Spis newsów (Lucasfilm)

Serial aktorski o Cassianie Andorze

oficjalna
65

Dziś szef Disneya Bob Iger ogłosił, że trwają prace nad kolejnym serialem aktorskim z „Gwiezdnych Wojen”. Tym razem Lucasfilm przygotowuje serial o przygodach Cassiana Andora, znanego nam z „Łotra 1”.



Serial, podobnie jak „The Mandalorian”, powstaje z myślą o platformę streamingową Disneya, czyli Disney+. Produkcja serialu rozpocznie się w przyszłym roku. Będzie ukazywać przygody Cassiana Andora przed wydarzeniami z „Łotra 1”. Co ważniejsze, Diego Luna powróci do tej roli.

– Powrót do uniwersum „Gwiezdnych Wojen” to coś bardzo specjalnego dla mnie – mówi Luna. – Mam wiele wspomnień ze wspaniałej pracy, którą zrobiliśmy, a także wiele znajomości z tamtej podróży. Teraz czeka nas kolejna fantastyczna przygoda w nowej i ekscytującej formule, która daje szansę by lepiej eksplorować tę postać.
Serial będzie thrillerem szpiegowskim, ukazującej daremne misje w celu przywrócenia nadziei w galaktyce pod bezwzględnymi rządami Imperium. Data premiery nie została jeszcze ustalona.

Temat na forum

Boty, oceny i „Ruch Oporu”, afery z Rotten Tomatoes ciąg dalszy

12

Serwis Rotten Tomatoes chyba nie ma szczęścia do „Gwiezdnych Wojen”. Ostatnio pisaliśmy o nowym algorytmie, który miałby usuwać złośliwie wystawiane sztuczne oceny (więcej), a który wykorzystano w redakcyjnym zestawieniu. Wyszło dość, dziwnie, zwłaszcza, że wmieszano to także potencjalne rosyjskie boty i celowe trollowanie. Teraz wiarygodność Rotten Tomatoes jest podważana z drugiej strony.

Pamiętamy, że serial „Ruch Oporu” miał dość ciężki start, jeśli chodzi o oczekiwania fanów. Wiązało się to z olbrzymią liczbą dislek’ów (w sumie zebrał ich chyba 148 tysięcy). Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że większość zapowiedzi poszczególnych odcinków jest zdecydowanie częściej (tak średnio dwa razy) oceniana pozytywnie. I na pewno liczby ocen nie są tak wysokie.

Jednak inaczej sprawa wygląda na Rotten Tomatoes. Tam dziś ocen użytkowników kształtuje się na 77%. Jeszcze parę dni temu było to 84% i nie byłoby w tym żadnego problemu, gdyby nie fani „wojujący” z Lucasfilmem. Jeden z nich zauważył, że spora część ocen (obecnie około połowy) to oceny 5 (czyli najlepsze) ale wystawione z nowych kont, które nigdy wcześniej nie udzielały się w serwisie. Później zresztą też nie. Dokładnie takich, jakie wykluczono przy nowym zestawieniu z „Ostatnim Jedi”.



Użytkownik Dataracer obwinia Lucasfilm o celowe działanie, w co akurat trudno uwierzyć. Raz akcja ma za mały skutek (a LFL ma teraz poważniejsze zadania), dwa jeśli faktycznie aż tyle kont ile wskazał jest fałszywych, to przy ilości tysiąca wygląda to raczej na partyzantkę. Lucasfilm właściwie nie miałby po co tak działać. Jak dobrze widać przy ocenach zapowiedzi kolejnych odcinków „Ruch Oporu” zaczyna bronić się sam.

A kto odpowiada za te fałszywki? Teorii snuć można wiele, od oddanych fanów „Ruchu Oporu”, którzy chcą docenić serial i czasem trochę się zapędzają. Równie dobrze mogą to być niezadowoleni fani próbujący zdyskredytować LFL czy Rotten Tomatoes. Pewnie da się podciągnąć pod to rosyjskie, irańskie lub północnokoreańskie boty. Niemniej jednak największy problem z tymi ocenami ma sam serwis Rotten Tomateos, bo on musi zadbać o swoją wiarygodność. Zaś celowe zaniżanie lub zawyżanie ocen zdecydowanie temu nie pomaga, niezależnie kto odpowiada za taką akcję.

Dla nas jednak najważniejsze jest to, że po trudnym początku, „Ruch Oporu” broni się sam i zdobywa swoje miejsce w świadomości (i sercach) fanów. A znaczące coś oceny w serwisach typu Rotten Tomateos chyba powinny odejść do lamusa.

ILM zakłada dział telewizyjny

6

Kolejne zmiany w Lucasfilm. ILM się rozrasta i otwiera nowy dział – ILM TV. W dodatku nowe studio ILM zostanie otworzone w Londynie. Obecnie firma ma swoją siedzibę w San Francisco, a także oddziały w Vancouver i Singapurze.


