Daisy Ridley :: Newsy

Billy Dee Williams zaintersowany serialem „Lando”

10

serial Lando


Dla wytrawnych obserwatorów nie będzie to żadna nowość. Billy Dee Williams jest zainteresowany nowym serialem „Lando”, który za jakiś czas wyląduje na Disney+. Williams zaczął twittować o serialu, a właściwie podawać różne newsy na jego temat.



Jak dobrze wiemy, udział Williamsa w „Skywalker. Odrodzeniem” był wielkim przeżyciem dla aktora. Obok Daisy Ridley jest on wśród obsady największym z orędowników tego filmu, a jednocześnie wciąż nie może się nachwalić jak wspaniałym reżyserem jest J.J. Abrams. Czy zatem zainteresowanie serialem „Lando” to coś więcej niż tylko cieszenie się z dalszych losów postaci, którą się odgrywało? Tu opinie są różne. Niektórzy piszą, że Williams albo próbuje się przypomnieć producentom, albo chce przygotować fanów na swój powrót. O tym, że pierwszy odtwórca Lando może powrócić w jakiejś formie w serialu obok Donalda Glovera, pisaliśmy w lipcu. Zresztą ta plotka pojawiła się jeszcze gdy Lando miał być spin-offem. Być może to jest właśnie to, co Williams próbuje nam przekazać.

Nie wiadomo także jak producenci sobie to wyobrażają. Czy to będzie historia, która zacznie się z młodym Landem a skończy wiele lat później, czy może narracja będzie przypominać „Kroniki młodego Indiany Jonesa” zanim zostały przemontowane. Czyli stary Lando będzie wspominać swoje dawne dzieje? A może jeszcze coś innego?

Natomiast warto zauważyć, że to kolejny spin-off, który obok „The Book of Boba Fett” i „Obi-Wan Kenobi” stał się serialem na Disney+. Po raz pierwszy na poważnie o filmie o Lando mówiła Kathleen Kennedy przed premierą „Hana Solo”. Wówczas liczono, że to właśnie film o Calrissianie będzie sequelem filmu Rona Howarda. Nie wyszło. Natomiast zostając przy temacie „Hana Solo”. Kessel Radio Transmission, które niedawno sugerowało, że serial o Bobie wciąż jest w planach (znów trafili), twierdzi także, że „Lando” nie będzie jedyną kontynuacją „Hana Solo” na Disney+. Podobno serial o Qi’rze i Maulu wciąż jest w fazie planowania.

Kiedy zobaczymy serial o najsłynniejszym szulerze i czarusiu galaktyki? Nie wiadomo. Producentem jest Justin Simien i obecnie jest to jedyna oficjalnie potwierdzona informacja.

Daisy Ridley jest całkowicie usatysfakcjonowana końcówką „Skywalker. Odrodzenie”

51

Daisy Ridley czyli odtwórczyni roli Rey Palpatine/Skywalker ponownie wraca do ocen Epizodu IX. Jak dobrze pamiętamy aktorka była zadowolona z efektu, bardzo broniła J.J. Abramsa wspominając o tym jak wiele miłości włożono w finalny Epizod. Nie zmienia ona swojego zdania.

Daisy Ridley o zakończeniu „Skywalker. Odrodzenie”

W wywiadzie dla IGN. Stwierdziła, że nie za bardzo widzi jak dalej można by ciągnąć rolę Rey. Myślę, że piękno Epizodu IX to jego zakończenie pełne nadziei i potencjału. Myślę, że to było perfekcyjne zakończenie dla Rey. Wielkie bitwy miały miejsce w Epizodach VII, VIII i IX i myślę, że ona prawdopodobnie biega gdzieś po lesie i dobrze się bawi. - Mówi Ridley.
Czuję się całkowicie usatysfakcjonowana tym jak ta historia się kończy. Nie wiem co jeszcze ona mogłaby zrobić, ale nie muszę.
Ridley nie jest przekonana, czy dziś jest sens kontynuować historię Rey, choćby w formie serialu na Disney+. Jak sama twierdzi jest wiele postaci, które zasługują na serial, zaś aktorka jest przy okazji wierną fanką „The Mandalorian”. Zajęła też stanowisko w sprawie Grogu (tak nazywa się „brzdąc Yoda”) jedzącego jajka. Jej zdaniem scena była zabawna, zaś w odniesieniu do domagających się jej usunięcia westchnęła tylko „oh kultura anulowania”.

Pasaana jako mokradło – wcześniejszy koncept

Pasaana jako mokradło


Tymczasem Screenrant przedstawiło alternatywne koncepty Pasaany, kiedy była ona mokradłem. Autorem tej wersji jest Phil Saunders. Pomysł pochodzi z 2017 mniej więcej początku prac Abramsa nad filmem. W albumie The Art of Star Wars: The Rise of Skywalker można też znaleźć Kapadocję zamienioną na Pasaanę. Wg Phila Szostaka niewiele brakowało by to właśnie tam kręcono festiwal Aki Aki, co byłoby pięknym nawiązaniem, bowiem ta część Turcji była rozważana jako oryginalna lokacja Tatooine w „Nowej nadziei”. J.J. Abrams osobiście pojechał zobaczyć Kapadocję, ale o wyborze Wadi Rum zadecydowały względy logistyczne, przede wszystkim związane z kręceniem pościgu.

O alternatywach Pasaany możecie podyskutować na forum.

John Boyega szczerze porozmawiał z Kathleen Kennedy

41

We wrześniu pisaliśmy o tym, co John Boyega sądzi o sequelach „Przebudzenia Mocy”. Przede wszystkim tym jak w kolejnych filmach potraktowano jego rolę, w pewien modelowy „tokenowy” sposób. Pamiętamy, że Boyega stwierdził, że nie będzie mówić, iż „Gwiezdne Wojny” to było wspaniałe doświadczenie w jego życiu, skoro nim nie było. Dodał też, że położono główny akcent na role Daisy Ridley i Adama Drivera. No i do tego wszystkiego doszły nieprzychylne komentarze części fanów, zamieszanie z usuwaniem czy pomniejszaniem Finna z plakatów i tak dalej.



Obecnie mamy kontynuację tej historii, tym razem pozytywną. Wygląda na to, że tamte komentarze nie trafiły w eter, a nadano im właściwy obieg. Otóż Kathleen Kennedy zadzwoniła do Boyegi i ucięła sobie z nim długą i szczerą pogawędkę, bez owijania w bawełnę. Jak przyznał John, Kathleen przyznała, że go wspiera, a rozmowa jego zdaniem była owocna dla obu stron. Zobaczymy w jaki sposób wpłynie to na przyszłe produkcje z cyklu. John niestety nie zdradził szczegółów, czy poza rozmową Kennedy do czegokolwiek się zobowiązała.

„Przebudzenie Mocy” jutro w TVN7

41



Już jutro (niedziela, 13 września) o 20:00 TVN7 wyemituje „Przebudzenie Mocy”. Powtórki będą kilkukrotnie na TVN7 i TVN Fabuła. Film ponadto będą także wyświetlany w tym samym czasie na TVN7 HD.



