Spis newsów (Łotr 1 (spin-off))

J.W. Rinzler o skasowanych „Making of”

7

Jonathan W. Riznler udzielił krótkiego wywiadu portalowi Hero Collector. Artytkuł dotyczył skasowanych pozycji książkowych, głównie niefabularnych. Nie tylko z „Gwiezdnych Wojen”, wspominano jeszcze Indianę Jonesa, czy Star Trek.

Rinzler, autor Makingów z Zemsty Sithów, Nowej nadziei, Imperium kontratakuje i Powrotu Jedi, a także twórca i redaktor wielu innych niefabularnych pozycji, pracował nad książką o tworzeniu „Przebudzenia Mocy”. Została ona jednak skasowana przez wydawnictwo Abrams i Lucasfilm. Rinzler przy jej skasowaniu zapowiedział, że może powie kiedyś coś więcej na ten temat. Właśnie w końcu tu zrobił.

Jego zdaniem, nie było szans, by ta książka została wydana. On to doskonale wiedział, w momencie, gdy ją pisał. Był przekonany, że ją skasują. Głównie dlatego, że zarówno Disney jak i Kathleen Kennedy nie chcieli wracać do wielu spraw publicznie. Wydarzyły się, było o nich głośno, ale potem lepiej o nich zapomnieć. Rinzler podkreśla, że to jest spekulacja z jego strony, ale te problemy jak kwestia zmiany daty premiery, zatrudnienie Brada Birda, czy wypadek w którym Harrison Ford omal nie zginął, to nie są rzeczy z którymi kierownictwo Lucasfilmu czułoby się komfortowo. A z książką na ten temat poczucia komfortu nie polepsza.

Tu warto zwrócić uwagę na to, że Rinzler w samej tej wypowiedzi rzuca nowe światło na historie, które znamy. O Bradzie Birdzie wiedzieliśmy, ale z jakiegoś powodu wygląda na to, że był dużo poważniejszym kandydatem niż wszyscy myśleli. Wypadek Harrisona Forda jak widać to nie był tylko problem z kostką (o tym, że był naprawdę poważny później mówili też sami twórcy). Zaś grudniowa premiera nie była pierwszą datą na którą szykował się Disney. Tu jeszcze pamiętajmy o plotkach mówiących, że w pewnym momencie J.J. Abrams rozważał zrezygnowanie ze stanowiska reżysera. Wówczas mówiło się o napięciach na linii Abrams – Iger, zaś Kennedy ponoć stała murem za Abramsem. Przy okazji powrotu Abramsa przy Epizodzie IX, z kolei sugerowano, że konflikt już przy „Przebudzeniu Mocy” przebiegał raczej na linii Kennedy – Abrams, zaś to Iger raczej wspierał bardziej reżysera. Rinzler jak widać ma dużo lepszą wiedzę na ten temat i wie, że nie są to rzeczy, które ktokolwiek chciałby teraz upubliczniać.

Drugą ciekawostką jest to, że pierwotnie „Making” z „Przebudzenia Mocy” miał pisać Mark Cotta Vaz. Przygotował on pierwszą wersję, z której nikt nie był zadowolony. Podziękowano Markowi i na tym pracował Rinzler. On oczywiście poukładał treść po swojemu (chronologicznie), dopisał początek i koniec. Widząc zaś problemy książki i jej treść Rinzler właściwie od razu wiedział, że tego nikt nie wyda. Dlaczego przyjął tę pracę? Także dla pieniędzy. Jak wiemy Rinzler to pewna marka, więc nie było szans, by poukrywał przykre sprawy.

Jonathan wspomina także, że był zaangażowany w proces zatrudnienia autora - Josha Kushinsa, który z kolei pisał książkę o powstawaniu „Łotra 1”. Również skasowaną, bo Lucasfilm nie był z niej zadowolony. O ile „Przebudzenie Mocy” pomijając kwestię wypadku Forda to głównie tarcia na górze, o tyle jak wiemy doskonale, „Łotr 1” miał dużo więcej problemów, włącznie z tym, że reżyser Gareth Edwards został odsunięty od filmu, a za jego finalną wersję odpowiada Tony Gilroy (który sam nie jest zadowolony z efektu końcowego, co nie raz podkreśla). Dodatkowo Rinzler przez lata próbował stworzyć książkę z szkicami dotyczącymi „Indiany Jonesa”, bo w archiwach Lucasfilmu jest olbrzymia ilość interesującego materiału. Niestety ani Disney, ani Lucasfilm nie są w ogóle zainteresowani tego typu publikacjami. Nawet tymi, które nie są kontrowersyjne.

