Spis newsów (Łotr 1)

Gary Whitta o Vaderze w „Łotrze 1”

35

Gary Whitta promując komiksową adaptację „Ostatniego Jedi” co pewien czas przypomina sobie o „Łotrze 1”. Tym razem mamy dwie informacje o Vaderze.



Otóż Vader pojawił się w wersji, którą sugerował Whitta. Jak twierdzi, nigdy jej nie napisał, ale gdzieś w pracach nad scenariuszem umiejscowił Vadera na Scarif. Tam Lord Sithów musiał własnoręcznie przebijać się przez rebeliancką blokadę by dotrzeć do wieży Imperium, dokonując przy tym rzezi. Czyli był to pomysł dość podobny do tego, co widzimy w finalnej wersji filmu na okręcie Raddusa. Gary twierdzi, że ta filmowa wersja jest lepsza, bo bardziej idzie w horror niż w akcję.

Swoją drogą wśród niezrealizowanych pomysłów w „Łotrze 1”, Vader miał też zabić Krennica na koniec, gdyż ten poniósł porażkę. W pewien sposób w filmie Krennica zabija Tarkin, to także wypada ciekawiej, bez wykorzystania Vadera. Zwłaszcza, że w scenariuszu Krennic miał zostać uratowany z wybuchu na Scarif, przyprowadzony na niszczyciel Vadera, a dopiero tam ukarany. Tak wszystko jest krótsze i bardziej dynamiczne.

Swoją drogą Donnie Yen skomentował wyniki finansowe „Gwiezdnych Wojen” w Chinach. Twierdzi, że filmy pokroju Marvela są dużo prostsze i mniej wymagające dla szerokiej publiczności. Tam liczą się kostiumy, muzyka, bohaterowie. W sadze dochodzi jeszcze aspekt mitologiczny oraz masa innych rzeczy, które utrudniają Chińczykom zrozumienie tych obrazów. Zachód dorastał na „Gwiezdnych Wojnach” ma je we krwi. Chińscy filmowcy starają się czerpać wzorce z zachodu, ale jednocześnie mają też swoje. Zdaniem Yena, zachodni twórcy mogliby spróbować zrozumieć stylistykę azjatycką i częściowo ją wykorzystać, dziś tego nie ma. Dlatego nie tylko „Gwiezdne Wojny” mają problem (i to pomimo obsadzania w nich chińskich gwiazd jak Yen), wiele zachodnich filmów nie radzi sobie na chińskim rynku.

Gary Whitta o napisach początkowych w „Łotrze 1”

13

Jeszcze przed premierą „Łotra 1”, głośno było o tym, czy napisy początkowe powinny otwierać ten film. Zastanawiała się nad tym Kathleen Kennedy, Gareth Edwards i Story Group (więcej). Uradzili, że antologie obejdą się bez napisów początkowych i jak będzie wyglądała karta tytułowa.



Ustalenia miały obowiązywać także w kolejnych filmach. Jak wiemy w „Hanie Solo” wyglądało to jednak trochę inaczej, zarówno w kwestii napisów jak i karty tytułowej filmu. Ostatnio zapytano pierwszego scenarzystę „Łotra 1” jak się miała sprawa z napisami w czasach, gdy on odpowiadał za ten film. Whitta twierdzi, że faktycznie przygotował napisy, zanim podjęto, w jego mniemaniu słuszną decyzję, by ich nie było w samodzielnym filmie.



Ciekawe, czy w kolejnej antologii będzie to wyglądało jak w przypadku, którejś z poprzednich, czy może jeszcze inaczej.

„Gwiezdne Wojny” wracają do Cardington

21

Wygląda na to, że „Gwiezdne Wojny” wracają do brytyjskiego Cardington Sheds. Znajduje się tam dawna baza RAFu z hangarami, które po raz pierwszy wykorzystano w Łotrze 1. Zbudowano tam świątynię Massassich i bazę rebeliantów na Yavinie. Następnie hangary wykorzystano w „Ostatnim Jedi”, jako wnętrza bazy Ruchu Oporu na Crait. Teraz wszystko wskazuje na to, że saga znowu tam powraca. Trwają przygotowania do Epizodu IX. Ale nie ma co liczyć ani na Yavin, ani na Crait. Wewnątrz da się zbudować wszystko.



Więcej zdjęć można szukać na twitterze. Trevor Monk siedzi z aparatem i czatuje.

Z innych plotek, zapytano Marka Hamilla o jego występ w Epizodzie IX. Stwierdził, że nadal nic nie wie, nikt z nim nie rozmawiał i jest ostatnią osobą, która się pewnie o tym dowie.

Epizod IX zaczyna mieć pewne kłopoty. Mianowicie ilość premier na przełomie listopada i grudnia 2019 zaczyna się zagęszczać. Ludzie od Disneya muszą dobrze przygotować kampanię reklamową, by film Abramsa nie był tylko jednym z wielu. Obecnie już planowane są na ten okres „Wonder Woman 1984”, nowy James Bond, szósty Terminator, „Frozen 2” czy „Jumanji 3”. Jedyny plus, że „Avatar 2” się przesunął na 2020. Ale szykuje się ostra konkurencja.

Lando i mikrobiotyczny świat Lucasa

22

Ostatnio informowaliśmy, że Billy Dee Williams podobno ćwiczy i jest na diecie, jakby się szykował do roli w filmie. Serwis Fanthatracks potwierdza opierając się na dwóch niezależnych źródłach, że Lando faktycznie ma powrócić w IX. Cóż, po śmierci Carrie Fisher oraz filmowych śmierciach Hana i Luke’a (acz Mark Hamill pojawi się jako duch, wszyscy się tego spodziewają), Lando byłby ostatnim, ludzkim łącznikiem z klasyczną trylogią.

John Boyega zapuszcza włosy do Epizodu IX. Ostatnio pokazywaliśmy jego nową fryzurę, ale to jeszcze nie koniec. Teraz na Instagaramie aktor wrzucił bardziej aktualne zdjęcie. Czy tak będzie wyglądał Finn?



Wśród podobnych plotek jest też taka, że Kylo Ren będzie wyglądał trochę inaczej. Zapuści brodę.