Jonathan Privett, Louise Hussey, Stefan Drury i Hayden Jones


Działem telewizyjnym ILM pokierują Hayden Jones, Jonathan Privett (obaj byli kierownikami przy tworzeniu efektów), a także producenci – Louise Hussey i Stefan Drury. Wcześniej ekipa ta nadzorowała dział telewizyjny firmy DNEG (Double Negative, będącej częścią Prime Focus, podwykonawcy ILM np. przy konwersji 3D „Mrocznego widma”). Ekipa ta została nagrodzona BAFTĄ za swoją pracę przy serialu „Black Mirror”.

Pierwszym projektem nowego studia ILM TV będzie „The Mandalorian” Jona Favreau, czyli serial aktorski w świecie „Gwiezdnych Wojen”, a także serial „Krypton” dla stacji SYFY.

Rob Bredow, szef ILM jest bardzo dumny z tego, że po uruchomieniu ILMxLAB udało się stworzyć kolejną, innowacyjną odnogę ILM. Zwłaszcza, że taki rozwój nie dzieje się często.

Jeśli chodzi o seriale, to ILM może się tu pochwalić przede wszystkim „Kronikami młodego Indiany Jonesa”, gdzie udało im się osiągnąć jakość porównywalną z efektami filmów kinowych, a przy tym stworzyć podwaliny pod efekty wykorzystane w prequelach, a które zmieniły świat efektów specjalnych. Dziś świat telewizji cyfrowej, a także platform streamingowych rozwija się, pojawiają się nowe wymagania i okazje, by wykorzystać legendarne talenty Industrial Light & Magic, łącząc je z nowymi pomysłami, wyzwaniami i nowymi ludźmi.

Abrams koryguje kurs „Gwiezdnych Wojen”

104

Na początek ważna informacja. John Williams ostatnio musiał odwołać między innymi koncert 26 października w londyńskim Royal Albert Hall, czy 3 i 4 listopada w Wiedniu i wylądował w szpitalu. Szczęśliwie w tym tygodniu wraca do Los Angeles. Maestro czuje się lepiej.

Pytaniem otwartym pozostaje to, jak wpłynie to na pracę Williamsa przy Epizodzie IX. Niektóre źródła sugerują, że może on nie zdążyć lub pominąć kwestie skomponowania muzyki specjalnie do zwiastuna, o czym pisaliśmy tutaj.

Bardzo ciekawy artykuł dotyczący przyszłości J.J. Abramsa pojawił się na Variety. Otóż Abrams prawdopodobnie podpisze mega-umowę i na parę lat zwiąże się z którymś hollywoodzkim studiem. Krążą plotki, że proponowano Abramsowi, by objął Lucasfilm, ale on nie chciał. Woli być producentem i reżyserem, a nie menadżerem studia filmowego. W każdym razie J.J. rozmawia z różnymi gigantami Hollywoodu. Jednym z nich jest Bob Iger, który bardzo chętnie przygarnąłby Abramsa pod swoje skrzydła. Zresztą obaj panowie mają bardzo dobrą relację. I tu jak donosi Variety, Abrams wykonuje dla Igera teraz bardzo ważną misję. Na „Gwiezdnych Wojnach” da się zarabiać, ale ostatnie dwa filmy sprawiły, że nie królują one w box-officie. „Ostatni Jedi” podzielił fanów, „Han Solo” nie zaskarbił sobie przychylności szerokiej publiczności. Abrams ma uczynić „Gwiezdne Wojny” znowu wielkimi i ma tu wolną rękę, co wiąże się właśnie ze zmianą kursu wytyczonego przez „Ostatniego Jedi”. To nie pierwsza informacja o tym, że Epizod IX będzie bliższy stylowi „Przebudzenia Mocy”, niż VIII Epizodu.



Poniekąd w bardzo specyficzny sposób, potwierdzenia tej korekty kursu ludzie doszukują się też u Johna Boyegi. Jeden z fanów na twitterze napisał Boyedze, że bardzo podobał mu się Finn w VII Epizodzie i ma nadzieję, że Abrams skieruje tę postać na właściwe tory. Boyega szybko polubił post. Zwykła uprzejmość, czy może coś więcej?



Patrząc na Twitter czy Instagram (w tym wypadku żony Oscara Isaaca), wiemy, że zdjęcia w Jordanii wciąż trwają. Adam Driver natomiast przyznał niedawno, że wraz z Abramsem chcą zrobić coś konkretnego z Kylo Renem. Nie zdradził jednak niczego więcej.