Na kwiecień jest zapowiedziany (na razie jeszcze) „Making of” z „Hana Solo”. Autorem tego albumu jest Rob Bredow, wiceprezes Lucasfilmu i obecny szef ILM. Miejmy nadzieję, że choć jemu uda się przebić przez ścianę i doprowadzić do wydania tej pozycji. Poniekąd także opisującej olbrzymie problemy przy powstawaniu filmu. Zobaczymy w jaki sposób zostaną przedstawione.

Wice szklana demolka

3

Od dziś w naszych kinach można oglądać jeden z filmów będący potencjalnie faworytem oskarowym, przynajmniej w kilku kategoriach. Oczywiście na nominacje do Oskara musimy jeszcze trochę poczekać, ale „Vice” Adama McKaya można już oglądać. Za zdjęcia do filmu odpowiada Greig Fraser („Łotr 1” i „The Mandalorian”). W roli głównej występuje Christian Bale (został nagrodzony Złotym Globem). Partnerują mu Amy Adams, Steve Carell, Sam Rockwell, Jesse Plemons.

“Vice” to biografia Dicka Cheneya, waszyngtońskiego biurokraty, który został bardzo wpływowym wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych. Według niektórych miał większy wpływ na USA niż jego przełożony.



Zupełnie inny repreturar to „Ralph Demolka w internecie” (Ralph Breaks the Internet) w reżyserii Phila Jonshona i Richa Moore’a. Wśród oryginalnych głosów można usłyszeć Alana Tudyka (K-3SO) oraz Michaela Giacchino (“Łotr 1”), a także Johna C. Reilly’ego, Gal Gadot, Alfreda Molinę czy Sarę Silverman.

Akcja filmu dzieje się jakieś 6 lat po wydarzeniach “Ralpha Demolki”. Ralph i Vanallope, obecnie przyjaciele, odkrywają router wi-fi, a wraz z nim nowe możliwości i niesamowite przygody.



Ostatnia pozycja w dzisiejszym zestawieniu pojawi się w naszych kinach za tydzień. To film „Glass” M. Night Shyamalana, w którym tytułową rolę odgrywa Samuel L. Jackson. Po raz pierwszy pana Glassa wcielił się w „Niezniszczalnym” z 2000. I tu ciekawostka, bo ten film jest nie tylko sequelem „Niezniszczalnego”, ale również łączy się z filmem „Split” Shyamalana. Poza Jakcosnem występują: Sarah Paulson, Anya Taylor-Joy, James McAvoy, Bruce Willis.

David Dunn używa swoich nadprzyrodzonych mocy by wyśledzić Kevina Wendella Crumba, człowieka, który ma 24 osobowości, a kontroluje go w pewien sposób Glass...

„Ostatni Jedi” najlepiej sprzedającym się blu-rayem

37

We wrześniu pisaliśmy, że Ostatni Jedi był najlepiej sprzedającym się blu-rayem roku 2018 w USA. Kilka dni później pojawiły się informacje, że „Czarna Pantera” prześcignęła „Ostatniego Jedi”. Trochę czasu minęło i Epizod VIII znów prowadzi.

Wg The Numbers, w zeszłym roku sprzedano 3.011.279 kopii filmu Riana Johnsona. Dla porównania „Czarna pantera” sprzedała się tylko w 2912422 kopiach. Trochę inaczej wygląda rynek DVD, ten jest dużo korzystniejszy dla Marvela. „Gwiezdne Wojny” raczej słabo sobie radzą na tym nośniku. Tam „Ostatni Jedi” jest dopiero 10. miejscu (953127 kopii), ale jednocześnie „Czarna Pantera” trafiła na trzecie miejsce (1458680 kopii). Najlepiej sprzedający się DVD w 2018 w Stanach to „Jumanji 2” (1578285). Sumarycznie oczywiście „Pantera” wypada lepiej, ale Epizod VIII plasuje się na drugiej pozycji.

Fani „Gwiezdnych Wojen” jak widać mają większe wymagania niż fani Marvela, jeśli chodzi o jakość. Analogiczna sytuacja ma miejsce w Japonii, gdzie „Ostatni Jedi” sprzedał się na blu-rayu w 190 tysiącach kopii, tym samym dzierży tam palmę pierszeństwa.