Pozostaje też kwestia Lei. Todd Fisher, brat Carrie Fisher powiedział niedawno, że ma nadzieję, iż w IX Epizodzie znajdzie się miejsce dla Lei, że ta postać nie zniknie, pomimo śmierci Carrie. Na razie wiemy tylko, że nie Leia nie wróci w formie cyfrowej, jak to miało miejsce w „Łotrze 1”. Co wymyśli Abrams i reszta ekipy? Zobaczymy.

Na koniec plotka miesiąca. George Lucas zdradził swój tajny plan na trzecią trylogię. Ta miała się wejść w mikrobiotyczny świat, w którym żyją istoty funkcjonujące inaczej niż my. To Whillowie i to oni kontrolują cały wszechświat. Lucas dodał, że gdyby nakręcił ten film, fani prawdopodobnie znienawidziliby go równie mocno jak „Mroczne widmo”, zwłaszcza, że ta teoria o Whillach łączy się z midi-chlorianami. Midi-chloriany komunikują się z Whillami, czyli to Whillowie są Mocą. Wypowiedź ta padła podczas rozmowy z Jamesem Cameronem w odcinku “James Cameron’s Story of Science Fiction” dla telewizji AMC.

Warto pamiętać, że Lucasowi czasem w rozmowach zdarza się popuścić wodzę fantazji, zwłaszcza, gdy żartuje. Wiemy, że w jego koncepcji Luke Skywalker miał być nauczycielem już w VII filmie (więcej), sugerowano także, iż chciał by bohaterami byli 12-latkowie. Jedno nie wyklucza drugiego, więc kto wie, może w ten sposób George zamknąłby sagę.

„Han Solo” w Polsce po drugim weekendzie

20

„Han Solo” nie ma łatwo z widzami. Drugi weekend na całym świecie wiązał się ze spadkami. Najczęściej znacznymi. W Polsce film pożegnał się już z pierwszą pozycją, którą obecnie zajmują „Wyszczekani”, ale w drugi weekend film u nas zobaczyło 115 tysięcy widzów. Dla przypomnienia w pierwszy było to 136 tys. więc spadek jest bardzo niewielki. W Polsce na razie film obejrzało 360 tysięcy widzów.

Różne media bardzo często piszą o problemach finansowych „Hana Solo” starając znaleźć się główne przyczyny. Pomijając wszystko inne, za największy problem uznaje się marketing, albo jego brak. Film zaczął być reklamowany na dobre na miesiąc przed, jednocześnie w zwiastunach unikano pokazywania twarzy Aldena Ehrenreicha (w sumie było jej koło 10 sekund, podczas gdy Felicity Jones jako zupełnie nowa postać Jyn Erso dostała w pierwszym zwiastunie ponad 35 sekund). To niewiele, zwłaszcza jak Alden musiał pokazać się szerokiej publiczności w roli tak ikonicznej jak Han Solo. Zaś brak reklamy w kinie przy okazji VIII Epizodu jest dla większości komentatorów rzeczą całkowicie niezrozumiałą. Nawet jeśli film Johnsona nie spodobał się części publiczności, to przedstawienie kolejnej odsłony cyklu bardzo by pomogło.

Część fanów założyła już petycję by Lucasfilm nakręcił sequel „Solo” albo jeszcze lepiej zrobił z tego całą trylogię. Choć petycje same w sobie raczej mają nikłe szanse na powodzenie, może tak jak sugerował Jon Kasdan warto pokazać, że fanom (przynajmniej części) się to podobało.

Wróćmy jednak do bardziej filmowych aspektów. John Powell udostępnił filmik z sesji nagraniowej.



Lawrence Kasdan z synem promując film, zdradzają kolejne szczegóły. Otóż tym, co pozostawili po sobie Phil Lord i Christopher Miller jest L3 w tej formie jaką widzimy w filmie. Mieli oni pomysł, by L3 była taką parodią feministki i SJW (Social Justice Warrior, czyli osoby, która bardzo walczy o pewien światopogląd w mediach społecznościowych). Tak też zostało.

Za to bardzo istotną zmianą była kwestia rasy Drydena Vosa. Pomijając fakt konieczności wymiany Michaela Kennetha Williamsa (na Paula Bettany’ego), gdy do ekipy dołączył Ron Howard zadano sobie inne pytanie. Mianowicie, czy Qi’ra mając do wyboru odpychającego kosmitę i młodego Hana, raczej szybciej wpadłaby w objęcia tego drugiego. Człowiek lub istota zbliżona miała choć trochę utrudniać potencjalny romans.

„Łotr 1” w „Hanie Solo”

6

Na naszych ekranach możemy teraz oglądać „Hana Solo”. Drugi spin-off wykorzystuje pewne elementy pierwszego, nie tylko na zasadzie nawiązań. Te oczywiście też są. Choćby:

  • Scarif, które wspomina Qi’ra
  • zdezelowany droid serii KX u bestii
  • Tam Posla
  • Edrio Dwururowy

  • Wykorzystano również dekapitowanych. Ci niewolnicy stworzeni na potrzeby „Łotra 1” pojawiają się w Przewodniku ilustrowanym, choć ciężko ich dostrzec w filmie. Neal Scanlan już przy „Ostatnim Jedi” mówił, że wiele ze stworów, które zbudowali wcześniej będzie użyte w kolejnym filmie, czyli „Hanie Solo”. Zarówno tych, które zobaczyliśmy na ekranie, jak i tych, które ostatecznie tam nie trafiły. Dekapitowanych można zobaczyć bez problemu u Drydena Vosa.



    Jednak najciekawszym przykładem użycia „Łotra 1” jest jego pierwszy teaser. John Knoll przygotował go na Celebration w 2015. Widzieliśmy tam zalesioną planetę nad którą budowano Gwiazdę Śmierci. Całość została przygotowana przez ILM specjalnie na konwent. Teaser trafił do archiwum Lucasfilmu, ale scena z lasem została trochę poprawiona i widać ją pod koniec filmu. To planeta (na razie jeszcze nie nazwana) na której odnajdujemy Lando.

    To jest dopiero synergia przy budowaniu filmowego uniwersum. Ale pamiętajmy, że nie jest to pierwszy taki przypadek. W „Wersji specjalnej” „Imperium kontratakuje” pojawia się scena w której Vader przylatuje na swój niszczyciel. Wykorzystano tam duble z przybycia Vadera na drugą Gwiazdę Śmierci z „Powrotu Jedi”.

