Epizod VIII: Ostatni Jedi :: Newsy

Ciekawostki o mieczach świetlnych ze „Skywalker. Odrodzenie”

oficjalna
9

Madlyn Burkert, archiwistka Lucasfilmu na łamach oficjalnej zdradziła kilka ciekawostek na temat nowych mieczy, które stworzono na potrzeby IX Epizodu „Gwiezdnych Wojen” w reżyserii J.J. Abramsa.

Przekuty miecz Skywalkerów


W oryginale na potrzeby klasycznej trylogii stworzono go wykorzystując ręczną lampę błyskową do aparatów firmy Grafex. Na potrzeby „Skywalker. Odrodzenie” filmowcy odtworzyli miecz świetlny, pomijając pewne szczegóły, jak choćby napis, że został zrobiony w Nowym Jorku.

Miecz, był ikonicznym elementem sagi towarzyszącym jej przez dziesięciolecia. Został jednak zniszczony w filmie Riania Johnsona. Na potrzeby IX Epizodu Rey musiała go odbudować i witać na mieczu ślady po lutowaniu. Rey nie miała czasu ani głowy, by wszystkie ślady poukrywać.

Skywalker. Odrodzenie miecz Skywalkera Skywalker. Odrodzenie miecz Skywalkera


Podwójny miecz Mrocznej Rey


W mieczu Skywalkera usunięto ślady Ziemi, w przypadku tego zostawiono. Starannie ukryty napis „Made in Germany”, ciekawostka, trudna do wychwycenia. Pracując nad tą bronią wszyli od kija Rey, acz uznali, że za bardzo przypomina to ją po jasnej stronie. Więc trochę zaczęli inspirować się mieczem Dartha Maula z „Mrocznego widma”. Jest tu wiele czerwonych ozdób, przypominających ciemną stronę, Imperium czy teraz także Najwyższy Porządek.

Blisko miejsca, gdzie zapala się ostrze jest mały szczegół, który jest występuje także na jednym z mieczy Dartha Vadera. Zastosowano tu także magnesy. No i zdecydowano się go postarzyć. Jak mówi Burkert pewne elementy, jak choćby blaknący lakier to efekt użycia przedmiotu na planie. Natomiast inne są od razu malowane tak, by wyglądały na zużyte. Tu zastosowano olej, by zasugerować, że z broni wydobywa się ciepło.

Skywalker. Odrodzenie miecz Mrocznej Rey Skywalker. Odrodzenie miecz Mrocznej Rey Skywalker Skywalker. Odrodzenie miecz Mrocznej Rey Palpatine


Miecz Lei


Odwrotnością miecza Mrocznej Rey jest miecz Lei. Ma być ładny i elegancki. Trzymają go w torbie z literą „Q” – co ma oznaczać królową. Kształty są inspirowane formami Art Deco. Ma być mechaniczny, ale jednocześnie organiczny. Zrobiony ze srebra i różowego złota z wkładką z masy perłowej. Ma też zaczep jak w przypadku innych mieczy z tej ery. Dla filmowców ważne było, by miecz był zarówno hołdem oddanym samej Lei jak i zmarłej Carrie Fisher. Burkert dodaje, że to królewskie nawiązanie z jednej strony jest istotne, bo Leia była księżniczką Alderaanu, ale z drugiej także córką królowej Amidali. I prawdę mówiąc bardzo przyglądali się pracom Trishy Biggar, projektantki kostiumów Padmé, by nadać elegancki styl temu mieczowi.

Skywalker. Odrodzenie miecz księżniczki Lei Skywalker. Odrodzenie miecz księżniczki Lei

John Boyega o rasizmie w „Gwiezdnych Wojnach” i w Disneyu

35

John Boyega udzielił wywiadu magazynowi GQ. Nie obyło się bez rozmów o „Gwiezdnych Wojnach”. Jak pamiętamy, aktor ten niezbyt przychylnie wypowiadał się o trylogii sequeli jako całości. Im więcej czasu mija, odkąd skończył się jego kontrakt, tym więcej jest w stanie powiedzieć. I niestety nie są to miłe słowa. Boyega dość mocno krytykuje Disneya i Lucasfilm za decyzję jakie podjęli w tej trylogii.

Obecnie Boyega jest dość mocno związany z protestami Black Live Matter, o czym także pisaliśmy jakiś czas temu. Twierdzi, że po tym, co mówił, coś się w nim odblokowało i będzie mówić otwarcie, nawet o niewygodnych tematach. Nawet jeśli miałoby to zakończyć jego karierę.

Rola w „Przebudzeniu Mocy” była dla niego czymś w rodzaju wygranej na loterii. To nie tylko były „Gwiezdne Wojny”, ale też otworzyło mu to wiele drzwi. Wystąpił między innymi w „Detoroit” Kathryn Bigelow, ale też dostał rolę w teatrze. Dodatkowo założył własną firmę, Upper Room, która współprodukowała „Pacific Rim: Rebelia”, gdzie zagrał jedną z głównych ról. Wydawać by się mogło, że wszystko jest pięknie. Dziś aktor twierdzi, że miał wówczas dużo pracy, wręcz za dużo. Zaś wszystkie swoje frustracje wyładowywał pracując.



Boyega wspomina, że praca nad a potem promocja „Przebudzenia Mocy” to był bardzo dobry okres dla niego. Był szczęśliwy, choć jego ojciec przestrzegał go, sugerując, iż świat może być inny niż pozornie wygląda. A wyglądało to obiecująco. Pomijając fakt, o którym John wspomniał także już wcześniej w innych wywiadach, czyli, że spotkał się z rasizmem. Chodzi o ludzi, którzy czepiali się, że czarnoskóry nie może być szturmowcem. Tych oczywiście Boyega ignorował. Ale skasował też swoje konto na Instagramie. Słyszał też, że ludzie chcieli bojkotować nowe filmy z jego powodu. Nie dlatego, że komuś nie podobała się jego gra albo, że jest mało znany lub ma mało doświadczenia, tylko dlatego, że był czarny. Zresztą jak sam twierdzi, angażując się w dany projekt, nie musi się on przecież podobać nam w stu procentach. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Z toksycznymi fanami jakoś Boyega sobie poradził, zrozumiał, że są i tyle. Choć oczywiście cała sprawa z Black Live Matter trochę mu o tym przypomina. Zwłaszcza w kontekście nienawiści rasowej i uprzedzeń.