Niestety gorzej dla Epizodu VIII wygląda kwestia wyników z kin po zamknięciu 2018. Oba filmy Marvela, czyli „Czarna Pantera” jak „Avengers: Wojna bez granic” niestety ostatecznie pokonały wynik „Ostatniego Jedi”, tak w Stanach jak i poza nimi.

FilmWynik w USWynik całościowy na świecie
„Avengers: Wojna bez granic”678815482 USD2,048 milarda USD
„Czarna Pantera”700059566 USD1,346 miliarda USD
„Ostatni Jedi”620357910 USD1,332 miliardy USD


W przypadku wyników „Ostatniego Jedi” warto zwrócić uwagę na załamanie w USA po 4 tygodniu. Od piątego tygodnia film zarabiał już mniej niż „Łotr 1” w analogicznym okresie. Określenie tej przyczyny to prawdopodobnie jedno z największych wyzwań jakie stoi przed Disneyem i Lucasfilmem przed Epizodem IX.

Po sieci krąży też ciekawa wypowiedź Kyle’a Newmana, reżysera „Fanboys” i jednego z zagorzałych fanów i samozwańczych agitatorów sagi. Newman twierdzi, że Epizod VIII mu nie podszedł, podobnie zresztą jak wielu osobom, które zna w branży. Niestety dostępny fragment jest pocięty i ma dość jednoznaczny opis, sugerujący pewne zjawisko. Natomiast tu warto sobie zadać pytanie, na ile osoby, którym jak Newmanowi, nie podszedł film Johnsona, siedziały cicho, bo nie chciały trafić do jednego worka z hejterami czy rosyjskimi trollami. Miejmy nadzieję, że to zajawka mniej emocjonalnej, a bardziej rzeczowej dyskusji i ocen tegoż epizodu.



Na sam koniec jeszcze wpis od Riana Johnsona z okazji rocznicy „Ostatniego Jedi”. Podziękował fanom, niezależnie od tego jakie opinie mają o filmie.



I tu warto pochwalić Riana. Nie dość, że udało mu się napisać pozytywny wpis, który w sam w sobie nie budzi skrajnych emocji, to jeszcze nie reagował tym razem na zaczepki. A te wyglądają choćby tak:

Nowości Bandai - II połowa 2018 roku

11



Death Star II 1/2700000



Stacja bojowa z Epizodu 6, kończącego Starą Trylogie. Mimo niewielkiej skali, duże odwzorowanie detali.

Data wydania: Lipiec 2018

Cena: 880 ¥



Death Star II 1/2700000 oraz Gwiezdny Niszczyciel 1/14500



Połączenie dwóch zestawów – najnowszego ze stacją bojową z Epizodu 6, kończącego Starą Trylogie oraz starszego modelu Imperialnego Gwiezdnego Niszczyciela. Mimo niewielkiej skali, duże odwzorowanie detali, sugerujące model w dużo większej skali niż rzeczywista. Omówienie zestawu wkrótce.

Data wydania: Lipiec 2018

Cena: 1512 ¥



B-Wing 1/72



Długo oczekiwany model charakterystycznego pojazdu Rebelii z okresu Starej Trylogii, ostatniego „brakującego” z grupy pojazdów Rebelii. Możliwość wykonania w wersji ze złożonymi lub rozłożonymi skrzydłami, i kabiną w pozycji przelotowej lub ataku. Malowanie z okresu bitwy koło księżyca Endora, występujące w filmie. Omówienie zestawu tutaj:

Link do recenzji zestawu

Data wydania: Wrzesień 2018

Cena: 4860 ¥



RD-D2 1/12 (wersja z silnikami rakietowymi)



Jeden z najsłynniejszych droidów odległej galaktyki. Wersja z silnikami rakietowaymi, umożliwiającymi latanie – znana z „Trylogii Prequeli” oraz TCW. Droid wyposażony we wszystkie znane z filmów i seriali akcesoria, między innymi peryskop, chwytaki, przecinak, dozownik oleju, łącze komputerowe itp. Podstawka umożliwia demonstrowanie „artoo” „w locie” lub też efektowną prezentację kompletu akcesoriów.

Data wydania: Lipiec 2018

Cena: 2,376 ¥



R4-I9 1/12



Kolejny z droidów z „odległej galaktyki”. Zestaw umożliwia budowę w wersji statycznej lub „w ruchu”. Spece od marketingu firmy „Bandai” dodali do tego zestawu zestaw barowy dla R2-D2, znany ze sceny na barce Jabby (nalewak do napojów będzie jednak w jeszcze innym zestawie).