    Doug Chiang i Andrew L. Jones w serialu aktorskim

    11

    Jon Favreau zbiera ekipę do swojego serialu aktorskiego. Na razie wiemy, że dołączyli do niej scenografowie, Doug Chiang oraz Andrew L. Jones.



    Chiang to weteran sagi. Pracował przy „Mrocznym widmie”, „Ataku klonów” i „Przebudzeniu Mocy” jako artysta koncepcyjny, oraz przy „Łotrze 1” już jako scenograf.

    Andrew L. Jones zadebiutuje w sadze. Wcześniej był scenografem w „Księdze dżungli” Favreau, pracował także między innymi przy „Avatarze”, „Przygodach Tintina” czy „Alicji w Krainie Czarów” oraz „Beowulfie”. Ma bardzo duże doświadczenie w pracy z cyfrowymi postaciami.

    Serial pojawi się w przyszłym roku na platformie streamingowej Disneya. Wiemy tylko, że będzie dziać się 7 lat po „Nowej nadziei” oraz skupi się na nowych postaciach. Nad scenariuszami czuwa Favreau, który wyprodukuje serial, a także ma się wcielić w ważnego kosmitę.

    O wynikach raz jeszcze i inne ploty

    93

    Na początek ponownie o wynikach „Hana Solo”. Czterodniowy weekend film Rona Howarda prawdopodobnie skończy z 103 milionami USD. Po trzech dniach film miał 84,75 milionów USD. W Polsce również otwarcie rewelacyjne nie jest. Film w weekend obejrzało u nas 136,4 tysiąca osób. To obecnie 8 otwarcie w tym roku, lepsze niż np. „Czarna pantera”, ale najsłabszy film z disneyowskiej sagi (w kontekście widowni), czyli „Łotr 1” ściągnął do kin 384,2 tysiące osób, Epizody jeszcze więcej.

    Ron Howard na twitterze skomentował wynik. Nie spełniły się prognozy, ale to i tak najlepszy wynik w jego karierze. Przy okazji zachęca do obejrzenia filmu i samodzielnego wyrobienia sobie opinii.



    Jak podaje CNBC akcje Disneya spadły o 1% ze względu na wyniki „Hana Solo”. Choć pewnie niebawem i tak pójdą do góry. Natomiast zdaniem „The Hollywood Reporter” Disney i Lucasfilm już podjęły jedną istotną decyzję. Otóż o ile dalej zamierzają wypuszczać nowe filmy, raczej pozostaną przy jednym rocznie. Szybko (o ile w ogóle) nie będzie sytuacji takiej jak teraz, by filmy pojawiały się na ekranie w odstępie 5 miesięcy.

    W dalszej części znajdują się spoilery, więc jeśli jeszcze nie widzieliście w kinie nowego spin-offa, to czytacie na własne ryzyko.

    Trochę zmieniając temat. W „Hanie Solo” pojawia się Anthony Daniels, to wiemy. Należy go szukać na Kessel, to on krzyczy „Sagwaaa! Tędy”. Daniels tym razem gra człowieka ubranego w ponczo. Inne ciekawe nawiązanie to L3 wspominająca „Black Spire”. Disney ujawnił, że w „Galaxy’s Edge”, czyli parku tematycznym o sadze, odwiedzimy Black Spire Outpost.

    Ron Howard zdradził, że niewiele brakowało, a w „Hanie Solo” mielibyśmy jeszcze jednego znanego szturmowca (jak Daniel Craig w „Przebudzeniu Mocy”, czy książęta Harry i William oraz Tom Hardy w „Ostatnim Jedi”). Taką rolą zainteresowany był Tom Hanks, niestety nie udało się dopasować terminów.

    Początek relacji Hana i Chewiego pierwotnie miał wyglądać inaczej. W czasie walk na Mimban, Chewbacca miał uratować Hana Solo, ten zaś miał mieć u niego dług życia. Taki zamysł znajdował się w pierwotnym scenariuszu, jeszcze gdzieś koło 2012. Potem oczywiście zmieniono.

    Lawrence i Jon Kasdan wypowiedzieli się też o powrocie Dartha Maula. Z jednej strony chcieli pokazać, że ktoś kontroluje Drydena Vosa, z drugiej Maul dzięki temu jak jest portretowany w „Wojnach klonów” i „Rebeliantach” stał się najbardziej oczywistym wyborem, by stać na szczycie gangsterskiej drabiny. Zresztą w serialach ta postać bardzo zyskuje i zostaje zmieniony jej odbiór. Pewnie dlatego głosu podłożył mu Sam Witwer jak w serialach, a nie Peter Serafinowicz, ciałem oczywiście nadal jest Ray Park. Kasdanowie przyznają, że problemem było utrzymanie w tajemnicy powrotu Maula, więc ta część scenariusza znajdowała się pod kluczem i mało kto o niej wiedział. Larry przyznaje, że przy VII Epizodzie wycięli scenę otwarcia, która wyciekła, tylko dlatego, że wyciekła i nie byłoby potem już zaskoczenia (chodziło o rękę Luke’a w kosmosie). Warto zauważyć, że zarówno pojawienie się Dartha Maula jak i pewne inne elementy końcówki zostawiają otwarte pole tak do kontynuacji wprost, jak i innych spin-offów.

    Wyniki „Hana Solo” poniżej oczekiwań

    112

    Są już pierwsze szacunkowe wyniki „Hana Solo” z amerykańskich kin. Niestety nie mamy dobrych wieści. Film wystartował dużo słabiej niż zakładali analitycy. Pierwotnie szacowano, że uzyska wynik w granicach 150 milionów USD, późniejsze szacunki to coś w granicach 100 – 130 milionów USD. Niestety przez weekend film Rona Howarda w USA zarobił jakieś 83 miliony USD. Poniedziałek jest dniem wolnym w Stanach, więc „Han Solo” powinien przekroczyć wtedy pułap 100 milionów USD. Dla porównania w piątek otwarcia „Łotr 1” zarobił 71 milionów USD. 83 miliony to wynik nieznacznie lepszy niż ten, który uzyskał „Atak klonów” oraz słabszy od „Zemsty Sithów”, ale pamiętajmy, że to było dawno temu.