„Gwiezdne Wojny: Część VII - Przebudzenie mocy” J.J. Abramsa to tryumfalny powrót do świata „Gwiezdnych Wojen”, pierwszy film od 2005 a zarazem pierwszy, który powstał po sprzedaniu przez George’a Lucasa Lucasfilmu Disneyowi. Choć twórca sagi początkowo naszkicował wstępną wersję tego filmu, jest to w całości nowe otwarcie.

Kolejna część gwiezdnej sagi stworzonej przez George’a Lucasa. Wiele lat po zniszczeniu wrogiego Imperium władzę w galaktyce zaczyna przejmować Najwyższy Porządek. Cała nadzieja w Ruchu Oporu, który sprzeciwia się potężnej organizacji.

Scenariusz to dzieło J.J. Abramsa, Lawrence’a Kasdana i Michaela Arndta. Występują: Harrison Ford, Carrie Fisher, Mark Hamill, Daisy Ridley, Oscar Isaac, John Boyega, Lupita Nyong'o, Domhnall Gleeson, Anthony Daniels, Max von Sydow, Andy Serkis, Gwendoline Christie, Simon Pegg, Peter Mayhew i Joonas Suotamo. Muzykę skomponował John Williams, za zdjęcia odpowiada Dan Mindel. Głównymi producentami są J.J. Abrams, Bryan Burk i Kathleen Kennedy.

John Boyega o rasizmie w „Gwiezdnych Wojnach” i w Disneyu

35

John Boyega udzielił wywiadu magazynowi GQ. Nie obyło się bez rozmów o „Gwiezdnych Wojnach”. Jak pamiętamy, aktor ten niezbyt przychylnie wypowiadał się o trylogii sequeli jako całości. Im więcej czasu mija, odkąd skończył się jego kontrakt, tym więcej jest w stanie powiedzieć. I niestety nie są to miłe słowa. Boyega dość mocno krytykuje Disneya i Lucasfilm za decyzję jakie podjęli w tej trylogii.

Obecnie Boyega jest dość mocno związany z protestami Black Live Matter, o czym także pisaliśmy jakiś czas temu. Twierdzi, że po tym, co mówił, coś się w nim odblokowało i będzie mówić otwarcie, nawet o niewygodnych tematach. Nawet jeśli miałoby to zakończyć jego karierę.

Rola w „Przebudzeniu Mocy” była dla niego czymś w rodzaju wygranej na loterii. To nie tylko były „Gwiezdne Wojny”, ale też otworzyło mu to wiele drzwi. Wystąpił między innymi w „Detoroit” Kathryn Bigelow, ale też dostał rolę w teatrze. Dodatkowo założył własną firmę, Upper Room, która współprodukowała „Pacific Rim: Rebelia”, gdzie zagrał jedną z głównych ról. Wydawać by się mogło, że wszystko jest pięknie. Dziś aktor twierdzi, że miał wówczas dużo pracy, wręcz za dużo. Zaś wszystkie swoje frustracje wyładowywał pracując.



Boyega wspomina, że praca nad a potem promocja „Przebudzenia Mocy” to był bardzo dobry okres dla niego. Był szczęśliwy, choć jego ojciec przestrzegał go, sugerując, iż świat może być inny niż pozornie wygląda. A wyglądało to obiecująco. Pomijając fakt, o którym John wspomniał także już wcześniej w innych wywiadach, czyli, że spotkał się z rasizmem. Chodzi o ludzi, którzy czepiali się, że czarnoskóry nie może być szturmowcem. Tych oczywiście Boyega ignorował. Ale skasował też swoje konto na Instagramie. Słyszał też, że ludzie chcieli bojkotować nowe filmy z jego powodu. Nie dlatego, że komuś nie podobała się jego gra albo, że jest mało znany lub ma mało doświadczenia, tylko dlatego, że był czarny. Zresztą jak sam twierdzi, angażując się w dany projekt, nie musi się on przecież podobać nam w stu procentach. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Z toksycznymi fanami jakoś Boyega sobie poradził, zrozumiał, że są i tyle. Choć oczywiście cała sprawa z Black Live Matter trochę mu o tym przypomina. Zwłaszcza w kontekście nienawiści rasowej i uprzedzeń.

Potem wydarzył się „Ostatni Jedi”. I to moment, w którym Boyega uświadomił sobie, gdzie jest jego miejsce. I tu ma radę do Disneya, by na przyszłość nie tworzyli czarnoskórych bohaterów, reklamowali nimi film, tylko po to by potem zepchnąć ich na boczny tor. John nie mówi tylko o sobie, w podobny sposób widzi rolę Kelly Marie Tran, Naomie Ackie a nawet Oscara Isaaca. Jego zdaniem w „Ostatnim Jedi” zmieniono hierarchię ważności bohaterów i Boyega dość ciężko to zniósł. Oczekiwał, że podobnie jak w oryginalnej trylogii, czy nawet prequelach, będziemy mieć trio głównych bohaterów. Tu postawiono na duet - Daisy Ridley i Adama Drivera. Wszystkie światła skierowano na Kylo Rena i Rey. Zdaniem Johna Daisy i Adam o tym doskonale wiedzą, wszyscy to wiedzą i tym samym nie zdradza żadnych sekretów. Jednocześnie jest rozczarowany tym, że jego bohater zostaje sprowadzony do roli ozdobnika. Twórcy wiedzieli, co zrobić z bohaterami Daisy i Adama, ale nie mieli pomysłu na resztę. Dlatego John twierdzi, że nie będzie mówić, że praca nad tą trylogią to było wspaniałe doświadczenie, bo nie było.

Boyega unika wylewania żalów personalnie. Nie adresuje ich ani do Kathleen Kennedy, ani do Boba Igera czy Riana Johnsona. Mówi ogólnie Disney ew. decydenci, nie mówi kto podjął takie a nie inne decyzje. Ale mocno odcina od nich J.J. Abramsa. Broni go mówiąc, że należy go zostawić w spokoju. On nie miał wracać do tego uniwersum, wrócił i próbował posprzątać ten burdel który zastał. Boyega nadal go szanuje. Od reszty decydentów wyraźnie chce się zdystansować.

Poniekąd powiązaną sprawą, związaną z marketingiem i minimalizowaniem czarnoskórych postaci na niektórych rynkach, jest zmniejszenie Finna na chińskim plakacie. Pisaliśmy o tym tutaj.

„Ostatni Jedi” jutro w Polsacie

60



Jutro, czyli 22 sierpnia 2020, w telewizji Polsat o godzinie 22:00 zobaczymy „Ostatniego Jedi”. Powtórka w niedzielny poranek (23 sierpnia) o 9:50. Jednocześnie film będzie można oglądać w Polsat HD.



