zobaczyć drugi sezon w październiku.

MakingStarWars tymczasem uzupełniło swoje wcześniejsze doniesienia na temat Jamie Lee Curtis. Według nich aktorka faktycznie pojawiła się na planie, czytała scenariusz, robiła przymiarki do kostiumu i może nagrała jakiś fragment z małą ekipą. Jej rola w drugim sezonie będzie niewielka, na zasadzie pojawienia się i dopiero w trzecim sezonie zostanie rozwinięta. O ile oczywiście nic się nie zmieni.

My na razie czekamy na potwierdzenia bardziej oficjalne, kto dołączył do ekipy. Wpierw jednak pewnie zobaczymy dokument o powstawaniu serialu, który wyląduje na Disney+ w maju.

„Disney Gallery: The Mandalorian” zadebiutuje 4 maja

12

Disney i Lucasfilm postanowiły uczcić tegoroczny 4 maj niecodzienną premierą. Po pierwsze na Disney+ zobaczymy nowy serial – „Disney Gallery: The Mandalorian”, który będzie ukazywał kulisy produkcji pierwszego sezonu. Jon Favreau zaprosił do udziału w tym przedsięwzięciu obsadę i ekipę. Będzie on gospodarzem serii, poprowadzi dyskusję z uczestnikami.



Serial będzie składać się z ośmiu odcinków, pierwszy zobaczymy w poniedziałek (4 maja), kolejne co piątek. Każdy z odcinków ukaże inny aspekt produkcji.

Czwartego maja, także na Disney+ zobaczymy finał siódmego sezonu „Wojen klonów”. Tym razem to prawdopodobnie już ostateczne zakończenie serii.

Zaś przechodząc do plotek, Rosario Dawson zapytana o rolę Ahsoki w „The Mandalorian” powiedziała, że to nie jest potwierdzone, ale gdy zostanie będzie bardzo szczęśliwa. Już jest podekscytowana, że to może nastąpić w przyszłości. A właściwie jest pewna na milion i jeden procent dzięki fanom. Można zatem założyć, że aktorka sama potwierdziła nie tylko swój udział, ale i rolę, w której ją zobaczymy. Na oficjalne potwierdzenie pewnie sobie trochę poczekamy. Poza Rosario, do obsady powinni dołączyć też: Jamie Lee Curtis i Michael Biehn.

Dodatkowo wygląda, że wróci też Ming-Na Wen, czyli Fennec Shand. Mogliśmy ją zobaczyć w piątym odcinku. Wydawać by się mogło, że zginęła, ale w końcówce odcinka można było dostrzec kogoś przy jej ciele. Kim jest ten, który ją uratował, nie wiadomo. Można spekulować. Podobno mamy też zobaczyć szturmowców pustynnych i imperialnych artylerzystów.

Natomiast Taika Watiti potwierdził, że nie wyreżyserował ani jednego odcinka drugiego sezonu. Bardzo nad tym boleje, ale pracował nad filmem „Next Goal Wins” i ciężko było to połączyć. Na razie oficjalnie wiemy, że reżyserią odcinków zajęli się: Dave Filoni, Jon Favreau, Rick Famuyiwa oraz Carl Weathers. Krążą plotki o tym, że wróci także Bryce Dallas Howard oraz zadebiutuje Robert Rodriguez.

Drugi sezon pojawi się na Disney+ jesienią.

Serial o Cassianie Andorze wstrzymany

12



Mamy kolejną ofiarę koronawirusa. Jak zdradził Neal Scanlan, po sześciu tygodniach pracy nad serialem o Cassianie Andorze ekipa została rozesłana do domu, a prace wstrzymane. Obecnie nie wiadomo na jak długo produkcja została zawieszona i czy wpłynie to na datę premiery. Ta co prawda została na razie ogłoszona na rok 2021 bez wskazania miesiąca, więc Disney ma szansę ją utrzymać. Przynajmniej tym razem w Lucasfilmie nikogo chyba nie zwolnili.

Inna ciekawostka mówi, że do ekipy dołączył Luke Hall, który ma zostać głównym scenografem serialu. Wcześniej odpowiadał za „Czarnobyl” oraz za pilota skasowanego już spin-offa „Gry o tron”. Pracował także przy „Królu Arturze: Legendzie miecza”.

Diego Luna natomiast przyznał, że ma trochę problemów z tym serialem, bowiem wszyscy wiemy jak to się skończy. Cokolwiek, by się nie działo, „Łotr 1” ukazuje nam definitywny koniec Cassiana. Z drugiej strony z „Łotrem 1” jest bardzo podobnie, bowiem tam też z góry znaliśmy już zakończenie. Tyle, że tam nie znaliśmy bohaterów. Teraz będziemy dobrze wiedzieć do czego Andor jest zdolny, a do czego nie. Tak więc najtrudniej będzie to zacząć.