    Przyczyn pewnie jest wiele. Winić można zarówno słaby marketing, źle dobraną datę (silną konkurencję), zamieszania na planie, a także negatywny odbiór „Ostatniego Jedi” przez część widzów, a także krótki odstęp od VIII części. Plusem jest to, że jeśli wyniki prognozowane się sprawdzą to „Han Solo” ma zauważalnie mniejsze procentowo spadki w kolejnych dniach, niż poprzednie filmy sagi wyprodukowane przez Disneya. Jak ten trend się utrzyma to może w kolejnych weekendach film jeszcze się obroni.



    Jon Kasdan potwierdza, w filmie nie ma Taga i Binka. Taga Jon grał osobiście. Obaj imperialni mieli się pojawić w scenie w akademii na Caridzie, gdzie mieliśmy zobaczyć jak Han staje się pilotem. Miała to być bardzo, krótka sekwencja, nie dłuższa niż 80-sekund, ale bardzo ważna dla Solo. Howard jednak uznał, że taki krótki przeskok nie jest mu potrzebny, więc scena została wycięta.

    Za to film z pewnością spodobał się jednej osobie - George’owi Lucasowi. Potwierdza to Lawrence Kasdan, który był z George’m na premierze. Twórca „Gwiezdnych Wojen” był w fantastycznym nastroju, był też bardzo zadowolony z tego, co zobaczył.



    Wygląda na to, że „Han Solo” pojawi się na Blu-ray i DVD w grudniu. Takie daty pojawiają się na Amazonach, choć to oczywiście placeholdery (31 grudnia). Chyba śmiało możemy założyć, że film trafi do naszych domów jeszcze przed gwiazdką.

    Ostateczny wynik „Ostatniego Jedi”

    60

    Pozostajemy w temacie box-office, ale dziś rzucimy okiem na „Ostatniego Jedi”. Film Riana Johnsona zszedł już z ekranów w ostatnich krajach, mniej więcej w czasie kiedy u nas wchodziło wydanie blu-ray i DVD. To dobry czas na podsumowanie.

    W Stanach film zarobił 620 181 382 USD, co czyni go drugim najlepszym filmem z cyklu. To niecałe 100 milionów USD więcej niż „Łotr 1”, ale jednocześnie ponad 300 milionów mniej niż „Przebudzenie Mocy”.

    Poza Stanami Epizod VIII zarobił 712 240 669 USD, co znów plasuje go między „Łotrem 1” a „Przebudzeniem”. Do „Łotra” dystans wynosi prawie 200 milionów USD, ale do Epizodu VII już ponad 400 milionów USD.

    Sumaryczny wynik „Ostatniego Jedi” to 1 332 422 051 USD, co czyni go najbardziej dochodowym filmem roku 2017. Niestety został już pobity przez „Czarną Panterę” a zaraz lada moment zrobią to samo nowi „Avengersi”.

    To wciąż bardzo dobry wynik, choć wielu analityków liczyło, że „Ostatniemu Jedi” będzie bliżej do „Przebudzenia” niż „Łotra 1”. Teraz pozostaje czekać na to jak poradzi sobie „Han Solo”.

    Kolejny spot, plakaty i możliwe sequele

    30

    Zaczynamy od kolejnego telewizyjnego telewizyjnego. „Criminal Life” bo tak się nazywa to 30 sekund z „Hana Solo”, w tym kilka nowych ujęć.



    Ale dużo ciekawsza jest jedna z wypowiedzi Aldena Ehrenreicha. Otóż zapytano go, o to na ile filmów podpisał kontrakt. Ten odpowiedział bez namysłu – trzy. Od razu zrobiła się z tego plotka o ewentualnych sequelach „Hana Solo”. Tym razem jednak nie do końca bezpodstawna. Już wcześniej chodziły słuchy, że Lucasfilm zostawia sobie furtkę na takie rozwiązanie. Choćby w czerwcu ubiegłego roku, gdy na światło dzienne wypływały różne tajemnice związane z produkcją Hantologii, wyszło na jaw, iż Kathleen Kennedy chciałby mieć możliwość ściągnąć całą ekipę ponownie na plan, jeśli film się sprawdzi. Zapisy o kontynuacjach w Hollywood to standard i robi się je nawet, gdy właściwie kontynuacja nie wchodzi w grę – jak w przypadku Felicity Jones i „Łotra 1” (więcej). Warto dodać, że nie zawsze chodzi także o bezpośrednią kontynuację. Może właśnie z takiego zapisu skorzystano ściągając Diego Lunę na plan „Hana Solo” (więcej). Warto zauważyć, że miało to miejsce zanim Ron Howard przejął ster, więc zobaczymy, czy tamte sceny trafią ostatecznie do filmu. W przypadku Aldena i Hana Solo trzeba też przypomnieć inną plotkę, otóż w filmie Simona Kinberga oprócz Boby Fetta miał się także pojawić Han (więcej. W jakiej roli, oczywiście nie wiadomo. W każdym razie taki zapis w w kontrakcie Aldena (i pewnie innych członków obsady) daje mnóstwo możliwości. Sukces „Hana Solo” zapewne podpowie wytwórni jak to wykorzystać.

    Po dwóch aferach z poprzednimi plakatami pojawiły się nowe. W dwóch wersjach, amerykańskiej oraz międzynarodowej – brytyjskiej. Pierwsze nadal nawiązują do stylistyki westernów.





    Thandie Newton sugeruje, że jej postać Val, będzie dość ważna w filmie. Mało tego, jej zdaniem to będzie najbardziej eksponowana kolorowa kobieta w całej filmowej sadze „Gwiezdnych Wojen”. Lupita Nyong’o czyli Maz się nie liczy, bo bohaterka była generowana komputerowo.

    Chodzi też plotka, że sprzedaż biletów na „Hana Solo” ruszy 4 maja.

    Tony Gilroy o „Łotrze 1”

    20

    Tony Gilory raczej nie wypowiadał się o „Łotrze 1” i dokrętkach do tego filmu. Nieoficjalnie wiedzieliśmy, że przejął ster. Oficjalnie jest przedstawiany jako współscenarzysta ostatecznej wersji filmu. W końcu twórca przerwał milczenie i potwierdził, że studio nie było zadowolone z efektu pracy Garetha Edwardsa, wtedy do akcji wkroczył nominowany do Oskara – Gilroy.