Rey (Daisy Ridley), po odnalezieniu Luke’a Skywalkera (Mark Hamill), na odciętej od świata wyspie, szkoli się pod jego okiem i okazuje się wyjątkowo pojętną uczennicą. Tymczasem Kylo Ren (Adam Driver), syn księżniczki Lei (Carrie Fisher) i Hana Solo, dokłada starań, żeby unicestwić siły rebeliantów. Po stronie rebelii znów walczą były szturmowiec Najwyższego Porządku, Finn (John Boyega) i genialny pilot Poe Dameron (Oscar Isaac).

Epizod VIII napisał i wyreżyserował Rian Johnson. Występują: Mark Hamill, Carrie Fisher, Daisy Ridley, Adam Driver, Oscar Isaac, John Boyega, Gwendoline Christie, Domhnall Gleeson, Andy Serkis, Anthony Daniels, Kelly Marie Tran, Joonas Suotamo, Frank Oz, Laura Dern, Benicio Del Toro, Billie Lourd i Lupita Nyong’o. Muzykę ponownie skomponował: John Williams. Za zdjęcia odpowiada: Steve Yedlin. Głównymi producentami byli Ram Bergman i Kathleen Kennedy.

Za tydzień największa gratka polsatowskiej emisji, czyli premiera „Hana Solo”.

„Skywalker. Odrodzenie” od jutra w HBO

33



Jutro, to jest 9 sierpnia 2020, na HBO odbędzie się premiera najnowszego filmu z cyklu „Gwiezdne Wojny”, czyli Epizodu IX – „Skywalker. Odrodzenie”. Premiera o 20:10, także na HBO HD. Potem film zobaczymy w HBO GO, a także powtórki – w poniedziałek 10 sierpnia o 16:00, w środę 12 sierpnia o 20:10, w czwartek 13 sierpnia o12:20. I to pewnie nie jest koniec.



Pozostający przy życiu członkowie Ruchu Oporu jednoczą siły, aby stawić czoła Najwyższemu Porządkowi. Każdy z nich zmaga się zarówno ze swoimi własnymi demonami, jak i ze skutkami wydarzeń z przeszłości. Tymczasem Jedi i Sithowie prą do ostatecznego starcia. W centrum wydarzeń jest Rey (Daisy Ridley), niegdyś sierota, która stała się ostatnią nadzieją Ruchu Oporu i walczy jako ostatni rycerz Jedi w galaktyce. Finałowa część największej sagi filmowej wszech czasów. Lucasfilm i wyróżniony nagrodą Emmy reżyser J.J. Abrams (serial Zagubieni) znowu łączą siły, aby po raz kolejny zabrać widzów w pełną przygód podróż do świata Gwiezdnych Wojen. W obsadzie obrazu znaleźli się nieżyjąca już Carrie Fisher (serial Rockefeller Plaza 30), Mark Hamill (Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi), dwukrotnie nominowany do Oscara Adam Driver (Czarne bractwo. BlacKkKlansman), Daisy Ridley (Morderstwo w Orient Expressie) oraz John Boyega (Pacific Rim: Rebelia).

„Skywalker. Odrodzenie” to zakończenie nie tylko trylogii sequeli, ale też całej sagi Skywalkerów. Reżyseria: J.J. Abrams, scenariusz: J.J. Abrams i Chris Terrio oraz Colin Trevorrow i Derek Connolly. Występuja: Daisy Ridley, John Boyega, Oscar Isaac, Adam Driver, Mark Hamill, Carrie Fisher, Anthony Daniels, Naomie Ackie, Domhnall Gleeson, Richard E. Grant, Lupita Nyong’o, Keri Russell, Joonas Suotamo, Kelly Marie Tran, Ian McDiarmid, Billy Dee Williams. Produkcja: Michelle Rejwan, Katleen Kennedy i J.J. Abrams. Muzyka: John Williams, zdjęcia: Dan Mindel.

Aktorzy o trylogii sequeli

55

Okazuje się, że nawet aktorzy gwiezdno-wojenni bywają dość podzieleni jeśli chodzi o swoje zdanie o sequelach. Wielu z nich, niestety, nie może wyrazić w pełni swojego zdania, ze względu na umowy z Disneyem, które zabraniają im zdradzania szczegółów, ale są kwestie, które mimo wszystko chętnie poruszają.

Ewan McGregor nie lubi nowych mieczy świetlnych, zwłaszcza tego, który zobaczyliśmy w „Przebudzeniu Mocy” J.J. Abramsa. Bardzo nie podoba mu się rękojeść z jelcami, czyli miecz Kylo Rena.

Anthony Daniels ogólnie nie jest zadowolony z sequelli, bo jak twierdzi, podobnie jak Mark Hamill, został tu zmarginalizowany. Daniels doskonale rozumie, że te filmy nigdy nie będą o C-3PO, ale chciałby aby ta postać miała jakąś rolę do zagrania, coś więcej niż bycie tylko dekoracją. Jednocześnie wspomniał, iż w przypadku „Skywalker. Odrodzenie”, gdzie droid ma większą rolę jest z tego powodu usatysfakcjonowany. Trudno stwierdzić jak ogólnie ocenia Daniels sequele i ostatni Epizod. W jednym wywiadów mówił, że jest z IX filmu usatysfakcjonowany, w innych przypadkach robił głupie miny sugerujące coś odwrotnego.

Oscar Isaac chyba należy do tych aktorów, którzy chętnie by powiedzieli coś o pracy dla Disneya. Obecnie aktor stwierdził wprost, że jeśli nie będzie potrzebować pieniędzy na nowy dom, nie ma szans by pracował przy „Gwiezdnych Wojnach”. Woli inne, bardziej autorskie projekty, jak choćby „Diunę”. Żartobliwie mówi, że najbardziej żałuje, iż nie eksplorowano w sequelach wątku miłosnego między Poe a Finnem. Jego zdaniem zarząd Disneya nie był gotowy na takie love story.

Ian McDiarmid twierdzi natomiast, że jego zdaniem George Lucas nigdy by nie przywrócił Palpatine’a do życia. Wręcz powiedział McDiarmidowi, że Palpatine nigdy nie wróci, bo jest martwy. Oczywiście mówił to w czasach klasycznej trylogii i potem ściągnął zaskoczonego McDiarmida do obsady prequeli. Ale to jest coś innego.



Za to Andy Serkis bardzo chętnie zamieniłby powrót Palpatine’a na powrót Snoke’a. Aktor uważa, że Snoke został zabity za wcześnie i za szybko. Liczył, że może ktoś właśnie go kiedyś ściągnie, ale chyba nie ma szans na to.

Oczywiście najgłośniej na trylogię zawodził Mark Hamill. Przede wszystkim nie podobało mu się jak jego postać została potraktowana (w „Ostatnim Jedi”) i w którym kierunku rozwijał się Luke. Przyznał, że w pewien sposób poczuł się znieważony. Tu warto dodać, że Mark był dostatecznie zirytowany „Przebudzeniem Mocy”, do którego musiał ćwiczyć przez kilka miesięcy, by dojść do formy tylko po to, by się pojawić w filmie na chwilę i nic nie powiedzieć. Aktor bardzo żałuje, że nie miał okazji właściwie pracować z młodą ekipą (pomijając Daisy). Wspominał czasy, gdy na planie klasycznej trylogii mógł się uczyć od choćby Petera Cushinga. W tym wypadku bardzo żałuje, że Luke miał tak mało interakcji z innymi bohaterami.