Potem wydarzył się „Ostatni Jedi”. I to moment, w którym Boyega uświadomił sobie, gdzie jest jego miejsce. I tu ma radę do Disneya, by na przyszłość nie tworzyli czarnoskórych bohaterów, reklamowali nimi film, tylko po to by potem zepchnąć ich na boczny tor. John nie mówi tylko o sobie, w podobny sposób widzi rolę Kelly Marie Tran, Naomie Ackie a nawet Oscara Isaaca. Jego zdaniem w „Ostatnim Jedi” zmieniono hierarchię ważności bohaterów i Boyega dość ciężko to zniósł. Oczekiwał, że podobnie jak w oryginalnej trylogii, czy nawet prequelach, będziemy mieć trio głównych bohaterów. Tu postawiono na duet - Daisy Ridley i Adama Drivera. Wszystkie światła skierowano na Kylo Rena i Rey. Zdaniem Johna Daisy i Adam o tym doskonale wiedzą, wszyscy to wiedzą i tym samym nie zdradza żadnych sekretów. Jednocześnie jest rozczarowany tym, że jego bohater zostaje sprowadzony do roli ozdobnika. Twórcy wiedzieli, co zrobić z bohaterami Daisy i Adama, ale nie mieli pomysłu na resztę. Dlatego John twierdzi, że nie będzie mówić, że praca nad tą trylogią to było wspaniałe doświadczenie, bo nie było.

Boyega unika wylewania żalów personalnie. Nie adresuje ich ani do Kathleen Kennedy, ani do Boba Igera czy Riana Johnsona. Mówi ogólnie Disney ew. decydenci, nie mówi kto podjął takie a nie inne decyzje. Ale mocno odcina od nich J.J. Abramsa. Broni go mówiąc, że należy go zostawić w spokoju. On nie miał wracać do tego uniwersum, wrócił i próbował posprzątać ten burdel który zastał. Boyega nadal go szanuje. Od reszty decydentów wyraźnie chce się zdystansować.

Poniekąd powiązaną sprawą, związaną z marketingiem i minimalizowaniem czarnoskórych postaci na niektórych rynkach, jest zmniejszenie Finna na chińskim plakacie. Pisaliśmy o tym tutaj.

„Ostatni Jedi” jutro w Polsacie

60



Jutro, czyli 22 sierpnia 2020, w telewizji Polsat o godzinie 22:00 zobaczymy „Ostatniego Jedi”. Powtórka w niedzielny poranek (23 sierpnia) o 9:50. Jednocześnie film będzie można oglądać w Polsat HD.



Rey (Daisy Ridley), po odnalezieniu Luke’a Skywalkera (Mark Hamill), na odciętej od świata wyspie, szkoli się pod jego okiem i okazuje się wyjątkowo pojętną uczennicą. Tymczasem Kylo Ren (Adam Driver), syn księżniczki Lei (Carrie Fisher) i Hana Solo, dokłada starań, żeby unicestwić siły rebeliantów. Po stronie rebelii znów walczą były szturmowiec Najwyższego Porządku, Finn (John Boyega) i genialny pilot Poe Dameron (Oscar Isaac).

Epizod VIII napisał i wyreżyserował Rian Johnson. Występują: Mark Hamill, Carrie Fisher, Daisy Ridley, Adam Driver, Oscar Isaac, John Boyega, Gwendoline Christie, Domhnall Gleeson, Andy Serkis, Anthony Daniels, Kelly Marie Tran, Joonas Suotamo, Frank Oz, Laura Dern, Benicio Del Toro, Billie Lourd i Lupita Nyong’o. Muzykę ponownie skomponował: John Williams. Za zdjęcia odpowiada: Steve Yedlin. Głównymi producentami byli Ram Bergman i Kathleen Kennedy.

Za tydzień największa gratka polsatowskiej emisji, czyli premiera „Hana Solo”.

„John Williams in Vienna” już dostępne

3

18 i 19 stycznia 2020 w Wiedniu odbyły się koncerty muzyki Johna Williamsa. Poza Johnem Williamsem, który pełnił rolę dyrygenta, wystąpiła tu Anne-Sophie Mutter oraz filharmonicy wiedeńscy. Zapis koncertu od wczoraj jest dostępny w formie płyty CD, pakietu CD + Blu Ray oraz płyty winylowej.



Poniżej lista utworów. Te z * nie są dostępne w wersji CD czy winyla, tylko w wersji CD + BD. Znalazły się one wcześniej na płycie Anne-Sophie Mutter.

1. The Flight To Neverland From "Hook"
2. Excerpts From "Close Encounters Of The Third Kind"
3. Hedwig’s Theme From „Harry Potter And The Pilosopher’s Stone“ *
4. Theme From „Sabrina“ *
5. Donnybrook Fair From Far And Away“ *
6. Devil's Dance From "The Witches Of Eastwick"
7. Adventures On Earth From "E.T. The Extra-Terrestrial"
8. Theme From "Jurassic Park"
9. Dartmoor, 1912 From "War Horse"
10. Suite From "Jaws"
11. Marion's Theme From "Raiders Of The Lost Ark"
12. The Rebellion Is Reborn From "Star Wars: The Last Jedi"
13. Luke & Leia From "Star Wars: The Return Of The Jedi“
14. Main Title From "Star Wars: A New Hope"
15. Theme From "Cinderella Liberty“ *
16. The Duel From "The Adventures Of Tintin“ *
17. Remembrances From "Schindler’s List“ *
18. Raider's March From "Raiders Of The Lost Ark"
19. Imperial March From "Star Wars: The Empire Strikes Back"
W Polsce płyta CD kosztuje koło 50-55 PLN, CD+BD około 80 PLN, zaś winyl to 110-120 PLN.