    Gilroy wspomina, że gdy zobaczył „Łotra 1” i cały bałagan, który się tam zrobił, stwierdził, że to wszystko jest łatwe do naprawienia. To prosty film, w którym bohaterowie umierają, a ludzie mają to oglądać, więc to musi być film o poświęceniu.

    To Gilroy uznał, że należy większy nacisk położyć na bohaterów odgrywanych przez Felicity Jones, Diego Lunę i Donniego Yena, tak by poświęcili się pod koniec filmu, dając możliwość wykradzenia planów Gwiazdy Śmierci. Gilroy nadal nie mówi wprost o swoim wkładzie w film, starając się nikogo nie obarczać problemami, które musiał rozwiązać, ale czasem mówią to za niego inni. Choćby Ben Mendelson wspominający o olbrzymich różnicach w scenariuszu. Tony określił słowa bagno, mówiąc o tym, co zastał, gdy zabrał się za poprawianie filmu. Tam było bardzo wiele problemów, które udało się naprostować.

    Gilroy wkroczył na plan dość późno. Dzieło reżyserskie było już skończone, ale pewne rzeczy trzeba było zrobić na nowo. Tony zauważa, że nie był ani fanem „Gwiezdnych Wojen” wcześniej, ani nadal nie twierdzi, że „Łotr 1” to typowe „Gwiezdne Wojny”. Jego zdaniem ten film ma więcej wspólnego z „Bitwą o Anglię”.

    Warto przypomnieć, że „Łotr 1” ostatecznie był bardzo ciepło przyjęty w środowisku fanowskim.

    Znów sieciowa zadyma wokół „Hana Solo”

    46

    „Han Solo” to chyba prawdziwa puszka Pandory, przynajmniej na razie. Teraz mamy kolejną odsłonę, która jest czkawką poprzednich wydarzeń (acz nie o plakaty tym razem chodzi). Otóż magazyn Vulture opublikował artykuł ukazujący problemy z produkcją tego filmu, co wywołało burzę. Jedni podchwycili całość, inni wskazują tu szereg błędów.



    „Vulture” podobno rozmawiało z aktorem, który uczestniczył w produkcji „Hana Solo”. Aktor pragnął zachować anonimowość (bo inaczej czekałby go kary zapisane w kontrakcie), ale zdradził kilka szczegółów. Podobno Chris Miller i Phil Lord kazali robić na planie aktorom nawet po 30 dubli tej samej sceny. Wynikało to z tego, że nie do końca wiedzieli, co właściwie chcą osiągnąć. To powodowało tylko napięcia na planie, w końcu aktorom (jak twierdzi Emilia Clarke) mówi się bardzo niewiele, a tu jeszcze nie wiedzieli, czego właściwie się od nich oczekuje. Brakowało więc kontroli nad aktorami, ale i produkcją w całości. Film przerósł młodych twórców (ale to sugerują też wcześniejsze doniesienia). Tu pojawia się kolejna plotka, że asystent reżyserów często brał sprawy w swoje ręce i sam reżyserował. Gdy Ron Howard pojawił się na planie i okazało się, że dokładnie wie, czego chce, a do ujęć wystarczą dwa lub trzy duble, morale od razu wzrosło. Ron pracował szybko, był pewny siebie i miał wizję. Ron jest profesjonalistą, doświadczonym rzemieślnikiem, więc bez problemu ogarnął chaos.

    Zarówno rzecznik Millera i Lorda, jak i oni sami sugerują, by nie wierzyć jednak we wszystkie rewelacje „Vulture”. Zwłaszcza te o ratującym projekt asystencie.

    Tu też warto dodać, że w przeciwieństwie do dokrętek na planie „Łotra 1”, gdzie Tony Gilroy naprawiał film nieudolnie nakręcony przez Garetha Edwardsa i resztę jego ekipy, zarówno tworząc nowe sceny jak i zmieniając scenariusz, wyciskając tyle ile mógł, Howard miał inne zadanie. Trzymać się oryginalnego scenariusza. Nie było żadnych wielkich zmian. W artykule pojawia się też ciekawa informacja, jakoby Howard nie kręcił szerokich ujęć, przez co mógł wykorzystywać tylko cześć dekoracji, która trzeba było odbudować. W ten sposób oszczędzał budżet. Być może to właśnie te ujęcia pozostaną z materiału stworzonego przez Millera i Lorda.

    „Vulture” pisało także o problemach z Aldenem Ehrenreichem. W marcu 2017 studio zatrudniło trenera aktorstwa, bo nie byli zadowoleni z efektów pracy Aldena. Tu problemem nie jest to, że Alden jest słabym aktorem, jest dobrym, ale okazało się, że niewystarczająco wobec zadania, jakie mu postawiono. A było to kopiowanie mimiki Harrisona Forda. I nawet jeśli zatrudnienie trenera uraziło dumę Aldena, to efekty na planie były widoczne. Tu można zadać pytanie, skoro chcieli kogoś, kto imituje Forda czemu nie zatrudnili Anthony’ego Ingrubera? Lepiej udaje Forda, ale przy tym jest mniej doświadczonym aktorem. Zresztą trenerzy aktorstwa wcale nie są takim ewenementem na planie.

    Źródło „Vulture” wspomina również, że o informacje o zwolnieniu reżyserów ekipa i aktorzy najczęściej przeczytała w sieci lub z SMSów od innych osób z którymi pracowali. Na zasadzie plotki.

    Na koniec „Vulutre” sugeruje, że „Han Solo” musi być dobrym filmem, by zasypać dziurę po „Ostatnim Jedi”, który choć zarobił wiele, to z pewnością mniej niż tego oczekiwano. Inne źródła sugerują, że zwłaszcza ta część, o konieczności zarobienia, czy ratowania marki jest grubo przesadzona. Lucasfilm już zapowiedział przynajmniej 5 kolejnych filmów. Epizod VIII nie spełnił pokładanych w nim nadziei, ale tragedii finansowej nie ma. To wciąż najbardziej dochodowy film 2017, który pozostawił konkurencję daleko w tyle.