Data wydania: Listopad 2018

Cena: 2,160 ¥



Łamacz Blokady 1/1000



Model znanego z “Łotra 1” oraz „Nowej Nadziei” łamacza blokady „Tantive IV” w skali 1/1000 (choć nazwa własna ani skala nie są wymienione). Mimo niewielkich rozmiarów (niewiele ponad 12,5 cm) model charakteryzuje się ogromną ilością odtworzonych szczegółów i detali.

Data wydania: Listopad 2018

Cena: 1080 ¥



Łamacz Blokady 1/1000 oraz Sokół Milenium 1/350



Wzmiankowany wcześniej model „Tantive IV” w skali 1/1000 oraz wydany wcześniej model Sokoła Milenium w skali 1/350. Truizmem będzie powiedzenie, że modele charakteryzują się ogromną ilością odtworzonych szczegółów i detali.

Data wydania: Listopad 2018

Cena: 1728 ¥



Shadow Stormtrooper 1/6



Model figurki szturmowca znanego z komiksów SW. W zestawie komplet uzbrojenia - E-11 Blaster, DTL-19 Heavy Blaster Rifle, SE-14r Short Range Combat Pistol oraz sześć rodzajów dłoni do wykorzystania w zależności od wyboru postawy. Całość uzupełnia elegancka podstawka do eksponowania gotowej figurki.

Data wydania: Grudzień 2018

Cena: 7020 ¥



Darth Vader 1/12



Model figurki słynnego „czarnego wdowca” w skali 1/12. Zestaw zawiera szereg akcesoriów, w tym między innymi dwa miecze świetlne (włączony i wyłączony); pięć rodzajów dłoni w różnych pozycjach. Płaszcz złożony z miękkich i twardych materiałów. Na szczególną uwagę zasługuje dokładnie wymodelowana i wstępnie pomalowana twarz Anakina, jak również sztuczna dłoń nosząca ślady po uszkodzeniu w walce z Lukiem – umożliwiające odtworzenie znanych scen znanych z „Powrotu Jedi”. Dla miłośników „Mrocznego Lorda” pozycja obowiązkowa.

Data wydania: Grudzień 2018

Cena: 3888 ¥



Rok do premiery Epizodu IX

29

Już za dokładnie rok, czyli 20 grudnia 2019 do kin oficjalnie wejdzie Epizod IX „Gwiezdnych Wojen” w reżyserii J.J. Abramsa. W Polsce możemy śmiało założyć, że zobaczymy go co najmniej dzień wcześniej. Rok przed premierą to dobry czas na małe podsumowanie, tego co wiemy o nadchodzącym filmie.

Pierwszą osobą, która publicznie określiła Epizod IX jako finalną odsłonę sagi był zmarły producent dwóch pierwszych zrealizowanych części, czyli Gary Kurtz. Producent czasem przy okazji konwentów czy wywiadów opowiadał o danych, niezrealizowanych pomysłach George’a Lucasa. Jednym z nich było to, że w finałowej części w końcu mieliśmy zobaczyć Imperatora. To wykorzystano już w „Powrocie Jedi”, bo zmieniła się koncepcja. Kurtz opowiadał te historie w czasach, gdy Lucasfilm zarzekał się, że nie będzie już kolejnych filmów po „Zemście Sithów”. Jak wiemy sam Lucas wrócił do sequeli, gdzieś koło 2011, szkicując wstępnie nową trylogii. Ta początkowo powstawała przy współpracy z Michaelem Arndtem. Wszystko jednak się zmieniło, gdy Lucasfilm został przejęty przez Disneya. Wtedy, nowy szkic trylogii sequeli nadali J.J. Abrams i Lawrence Kasdan. Epizod IX jednak pozostał tylko szkicem i przez lata nikt się nim nie zajmował.

Gdy ogłoszono, że „Ostatniego Jedi” wyreżyseruje Rian Johnson pierwsze plotki (z czerwca 2014) sugerowały także, że napisze on i wyreżyseruje IX część. Jednak już oficjalne potwierdzenie (z marca 2015) mówiło, że Johnson zajmie się tylko VIII Epizodem. Film ten miał mieć premierę w maju 2017, a IX Epizod dwa lata później. Lucasfilm/Disney chciały mieć zapewnioną premierę w ciągu dwóch lat, więc z ich punktu widzenia Rian nie wchodził w grę. Choć jak twierdzi Ram Bergman wówczas Rian chętnie by wziął na siebie oba filmy.