Alden Ehrenreich otwarty na powrót do roli Hana Solo

23

Alden Ehrenreich, czyli Han Solo w wywiadzie dla „Esquire” został niedawno zapytany o możliwy powrót do tej roli. Aktor zaczął standardowo, czyli to zależy co to będzie, jak to zrobią i czy będzie to odpowiednia historia. Następne pytanie było jeszcze ciekawsze, bowiem zapytali go, czy słyszał coś o sequelu „Hana Solo”. Tu odpowiedź jest jeszcze ciekawsza, bo odpowiedział – „Nie” i zaczął to rozwijać. Kategoryczne „Nie” dotyczy oczywiście wielkiej premiery kinowej, filmu z dużym budżetem. Tego nie będzie, co więcej to mógł być jeden z ostatnich takich filmów. Ale Alden dodał, że słyszał różne plotki, choć nic konkretnego.



Oczywiście jedną z tych plotek jest inicjatywa mocno popierana przez filmowego partnera Aldena, czyli Joonasa Suotamo, czyli #MakeSolo2Happen! Tę wypowiedź skomentował też dziennikarz Jordan Maison. Przyznał, że słyszał plotki o różnych serialach z postaciami z „Hana Solo”, które mogłyby powstać na Disney+, ale od roku nic nie zostało zaktualizowane, więc nie wie, czy dalej nad tym pracują, czy może zostali na etapie pomysłu.



Alden rozwinął swoją myśl w wywiadzie dla „Happy Sad Confused podcast”. Dodał, że Solo to jego ulubiona postać, bardzo chętnie by zobaczył ją taką jaką się stała pod koniec filmu. To Han jakiego wszyscy kochamy. Jeśli by poszli w tym kierunku, to jest jak najbardziej otwarty pracować choćby przy serialu na Disney+.

Swoją drogą kwestia serialu nie jest jedyną możliwością. MakingStarWars zasugerowało ostatnio, że przyszłe filmy mogą być bardziej kameralne i zrobione za mniejsze pieniądze. Może to właśnie miał na myśli Alden mówiąc o ostatniej takiej premierze.

Tymczasem Phil Szostak wrzucił projekt ciekawej, niewykorzystanej sceny. Pojedynku między Qi’rą, Drydenem i Hanem Solo pod koniec filmu (to zostało), ale w alternatywnej wersji walczyli na „Sokole Millennium”.




Przy okazji warto dodać, że „Han Solo” od kilku dni jest dostępny na HBO Go, razem z „Mrocznym widmem”, „Atakiem klonów” i „Zemstą Sithów” oraz „Wojnami klonów”. 24 lipca dołączą do nich „Łotr 1”, „Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje” i „Powrót Jedi”. 31 lipca „Przebudzenie Mocy” i „Ostatni Jedi”, zaś 7 sierpnia „Skywalker. Odrodzenie”.

Aktorzy o trylogii sequeli

55

Okazuje się, że nawet aktorzy gwiezdno-wojenni bywają dość podzieleni jeśli chodzi o swoje zdanie o sequelach. Wielu z nich, niestety, nie może wyrazić w pełni swojego zdania, ze względu na umowy z Disneyem, które zabraniają im zdradzania szczegółów, ale są kwestie, które mimo wszystko chętnie poruszają.

Ewan McGregor nie lubi nowych mieczy świetlnych, zwłaszcza tego, który zobaczyliśmy w „Przebudzeniu Mocy” J.J. Abramsa. Bardzo nie podoba mu się rękojeść z jelcami, czyli miecz Kylo Rena.

Anthony Daniels ogólnie nie jest zadowolony z sequelli, bo jak twierdzi, podobnie jak Mark Hamill, został tu zmarginalizowany. Daniels doskonale rozumie, że te filmy nigdy nie będą o C-3PO, ale chciałby aby ta postać miała jakąś rolę do zagrania, coś więcej niż bycie tylko dekoracją. Jednocześnie wspomniał, iż w przypadku „Skywalker. Odrodzenie”, gdzie droid ma większą rolę jest z tego powodu usatysfakcjonowany. Trudno stwierdzić jak ogólnie ocenia Daniels sequele i ostatni Epizod. W jednym wywiadów mówił, że jest z IX filmu usatysfakcjonowany, w innych przypadkach robił głupie miny sugerujące coś odwrotnego.

Oscar Isaac chyba należy do tych aktorów, którzy chętnie by powiedzieli coś o pracy dla Disneya. Obecnie aktor stwierdził wprost, że jeśli nie będzie potrzebować pieniędzy na nowy dom, nie ma szans by pracował przy „Gwiezdnych Wojnach”. Woli inne, bardziej autorskie projekty, jak choćby „Diunę”. Żartobliwie mówi, że najbardziej żałuje, iż nie eksplorowano w sequelach wątku miłosnego między Poe a Finnem. Jego zdaniem zarząd Disneya nie był gotowy na takie love story.

Ian McDiarmid twierdzi natomiast, że jego zdaniem George Lucas nigdy by nie przywrócił Palpatine’a do życia. Wręcz powiedział McDiarmidowi, że Palpatine nigdy nie wróci, bo jest martwy. Oczywiście mówił to w czasach klasycznej trylogii i potem ściągnął zaskoczonego McDiarmida do obsady prequeli. Ale to jest coś innego.