Richard E. Grant przyznał, że na castingu do Epizodu IX musiał odegrać scenę przesłuchania pochodzącą z jakiegoś filmu klasy B z lat 40. poprzedniego stulecia. Prawdopodobnie w ogóle nie ma nic wspólnego z jego rolą w filmie. Przypominamy, że odtwórcy Rey i Finna mierzyli się z fragmentem wyjętym z „Igrzysk śmierci”.

Na koniec szalona plotka. Otóż pojawiła się informacja, że Matt Smith zagra młodego Palpatine’a. Jeszcze są kolejne o nowych superbroniach i pojedynkach duchów Mocy, cóż wchodzenie w szczegóły lepiej sobie odpuścić i poczekać na przecieki.

Pierwszy zwiastun „Ostatniego Jedi” w wersji re-edit

35

Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, że fani chcą przerobić „Ostatniego Jedi”. Ivan Ortega ma zdecydowanie prostszy cel. Chciałby tylko film przemontować poprawiając kilka najbardziej drażniących treści. Od paru dni w sieci jest dostępny pierwszy zwiastun przemontowanego „Ostatniego Jedi”, którego autorem jest Ortega.



Zobaczymy, czy autorowi starczy sił na coś więcej niż tylko zwiastun. I jak będzie można ten film obejrzeć? Gwoli przypomnienia, gdy „Mroczne widmo” podzieliło fanów sagi, także wtedy pojawiła się wersja przemontowana, tak zwane „The Phantom Edit”. Właściwie była to wersja głównie skrócona, wycięto dużą część wygłupów Jar Jara, zmniejszono rolę małego Anakina, no i pocięto wątek midi-chlorianów. „The Phantom Edit” można było oglądać jedynie ściągając pirackie kopie. Lucasfilm oczywiście starał się je zwalczać. Ciekawe jak będzie tym razem.

Znamy polską datę premiery Epizodu IX

47



Disney Polska ustalił datę IX części „Gwiezdnych Wojen”. Podobnie jak w przypadku poprzednich produkcji, tak i tym razem zobaczymy film dokładnie na dzień przed oficjalną, amerykańską premierą.

W Polsce Epizod IX wejdzie do kin 19 grudnia 2019. Można spokojnie liczyć, że w czwartek koło 19:00 – 20:00 zaczną się pierwsze seanse, zaś normalny bieg filmu rozpocznie się 20 grudnia. Choć kto wie, może pierwsze seanse znów będą mieć miejsce jeszcze dzień wcześniej.

W niektórych krajach europejskich, jak Szwecji czy Francji film pojawi się już 18 grudnia.

Dotychczas premiery „Gwiezdnych Wojen” Disneya lepiej radziły sobie w grudniu. Miejmy nadzieję, że tak też będzie tym razem. Dodatkowo warto przypomnieć, że film J.J. Abramsa wejdzie już do kin po prawdopodobnej premierze serialu aktorskiego – „The Mandalorian”. Lucasfilm liczy, że ta produkcja pomoże lepiej zareklamować kolejną kinową odsłonę. Oby tylko nie przegrzali rynku.

Włamanie na planie „The Mandalorian”

16

Niecodzienną informację o produkcji serialu aktorskiego „The Mandalorian” podał Blast. Otóż na planie doszło do włamania. Zniknął sprzęt i karty pamięci.



Zdjęcia do „The Mandalorian”, czyli serialu aktorskiego na cyfrową platformę Disneya, który zadebiutuje w przyszłym roku, trwają od jakiegoś czasu w Los Angeles, dokładniej w Manhattan Beach Studios. Produkcję nadzoruje Jon Favreau, zaś lokalizacja sprawia, iż fani z Miasta Aniołów mogą nam dostarczać kolejnych przecieków, przy okazji obserwując miejsce kręcenia. Zainteresowanie serialem jest spore, podobnie jak ochrona. Nie uchroniło to jednak producentów przed kradzieżą. Policja pojawiła się na planie i śledztwo trwa. Własne śledztwo prowadzi także Lucasfilm.

Do kradzieży doszło w nocy. Pomijając fakt, że zginął sprzęt, w tym także kamery potrzebne do zdjęć, zginęły także karty pamięci, na których mogą być bardzo ważne informacje na temat serialu. Takie, których Lucasfilm nie chciałby ujawnić przed premierą serialu (spoilery itp.). Zobaczymy na ile te wieści pojawią się w sieci, a na ile była to „zwykła” kradzież. Ciekawe na ile wpłynie to także na politykę informacyjną Lucasfilmu. Dziś nawet nie wiemy, kto gra w tym serialu. Te informacje powinny były pojawić się wraz medialnym uruchomieniem projektu platformy streamingowej. Zobaczymy, czy teraz Lucasfilm nie zastosuje ucieczki do przodu i nie obwieści kilku rzeczy wcześniej.

Przypominamy, że poza policją na planie w zeszłym tygodniu pojawił się także George Lucas.