W marcu zaczął się okres plotek na temat tego, kto stanie za sterami kolejnego Epizodu. Wśród często wymienianych osób pojawiał się J.J. Abrams, ale nie tylko on. Około lipca 2015 zaczęto w kuluarach wymieniać nazwisko - Colin Trevorrow i faktycznie w sierpniu 2015 został on oficjalnie ogłoszony reżyserem i scenarzystą. Szybko dołączył do niego Derek Connolly, z którym Colin tworzy praktycznie wszystkie scenariusze. Panowie bazowali na nowej wersji szkicu przygotowanej przez Riana Johnsona, ale mieli wolną rękę, a co ważniejsze własną wizję.



Czego by nie mówić o Colinie, to potrafi on dobrze wykorzystać media społecznościowe i bawić się z fanami, ale też mediami. Trochę w stylu, który potem widzieliśmy u Rona Howarda. Trevorrow miał swoją wizję Epizodu IX. Po pierwsze chciał, by główną postacią z klasycznej trójki, która zagra tu pierwsze skrzypce była Leia. Po drugie chciał też, by NASA pomogło w powstawaniu filmu. Chciał wysłać w kosmos kamerę by nagrać sceny, które potem posłużą jako tło przestrzeni kosmicznej. Zastanawiał się też, czy nie wykorzystać do tego kamer IMAX. Resztę filmu chciał kręcić na taśmie filmowej wysokiej jakości.

Colin jednak miał też grupę antyfanów, którym nie podobało się to, co zrobił z „Jurassic World”, ale jeszcze bardziej przerażało ich jego eksperymentalne kino, czyli „Powieść Henry’ego”. Tym filmem sobie nagrabił i zraził dość sporo ludzi. Co prawda, po drugiej części „Jurassic World” większość krytykujących, ale też producentów czy recenzentów, chciała by to jednak Trevorrow nakręcił trzecią część cyklu, to jednak warto pamiętać, że działo się to później. Wprost wynika to także z umiejętnego korzystania z mediów społecznościowych, gdzie potrafił przyznać się do błędów i nawiązać pozytywny dialog z zawiedzionymi widzami. Bez antagonizowania ich.

Trevorrow był jednak odwrotnością Riana Johnsona. Ten jak wiemy, szaleje w internecie, natomiast na planie, czy w relacjach z producentami jest spokojny i zrównoważony. Trevorrow obrósł w piórka po sukcesie „Jurassic World” i różne plotki twierdzą, że był trudnym współpracownikiem. Apodyktyczny, zadufany w sobie i nie dający się przekonać do niczego, jednocześnie bezkompromisowo broniący swojej wizji filmu.

Aż dziw, że prace nad Epizodem IX trwały spokojnie przez cały rok 2016. Carrie Fisher próbowała na Celebration Europe namawiać fanów, by domagali się występu jej psa, Gary’ego w filmie, powołując się na zwiększenie reprezentacji zwierząt w sadze. Johnson zaś zdradził, że zakończył swoje sesje z Trevorrowem i ten już samodzielnie pracuje nad kolejną częścią, raczej nie prosząc o jakieś zmiany, tylko o jedną krótką scenę. Ta ostatnia kwestia potem została poruszona przez tak Trevorrowa jak i Marka Hamilla, którzy nie chcieli jej poruszać przed premierą Epizodu VIII. Chodziło wprost o kwestię śmierci Luke’a Skywlakera. Mark i Colin podzielali wizję, by Luke zginął dopiero w Epizodzie IX i pewnie w inny sposób.