    Zmieniając już temat. Ron Howard postanowił podzielić się statusem prac nad filmem. Trwają pracę nad ostatecznym udźwiękowieniem. Finalne efekty specjalne jak i konwersja 3D wyglądają świetnie.



    Na koniec jeszcze Thandie Newton, która powiedziała, że choć jej postać – Val – w klipie, który widzieliśmy pojawia się tylko na chwilę, to te ujęcia wiele nam zdradzają. Newton bardzo podobało się odgrywanie tej postaci, jak również polubiła obie ekipy, tę Millera i Lorda, jak również tę dowodzoną przez Howarda.

    Pięć rzeczy, których dowiedzieliśmy się z dokumentu „Reżyser i Jedi”

    oficjalna
    25

    Od kilku dni jest w Stanach już dostępny „Ostatni Jedi” w wersji cyfrowej. Oficjalna stara się promować tę premierę, czy to udostępniając fragmenty dokumentów w sieci, czy jak w tym wypadku robiąc pewne streszczenia. Oto 5 ciekawostek z oficjalnej, które pochodzą z dokumentu „Reżyser i Jedi”.

    1. Kathleen Kennedy wspomina, że gdy zapadła decyzja, iż będzie robić „Gwiezdne Wojny”, to Rian Johnson był momentalnie jedną z osób, które zajęły czołowe pozycje na jej liście potencjalnych twórców. Bardzo spodobały się jej „Looper”, „Kto zabił?” czy „Niesamowici bracia Bloom” oraz kilka odcinków „Breaking Bad”. Dla niej to był dobry twórca historii i ciekawa, wartościowa, pełna humoru jednostka.

    2. Rian Johnson od samego początku wiedział, w którym momencie zacznie film. Wiedział, że scenę na Ahch-To, która kończy „Przebudzenie Mocy” trzeba pociągnąć dalej. Ale nie tak, że przyjeżdża jakieś pełne nadziei dziecię, wręcza Luke’owi miecz, który kiedyś wiele dla niego znaczył, a teraz Skywalker zapala go i wyruszają w drogę. On już z tym skończył, dlatego jest tam gdzie jest.

    3. Neal Scanlan szef działu odpowiedzialnego za tworzenie stworów mówi, że tym razem mieli dwukrotnie większy budżet niż w „Łotrze 1” czy „Przebudzeniu Mocy”. Dlatego tych stworów stworzono tak wiele, zarówno dużych jak thala-syreny, jak i wielu małych.



    4. Gdy Mark Hamill po raz pierwszy zobaczył kukiełkę Yody na planie, podczas prób z Frankiem Ozem to było coś, co go wzruszyło. Zresztą nie tylko jego.

    5. Tworzenie „Ostatniego Jedi” wcale nie było takie łatwe, jak się powszechnie wydaje. Były problemy z budżetem, problemy logistyczne (Skellig Michael ostatecznie pokonało filmowców, po nakręceniu kilku ujęć, resztę kręcono w innym miejscu), czy nawet różnice artystyczne. Johnson jednak to wszystko ogarnął, pozostając przy tym optymistą. Nawet było mu przykro, że to się kończy. Ale już wiemy, że teraz ma jeszcze całą trylogię na horyzoncie.

    Na koniec jeszcze jedna ciekawostka, otóż Ram Bergman twierdzi, że mają bardzo dużo materiału z którego da się stworzyć wiele dokumentów. To co zobaczyliśmy to wierzchołek góry lodowej. Czy w końcu doczekamy się jakiegoś „Making ofa”? z nowych filmów?

    Plotki o „Hanie Solo”

    21

    Parę dni temu na spotkaniu akcjonariuszy Disneya pokazano materiał zza kulis „Hana Solo”. Nie wiadomo, czy to ten sam materiał, który jest pokazywany przy okazji targów dla licencjonobiorców, czy nie. Najprawdopodobniej tak. Nie wiemy także czy i kiedy zostanie on pokazany publicznie.

    Na wspomnianym spotkaniu, Bob Iger potwierdził, że Han Solo będzie miał 18-lat (przez jakiś czas filmu, prawdopodobnie na początku). Jak pamiętamy, główna akcja filmu będzie się dziać między 11 a 14 lat przed „Nową nadzieją”.

    Promocja filmu ma ruszyć niebawem. Partnerami Lucasfilmu będą Denny’s Corporation, Ensurance, Nissan, General Mills, SOLO®, czy Symantec. Na razie zaś w sieci pojawił się krótki film o stawianiu w kinie standa.



    Z przecieków zabawek zaś poznaliśmy imiona nowych bohaterów. Rio Durant to obcy w którego wcieli się Jon Favreau, zaś wygląda na to, że głównym przeciwnikiem będzie zamaskowany Enfys Nest.

    Michael K. Williams wypowiedział się o Drydenie Vosie. Oryginalny wygląd opisał mianem pół lwa, pół góry. Postać miała powstać w technice motion-capture, ale z powodu zamieszania z reżyserami, Williamsa ostatecznie zastąpił Paul Bettany, zaś Vos będzie człowiekiem, nie obcym. Michael dodał jeszcze coś więcej o roli Vosa w filmie. Dryden ma być bardzo bogaty i wpływowy (to wiemy, to taki Jabba), ale też w scenariuszu był pewien trójkąt między nim, Qi’Rą (Emilia Clarke) a Hanem Solo (Alden Ehrenreich). Nie chodziło o trójkąt miłosny, lecz o innego typu relację. Zobaczymy, czy to zostanie utrzymane w filmie. Poza tą dwójką, Williams chwalił sobie też współpracę z Woodym Harrelsonem. Michael ponownie żałował, że jego udział w filmie został wycięty.

    Donald Glover natomiast bardzo przeżył fakt, że przy okazji filmu został zeskanowany w całości, by można było tworzyć figurki i zabawki z nowym Lando. Sam proces w Lucasfilmie działa od czasów prequeli, więc nie jest to żadna nowość. Aktor zauważa, że mając te dane LFL będzie w stanie za 15 lat stworzyć film z nim bez jego udziału, nawiązując tym samym do udziału Carrie Fisher i Petera Cushinga w „Łotrze 1”. Z pewnością, gdyby w latach 70. zeskanowano aktorów, efekt pewnie byłby jeszcze lepszy. Zaś mówiąc o filmie o Solo, Glover twierdzi, że to bardzo zabawny oraz. Wszystkie „Gwiezdne Wojny” są zabawne, ale ten podobno ma być szczególny. Trochę szalony, ale przy tym wiemy od razu, kto przeżyje. Donald jest bardzo podekscytowany tym obrazem i czeka na premierę.