Nie ma zgody na nabijanie się z Kylo Rena

34

Już od premiery zwiastuna filmu „Ralph Demolka w internecie” widzowie wiedzą, że w kolejnej produkcji Pixara pojawią się liczne nawiązania do innych franczyz, w tym do Gwiezdnych Wojen.

Okazało się jednak, że nie wszystkie pomysły twórców mogą znaleźć się w ostatecznym filmie. W jednym z wywiadów reżyser Rich Moore podzielił się ciekawą informacją. W pewnej scenie mieliśmy ujrzeć bowiem Kylo Rena, który zachowuje się jak rozpieszczone dziecko. Gdy twórcy filmu podzielili się pomysłem z ludźmi z Lucasfilmu, ci nie zgodzili się na taki obrót rzeczy, ponieważ, jak argumentowali - Kylo Ren jest głównym antagonistą trylogii sequeli, dlatego nie powinien być przedstawiany w prześmiewczy sposób.



Fani Star Wars doskonale zdają sobie sprawę, że po zamordowaniu Snoke'a i objęciu stanowiska Naczelnego Wodza, Kylo w Epizodzie IX nie będzie już „rozdmuchanym płaczkiem”. Niektórzy na pewno byliby także oburzeni tym, że przedmiotem żartów miało być dzieciństwo Bena Solo, biorąc pod uwagę piekło, jakie zgotował mu wujaszek w świątyni Jedi.

"


Film „Ralph Demolka w internecie” zawita do kin w styczniu.

Urodzinowa niespodzianka na planie „The Mandalorian”

15

Jon Favreau obchodził wczoraj swoje 52. urodziny. Z tej okazji wrzucił dwa zdjęcia z planu „The Mandalorian”, zwłaszcza, że odwiedził go na nim specjalny gość – George Lucas. Na drugim zdjęciu obaj są z Davem Filonim.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Birthday Surprise

Post udostępniony przez Jon Favreau (@jonfavreau)



Wyświetl ten post na Instagramie.

#theMandalorian

Post udostępniony przez Jon Favreau (@jonfavreau)



Czy Lucas jest jakoś zaangażowany w produkcję serialu? Przy okazji „Hana Solo” wyszło, jak korzystają z jego pomysłów. Więc, może tu jest podobnie? A może tak jak w przypadku filmów, George tylko pojawia się na planie, ogląda i coś tam sugeruje.

W każdym razie krążą plotki, że Lucasfilm bardzo mocno wierzy w serial „The Mandalorian”. Liczą, że jego premiera ruszy do przodu sprzedaż książek, gier, zabawek, figurek i innej maści produktów licencjonowanych. Liczą tu na powiew świeżości, coś bliższego zainteresowaniu podobnemu do „Przebudzenia Mocy”. Z drugiej strony jednak sami zauważają pewien problem, by premiera serialu i zainteresowanie nim nie zaszkodziło Epizodowi IX.

8. doroczny festiwal kredowej sztuki ulicznej w Lucasfilmie

7

Jak co roku w Lucasfilmie odbył się doroczny festiwal ulicznej sztuki kredowej. Jak zwykle pracownicy mogli tworzyć swoje dzieła na chodnikach wokół Cyfrowego Centrum im. Lettermana w San Francisco. Ich prace przejrzano i oceniono. Trzy pierwsze miejsca to „The Nightmare Before Sithmas”, „Luminous Beings Are We” oraz „Yodeling Yoda”.

Fanowski remake KotOR-a skasowany

21



Sami nie wiemy, ile takich informacji przekazywaliśmy na przestrzeni lat, ale widocznie za mało. Kolejny fanowski projekt gry ze świata Gwiezdnych Wojen został skasowany. Apeiron to powstający od dwóch lat, remake kultowego Knights of the Old Republic, tworzony przez grupę zapaleńców w oparciu o Unreal Engine 4. Tytuł miał zawierać nowe misje, nowe postacie i planety, ale to wszystko już nieważne, ponieważ Lucasfilm zakazał dalszego tworzenia gry. Lucasfilm wystosował oficjalny list, który zakazuje dalszych prac nad rimejkiem. Dodatkowo twórcy mają usunąć wszystkie własności intelektualne Lucasfilmu oraz zniszczyć cały kod i wszelkie materiały związane z Apeironem. Reakcja firmy była łatwa do przewidzenia i nie powinna dziwić. Tak samo jak nie zdziwimy się, jeśli twórcy w krótkim czasie pojawią się na kickstarterze, czy innym Crowdfunding-owym portalu z informacją, że tworzą "nowatorskie rpg w klimatach science-fiction w oparciu o doświadczenie zebrane przy tym projekcie", ale nie będziemy o tym pisać.
Poniżej możecie zobaczyć treść oryginalnego tweet-a , w którym zaskoczeni twórcy dzielą się sytuacją ze światem, oraz link do listu przesłanego przez Lucasfilm.