Za to Andy Serkis bardzo chętnie zamieniłby powrót Palpatine’a na powrót Snoke’a. Aktor uważa, że Snoke został zabity za wcześnie i za szybko. Liczył, że może ktoś właśnie go kiedyś ściągnie, ale chyba nie ma szans na to.

Oczywiście najgłośniej na trylogię zawodził Mark Hamill. Przede wszystkim nie podobało mu się jak jego postać została potraktowana (w „Ostatnim Jedi”) i w którym kierunku rozwijał się Luke. Przyznał, że w pewien sposób poczuł się znieważony. Tu warto dodać, że Mark był dostatecznie zirytowany „Przebudzeniem Mocy”, do którego musiał ćwiczyć przez kilka miesięcy, by dojść do formy tylko po to, by się pojawić w filmie na chwilę i nic nie powiedzieć. Aktor bardzo żałuje, że nie miał okazji właściwie pracować z młodą ekipą (pomijając Daisy). Wspominał czasy, gdy na planie klasycznej trylogii mógł się uczyć od choćby Petera Cushinga. W tym wypadku bardzo żałuje, że Luke miał tak mało interakcji z innymi bohaterami.

Carrie Fisher też narzekała na kwestię związane z pracą nad sobą. Zwłaszcza to, że musiała schudnąć. Jak sama twierdzi, Disney chciał ją zatrudnić jedynie w 3/4.

Ze swojego wątku jest za to zadowolony Harrison Ford. On bardzo chciał, by Han Solo umarł i to w dodatku za sprawę. W „Przebudzeniu Mocy” dostał co chciał i jego zdaniem Han nie jest już bezużyteczny.

Daisy Ridley natomiast chciała by, by ludzie odpoczęli od „Gwiezdnych Wojen” i docenili „Skywalker. Odrodzenie” po czasie. Aktorka wspomina, że w ten film władowano mnóstwo miłości i jest bardzo zawiedziona negatywnymi opiniami w sieci, nie za bardzo rozumiejąc dlaczego. Sama zastanawia się, czy to przypadkiem nie jest sprawa różnych memów i krążących opinii, które wpływały na innych. Ona sama jakby nie podobał się jej film, nie pisałaby o tym na Twitterze.

Jake Cannavale, aktor z „The Mandalorian” zaś określił „Skywalker. Odrodzenie” jako najgorszą porażkę w całej historii sagi, gorszą niż połączenie „Ostatniego Jedi” z „Mrocznym widmem”.

John Boyega żałuje, że widzowie nie mieli właściwie szansy dobrze postać Finna. W jego opinii klasyczna trylogia była filmem o drodze Luke’a, ale jednocześnie dawała się rozwinąć Hanowi i Lei. Aktor skrytykował „Ostatniego Jedi” Riana Johnsona, w jego opinii wątek Finna dało się tam zdecydowanie lepiej poprowadzić, a postać rozwinąć. Zwłaszcza, że potencjał był, początkowo podobał mu się pomysł rozdzielenia postaci, dołożenia relacji z Rose, ale wszystko można było zrobić lepiej, realizacja zawiodła. Mówiąc o „Skywalker. Odrodzenie” twierdzi, że jest to niejako dopełnienie tych problemów i rozczarowanie. Nie jakieś zawstydzające, ale to dobry moment by przejść dalej, zostawiając tę trylogię. Podobnie jak Oscar Isaac John chętnie by powiedział więcej, ale na razie zobowiązany jest zachować tajemnicę.

Adam Driver, jako były żołnierz, raczej nie lubi narzekać na swoich współpracowników. Czuje potrzebę bycia lojalnym. Bardzo mu się podoba końcówka „Skywalker. Odrodzenie” w szczególności kwestie nierozwiązane i niedopowiedziane, pozostawione fanom do rozważań.

Sam Witwer skrytykował Riana Johnsona, twierdzi, że reżyser może i ma dobre pomysły, ale wpierw powinien lepiej zaznajomić się z tematem. Miał wrażenie, że Johnson słabo odrobił swoje zadanie domowe. Witwer zauważa, że Bruce Lee nie wynalazł Jeet Kune Do dopóki nie poznał dogłębnie Kung Fu. O „Skywalker. Odrodzenie” powiedział, że jak komuś się podoba, to świetnie. Dla niego ten film przede wszystkim nie ma już takiego znaczenia jak saga stworzona przez Lucasa. No i uważa, że trudno było zrobić lepsze zakończenie sagi niż „Powrót Jedi”. IX Epizodowi się to nie udało.

Joonas Suotamo zauważył niedawno, że rozmowy o VIII i IX Epizodzie na Twitterze nabierają rozpędu. Przyznał, że bardzo kochał pracę na obu planach i współpracę z wszystkimi.



VIII Epizod nie podobał się także montażystkom VII Epizodu. Z pewnością warto dodać jeszcze dwie plotki, które krążą po sieci od jakiegoś czasu. W tym wypadku jednak nie ma bezpośredniego źródła, ktoś podobno usłyszał od znajomego, który zna... wiadomo jak działa głuchy telefon. Źródła te donoszą, że George Lucas był załamany „Ostatnim Jedi”, oraz że Jon Favreau szczerze nienawidzi VIII Epizodu. Podobno właśnie po nim zrobił wszystko, by dostać pracę w Lucasfilmie i zająć się „The Mandalorian”, czyli „Gwiezdnymi Wojnami” takimi jakie chciał widzieć.

Trylogia sequeli poza kanonem?

35

Od kilku dni po sieci krążą pewne plotki, które raczej trudno traktować poważnie. W każdym razie jak to w takich przypadkach bywa, zaczynają żyć własnym życiem i trafiają także do mediów filmowych. W skrócie mowa o tym, że trylogia sequeli przestanie być kanoniczna. Lucasfilm zaś miałby wolną rękę, by rozwijać markę.