    „Rebels Recon” z finału czwartego sezonu „Rebeliantów”

    Rózne
    15

    Niektórzy z nas już widzieli, inni jeszcze mają przed sobą seans finału „Rebeliantów”. Tych, którzy już wiedzą, co się stało z załogą „Ghosta”, zapraszamy do pooglądania najnowszego, a zarazem ostatniego „Rebels Reconu” oraz poczytania co na temat ostatnich odcinków miał do powiedzenia Filoni. Nie trzeba chyba dodawać, że w tekście pod filmami znajdzie się cała masa spoilerów.



    W finale udało się Ezrze zebrać grupę postaci o sprzecznych charakterach, ale zdaniem Filoniego chłopak potrafił spojrzeć głębiej w ludzi, dzięki czemu misja okazała się sukcesem. Po raz pierwszy w „Rebels” pojawiło się tylu bohaterów na raz, co jest trudne z punktu widzenia animacji, bo im więcej elementów, tym dłużej renderuje się dana scena. Ale ekipa chciała dać nam poczucie, że w ostatnich odcinkach nie będzie pusto, dlatego starała się ze wszystkich sił. Filoni upewnił się, by wszystkie główne postaci dostały zakończenie swoich historii.

    Ezra i Sabine praktycznie wychowali się razem, dlatego to właśnie do panny Wren Bridger powiedział, że zawsze może na nią liczyć. Zdaniem Dave'a fani od razu zaczęli ich shipować, bo byli w podobnym wieku, ale to wcale nie oznacza, że ich uczucia były natury romantycznej.

    Podczas kuszenia Ezry Palpatine objawił się na hologramie jako miły staruszek rodem z prequeli, lecz potem odkrył swe prawdziwe oblicze. Joel Aron tłumaczy, że różnica między nimi dwoma polega w dużej mierze na oświetleniu - „miły” stoi w świetle, u prawdziwego Imperatora oświetlony jest jedynie czubek brody. Jest jeszcze kilka innych drobnych zmian, jak wyżej uniesione brwi u pierwszego czy garbienie się u drugiego. Gdy Sheev widział chłopaka w świecie pomiędzy światami, to słyszał, jak ten mówił, że chciałby być z rodziną, więc wiedział, czym go skusić.

    Wiele szczegółów, na które nie zwracaliśmy uwagi wcześniej, okazało się ostatecznie istotnych - na przykład odcinek z kosmicznymi wielorybami to nie „wypełniacz”, a kopuła w Lothal City to tak naprawdę statek kosmiczny. Służyło to mobilności - gdyby Imperium ogołociłoby planetę ze źródeł naturalnych, miałoby zamiar szybko ją opuścić. Kiedy kopuła opuściła ziemię, to po raz pierwszy w serialu na Lothalu ukazało się błękitne niebo, co ma charakter symboliczny, gdyż glob był od samego początku zatruty i pełen pyłów z fabryk.

    Filoniego bardzo kusiło, by po napisach końcowych zrobić scenę z dalszymi losami Ezry i Thrawna, ale stwierdził, że na razie nie chce jeszcze pokazywać co się z nimi stało, bo jeszcze wiele może się zmienić w przyszłości. Producent ma wiele teorii, ale jedno jest pewne: obaj przeżyli.

    W końcu i my, i Chopper po tylu latach poznaliśmy prawdę na temat tego, kto wciela się w złośliwego droida, a jest to sam Filoni. A, no i oczywiście segment „Chopper Cam” był niekanoniczny, jak zapewnia Hidalgo, którego naszło na wspomnienia, ale odpowiada na pytanie: czy Imperator mógł przejść przez portal w świecie pomiędzy światami? Mógł widzieć to miejsce, bo był tam Ezra, a to właśnie na nim się skupiał poprzez alchemię Sithów, mógł po niego sięgnąć, ale wejść już nie. Właśnie z tego powodu potrzebny był mu Bridger - aby dostać się do mistycznego miejsca. Co się stanie z pytaniami do Hidalga? Na razie nie wiadomo, ale zarówno on, jak i Andi mrugają porozumiewawczo, co znaczy, że pewnie już coś szykują. Nadal można je wysyłać, tylko odpowiedzi pojawią się na Twitterze. Na koniec ekipa opowiada o swoich ulubionych momentach z całego serialu.



    Kristian Harloff z Collider Jedi Council przeprowadził wywiad z Filonim jeszcze przed finałem. Dla Ezry pobyt w świecie pomiędzy światami miał być swego rodzaju ostatnią lekcją od Kanana. A poza tym był to sposób na połączenie całej Sagi razem. Nie jest to czysta podróż w czasie, Ezra odbiera tam głównie emocje postaci z różnych er. Przez pewien czas ekipa nie wiedziała właściwie czemu świątynią na Lothalu tak bardzo interesował się Imperator. Na początku padały pomysły, by znajdowały się tam rzeczy w stylu kryształów kyber, potężnej broni czy statku, ale dla Filoniego to wszystko było zbyt materialne. Obecność bramy do świata pomiędzy światami na Lothalu nie oznacza, że ta planeta była wyjątkowa, po prostu po raz pierwszy patrzymy na bohatera (Ezrę), który odbiera Moc w taki sposób. Zresztą Moc łączy wszystko razem, także Lothal nie różni się od innych miejsc.