Carrie Fisher też narzekała na kwestię związane z pracą nad sobą. Zwłaszcza to, że musiała schudnąć. Jak sama twierdzi, Disney chciał ją zatrudnić jedynie w 3/4.

Ze swojego wątku jest za to zadowolony Harrison Ford. On bardzo chciał, by Han Solo umarł i to w dodatku za sprawę. W „Przebudzeniu Mocy” dostał co chciał i jego zdaniem Han nie jest już bezużyteczny.

Daisy Ridley natomiast chciała by, by ludzie odpoczęli od „Gwiezdnych Wojen” i docenili „Skywalker. Odrodzenie” po czasie. Aktorka wspomina, że w ten film władowano mnóstwo miłości i jest bardzo zawiedziona negatywnymi opiniami w sieci, nie za bardzo rozumiejąc dlaczego. Sama zastanawia się, czy to przypadkiem nie jest sprawa różnych memów i krążących opinii, które wpływały na innych. Ona sama jakby nie podobał się jej film, nie pisałaby o tym na Twitterze.

Jake Cannavale, aktor z „The Mandalorian” zaś określił „Skywalker. Odrodzenie” jako najgorszą porażkę w całej historii sagi, gorszą niż połączenie „Ostatniego Jedi” z „Mrocznym widmem”.

John Boyega żałuje, że widzowie nie mieli właściwie szansy dobrze postać Finna. W jego opinii klasyczna trylogia była filmem o drodze Luke’a, ale jednocześnie dawała się rozwinąć Hanowi i Lei. Aktor skrytykował „Ostatniego Jedi” Riana Johnsona, w jego opinii wątek Finna dało się tam zdecydowanie lepiej poprowadzić, a postać rozwinąć. Zwłaszcza, że potencjał był, początkowo podobał mu się pomysł rozdzielenia postaci, dołożenia relacji z Rose, ale wszystko można było zrobić lepiej, realizacja zawiodła. Mówiąc o „Skywalker. Odrodzenie” twierdzi, że jest to niejako dopełnienie tych problemów i rozczarowanie. Nie jakieś zawstydzające, ale to dobry moment by przejść dalej, zostawiając tę trylogię. Podobnie jak Oscar Isaac John chętnie by powiedział więcej, ale na razie zobowiązany jest zachować tajemnicę.

Adam Driver, jako były żołnierz, raczej nie lubi narzekać na swoich współpracowników. Czuje potrzebę bycia lojalnym. Bardzo mu się podoba końcówka „Skywalker. Odrodzenie” w szczególności kwestie nierozwiązane i niedopowiedziane, pozostawione fanom do rozważań.

Sam Witwer skrytykował Riana Johnsona, twierdzi, że reżyser może i ma dobre pomysły, ale wpierw powinien lepiej zaznajomić się z tematem. Miał wrażenie, że Johnson słabo odrobił swoje zadanie domowe. Witwer zauważa, że Bruce Lee nie wynalazł Jeet Kune Do dopóki nie poznał dogłębnie Kung Fu. O „Skywalker. Odrodzenie” powiedział, że jak komuś się podoba, to świetnie. Dla niego ten film przede wszystkim nie ma już takiego znaczenia jak saga stworzona przez Lucasa. No i uważa, że trudno było zrobić lepsze zakończenie sagi niż „Powrót Jedi”. IX Epizodowi się to nie udało.

Joonas Suotamo zauważył niedawno, że rozmowy o VIII i IX Epizodzie na Twitterze nabierają rozpędu. Przyznał, że bardzo kochał pracę na obu planach i współpracę z wszystkimi.



VIII Epizod nie podobał się także montażystkom VII Epizodu. Z pewnością warto dodać jeszcze dwie plotki, które krążą po sieci od jakiegoś czasu. W tym wypadku jednak nie ma bezpośredniego źródła, ktoś podobno usłyszał od znajomego, który zna... wiadomo jak działa głuchy telefon. Źródła te donoszą, że George Lucas był załamany „Ostatnim Jedi”, oraz że Jon Favreau szczerze nienawidzi VIII Epizodu. Podobno właśnie po nim zrobił wszystko, by dostać pracę w Lucasfilmie i zająć się „The Mandalorian”, czyli „Gwiezdnymi Wojnami” takimi jakie chciał widzieć.

Gwiazdy czytają dzieciom

2

Od 2 tygodni Disney publikuje na swoim kanale youtube filmiki z gwiazdami czytającymi dzieciom różne opowieści. Wśród nich znalazły się jak na razie trzy historie z Gwiezdnych Wojen. Ashley Eckstein czytała „The Galaxy Needs You”, Daisy Ridley wybrała „BB-8 On The Run”, a Joonas Suotamo przeczytał „Chewie & The Porgs”. Wszystkie trzy historie możecie przesłuchać poniżej.







Jeszcze kilka dni przed tym jak pierwszy z powyższych filmików został zamieszczony na YT przez Disneya w naszym języku zaczął publikować słuchowisko Star Wars Cezary „Sizar” Żołyński - aktor, reżyser i fan Gwiezdnych Wojen. Poniżej zamieściliśmy jego „Opowieści Bena Rycerza Jedi”. Zachęcamy wszystkich, nie tylko dzieci, do jego przesłuchania!

Jessica Henwick próbowała walczyć o rolę Rey

21

Jessicę Henwick kojarzymy przede wszystkim z roli Jess Pavy, jednej z pilotek atakujących bazę Starkiller (no i ewentualnie innych ról jak choćby Nymerii Sand z „Gry o tron” czy serialu „Iron Fist”). Jakiś czas temu gwiazda wspomniała, że jej przesłuchania do roli w „Przebudzeniu Mocy” trwały 6 miesięcy. I nie była to ta rola, którą ostatecznie zagrała, a rola Rey.




Aktorka powiedziała, że to było ciężkie pół roku. Starał się dać z siebie wszystko, by dostać tę rolę i po wszystkim była mocno rozbita. Zainwestowała w te przesłuchania wiele czasu i przede wszystkim emocji. Rolę ostatecznie dostała Daisy Ridley, a Henwick musiała się zadowolić małą rólką. Jessica Pava zwana też „Testor” pojawia się też w serii komiksowej „Poe Dameron”.

Casting w przypadku „Gwiezdnych Wojen” trwa bardzo długo. Kelly Marie Tran mówiła o pięciu miesiącach. Jessica Henwick po „Przebudzeniu Mocy” spróbowała jeszcze raz swoich sił, starając się o rolę Qi’ry (więcej). Tam przegrała z koleżanką z planu „Gry o tron”, czyli Emilią Clarke.