Overlord DVD Doomcock

Najpierw jednak warto zadać sobie pytanie, kto stoi za tą plotką. To nasz „dobry znajomy”, Doomcock Overlord DVD. On twierdził, że Jon Favreau i Dave Filoni zakazali wstępu na plan „The Mandalorian” Kanthleen Kennedy. Wspominał też o pokazach testowych Epizodu IX, o tym, że jest nieskończony i że było wiele wersji. Wiele z plotek ma pewne podstawy, choć nie zawsze jest tak jak mówi Overlord, a przynajmniej nie tak dramatycznie.

To, że Disney i Lucasfilm ma problem z trylogią sequeli wiemy i bez Doomcocka. Liczyli na większe zyski, także z dodatków i bezgraniczną miłość fanów. Choć wciąż jest to dochodowy interes, to jednak nie jest tak różowo jak sobie by to Bob Iger wymarzył. I akcjonariusze. I to dla nich właśnie rozważana jest ta akcja. Trylogia sequeli zostałaby w pewien sposób zrebootowana. Nawet jeśli nie nakręciliby kolejnego Epizodu VII, VIII i IX, to kolejne produkcje pomijałyby ich istnienie, lub nawet zaprzeczały. Cała koncepcja miała by bardziej przypominać komiksowe multiwersum, z różnymi liniami czasowymi.

I tu dochodzimy do sedna doniesień Doomcocka. On twierdzi, że skasowanie trylogii sequeli wydarzyłoby się wewnątrz uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. W „Rebeliantach” pojawił się koncept świata między światami, którym Moc łączyła czas i przestrzeń. I to właśnie miałoby zostać wykorzystane do usunięcia trylogii sequeli. Stałyby się one legendami. Overlord DVD dodaje, że sprawcą wykorzystania tych czasowych manipulacji Mocą byłby Palpatine. Na drugiej Gwieździe Śmierci znajdowałaby się sala luster, z której używając technik Sithów , mógłby zmieniać wydarzenia. Tym samym wymazałby sequele.

Oczywiście, w takim przypadku nie ma co oczekiwać, że ktoś to w ogóle skomentuje. Niemniej jednak sam pomysł krąży po sieci i zbiera zwolenników.

Ewolucja kości Hana Solo

oficjalna
5

Kostki Hana Solo dało się wypatrzeć w klasycznej trylogii. Były drobnym, acz nic nie znaczącym ozdobnikiem. Dopiero z erą Disneya nadano im większe znaczenie, stały się przedmiotem, nie tylko tłem. Dziś prześledzimy sobie jak zmieniały się z czasem. Na oficjalnej zajęła się tym tematem archiwistka Lucasfilmu Madlyn Burkert.



W „Nowej nadziei” najłatwiej je zobaczyć w krótkim ujęciu w którym Chewbacca uderza w nie głową. Większość kostiumów i rekwizytów z tamtego okresu nie zachowało się w archiwach Lucasfilmu, ale jest dokumentacja. To były zwykle kostki do gry pomalowane na złoto.

Kości w „Nowej nadziei”


Pablo Hidalgo z Lucasfilmu przyznaje, że kostki w filmie było dość ciężko wypatrzeć. Ale przez moment pojawiły się w jednym kadrze komiksu „Star Wars #81: Jawas of Doom”, wydanym wg daty na okładce w marcu 1984. Gdy Han odzyskał „Sokoła” po bitwie o Endor, dostrzegł tam kości, które wygrał razem z „Sokołem”. Kości wróciły 40 lat później, podczas prac nad „Przebudzeniem Mocy”. Wówczas, gdy Han ponownie wrócił na najszybszy złom galaktyki, scenografowie stworzyli nowe kości. Znów bazując na zwykłych ziemskich kościach, które ponownie pomalowano na złoty kolor.Wg Burkert są one bardzo lekkie.


Porównanie kości, od lewej stworzone dla „Przebudzenia Mocy”, projekt koncepcyjny Laury Grant dla „Ostatniego Jedi”, kości użyte w „Hanie Solo”


W tych filmach kości były elementem tła, widziane z daleka nie musiały wydawać się gwiezdno-wojenne. Dlatego przemodelowano je na potrzeby „Ostatniego Jedi”, gdy stały się one istotnym symbolem, gdy Luke Skywalker oddał je wdowie po Hanie Solo, swojej siostrze Lei. Twórcy eksperymentowali z metalami, kości stały się większe, cięższe i miały różne znaczki na każdej stronie. Pozostały jednak złote.



Kości w „Hanie Solo”


Ich rola ponownie zwiększyła się w „Hanie Solo”, w dodatku znacząco. Projektanci wrócili więc do swojej pracy, tym razem postanowili je delikatnie zmniejszyć. Poprawili tym samym model z „Ostatniego Jedi”. Burkert tłumaczy, że każda taka decyzja jest podyktowana rolą rekwizytu w filmie, historii i tym jak długo będzie on widoczny na ekranie. Te kości zrobiono już w „hurtowych” ilościach, zakładając kontrolowane zużycie, lub wypadki. Rekwizyty niestety często niszczą się na planie, w przypadku takich jak te kości bardzo łatwo o zarysowania.

Sam Witwer o kulisach Dartha Maula w „Hanie Solo”

40

Sam Witwer promując ostatni sezon „Wojen klonów” opowiedział też kilka ciekawostek dotyczących „Hana Solo” i kwestii Dartha Maula w tym filmie.