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o tym, co pisaliśmy przy okazji serialu o Obi-Wanie, jakby ktoś przeczył. Rosario Dawson podobno podpisała kontrakt, by zagrać Ahsokę w kilku serialach. Pierwszy to „The Mandalorian”, drugi to zapewne ten domniemany serial o Tano. A co z pozostałymi? Czy wystąpi w Kenobim, czy także w Cassianie? Zobaczymy.

Okładka polskiego steelbooka „Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie”

23

W uzupełnieniu wiadomości o polskim wydaniu „Skywalker. Odrodzenie” na DVD i Blu-ray, pojawiło się jeszcze jedno. Steelbox, czyli wersja limitowana. Ma kosztować ponad 100 PLN. Podobnie jak dwie poprzednie wersje, pojawi się 8 maja, czyli równo za miesiąc. Galapagos tymczasem opublikował oficjalny opis wydania.

Opis filmu:
Lucasfilm i reżyser J.J. Abrams ponownie łączą siły, aby zabrać widzów w spektakularną podróż do odległej galaktyki. Film „Skywalker. Odrodzenie” to fascynujące zakończenie sagi Skywalkerów – narodzą się nowe legendy i ostatecznie zostanie rozstrzygnięta bitwa o wolność.

Rok produkcji: 2019
Kraj produkcji: USA
Czas trwania filmu: 142 min.
Wersja wydania: 1
Wersje językowe filmu: angielska, czeska, polski dubbing
Dźwięk wersji oryginalnej filmu: Dolby Digital 5.1
Napisy: angielskie, polskie, czeskie
Wersja dla niesłyszących: angielska
Licencja: film do sprzedaży detalicznej bez licencji do wypożyczania
Dodatki:
Dziedzictwo Skywalkerów; Pasaana: pościg śmigaczy; Obcy na pustyni; D-O: klucz do przeszłości; Warwick i syn; Tworzenie stworzeń




Plus mamy jeszcze dwie ciekawostki. Eunice Huthart, koordynator kaskaderów w IX Epizodzie przyznała, że ten film jest wyjątkowy pod jednym względem. Otóż zazwyczaj w filmach w skończonym produkcie znajduje się 60, 65 może 70 % nakręconych sekwencji akcji. W przypadku „Skywalker. Odrodzenie” jego zdaniem jest to 90%. Niestety Huthart nie była tu zbyt precyzyjny, czy mówiła o całych scenach, wszystkich elementach akcji, czy całości materiału. Patrząc na to jak film jest pocięty i ile ma różnych, krótkich elementów, można zaryzykować stwierdzenie, że większość akcji, które robili w jakiejś formie znalazła się w filmie. Tu warto też przypomnieć, że reżyser drugiej ekipy, czyli Victoria Mahoney wspominając pracę nad pościgiem na Pasanie (w dużej mierze to jej dzieło), właśnie mówiła, że sekwencja była dłuższa, ale została to skrócone. Pytaniem otwartym właśnie pozostaje jak.

Chris Terrio, współscenarzysta przyznał natomiast, że jeszcze żaden inny film nad którym pracował nie był tyle razy przepisywany. Mówił wręcz, że mieli nowy scenariusz każdego poranka i cały czas myśleli, że to nie jest wystarczająco dobre. Pochwalił też ekipę, która potrafiła się dostosować. A co do zmian, Terrio powiedział, że część scen, które wycieli była zbyt ambitna. Inne rzeczy były zbyt mocne, a jeszcze inne zbyt proste. Jedne były zbyt nostalgiczne, a inne odchodziły zbyt daleko. Musieli znaleźć równowagę, stąd tyle nawrotek.

Neal Scanlan o pracy nad serialem o Cassianie Andorze

8

To akurat nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, Neal Scanlan, który w Lucasfilmie odpowiada za efekty specjalne, a dokładniej za tworzenie wszelkiej maści stworów i obcych, potwierdził, że pracuje obecnie nad serialem o Cassianie Andorze.



Odpowiedział na kilka pytań dla Movieweb. Przyznał, że dla niego praca nad serialem właściwie nie różni się od pracy przy filmach. Ale jednocześnie dodał, że nie muszą tu osiągać kompromisów. Z punktu widzenia osób tworzących stwory sposób pracy pozostaje bez zmian. Ale jest jeden plus, mogą wyciągać i wykorzystywać stwory, które stworzyli do filmów Disneya, a które nie załapały się z różnych względów w finalnym produkcie. Wiele takich istot wycięto, teraz wrócą w trochę zmienionej formie (głównie w innym celu fabularnym, z nową historią).

Scanlan zapytany o kolejne projekty (filmowe), odparł, że zarówno uczestniczy w dyskusjach w pewnym sensie, jak i nie uczestniczy w nich. Mówi, że w Lucasfilmie dużo się rozmawia, dużo się zastanawiają nad kolejnymi krokami. Ale w tej materii, co to będą za projekty Neal nie jest decyzyjną osobą.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.