Dziwne i zwyczajne wieści ze świata książek

12

Pandemia COVID-19 wpłynęła na rynek komiksowy, zatrzymując na jakiś czas wszystkie premiery. W książkach sytuacja wygląda inaczej tylko dlatego, że prawie żadnych nowości na ten czas nie przewidziano. Wyjątkiem miały być dwa albumy: „The Art of Star Wars: The Rise of SkywalkerPhila Szostaka i Abrams Books, oraz „Star Wars: The Mandalorian - The Art and the Imagery” vol.1 wydawnictwa Titan. Pierwszy ostatecznie rozesłano i niektórzy fani już poznają kulisy produkcji Epizodu IX, ale szkice z serialu niestety przesunięto na 26.05. Miejmy nadzieję, że tą datę uda się utrzymać. Tego samego dnia pojawić ma się także „The Art of Star Wars Rebels”, którego premiera przekładana jest już od miesięcy. Wygląda na to, że i tak książkę tę spotka lepszy los niż „The Art of Star Wars: Galaxy's Edge”, które najwidoczniej przepadło całkowicie.



W świecie powieści na razie niewiele się dzieje. Jeżeli macie jakieś pytania do redaktorów Del Rey, to może warto zadać je na fanpejdżach na Facebooku lub Twitterze. 26.04 planowana jest transmisja na żywo, podczas której Elizabeth Schaefer i Tom Hoeler udzielą na nie odpowiedzi. Ten drugi i tak jest dość aktywny na Twitterze. Niedawno wstawił na przykład listę utworów muzycznych, których w wydawnictwie słuchano przy pracy nad pierwszą częścią nowej trylogii „Thrawn. Ascendancy: Chaos Rising". Takie praktyki w Del Rey to nic nowego. Wydawnictwo wykorzystuje ten sposób od kilkunastu lat, żeby wprowadzić czytelników w klimat książki.


StarWars.com ma za to fragment innej książki - „Shadow FallAlexandra Freeda, a także zdjęcia zakładek dołączonych do wydania kolekcjonerskiego. Przedstawiają pilotów znanych już z „Alphabet Squadron”, jak również Majora Keize'a, dowódcę imperialnej eskadry, będącej głównym przeciwnikiem bohaterów serii. Czerwcowa premiera książki jest na ten moment niezagrożona.



W sieci aktywni są również fani książek Star Wars, korzystający na różny sposób z dodatkowego wolnego. Jeden z nich przygotował szkic i opis statku Brzeszczot z serialu „The Mandalorian”, inspirując się cyklem „Niesamowite przekroje”. Szczegółowe zdjęcia jego prac znajdują się tutaj. Niestety serial na razie nie doczekał się zbyt wielu oficjalnych publikacji. Miejmy nadzieję, że zmieni się to po premierze drugiego sezonu.



Pojawiły się też reakcje na niedawne ogłoszenie bohaterów serii książkowo-komiksowej The High Republic. Chociaż niektórzy już nie mogą doczekać się startu nowej ery, inni krytykują jej założenia, wskazując, że w świecie niekanonicznych Legend postęp technologiczny przebiegał w innym tempie. To, co nowością jest teraz dwieście lat przed „Mrocznym widmem”, w tzw. starym kanonie było powrzechne 25 000 lat wcześniej. Mówa przede wszystkim o komunikacji nadprzestrzennej i zasadach Jedi. Innym nie podoba się, jak wyglądają nowi bohaterowie. Steve, członek internetowego ruchu reformatorsko-hejterskiego The Fandom Menace postanowił przerobić Avar Kriss, która jego zdaniem wygląda „nudno”. Być może ma rację; gdyby bohaterka miała długie, rozpuszczone włosy, pewnie nie byłaby w stanie walczyć w bezpośrednim kontakcie, więc może byłaby to okazja to zaprezentowania jakichś nowych technik korzystania z Mocy? Nie wiemy i się nie dowiemy, dlatego tematu chyba nie trzeba dłużej drążyć. Swoją drogą ruch The Fandom Menace jest odpowiedzialny za wydanie własnej książki, pierwszej z kilku planowanych. Jak można się było spodziewać, przedstawione w niej zostają argumenty przeciwko prezes Lucasfilmu Kathleen Kennedy, krytyka trylogii sequeli oraz jej reżyserów, a także sprzeciw wobec komentarza społecznego, który podobnie jak wszystkie dzieła kultury od wieków, prezentują nowe historie z cyklu „Gwiezdne Wojny”. Jak ktoś chce sobie poprawić humor, to na Amazonie jest kilka stron podglądu.




Na koniec dwa filmiki. Jeden z Ashley Eckstein (głos Ahsoki), która czyta książeczkę „The Galaxy Needs You”, w drugim za to usłyszymy i zobaczymy Daisy Ridley (Rey), czytającą „Wielką ucieczkę BB-8”.


Andrew Jack zmarł z powodu koronawirusa

8

Smutna wiadomość dotarła do nas z Wielkiej Brytanii. Zmarł Andrew Jack, trener wymowy i dialektu brytyjskiego i amerykańskiego, który pracował przy czterech pierwszych filmach Disneya. W „Łotrze 1” szlifował wymowę aktorów, w pozostałych filmach miał też dodatkowo większy udział. To on podkładał głos Molochowi w „Hanie Solo”. W „Przebudzeniu Mocy” pojawił się na ekranie jako major Caluan Ematt, zaś w „Ostatnim Jedi” wrócił do tej roli, acz jego bohater został już awansowany do stopnia generała. Dużo pracował z Daisy Ridley i Johnem Boyegą.



Andrew urodził się 28 stycznia 1944 Londynie. Naprawdę nazywał się Andrew Hutchinson. Pracował w ponad 100 filmach i serialach. W roli trenera debiutował w serialu „Nancy Astor” (1982), a następnie w „Indiana Jones i ostatnia krucjata” (1989). Jego biografia jest imponująca, można tam znaleźć takie filmy jak „Robin Hood: Książę złodziei”, „Ostatni Mohikanin”, „Chaplin”, „Obywatel X”, „Vaterland”, „Goldeneye”, „Jutro nie umiera nigdy”, „Śmierć nadejdzie jutro”, trylogia „Władca pierścieni”, „Batman – początek”, „Sherlock Holmes”, „Troja” i czy kilka filmów Marvela z „Avengers: Koniec gry”. Obecnie pracował na planie „The Batman”.

Anderw zmarł dziś rano w szpitalu pod Londynem, z powodu komplikacji związanych z rozwojem COVID-19. Jego żona obecnie jest uziemiona w Australii, gdzie odbywa kwarantannę z powodu koronawirusa. Z tego powodu nie będzie mogła uczestniczyć w pogrzebie męża.

Maz Kanata, Babu Frik i Leia, czyli efekty specjalne w „Skywalker. Odrodzenie”

17

Jeśli nie oglądaliście dość dokładnie filmu, mogliście zgubić jedną rzecz. Nien Nunb zginął podczas bitwy o Exegol. Potwierdziła to także Rae Carson, która jest autorką powieściowej adaptacji IX Epizodu.