Problemy z Epizodem IX zaczęły się wraz ze śmiercią Carrie Fisher. Szybko wydano oświadczenie, że nie będzie tworzona w sposób cyfrowy, jak to miało miejsce w „Łotrze 1”. Ostatecznie uznano, że wykorzystane zostaną niewykorzystane sceny z Epizodów VII i trochę VIII. Po drodze pojawiły się plotki, że Leię mogłaby zagrać Meryl Streep. Pierwotnie założono, że śmierć Fisher spowoduje zmiany w scenariuszu, ale nie zmieni harmonogramu produkcji. Ogłoszono nawet datę premiery – 24 maja 2019. Niestety cały pomysł nad którym pracowali Trevorrow i Connolly zaczął się bez Lei sypać. Prace nad scenariuszem się przedłużały, Kathleen Kennedy i Bob Iger zaczynali się niecierpliwić. Współpraca z Trevorrowem robiła się coraz cięższa. W tym samym czasie Kathleen musiała gasić pożar na planie „Hana Solo” wyrzucając Phila Lorda i Chrisa Millera. Colin czuł już wtedy, że może go spotkać coś podobnego i komentował sprawę, kadząc publicznie Kennedy jak również rozumiejąc motywy Lorda i Millera. Scenariusz jednak nie był skończony, Kathleen dokoptowała kolejnego scenarzystę, Jacka Thorne’a. Wszystko wskazuje na to, że Trevorrow zareagował emocjonalnie i zamiast skorzystać z szansy eskalował konflikt, broniąc swojej wizji. Efekt był taki, że cała trójka scenarzystów wyleciała z Lucasfilmu, choć bez wielkiego huku. Także dlatego, że Thorne nawet nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony współscenarzystą.

Kto miał zastąpić Trevorrowa? Właściwie wybory były dwa. Promowany przez Kathleen Kennedy – Rian Johnson, oraz przez Boba Igera – J.J. Abrams. Rian w tym czasie wiedział, że woli własną trylogię. Stanęło więc na Abramsie. J.J. wziął sobie współscenarzystę - Chrisa Terrio i zaczęli na nowo pisać cały scenariusz, niewiele bazując na tym, co już powstało. Epizod IX wówczas już miał zmienioną datę premiery, na 20 grudnia 2019. Abrams zapowiedział wprost, że chce także nawiązywać do prequeli. Później pojawiły się sugestie, że będzie raczej kontynuował swój pomysł z VII Epizodu, co będzie wymagało odkręcenie pewnych wyborów Johnsona. Pierwsza wersja scenariusza wylądowała na biurku Igera niecałe trzy miesiące po zatrudnieniu Abramsa i Terrio, w okolicach premiery „Ostatniego Jedi”. To też okres w którym zaczęto zdradzać, kto wróci. Daisy Ridley, John Boyega, Mark Hamill, Oscar Isaac oraz Adam Driver, czyli wszyscy zgodnie z przewidywaniami. Szybko ogłoszono również, że John Williams skomponuje muzykę do finalnej odsłony trylogii. Zdjęcia zaplanowano na lipiec 2018. Scenariusz był gotowy w kolejnej wersji w lutym, ale wciąż potem Abrams nad nim jeszcze pracował.

W międzyczasie Colin dawał o sobie znać, zachwalając swój scenariusz i swoje pomysły, które kłóciły się z wizją Riana, czyli przede wszystkim kwestię Luke’a Skywalkera. Trevorrow ewidentnie miał problem z pogodzeniem się, że nie zrobi tego filmu.

Zaczęły się także pojawiać plotki o udziale Billy’ego Dee Williamsa (potem potwierdzone) oraz nowej postaci kobiecej, która mogłaby być matką Rey lub Marą Jade. Inne plotki sugerowały pojawienie się Ewana McGregora (niepotwierdzona). W szalonych plotkach pojawiał się też Thrawn.

W lipcu ogłoszono obsadę. Do ekipy dołączyli: Matt Smith, Naomi Ackie, Richard E. Grant i Keri Russell. Potwierdzono także udział Lupity Nyong’o, Kelly Marie Tran, Joonasa Suatamo, Anthony’ego Danielsa i Billie Lourd, oraz wymienionych wcześniej osób.



W międzyczasie zaczęły pojawiać się zdjęcia z planu, oczywiście przecieki. Cześć z nich pochodzi z Pinewood i okolic, gdzie także zawitała nasza ekipa. Inne pochodzą z Jordanii (dokładniej z Wadi Rum). Jak widać na planie pojawiły się zwierzęta, zgodnie z życzeniem Carrie.

Wg przecieków tym razem J.J. Abrams jest bardziej wyluzowany i bardziej improwizuje. Kręci dużo materiału, ale jednocześnie dalej walczy z przeciekami. Zdjęcia w Jordanii zakończyły się już. Czy ekipa jeszcze gdzieś poleci? Zobaczymy. Wcześniej pojawiały się plotki o Laosie, obecnie mówią o ewentualnych zdjęciach gdzieś w Afryce. No i oczywiście o zamkach.

To na co czekamy teraz to jakiś materiał, zwiastun albo dokument zza kulis, który według przecieków może pojawić się przed końcem roku. Oby, umili czekanie.