Witwer wspomniał, że gdy zapytano go o Dartha Maula, to od razu zadzwonił do Lucasfilmu. Zazwyczaj w takich przypadkach mówi, że zgadza się na to, by ktoś inny przejął rolę, ale nie w przypadku Maula. Powiedział im: „zróbcie co uważacie za słuszne, ale popełnicie wielki błąd, jeśli mnie nie zatrudnicie”. Dodał, że liczą na fanów. Owszem, wielu fanów powie, że tego nie kupuje, bowiem Maul zginął w „Mrocznym widmie” Ale wielu innych fanów powie, że z „Wojen klonów” wiedzą o co chodzi i interesuje ich Kolektyw Cienia. Dlatego zależało mu na tym, by skonstruować tę scenę tak, by fani wpierw usłyszeli głos, a dopiero potem zobaczyli postać. A tak się składa, że Witwer podkłada głos Maulowi od dekady, więc zdecydowanie łatwiej tym fanom, którzy wiedzą, że Darth wrócił, rozpoznać głos Sama.



Witwer przyznał, że początkowo głos Maula nagrał Peter Serafinowicz, który podkładał go w Epizodzie I. Ale to była decyzja kogoś spoza Lucasfilmu. Tam ktoś sprawdził, listę aktorów z „Mrocznego widma” i ściągnięto Petera. Witwer robił tu śledztwo, okazało się nawet, że jeden z producentów „Hana Solo” nie miał świadomości, że coś takiego jak „Wojny klonów” istniało. Natomiast ludzie, którzy pracowali od dawna w Lucasfilmie, zachęcali Sama, by spróbował zawalczyć o tę rolę. Wspierali go choćby pracownicy ILM.

Przy okazji tych zorganizowanych nacisków, pracownicy Lucasfilmu wiedzieli, że poza Witwerem należy na pokład ściągnąć Dave’a Filoniego. W końcu to on od lat, początkowo pod czujnym okiem George’a Lucasa, rozwijał postać Maula. Kto mógłby ją lepiej rozumieć?

Jak już zaczęły się rozmowy, producenci byli bardzo otwarci na sugestie. Słuchali dlaczego Maul się śmieje, jak powinien siedzieć, jak ma wyglądać jego miecz. Ron Howard był szczęśliwy, gdy dowiedział się, że „Wojny klonów” to dziecko George’a Lucasa i może kontynuować jego wizję rozwoju tej postaci.

Jedną z takich ciekawostek było nakręcenie ponownie scen z Maulem. Po zatrudnieniu do projektu Dave’a Filoniego (i Sama Witwera), okazało się, że scena z Maulem wymaga poprawy, gdyż nie jest zgodna z ustanowionym kanonem. Sam tłumaczy twórców, którzy musieli przygotowywać wszystko w szaleńczym tempie, ale skoro zatrudnili specjalistów, to byli otwarci na poprawki. Witwer tłumaczy, że to co robił Serafinowicz i inni nie było złe, ale bardziej pasowało do „Mrocznego widma”. Natomiast od tamtego czasu postać Maula mocno się zmieniła w „Wojnach klonów” i to pominięto. Niestety nie zdradził szczegółów.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka o „Hanie Solo”. Raczej to potwierdzenie tego, co wiemy. Od „Przebudzenia Mocy” filmy Disneya miały pojawiać się tradycyjnie w maju. VII Epizod przesunięto. Potem nowym początkiem miał być „Ostatni Jedi”, ale tam także trzeba było przesunąć premierę na grudzień. To właśnie „Han Solo” miał być pierwszym filmem (z wielu), które ponownie miały mieć premierę w maju, zgodnie z tradycją. Wiedzieliśmy o tym, ale teraz potwierdza to także „The Art of Star Wars: The Rise of Skywalker”. „Skywalker. Odrodzenie” miało być drugim, ale wraz z zastąpieniem Colina Trevorrowa przez J.J. Abramsa, wrócono do grudniowej premiery, by dać twórcom trochę więcej czasu.

Montażystki „Przebudzenia Mocy” o „Ostatnim Jedi”

32

Montażystki „Przebudzenia Mocy”, czyli Maryann Brandon i Mary Jo Markey, wzięły niedawno udział w podcaście Light The Fuse: A Mission: Impossible Podcast. Oczywiście nie obeszło się o pytań o „Gwiezdne Wojny”, zwłaszcza, że zarówno „Ostatni Jedi” jak i „Skywalker. Odrodzenie” podzieliły fanów i nie spotkały się z ogólnym zachwytem mówiąc delikatnie. Maryann Brandon była też montażystką IX Epizodu, może właśnie dlatego zapytano je o film, przy którym nie pracowały, czyli dzieło Riana Johnsona.

Maryann powiedziała, że z perspektywy czasu widzi, iż ta trylogia potrzebowała jednej, spójnej wizji. Markey dodała, że się z tym zgadza, zwłaszcza, że dla niej dziwne jest to iż drugi film w wielu momentach wycofuje się z tego, co próbowało budować „Przebudzenie Mocy”. Markey przyznała, że właśnie takie ma odczucia, gdy ogląda „Ostatniego Jedi”.

Oczywiście potem w IX Epizodzie widać, że wracamy do pomysłów z VII Epizodu, wycofując się z pewnych rzeczy ustalonych w VIII.

Z interpretacją nie zgadza się Greg Grunberg, czyli aktor wcielający się w Snapa Wexleya. Aktor prywatnie przyjaźni się z J.J. Abramsem i grywa małe rólki w jego filmach. Greg powiedział, że nigdy nie słyszał, by Abrams narzekał na to, co zrobił Rian Johnson.

Warto dodać, że sam Johnson ostatnio zdradził, iż przy produkcji VIII Epizodu zabrakło choćby pokazów testowych.

Andrew Jack zmarł z powodu koronawirusa

8

Smutna wiadomość dotarła do nas z Wielkiej Brytanii. Zmarł Andrew Jack, trener wymowy i dialektu brytyjskiego i amerykańskiego, który pracował przy czterech pierwszych filmach Disneya. W „Łotrze 1” szlifował wymowę aktorów, w pozostałych filmach miał też dodatkowo większy udział. To on podkładał głos Molochowi w „Hanie Solo”. W „Przebudzeniu Mocy” pojawił się na ekranie jako major Caluan Ematt, zaś w „Ostatnim Jedi” wrócił do tej roli, acz jego bohater został już awansowany do stopnia generała. Dużo pracował z Daisy Ridley i Johnem Boyegą.