I na koniec ostatni zwiastun Apeirona:

Werner Herzog i inne plotki o „The Mandalorian”

13

Zaczynamy od plotek aktorskich. Otóż, wbrew wcześniejszym doniesieniom Pedro Pascal raczej nie wystąpi w serialu „The Mandalorian”. Podobno kandydatem do głównej roli jest John Leguizamo. W każdym razie tu czekamy na oficjalne potwierdzenie, miejmy nadzieję, że takie będzie miało miejsce niebawem.

Werner Herzog, Bryce Dallas Howard i Taika Waititi



Ale to nie koniec aktorskich plotek. Otóż jakoby Taika Waititi i Bryce Dallas Howard nie tylko będą reżyserować po jednym odcinku, ale również zagrają jakieś mniejsze role. Jeszcze ciekawsze jest inna plotka mówiąca o udziale Wernera Herzoga w serialu. Słynny niemiecki reżyser niedawno przyznał, że będzie pracował przy znanej marce, ale na razie nie może nic ujawnić. Ustalono tylko, że projekt nad którym pracuje ma kodową nazwę „Huckleberry”. Szpiedzy MakingStarWars odkryli, że ludzie na planie „The Mandalorian” mają faktycznie plakietki z nazwą „Huckleberry”. Czy Werner Herzog gra w serialu? Co jakiś czas pojawia się także z tej strony kamery, więc wszystko jest możliwe. A czy ma jeszcze inną funkcje na planie (reżyser, scenarzysta, producent?), na razie trudno stwierdzić. Jednak wiele wskazuje, że jest zaangażowany.

Przypominamy, że na razie jedyny potwierdzony aktor to Jon Favreau, ale zagra on niewielką rolę.

Za zdjęcia, przynajmniej do części odcinków będzie odpowiadał Greig Fraser, który wcześniej pracował przy „Łotrze 1”. Sam potwierdził swój udział w projekcie.

Inspiracje i inne plotki



Cztery lata temu wśród wieści o potencjalnym filmie o Bobie, pojawiła się informacja, że projekty ze skasowanej gry „Star Wars 1313” będą w pewien sposób użyte w filmie. Film niestety jak wiemy, jest zawieszony (jeśli nie skasowany). Jednak wnikliwi obserwatorzy zauważają podobieństwo pierwszego zdjęcia, do konceptów Boby Fetta z „1313”.



Rysownik komiksowy Phil Noto wrzucił na swój Instagram rysunek Mandalorianina. Podpisał go tytułem serialu. To, że pewnie nas czeka komiks powiązany jest raczej pewne, ale warto zwrócić uwagę na broń. Zwłaszcza w kontekście wykorzystywana różnych źródeł o Mandalorianach i animowanego segmentu z Holiday Special.

Wyświetl ten post na Instagramie.

The Mandalorian - very exciting :)

Post udostępniony przez Phil Noto (@philnoto)



Kolejna ciekawostka została potwierdzona przez Disneya. Otóż Epic Games, twórcy Unreal Engine i Fortnight współpracują z Lucasfilmem, by przerobić ich silnik do generowania grafiki w czasie rzeczywistym tak, by móc to wykorzystać w serialu. Niestety poza tym lakonicznym stwierdzeniem obecnie niewiele wiemy na ten temat.

Zdjęcia z planu



Wspomniana MakingStarWars ma wiele zdjęć z planu w Kalifornii. Na jednym z nich widać nowego obcego. Twierdzą również, że widzieli droida, która bazuje na wcześniejszym pomyśle Ralpha McQuarriego na R2-D2. Pojawią się też szturmowcy. Czy zobaczymy Imperium? Niekoniecznie, ale jakieś wciąż funkcjonujące pozostałości, żeby nie powiedzieć Resztki, raczej tak.



Zdjęcia do serialu trwają. Będzie dostępny w przyszłym roku na platformie streamingowej Disneya.

„Gwiezdne Wojny” wracają do Jordanii

26

Wygląda na to, że ekipa J.J. Abramsa wyruszyła do Jordanii. Dokładniej do Wadi Rum. Na Reddicie użytkownik YenaMagana wrzucił kilka zdjęć z pustyni Wadi Rum, sugerując, że może to być Epizod IX.

Na zdjęciach rzucają się w oczy przede wszystkim wycięte postaci przypominające Neimoidian. Reszta może być z innego filmu. YenaMagana jednak uwagę, że w oddali dało się dostrzec landspeedery, w tym bardzo podobne do tego, którym latała Rey w „Przebudzeniu Mocy”. Źródło ma też wrażenie, że dostrzegło Daisy Ridley lub inną aktorkę na wielbłądzie, w eskorcie policji.