„The Mandalorian” – plotki o ekipie i akcji

41


Ekipa „The Mandalorian”


Powoli poznajemy różnych członków ekipy „The Mandalorian”. Oczywiście wciąż są to informacje niepotwierdzone przez Disney / Lucasfilm. W każdym razie jednym z montażystów serialu został Andrew S. Eisen. W tej roli pracował przy „Grze tajemnic”. Pomagał też jako asystent lub dodatkowy montażysta przy: „Strażnicy Galaktyki vol. 2”, „Nienawistna ósemka”, „Django” czy „Fanboys”.

Kostiumami w serialu zajmie się Joseph A. Porro. Pracował przy serialach „The Orville” czy „Salem”, a także filmach „Resident Evil: Zagłada”, „Equilibrium”, „Dzień niepodległości” czy „Gwiezdne wrota”.

Za scenografią jakiejś części odcinków odpowiada Michael Manson. Na swoim koncie ma takie produkcje: „Pacific Rim: Rebelia”, „Doktor Strange” czy „Osada”.

Operatorem, oprócz Greiga Frasera zostanie również Barry Idoine. Był operatorem zdjęć drugiej ekipy do „Łotra 1” (czyli współpracował z Fraserem). Ma większe doświadczenie jako kamerzysta. Pracował choćby przy „Rapa Nui”, „Kolekcjoner kości”, „Mistrz”, „Mission: Impossible – Ghost Protocol” czy „Dziedzictwo Bourne’a”.

W przypadku wszystkich tych osób, dziś trochę trudno stwierdzić nad iloma odcinkami pracują.

Fabuła „The Mandalorian”


Jest też kilka przecieków fabularnych. Pierwsze pochodzą z konferencji marketingowej Disneya. Jon Favreau będąc wieloletnim fanem sagi, bardzo próbuje przemycać różne elementy starego EU. Należy oczekiwać pewnych niespodzianek. Główny wątek serialu będzie toczyć się wokół dziecka. Mandalorianin podczas jednej z misji spotka dziecko, które miał zabić, ale postanowi je uratować. Reszta serialu ma opowiadać o rodzącej się relacji między tą dwójką, a także staraniom głównego bohatera, by ochronić to dziecko. W serialu ma się pojawić też wysoko postawiona silna postać kobieca.

MakingStarWars rozwija te plotki. Twierdzi, że dziecko ma być jakimś dziedzicem Mandalora, zaś tematem serialu ma być odrodzenie Mandalory. Te plotki słyszeliśmy już wcześniej. Dodatkowo w nawiązaniu do ostatniego newsa, potwierdzają, że nie tylko Jawowie pojawią się w serialu, ale wrócimy również na Tatooine. Jakby potrzebowali lokacji, to z Kalifornii jest blisko na pustynię Yuma, gdzie kręcono „Powrót Jedi”.

ThatHashtagShow natomiast dodaje, że ich szpiedzy widzieli na planie gamorreańskich strażników.

My zaś wciąż czekamy na oficjalne ogłoszenie obsady.

Ed Sheeran szturmowcem, zwiastun niebawem?

30

W sieci krąży kilka plotek na temat Epizodu IX, część z nich dotyczy fabuły, więc należy traktować je jako potencjalne spoilery. Zaczynamy jednak od rzeczy mniej spoilerowych. Otóż dwa źródła sugerują, że przed końcem roku zobaczymy jakiś fragment (teaser czy inną zapowiedź) Epizodu IX. J.J. Abrams i reszta towarzystwa podobno już nad tym pracują. Steven Weintraub z Collider sugeruje, że materiał ukaże się jeszcze przed świętami. Jordan Maison z Cinelinx potwierdza to (choć bez z daty). Jego źródła sugerują, iż coś jest bliskie do pokazania.

Głośno o Epizodzie IX jest też za sprawą Kevina Smitha. Ten odwiedził plan i stwierdził, że Abrams robi tam robotę Boga. Zdaniem Smitha to co zobaczył wygląda fenomenalnie i jeszcze musi czekać rok, aż zobaczy, co z tego wyszło.

Andy Serkis promuje „Mowgliego”, czyli swoją wersję „Księgi dżungli” zrealizowaną dla Netflixa. Przy okazji zapytany o swój udział w Epizodzie IX, rzucił tajemniczo, że wszystko jest możliwe. Trolluje, czy coś wie? Raczej to pierwsze.