Andrew urodził się 28 stycznia 1944 Londynie. Naprawdę nazywał się Andrew Hutchinson. Pracował w ponad 100 filmach i serialach. W roli trenera debiutował w serialu „Nancy Astor” (1982), a następnie w „Indiana Jones i ostatnia krucjata” (1989). Jego biografia jest imponująca, można tam znaleźć takie filmy jak „Robin Hood: Książę złodziei”, „Ostatni Mohikanin”, „Chaplin”, „Obywatel X”, „Vaterland”, „Goldeneye”, „Jutro nie umiera nigdy”, „Śmierć nadejdzie jutro”, trylogia „Władca pierścieni”, „Batman – początek”, „Sherlock Holmes”, „Troja” i czy kilka filmów Marvela z „Avengers: Koniec gry”. Obecnie pracował na planie „The Batman”.

Anderw zmarł dziś rano w szpitalu pod Londynem, z powodu komplikacji związanych z rozwojem COVID-19. Jego żona obecnie jest uziemiona w Australii, gdzie odbywa kwarantannę z powodu koronawirusa. Z tego powodu nie będzie mogła uczestniczyć w pogrzebie męża.

„The Clone Wars” #131 w USA

Różne
9

Już dzisiaj na Disney+ będzie można obejrzeć szósty odcinek siódmego sezonu „The Clone Wars”, czyli „Deal No Deal” (w sieci przez pewien czas krążyła też wersja z nazwą „Deal or No Deal”). Poniżej opis i fragment odcinka, a obrazki można pooglądać na Oficjalnej.

Trace podejmuje lekkomyślną decyzję, gdy dowiaduje się, że towar, który transportują, jest przeznaczony dla Syndykatu Pyke'ów.



Przed nami także nowa „Bucket List”...





... oraz „Clone Wars Download”, to jest krótki film o powstawaniu odcinka. Ashley Eckstein opowiada o swoim niedowierzaniu, gdy usłyszała, że serial powraca. Przez „Rebeliantów”, w których mówiła niższym, dojrzalszym głosem, musiała przypomnieć sobie jak właściwie brzmiała młodsza Ahsoka, więc obejrzała ponownie sezon piąty. Reżyser Saul Ruiz wskazuje, że dziewczyna wciąż jest nieco ranna na duszy po odejściu od Jedi, a zresztą nigdy nie była zdana sama na siebie. Dla Kimberly Patrick z kolei wyzwaniem było stworzenie i dopasowanie dźwięku psującego się skutera repulsorowego - wykorzystała bibliotekę odgłosów z „Ostatniego Jedi”. Joel Aron z kolei chciał oświetleniem pokazać, że warsztat sióstr to ich własny mały świat, odmienny od reszty 1313.

Wraz z Martezównami Filoni chciał zademonstrować, że wielu Jedi w ogóle nie miało styczności z ludźmi ich pokroju. Ahsoka żyła w przekonaniu, że rycerze to szlachetni obrońcy galaktyki, a tak naprawdę ich działania nie pomagają zbytnio przeciętnym obywatelom. Zatem dla takich osób, dla których kontakt z Jedi był właściwie niemożliwy, wydaje się, że przedstawiciele zakonu nie robili nic. Dla Tano to wstrząsające doświadczenie, tym bardziej, że sama miała wątpliwości do do współbraci. Siostry reprezentują niejako dwie ścieżki, którymi może podążyć Togrutanka - Trace to ta naiwna, niedoświadczona, ale ambitna, natomiast Rafa idzie po trupach do celu i nie cofnie się przed niczym.

Pytanie od społeczności brzmi: jak wyglądał proces projektowania Złej Partii? Kilian Plunkett mówi, że punktem wyjścia była zbroja komandosów, bo przecież oni sami nimi byli. W przypadku Huntera chciano jednak, by przypominał on zabawki z lat 80., stąd na przykład charakterystyczna opaska. Pamiętajcie, że możecie zadać własne pytanie na Twitterze, wystarczy opatrzeć je hasztagiem #CloneWarsDownload.

Znowu ruszyło trochę z wywiadami, których główną uczestniczką była tym razem oczywiście Ashley Eckstein. Dla Cheatsheet powiedziała jak bardzo Ahsoka jest sumą wpływów różnych osób - nie tylko Anakina czy Obi-Wana, lecz także innych Jedi, a nawet Padme. I to właśnie dało jej siłę, by odejść. Zobaczymy także w przyszłych odcinkach jak bardzo dziewczyna stała się ważna dla Anakina - i jak to on nauczył się wielu rzeczy od niej.

Jeśli chodzi o siostry Martez, to Eckstein rozwinęła to, o czym była mowa powyżej - Tano stoi gdzieś pośrodku Trace i Rafy, jeśli chodzi o poglądy na świat. Aktorka nie może powiedzieć wiele na temat oblężenia Mandalory, ale to jej ulubione odcinki sezonu, przede wszystkim dlatego, że wszystkie postaci ponownie się spotykają. A do tego te epizody będą pomocą dla wszystkich, którzy cierpią z powodu pandemii koronawirusa. Na Mandalorze też będzie się wydawało, że zniknęła wszelka nadzieja, ale ona zawsze gdzieś tam jest. Zresztą, ma to być jeden z lepszych starwarsów w historii, a na spotkanie Anakina z byłą uczennicą mamy szykować chusteczki na otarcie łez.