Dziś kilka ciekawostek o efektach specjalnych. Maz Kanata w „Skywalker. Odrodzenie” nie jest komputerowa. Przy „Przebudzeniu Mocy”, grała ją Lupita Nyong’o, w technologii motion-capture. Na ruchy aktorki nałożono cyfrowy „makijaż”, w ten sposób powstała Maz. W przypadku IX Epizodu zastosowano inną technologię. Maz tym razem została zaprojektowana przez zespół Neala Scanlana, czyli jest pewną formą kukiełki. Oczywiście ta Maz z VII Epizodu była podstawą do tego, co chcieli osiągnąć, ale tym razem postać ta w całości jest animatroniczna. Co więcej użyto dokładnie tej samej technologii, którą próbowało w „Łotrze 1”. Tam Bistan, czyli kosmiczna małpa w gwarze twórców, był operowany za pomocą tak zwanego data suit. Maz obsługiwały dwie osoby, które stały obok J.J. Abramsa, zaś sama kukiełka znajdowała się na planie. Cała trójka mogła widzieć ruchy Maz i korygować je zdalnie.



Neal Scanlan odpowiedział na pytanie dlaczego w ogóle zmienili komputerową Maz, która w końcu była dość dobrze przyjęta. Nikt się nie czepiał sztuczności. Zdaniem twórcy chodziło tu o coś więcej, także o to, by dodać scenom z Leią innego wymiaru, czegoś bardziej rzeczywistego, intymnie wciągającego. Skończyło się na animatronice.

Maz została komputerowo poprawiona, acz w niewielkim stopniu. Z kukiełki usunięto kable.

Specjalista od efektów specjalnych, Patrick Tubach, zdradził, że Billie Lourd zagrała Leię w jednym ujęciu. We wspomnieniach widzimy Leię szkoloną przez Luke’a. Lourd, córka Carrie Fisher ze względu na fizyczne podobieństwo, zagrała w tej scenie Leię. Tylko twarz została poprawiona komputerowo. Roger Guyett zauważa, że stroje Lei, a nawet fryzura czy biżuteria zostały komputerowo zmodyfikowane. Wykorzystano tak naprawdę głównie twarz Carrie z nagrań z „Przebudzenia Mocy”. Reszta miała wyglądać inaczej, tak byśmy nie mieli wrażenia, że to jakieś odrzuty z VII Epizodu. Roger wspomniał, że na pierwszych spotkaniach z Abramsem ludzie z ILM mieli obawy wobec tego, że chcą wykorzystać ujęcia z VII Epizodu. J.J. uspokoił ich mówiąc, że tak naprawdę zależy mu tylko na czterech, może pięciu scenach z Leią. Wówczas Guyett przyznał, że ekstrakcja twarzy Fisher z nagranego materiału i wykorzystanie go jest jak najbardziej możliwa. Roger mówi też, że w scenach, w których widzimy całą postać Lei, to są to odrzucone ujęcia z „Przebudzenia Mocy”, natomiast jeśli w scenie widać głównie jej twarz, to reszta postaci została stworzona komputerowo. Zaś i tak olbrzymim wyzwaniem było dopasowanie sceny, scenariusza i filmu, do tych ujęć, które pozostały. Nawet dla ILM to nie było łatwe zadanie, wymagające bardzo starannego planowania i pilnowania szczegółów. To nie było tylko skopiowanie jej twarzy. Nawet jeśli tworzyli coś cyfrowo, to bardzo starannie starali się wpierw zbadać jej posturę z „Przebudzenia Mocy”, by móc ją komputerowo odtworzyć.



Dodatkowym problemem jest to, że klisza czy nagranie cyfrowe jest płaskie. Tym samym łatwo zgubić perspektywę, sprawić, że Leia nagle stałaby się wyższa lub niższa. Do tego dochodzi jeszcze kwestia świateł, dopasowania się do nich.

Bardzo trudną do nakręcenia sceną okazała się ta, w której Leia mówi: „Nigdy nie lekceważ droidów”. W ujęciu, które się zachowało, Carrie odwraca się i zmierza ku kamerze. Trzeba było zgrać to z ruchami Daisy Ridley. Wymagało to co najmniej kilku podejść i prób. Roger przyznaje, że zawsze w takim momencie, jest pokusa by skorzystać z grafiki komputerowej, ale starali się przede wszystkim zachować nagrania Carrie tam gdzie mogli, w takiej formie jakie po niej pozostały.

Babu Frik to z kolei kolejna postać, która powstała dzięki animatronice i wytężonej pracy zespołu Neala Scanlana. Babu oczywiście jest operowaną kukiełką. Sceny z nim nagrywano na zielonym ekranie, a następnie poprawiano komputerowo. Głosem Babu jest Shirley Henderson (Jęcząca Marta z serii o Harrym Potterze). Abrams wpadł na pomysł, by ona także operowała twarz Babu. Aktorka dołączyła do zespołu zajmującego się kukiełkami.



Scanlan przyznaje, że rola Babu, a tym samym także jego wygląd, zmieniały się w różnych wersjach filmu. Początkowo miał być bardziej mistyczny, trochę w klimatach zen. Ale przy tym wszystkim jego wielkość i mniej więcej wygląd się nie zmieniły znacząco. Scanlan dodaje, że warto też rozglądać się po warsztacie Babu. Tam powinien być gdzieś mały robot z logo Bad Robot (firma Abramsa). Neal nie wie, gdzie dokładnie, bo nie dostrzegł go jeszcze na filmie, ale jest przekonany, że on tam gdzieś jest. W końcu go przecież zrobili.

Natomiast z innych ciekawostek, w filmie możemy usłyszeć zarówno Abramsa jak i Chrisa Terrio. Reżyser podkłada głos D-O, zaś współscenarzysta z kolei mówi głosem pułkownika Aftaba Akbara.

Chris Terrio o „Skywalker. Odrodzenie”

30

Zgodnie z oczekiwaniami, po Świętach „Skywalker. Odrodzenie” J.J. Abramsa traci tempo, a tym samym traci do zysków zgromadzonych przez film Riana Johnsona. Jednak wciąż mu bliżej do VIII Epizodu niż do wyniku „Łotra 1”. Czy uda się odrobić straty do „Ostatniego Jedi”? Zobaczymy.

W Polsce film obejrzało już ponad 1,15 miliona widzów (wpływy wyniosły ponad 25,3 milionów PLN), są to dane wykorzystywane do podsumowań rocznych (2019 był zdecydowanie najlepszym rokiem jeśli chodzi o frekwencję w polskich kinach, sprzedano ponad 60 milionów biletów), acz podane jeszcze bez ostatnich dni.



Za odpowiedź na krytykę IX Epizodu zabrał się współscenarzysta Chris Terrio, szczęśliwie nie wchodzi w pyskówki z fanami w sieci, a raczej odpowiada (mniej lub bardziej) przekonywująco dziennikarzom, także na trudne pytania.