Reszta raczej potwierdza, że kręcą tam film. Służby blokowały część pustyni. Część przejazdów została zablokowana ze względu na sceny akcji i wybuchy.



Plotki o możliwym powrocie ekipy „Gwiezdnych Wojen” do Jordanii pojawiły się w sierpniu. Wadi Rum była jedną z rozważanych lokacji podczas zdjęć do „Przebudzenia Mocy”. Wtedy jednak ekipa Abramsa zdecydowała się na Zjednoczone Emiraty Arabskie. Wadi Rum jednak zostało im w pamięci. Skoro nie udało się z Jakku, lokacja została wykorzystana w „Łotrze 1” jako Jedha. Wcześniej pojawiła się też w takich filmach jak „Prometeusz”, „Marsjanin” czy „Lawrence z Arabii”. Ciekawe, czy tym razem zagra Jedhę, Jakku czy też inną pustynną planetę. Zobaczymy, czy Lucasfilm oficjalnie potwierdzi tę lokację.

Nasza relacja z Wadi Rum.

Kolejne trzy lata z Kathleen Kennedy

31

Jak donosi Hollywood Reporter, Kathleen Kennedy zostanie w Lucasfilmie aż do 2021. Jej kontrakt został wydłużony o trzy lata.

Tu przypominamy, że od czerwca po sieci krążyły pogłoski, iż Kathleen Kennedy odejdzie z Lucasfilmu we wrześniu. Dziś, dzięki Hollywood Reporter, wiemy dokładnie, że plotki te miały swoją podstawę w kontrakcie Kennedy. Ten jak widać został przedłużony. Nie jest to w Disney takie niespodziewane, bowiem warto przypomnieć, iż kontrakt Boba Igera także był już przedłużany o kolejne lata, mimo zapowiedzi przejścia na emeryturę.



„Hollywood Reporter” dodaje ponadto, że obecnie w Lucasfilmie trwają pracę nad Epizodem IX. Tu raczej potwierdzają, to co już wiemy. Jeśli chodzi o kolejne filmy, to wciąż, tak jak ostatnio mówił Iger, decyzje dopiero zapadają. W każdym razie możemy oczekiwać spowolnienia jeśli chodzi o „Gwiezdne Wojny”, przynajmniej w kinie. Obecnie jedyny film Lucasfilmu, poza Epizodem IX, który ma zaplanowaną datę premiery i został oficjalnie ogłoszony jako film to nowy „Indiana Jones”. Choć pamiętamy, iż Iger wspomniał również o serii Davida Benioffa i D.B. Weissa oraz innych projektach związanych z Sagą. Czyżby zatem po trylogii sequeli to właśnie filmy twórców „Gry o tron” miały być podstawą kinowego uniwersum w najbliższych latach? Zobaczymy.

W przyszłym roku Lucasfilm otwiera nowy etap wraz platformą cyfrową Disneya. Zobaczymy oprócz startującego w przyszłym tygodniu „Ruchu Oporu”, nowe odcinki „Wojen klonów” i serial aktorski.

Przypominamy, iż niedawno Katleen dostała nagrodę im. Ivinga G. Thalberga, za wkład w rozwój kinematografii. Od tego momentu, narracja niektórych fanów mówiących o jej rychłym odejściu załamała się.

Tydzień animacji: Już 139 tysięcy dislike’ów „Ruchu Oporu”

30



Będzie klapa? Tak przynajmniej wygląda na pierwszy rzut oka, zwłaszcza jak poczyta się w sieci, czy wejdzie na YouTube’a. Zwiastun „Ruchu Oporu” nie porywa to fakt. Animacja miejscami jest dziwna, ale interesującym pytaniem jest to, dlaczego tak wielu oglądających (ponad 139 tys. osób) negatywnie oceniło ten film na YouTubie? Podobał się zaledwie 13 tysiącom. Czy faktycznie jest aż tak źle, że nawet Dave Filoni publicznie zdystansowałął się od serialu, tuż przed premierą zwiastuna? Z okazji tygodnia animacji poprzedzającego premierę nowego serialu, postaramy się przyjrzeć trochę szerzej temu zjawisku, zwłaszcza w kontekście poprzednich seriali animowanych.

Teorie o atakach hejterów od razu odrzucamy. Za mała siła rażenia. Błędy, niestety, popełniono gdzieś indziej.

Po pierwsze należy zadać sobie pytanie, co jest celem zwiastuna? Przedstawienie serialu, czy raczej intensyfikacja marketingu. Normalnie powinno to być to drugie, a za zwiastunem powinny zacząć pojawiać się zdjęcia, informacje i wiele innych rzeczy. W przypadku „Ruchu Oporu” mamy ewidentnie duży problem marketingowy, prawdopodobnie wynikający z tego, że Lucasfilm obecnie cały czas próbuje znaleźć miejsce sagi we współczesnym świecie, a premiera nowego serialu wypadając w tym momencie jest z ich punktu widzenia ni w pięć, ni w dziewięć. Z jednej strony podważają stary model marketingowy, z drugiej pracują nad nowym, więc mamy to co mamy, czyli wrażenie dyletanckiego marketingu robionego na kolanie.