Ashley odniosła się też do wieści o tym, że Rosario Dawson ma zagrać Tano w „The Mandalorian”. Ma nadzieję na to, że kiedyś jeszcze się w nią wcieli, ale rozumie, że to postać większa od niej samej.



W rozmowie z SyFy aktorka opowiadała o swoim występie gościnnym w Epizodzie IX. O udziale dowiedziała się bardzo późno, bo w październiku. Nagranie trwało zaledwie 15 minut, ale to było bardzo szalone 15 minut. Co ciekawe, kazali jej wypowiedzieć wszystkie teksty, które mówią Jedi i podobnie zrobili w przypadku pozostałych aktorów.

Kolejne odcinki mają dawać ładne poczucie zakończenia historii Togrutanki w TCW. Eckstein nie ma pojęcia o rzekomym sequelu „Rebeliantów”, ale wraz z Tiyą Sircar męczą Filoniego, by coś takiego powstało. Podczas nagrań złamała zasadę i zrobiła zdjęcie scenariusza - a konkretnie cytatu, który stał się jej mottem na ten rok: „W moim życiu, gdy znajduję osoby, które potrzebują mojej pomocy, pomagam im, choćby nie wiem co. Chyba taka po prostu jestem”.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

„Galaxy of Adventures” - Kylo Ren i Ruch Oporu

YouTube
5

Zgodnie z zapowiedzią, dziś ukazały się nowe odcinki „Galaktyki przygód”. Pierwszy odcinek pokazuje podobieństwa pomiędzy Kylo Renem a Darthem Vaderem.



Drugi to zapowiadany wcześniej epizod, w którym Rey, Finn, Poe, Chewie i BB-8 kradną dysk z danymi Najwyższemu Porządkowi.



Trzeci zaś opowiada o Rey - to ten sam, który wstawiło wcześniej Yahoo.



Jest też słówko od Matta Martina - wbrew sugestiom Insidera i Yahoo, zobaczymy w tym sezonie sporo materiału z prequeli, nie tylko sequeli.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Zwiastun drugiego sezonu „Galaxy of Adventures”

Różne
5

Zgodnie z zapowiedzią, miniserial „Galaxy of Adventures” powraca. O ile epizody sezonu pierwszego skupiały się na różnych momentach historii (głównie czasach OT), o tyle druga seria przedstawi nam wydarzenia związane z sequelami. Poniżej zwiastun.



Yahoo ma z kolei odcinek (prawdopodobnie w całości) i artykuł. Dziennikarze popytali tam Jamesa Waugha, wiceprzewodniczącego Grupy Opowieści, o serial, a mężczyzna zdradził, że w drugim sezonie znajdą się opowieści, których w filmach nie było, między innymi te z przerwy pomiędzy epizodami VIII a IX. Pokażą one jak Rey i przyjaciele walczą jako drużyna - na przykład w jednym z odcinków będą musieli skraść Najwyższemu Porządkowi dysk z danymi. Fani zawiedzeni małą rolą Rose w „Skywalkerze” powinni czuć się zadowoleni - panna Tico będzie się przewijać przez odcinki, choć nie powstanie historia konkretnie o niej. Ważna będzie też postać Lei. Waugh powiedział też, że fajnie byłoby zobaczyć Małego Yodę w „Galaxy of Adventures”, więc może doczekamy się odcinków związanych z „The Mandalorian”.



Oficjalnie premiera nastąpi dzisiaj, a odcinki mają pojawiać się co tydzień.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Rian Johnson i Kelly Marie Tran o „Skywalker. Odrodzenie”

19

Zaczynamy od aktualizacji boxoffice’owej. Obecnie film J.J. Abramsa zarobił 514 milionów USD w Stanach i 557 milionów USD poza Stanami. Sumarycznie 1,071 miliarda USD. „Toy Story 3” zostało pokonane, teraz do pobicia zostało jeszcze „Toy Story 4”, do którego brakuje IX Epizodowi 1,5 miliona USD. Tuż pod „Toy Story 4” jest jeszcze „Joker”. Oba filmy wydają się być w zasięgu IX Epizodu.

Rian Johnson został zapytany na czerwonym dywanie przed Oskarami jak ocenia „Skywalker. Odrodzenie”. Odparł, że film wbił go w fotel i uczynił dumnym. Widział ile duszy w to dzieło włożyli J.J. Abrams i przyjaciele z ekipy, tworząc zakończenie serii. Rian twierdzi, że dla niego jako fana „Gwiezdnych Wojen” to było niesamowite przeżycie.

Również Kelly Marie Tran wypowiedziała się dobrze o IX Epizodzie, mimo, że jej rola została zminimalizowana. Aktorka przyznała, że przy filmach tego kalibru, ludzie pracujący wkładają w to mnóstwo serca, ale niezależnie co zrobią, zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony. Jest też zachwycona jak Abramsowi udało się zamknąć tyle wątków i ukazać tyle postaci na ekranie. Cieszy się też, że mogła być częścią tego dzieła.

W innym tonie o filmie wypowiedział się Harrison Ford. Zapytano go, czy Han był w IX Epizodzie duchem Mocy. Aktor przyznał, że nawet nie wie czym są duchy Mocy i ma to gdzieś.

Tak jak fani chcieli by Lucasfilm na nowo nakręcił „Ostatniego Jedi”, tak powstała petycja w sprawie IX Epizodu. Tym razem fani, którzy się zebrali bardzo by chcieli zobaczyć poprawioną wersję. Ale nie chodzi o jakieś konkretne poprawki, a o trzygodzinny film będący wersją reżyserską J.J. Abramsa. Petycję już podpisało niecałe 8 tysięcy fanów. Można ją podpisać tutaj. Plotki o wersji reżyserskiej pojawiają się raz na jakiś czas. Podobno Abrams nawet rozmawiał w tej sprawie z Lucasfilmem, ale nie ma na to żadnych oficjalnych dowodów.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.