Terrio mówił o tym jak dołączył do ekipy Epizodu IX. Miało to miejsce jesienią 2017, a w sierpniu 2018 mieli rozpocząć zdjęcia. Zatem nie mieli wiele czasu, by przygotować scenografię. Zresztą pierwszą rzeczą, którą Terrio zrobił, to było zapoznanie się z sagą. Znał bardzo dobrze klasyczną trylogię, słabiej prequele, ale na tym jego wiedza się kończyła. Postanowił także zaznajomić się z Expanded Universe, tak by przemycić do filmu nawiązania zrozumiałe tylko dla oddanych fanów serii. Musiał więc mocno skoncentrować się na poznawaniu sagi.

Poe, Rey i Finn razem


Pierwszym pomysłem jaki mieli na scenariusz Epizodu IX było to, aby Poe, Rey i Finn byli razem, by zobaczyć ich wspólne przygody i interakcje. Ich rozdzielenie na pewien czas było konieczne, ale po Epizodzie VIII można było wrócić do klasycznego ducha przygody.

Rodzina Palpatine


W kwestii Rey Palpatine, Terrio mówi, że wciąż punktem wyjścia była historia Rey ukazana w „Przebudzeniu Mocy”. Dziewczyna przez wiele lat czekała na Jakku na swoich rodziców, miała wręcz pewną traumę i obsesję na tym punkcie, jednocześnie wiązała się z tym pewna tajemnica. Decyzja Riana wiązała się z ukazaniem strachu dziewczyny. Czego ona mogła się bać najbardziej? Że nie jest Skywalkerem? Terrio mówi, że choć to ważny moment, to jednak nie czuć, by kończył ten wątek. A skoro tamtą decyzję oparto na obawach, to co może być straszniejsze niż fakt, że jej rodzice są nikim? Tu doszli do wniosku, że może lepiej pokazać, że Rey pochodzi z rodziny, która była wrogiem jej nowej rodziny. W tym momencie nadal nie wiemy, kim jest jej matka, może być nikim, może handlować złomem. Wiemy tylko, że gra ją Jodie Comer. Tym samym wersja Riana może nadal być w pewnym sensie prawdziwa.

Więzy krwi a demokratyzacja Mocy


W kwestii demokratyzacji Mocy, to Terrio mówi, że musieli znaleźć równowagę między tym, co pokazał Rian, a tym, co wynika z sagi Lucasa. Luke Skywalker w „Powrocie Jedi” mówi wprost, że Moc jest silna w jego rodzinie. Jednocześnie mówiąc o Lei wciąż sugerowano, że jest jeszcze jedna nadzieja (to także pokazano w tym filmie). Zatem jest jakiś element jej dziedziczenia. A ponieważ poza Skywalkerami najważniejszym bohaterem tych dziewięciu filmów jest Palpatine, więc postanowili pójść tropem rodzinnym. Jednocześnie nie zaprzecza to w żaden sposób temu, że Moc może się ujawnić w każdym, jeśli takie jest jej zrządzenie. Czy to w chłopaku z miotłą, czy w Finnie. Zresztą tak też to było z dziewczyną, którą odnaleźliśmy na Jakku w „Przebudzeniu Mocy”, jednak z powodu tego, że wciąż opieramy się na strukturze baśni, okazuje się ona być księżniczką Ciemnej Strony, księżniczką, która jest wychowywana jako sierota. Zresztą takie rozwiązanie powoduje, że również jej finalny wybór, dziedzictwa i prawdziwej rodziny, nie wynikającej z więzów krwi, ma inny wydźwięk.

W przypadku wyznania Finna, które nie zostaje wypowiedziane na ekranie, Terrio mówi, że możemy to rozumieć i interpretować na wiele sposobów. Chcieli, by faktycznie powiedział jej, że jest czuły na Moc. To jest zasugerowane w filmie, ale nie jest powiedziane. Jeśli ktoś chce interpretować tę scenę jako wyznanie skrywanej miłości. Natomiast warto zwrócić uwagę na scenę skomplikowanej śmierci Rey i reakcji Finna. On ją wyczuwa, widać, że korzysta z Mocy. Jannah czy Chewie tego nie czują.

Naprawianie wyborów Johnsona


Terrio odparł też zarzuty, o to, że w filmie jest dużo elementów, sugerujących konflikt między Abrasmem a Johnsonem. Choćby scena, w której Luke łapiąc miecz mówi, że broń Jedi wymaga więcej szacunku. Scenarzysta tłumaczy, że skoncentrowali się na tym, by pokazać jak ci bohaterowie się zmienili, jak zrozumieli swoje błędy, jak dorośli. Jednocześnie w tej scenie widzimy, że Luke próbuje uczyć Rey na swoich błędach, dzięki czemu historia się nie powtórzy.

W przypadku sceny z poświęceniem Luke’a podczas bitwy o Crait, Terrio nie chce za bardzo tłumaczyć tego, co widać na ekranie, czyli braku reakcji galaktyki. Ta reakcja nastąpiła tylko później. Widzowie chyba to widzą. Reszta jest kwestią interpretacyjną. Może jedynie dzieci tamto poświęcenie potraktowały poważnie, a dorośli musieli to przeanalizować i czekali na lepszy moment.



Spotkanie z ojcem


Scena między Hanem Solo (Harrison Ford) a Benem Solo (Adam Driver) mocno przypomina spotkanie Clarka Kenta i Jonathana Kenta z „Batman vs Superman”. Terrio mówi, że to było bardzo ważne tak dla samej opowieści, jak i mocno osadzone w „Gwiezdnych Wojnach”, bo wynika wprost z monomitu Josepha Campbella. Tam jest moment stania naprzeciw swemu ojcu. W tym wypadku jest to pewna forma pokuty, kolejne spotkanie. Han nie jest duchem Mocy, jest tylko wspomnieniem. Ren bardzo potrzebował wybaczenia. We wcześniejszym fragmencie filmu, gdy Rey mówi do Kylo, że ten wciąż nie może pogodzić się z tym, co zrobił swemu ojcu, ten ma krótką wizję tamtej sceny. Wspomnienie. Tu jest oczywiście pewne nawiązanie do Clarke’a i jego ojca, ale w „Skywalker. Przebudzenie” poszli bardziej w kierunku mistyki. Może nawet jest tu coś z „Hamleta”. Po tej rozmowie Ben podąża drogą odkupienia, przynajmniej w jego głowie następuje ta zmiana. Zwłaszcza, że okazuje się, że to nie tylko Snoke nim manipulował, ale wróg z dawnych wojen, wróg jego rodziców.

Współpraca z Lucasfilm


Jeśli chodzi o leczenie Mocą, które także jest widoczne w jednym z odcinków serialu „The Mandalorian”, Terrio przyznaje, że początkowo była to koincydencja. Ale rozmawiali o tym sporo w Lucasfilmie, także z Jonem Favreau i Davem Filonim, tak by można było pokazać, iż Moc działa tak samo w różnych okresach, w różnych częściach galaktyki.