Czy problemem jest animacja?


Problem „Ruchu Oporu” to nie tylko kwestia animacji, ale jest bezpośrednio z marketingiem i umiejętnością sprzedaży tego, co stworzono. Zauważymy, że wcześniejsze seriale Lucasfilmu od czasu „Wojen klonów” Tartakovsky’ego były dość starannie przedstawiane. Wykorzystywano do tego konwenty, gdzie najpierw zapowiadano nowy serial i albo jak w przypadku „Rebeliantów” pokazywano szkice, projekty i zamysły, albo jak w przypadku „Wojen klonów” na koniec panelu pojawił się zwiastun. Dokładnie w ten sposób zbudowano marketing do 7 sezonu „Wojen klonów”. Wpierw zapowiadamy panel nostalgicznie traktujący serial, a pod koniec zapowiadamy kolejny sezon i zwiastun. Momentalnie pierwsze reakcje były pozytywne, a to już ciągnie za sobą resztę. To umiejętność budowania napięcia. W przypadku „Ruchu Oporu” dostaliśmy średnio zmontowany zwiastun, od którego odciął się nawet Filoni i tyle. Jeśli jest to nasz pierwszy kontakt z serialem, a widzimy, że to będzie kolejna bajeczka, wiele osób od razu to skreśla. Potem sytuacja się nakręca.

Należy sobie zadać jednak inne pytanie, czy animacja „Wojen klonów” Filoniego czy „Rebeliantów” była porywająca, rzucająca na kolana? Otóż nie. „Wojny klonów” wyglądały jak drewniane klocki. Czy to się podobało fanom? Niekoniecznie, ale zanim zobaczyli obraz, byli na to przygotowani. Ba nawet w pewien sposób zachęceni. Pierwsze obrazki postaci pojawiły się przed zwiastunem. Pierwszy zwiastun pojawił się na ponad rok przed serialem, a w międzyczasie dostawaliśmy artykuły o tym, dlaczego coś wygląda jak wygląda. Np. Kilian Plunkett o projektowaniu postaci. W Dooku ukazywano tym samym nawiązania do dobrze przyjętego serialu Tartakovsky’ego.

Analogicznie było z „Rebeliantami”, tam zanim pokazano zarys postaci wpierw pokazano fanom świętość, czyli szkice Ralpha McQuarriego. Pierwsze odcinki „Rebeliantów” wyglądają wręcz tragicznie w porównaniu z ostatnimi sezonami „Wojen klonów” Filoniego, ale jednocześnie fani byli już trochę do tego przygotowani i nie doznali „szoku”, więc koncentrują się na akcji. W przypadku „Ruchu Oporu” niby próbowano coś wspominać o anime, ale poza pojedynczymi wypowiedziami na tym się skończyło.

Zły czas dla „Gwiezdnych Wojen”


Drugi problem, którego nie wolno bagatelizować to czas. „Ostatni Jedi” podzielił fanów i spowodował, że ruch niezadowolonych przybrał znacząco na sile. Istniał on w fandomie (choćby po skasowaniu dawnego EU), nagle przestał być marginalny. Nie mówimy tu o tak zwanych toksycznych fanach, którzy atakują twórców, tylko o ludziach niezadowolonych z tego, co dostaliśmy i jednocześnie wątpiących w markę oraz coraz bardziej się od niej dystansujących. Przy słabym marketingu „Hana Solo”, jedna z zasad marketingowych, mówiących, iż jeden niezadowolony klient zniechęci 3-4 kolejne osoby, tu okazała się prawdziwa. Można się łudzić, że to efekt bojkotu, ale bardziej mamy problem z rozgrzanym, konkurencyjnym rynkiem, na którym trzeba uważać co się sprzedaje i jak.

Lucasfilm nie potrafił zareklamować swojego produktu, ani tym bardziej przekonać negatywnie nastawionych odbiorców do „Gwiezdnych Wojen”. „Ruch Oporu” cierpi dokładnie z tego samego powodu, co „Solo”. Dostajemy znów jakiś niedorobiony i dla szerokiego odbiorcy niechciany produkt, w dodatku kolejny i... łapki w dół. Zamiast przerywać złą passę, nowy serial wpisuje się w nią. Kolejni ludzie, którzy to widzą, chcąc nie chcąc, często już mają wyrobione zdanie i koło się zamyka.