    Dave miał parę pomysłów jak skończyć „Rebeliantów”, nie wiedział jednak jak to wszystko ostatecznie połączyć. O wszystkim zaczął szczegółowo myśleć półtora roku temu, a ekipa mu w tym pomogła. Przyznał jednocześnie, że nie czyta wszystkiego z nowego kanonu, bo to zwyczajnie niemożliwe, gdyż jest tego mnóstwo. Zamiast tego skupia się na rzeczach sobie znanych i tych, które kontroluje - przykładowo, czytał „Ahsokę”. Polega też bardzo na Grupie Opowieści, bo kontrola kanonu to jej zadanie. Czasem ma decydujący głos i potrafi powiedzieć stanowcze „nie”, jeśli coś ma się dziać z jego postacią. Gdy powstawał „Łotr”, to rozmawiał z filmową ekipą i doszli do wniosku, że byłby wręcz dziwne, gdyby nie było żadnych powiązań między filmem a serialem, bo dzieją się w podobnym okresie. Teraz już wiemy, że to, co mówił parokrotnie - że Scariff nie ma znaczenia w historii Ezry - to prawda, ale swego czasu żartował z Johnem Knollem, że Zeb powinien wyskoczyć ze statku na plażę i poprowadzić atak. Ostatecznie wolał jednak, by działało to na zasadzie easter egga, na przykład Choppera na Yavinie, którego widzi się dopiero po parokrotnym obejrzeniu.

    I na koniec padło pytanie o przyszłość: co z pogłoską o rzekomym udziale Filoniego w tworzeniu produkcji aktorskiej? Dave jak zwykle wykręca się od odpowiedzi i zasadniczo powtarza to, co już parokrotnie mówił: kocha animację i swoją ekipę, ale jest jak uczeń Jedi i pragnie poznać coś nowego. Gdyby dostał szansę na tworzenie czegoś aktorskiego, chętnie wziąłby w tym udział (tu nie mógł ukryć uśmiechu), bo chce dalej kreować świat SW.



    Mamy też wideo z sesji Q&A po filnale, moderowanej przez Amy Radcliffe. Dziennikarka zaczęła od czegoś lekkiego: dlaczego dopiero teraz Filoni postanowił wyjść z cienia i ujawnić, że to on był Chopperem? Ano bo serial się skończył, więc najwyższy czas. Reżyser przywołał jedną z historii z Celebration, gdy dziewczynka zapytała go, kto jest Chopperem, a ten powiedział jej prawdę na ucho, ale poczuł się trochę źle, bo to jak zdradzić dziecku, że Mikołaj nie istnieje.

    Vanessa dostała pytanie co najbardziej zaskoczyło ją w finale, a ta odpowiedziała dwuznacznym „Oh, baby!” Teraz mamy przynajmniej potwierdzenie, że w związku Kanana i Hery doszło do czegoś więcej, ale aktorka nie miała pojęcia, że skończy się to wspólnym potomkiem (baby shower w przyszłym tygodniu). Tiya, czyli narratorka samej końcówki, dostała w udziale największy sekret serii. Bardzo trudno było jej się nie wygadać, zwłaszcza po ostatnim nagraniu, gdy wszyscy wyszli, a została tylko ona. A Steve Blum skomentował końcówkę Zeba prostym zdaniem: „W końcu mam swojego faceta” i zapytał, czy panowie dostaną własny serial. Taylor stwierdził, że Ezra poszedł w ślady Kanana i w końcu się pozbierał. A skąd w ogóle decyzja o tym, by końcówka serialu działa się w czasach postendorowych? Dave odparł, że wszyscy spodziewali się wielkiej bitwy, ale tak naprawdę historia toczy się w innym kierunku: Imperator zwraca swój wzrok na Luke'a, a cała galaktyka drży w obawie przed Gwiazdą Śmierci. Potem to oczywiście Imperium zaczyna się bać, a zdaniem Filoniego to właśnie strach jest kluczem do każdego czarnego charakteru. Dla niego najlepsza końcówka to taka, która domyka historię, a jednocześnie wyznacza początek czegoś nowego.

    Kwestia techniczna, w jaki sposób Imperator zmieniał swój hologram to wedle producenta drobnostka, ważniejsze jest przesłanie. Sheev na początku wyglądał na sympatycznego, ale zło zwodzi. Jak była już mowa w „Reconie”, podsłuchał Ezrę, gdy ten marzył o innym życiu, ale tu Dave zdradził, że inspirował się Frodem mówiącym, że żałuje, że wszystkie okropne wydarzenia mają miejsce. A z takimi życzeniami trzeba postępować ostrożnie.

    Aktorzy (prócz Vanessy) nie wiedzieli czy ich bohaterowie przeżyją. Freddie zawsze mówił Taylorowi jaki los spotka Kanana, ale Gray nie był pewien, czy mu wierzyć. Podczas ostatniej wspólnej sesji Prinze był bardzo opanowany, ale zdaniem Steve'a wcześniej płakał jak dziecko. Filoni napomknął Taylorowi o purgillach pod koniec czwartego sezonu, ale chłopak nie ogarnął, więc finał był dla niego zaskoczeniem. Potem ekipa poopowiadała trochę o tym, czego się nauczyła od swoich bohaterów, a Filoni wyznał, że najlepiej nadawał się na Choppera, bo tak jak on jest „lubianym gnojkiem”. Blum zasugerował, by teraz zrobili „Rebeliantów na lodzie”, a Filoni przyznał, że nie byłoby to niemożliwe, bo gra w hokeja.

    Około 35 minuty zaczynają się pytania od uczestników spotkania. Pierwsze: no to kiedy serial o przygodach Ahsoki i Sabine? Filoni odparł jedynie: „Kto wie?”, a potem dodał, że tym kimś jest on sam. Jego zdaniem byłaby to całkiem niezła historia, lecz potem zaczął mówić już całkiem serio, że zanim zdecyduje się zrobić jakąś opowieść, musi wiedzieć o czym jest. Na pewno będzie o poszukiwaniach Ezry, ale nie tylko. Marshall przypomniała też o istnieniu Jacena - czy Hera doda z tego powodu nowe elementy do swojego kalikori? Aktorka jest przekonana, że tak.

    Młody fan chciał wiedzieć czemu Sabine zmieniała włosy co sezon. Sircar odpowiedziała, że prócz bycia wojowniczką Wren posiadała także artystyczną duszę, no a do tego była nastolatką, a ci często się zmienają. A co z przyszłością Mandalorian? Dave rzecz jasna nie może powiedzieć, stwierdził tylko, że teraz będzie zbierał życzenia fanów dotyczące historii.

    Zapraszamy do dyskusji na forum o „A Fool's Hope” i „Family Reunion - and Farewell”

    Loading..

    Ustawienia


    Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
    Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.