Przywócenie Lei do życia


W przypadku Carrie Fisher używali ujęć z „Przebudzenia Mocy”, ale jeśli chodzi o jej głos, to różne opcje były rozważane. Chcieli go poskładać z wszystkich filmów z sagi, które mieli, włączając to klasyczną trylogię, oraz materiały z wyciętych scen, dubli i tak dalej. Głos Fisher jednak się zmienił przez te lata, więc Terrio nie jest pewien, czy ostatecznie coś z klasycznej trylogii zostało użyte.

Tu odchodząc na chwilę od samego Terrio, w tej materii wypowiadali się także inni twórcy IX Epizodu. Choćby Maryann Brandon, współmontażystka „Przebudzenia Mocy” i „Skywalker. Odrodzenie”. Wspomina ona Carrie Fisher, która patrząc na to, co było nagrane, powiedziała Maryann, że źle wypadła na planie. Montażyska odparła, że to jej zadaniem jest sprawić, by te fragmenty filmu wyglądały dobrze. Więc, gdy Abrams poprosił ją o wykorzystanie tych ujęć w IX Epizodzie, pamiętając na czym zależało Fisher, Brandon robiła wszystko, by Leia wypadła w nim dobrze.

Roger Guyett, twórca efektów specjalnych mówi, że każda scena wymagała bardzo dużo szczegółów do opracowania. Włącznie z tym pod jakim kątem należy kręcić dane ujęcie z innymi aktorami. Mocno współpracował przy tym z Danem Mindelem, operatorem.

Abrams dodaje, że te sceny były trudne także dla aktorów, choćby dla Daisy Ridley, która musiała wejść w interakcję z nieobecną Carrie.

Ostatnia scena filmu


Wracając do wypowiedzi Chrisa. Twórcy zastanawiali się też nad ostatnią sceną, czy miało być tam więcej Jedi. Ben i Anakin chociażby, w końcu to Skywalkerowie. Ale to odebrałoby siłę pojawieniu się Lei w formie ducha. Druga sprawa to lokalizacja, po zniszczeniu Alderaanu, domostwo Larsów to jedyne miejsce, w którym dorastali Skywalkerowie. Choć na ścieżce dźwiękowej Johna Williamsa utwór nazywa się „A New Home”, zdaniem Chrisa film nie sugeruje, że Rey Skywalker została na Tatooine.

Marginalizacja Rose


Niektórzy zarzucają filmowi marginalizację Rose i wręcz pojawił się pomysł serialu o niej. W przypadku Rose Terrio mówi, że bardzo chcieli, by ktoś z głównych bohaterów został przy Lei w bazie. Padło na Rose. Sparowanie jej z Leią wiązało się z większą ilością scen, niż to co widzimy na ekranie. Ale ostatecznie nie udało się ich z różnych przyczyn zrealizować, cześć scen zwyczajnie wyglądała źle lub sztucznie, dwa czas, więc to wszystko ograniczono. J.J. bardzo ceni Kelly Marie Tran, jednocześnie pokazał jak bardzo Rose się zmieniła. Obecnie jest prawą ręką Lei.

Podzielenie filmu na dwie części


Chris Terrio przyznaje także, że bardzo żałuje, iż mieli do zrobienia tylko jeden film. Cały ten scenariusz, który przygotowali dałoby się rozłożyć na dwie części i jeszcze je rozwinąć. Zwłaszcza, że jako scenarzysta chciałby w wielu miejscach dołożyć sceny, w których można złapać oddech. Jeśli dałoby się film podzielić na dwa, to spełniłoby się marzenie Chrisa. Niestety wygląda na to, że kierownictwo Lucasfilmu / Disneya za bardzo chciało mieć dziewięcioczęściową sagę, trylogię trylogii.

„Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy” jutro w TVN

10



Już jutro (piątek, 20 grudnia) o 20:00 TVN wyemituje „Przebudzenie Mocy”. Powtórka będzie w czwartek 26 grudnia o 16:25. Filmy ponadto będą także wyświetlane w tym samym czasie na TVN HD.



„Gwiezdne Wojny: Część VII - Przebudzenie mocy” J.J. Abramsa to tryumfalny powrót do świata „Gwiezdnych Wojen”, pierwszy film od 2005 a zarazem pierwszy, który powstał po sprzedaniu przez George’a Lucasa Lucasfilmu Disneyowi. Choć twórca sagi początkowo naszkicował wstępną wersję tego filmu, jest to w całości nowe otwarcie.

Złe Imperium zostaje zastąpione przez Najwyższy Porządek, który chce władzy nad galaktyką. Plany wrogiej organizacji może pokrzyżować Ruch Oporu.

Scenariusz to dzieło J.J. Abramsa, Lawrence’a Kasdana i Michaela ArndtaWystępują: Harrison Ford, Carrie Fisher, Mark Hamill, Daisy Ridley, Oscar Isaac, John Boyega, Lupita Nyong'o, Domhnall Gleeson, Anthony Daniels, Max von Sydow, Andy Serkis, Gwendoline Christie, Simon Pegg, Peter Mayhew i Joonas Suotamo. Muzykę skomponował John Williams, za zdjęcia odpowiada Dan Mindel. Głównymi producentami są J.J. Abrams, Bryan Burk i Kathleen Kennedy.

W tym samym czasie na Polsacie leci Ostatni Jedi

„Ostatni Jedi” jutro w Polsacie

21



Jutro, czyli 20 grudnia 2019, w telewizji Polsat o godzinie 20:00 zobaczymy „Ostatniego Jedi”. Jednocześnie film będzie można oglądać w Polsat HD.



Rey (Daisy Ridley), po odnalezieniu Luke’a Skywalkera (Mark Hamill), na odciętej od świata wyspie, szkoli się pod jego okiem i okazuje się wyjątkowo pojętną uczennicą. Tymczasem Kylo Ren (Adam Driver), syn księżniczki Lei (Carrie Fisher) i Hana Solo, dokłada starań, żeby unicestwić siły rebeliantów. Po stronie rebelii znów walczą były szturmowiec Najwyższego Porządku, Finn (John Boyega) i genialny pilot Poe Dameron (Oscar Isaac).

Epizod VIII napisał i wyreżyserował Rian Johnson. Występują: Mark Hamill, Carrie Fisher, Daisy Ridley, Adam Driver, Oscar Isaac, John Boyega, Gwendoline Christie, Domhnall Gleeson, Andy Serkis, Anthony Daniels, Kelly Marie Tran, Joonas Suotamo, Frank Oz, Laura Dern, Benicio Del Toro, Billie Lourd i Lupita Nyong’o. Muzykę ponownie skomponował: John Williams. Za zdjęcia odpowiada: Steve Yedlin. Głównymi producentami byli Ram Bergman i Kathleen Kennedy.

Warto dodać, że w tym samym czasie na TVN leci „Przebudzenie mocy”.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.