Czy „Ruch Oporu” jest więc skazany na porażkę? Nie. Warto przypomnieć, że wciąż nie widzieliśmy serialu i niewiele o nim wiemy. Po prostu marketingowcy w LFL zafundowali mu ciężki start. Pozostaje mieć nadzieję, że finalny produkt będzie lepszy niż to, co pokazują nam ludzie zajmujący się jego sprzedażą i będzie możliwość cieszenia się z niego przez kilka sezonów.

Pozostałe atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

Tydzień animacji: Szanse na emisję „Detours”?

2



Nie wszystkie pomysły Lucasfilmu wychodzą poza stadium konceptu. Wiemy o tym dość dobrze. Jeśli chodzi o animacje warto wspomnieć o dwóch rzeczach. Pierwszym z nich był luźny pomysł George’a Lucasa, by po „Mrocznym widmie” wydać film dedykowany na rynek VHS czy rodzący się wówczas DVD z Jar Jarem. Miała to być animacja dla najmłodszych. Jednak poza wstępnym pomysłem nic takiego nie zaistniało. Z czasem „Wielka przygoda Jar Jara” stała się formą powracającego żartu (np. jako tytuł Epizodu II).

Serial o zabawkach



Druga taka niezrealizowana animacja to nienazwany serial o którym mówiono już po premierze „The Clone Wars”. Podobnie jak w przypadku „Wojen klonów” Tartakovsky’ego pewnym inicjatorem powstania była firma Hasbro, która chciała promować swoją serię Galactic Heroes. Zamysł był taki, by była to animacja, niekanoniczna, za to bardziej humorystyczna. Nie została jednak ostatecznie zrealizowana. Pisaliśmy o niej kilka razy, ostatnio tutaj.



Serial komediowy



Natomiast pomysł, by zrobić coś humorystycznego ewoluował. Pomogły mu w tym takie dzieła jak „Family Guy” czy „Robot Chicken”, które zaczęły parodiować sagę. Lucasowi bardzo się to spodobało, więc ostatecznie połączył oba pomysły i chciał mieć własny serial komediowy. Nie ograniczony w żaden sposób kanonem, czasem, a jednocześnie czerpiący mocno z „Gwiezdnych Wojen”.

Do współpracy zaprosił Setha Greena i Matthew Senreicha. Ci zaś dość szybko zebrali ekipę i powstało „Detours”. Tym razem udało się wyjść poza pomysł, koncept czy wstępną animację. Jedynym problemem było to, że Lucas bardzo lubi robić rzeczy po swojemu. Uznał, że wpierw zrobi serial, a dopiero potem zastanowi się komu go sprzedać. W grę wchodziło albo Cartoon Network, albo nawet coś w stylu Comedy Central. W każdym razie tym razem animacja była skierowana do starszego odbiorcy.

Stan obecny i nadzieja na przyszłość



Pierwszy sezon „Detours” został ukończony. Zwiastun się pojawił, panel na Celebration także rozgrzał oczekiwania. Jednak kwestia targetu sprawiła, że wraz z przejęciem przez Disneya Lucasfilmu serial ten, podobnie jak i konwersję 3D epizodów uznano raczej za fanaberię Lucasa, a nie pomysł na realny biznes. Obie rzeczy zawieszono. Według Greena skończono do tego czasu 39 odcinków, zaś scenariusze do 62 kolejnych zostały przygotowane.



„Atak klonów” i „Zemstę Sithów” w 3D pokazano przy okazji Celebration. Jak wygląda kwestia klasycznej trylogii w 3D w ogóle nie wiadomo. Wiemy jedynie, że „Nowa nadzieja” została skonwertowana do 4K (nad pozostałymi filmami pracę pewnie trwają). A „Detours”? Ma podstawowy problem, nie jest dedykowany dla tej publiczności co „Fineasz i Ferb”, którzy także parodiują Star Wars. Disneyowi własna konkurencja nie była potrzebna. Druga sprawa, to pytanie na ile „Detours” wpasowuje się w profil Disney XD.

Serial wiec został odłożony na półkę, do czasu, aż ktoś w Lucasfilmie wymyśli co z nim zrobić i w jakiej formie go sprzedawać. Oficjalnie była mowa, że zawieszono go na czas produkcji nowej trylogii. Ta zaś zmierza ku końcowi.

Natomiast jest jeszcze szansa na „Detours”, a mianowicie nowa platforma streamingowa Disneya. To wręcz idealne rozwiązanie, bo nie ogranicza się do telewizji. Kto wie, może w końcu pojawiłyby się tam też pełne seriale „Ewoks” i „Droids”? „Detours” byłby dodatkowym atutem, jednocześnie de facto zupełnie nową produkcją. Prawdopodobnie nie będzie lepszego momentu i miejsca na jego premierę. Zobaczymy tylko, czy Lucasfilm myśli podobnie, czy raczej jest to dla nich jeszcze jeden produkt Lucasa, z którym nie wiadomo, co zrobić.

Pozostałe atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.