Muzyk Ed Sheeran prawdopodobnie dołączy do gwiezdnej rodziny. Spokojnie, raczej nie będzie śpiewał. Plotki sugerują, że może pojawić się jako szturmowiec. Sheeran zagrał już małą rolę w „Grze o tron”, więc jakieś doświadczenie ma. Natomiast szturmowcami w trylogii sequeli byli Daniel Craig, książę William, książę Harry, Michael Giacchino czy Tom Hardy. Z innych plotek, być może brat Oscara Isaaca także pojawi się w filmie. Isaac przy „Przebudzeniu Mocy” załatwił rólkę wujkowi.

Tymczasem John Boyega wrzucił filmik z planu na Instagram. Jak widać praca nad filmem trwa.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Working! 💪🏾

Post udostępniony przez John Boyega (@johnboyega)



Wygląda na to, że w Epizodzie IX zobaczymy zarówno dżunglę jak i bagno. MakingStarWars stara się wyklarować, czy jest to jedna i ta sama planeta z różnymi krajobrazami, czy może dwie zupełnie inne. W każdym razie chyba obie powstają w Black Park niedaleko Pinewood. Tam są nawet miejsca idealne do kręcenia bagien. I co ciekawsze jeszcze nikt nie sugeruje, że to Dagobah.




Pojawiły się przecieki z konferencji marketingowej Disneya. Według nich akcja Epizodu IX będzie się dziać jakiś rok po „Ostatnim Jedi”, zaś kulminacyjnym momentem filmu będzie walka między Kylo Renem a Rey. Ren podobno będzie mieć znów maskę, tym razem wyglądającą trochę inaczej (czarno-srebrna z czerwonymi dodatkami, skrzyżowanie między Vaderem, Maulem a oryginalnym Kylo). Rey natomiast przekuła miecz Skywalkerów. BB-8 zaś będzie miał towarzysza, małego droida imieniem Dio lub D.O. Droid ten ma wyglądać trochę jak megafon i ma traktować BB-8 jak swojego rodzica / mentora.

Kolejne plotki pochodzą już głównie z MakingStarWars. Rycerze Ren pojawią się w filmie. Mają być kimś w rodzaju najemników Mocy. Dodatkowo zobaczymy nowych elitarnych szturmowców – noszących tym razem czerwone zbroje z czarnymi paskami. Ich hełmy mają wyglądać trochę inaczej, bardziej przypominać Szturmowców Śmierci z „Łotra 1”, niż typowych szturmowców Najwyższego Porządku.

W filmie nie zobaczymy natomiast ani kapitan Phasmy, ani Holdo (obie nie żyją), ani DJa. Nie zobaczymy też porgów. MakingStarWars nie daje oczywiście 100% pewności, może coś się zmienić, ale obecnie żadnego z tych elementów w filmie nie ma. Za to jak wiemy pojawi się Lando i to z peleryną. Dodatkowo możemy spodziewać się jakiegoś powiązanie z serialem „The Mandalorian”.

W kategorii bzdurek, pojawił się tytuł Epizodu IX – „Son of Darkness”. Mark Hamill zaś zdradził tytuł na twitterze.

Zdjęcia w Wadi Rum skończone?

19

Jordańska, królewska komisja filmowa potwierdziła oficjalnie, że zdjęcia do IX części „Gwiezdnych Wojen” miały miejsce w Jordanii, a dokładniej w Wadi Rum i Shakriah.

J.J. Abrams powiedział, że Wadi Rum to zapierające dech i przepiękne miejsce, idealna lokacja dla nowego filmu. Dodał także, że jest wyjątkowym szczęściarzem mogąc kręcić w Jordanii. Podziękował tez rządowi za ciepłe przyjęcie, a także za oddanie i ciężką pracę lokalnym filmowcom.



Kathleen Kennedy podziękowała natomiast Królewskiej Komisji Filmowej, a także armii, bez której wsparcia trudno byłoby nakręcić ten film.

Zdaniem komisji filmowej, zdjęcia trwały trzy tygodnie. Uczestniczyło w nich 250 Jordańczyków, zarówno kamerzystów, specjalistów od efektów specjalnych, ludzi w kostiumach czy kaskaderów. Jordańska armia natomiast zapewniła logistyczne wsparcie, które było kluczowe by z sukcesem nakręcić wymagające ujęcia.

Książę Ali ibn Husajn (przewodniczący rady komisji) także podziękował ekipie filmowej. Przyznał także, że jest wieloletnim fanem „Gwiezdnych Wojen”, więc bardzo się cieszy, iż najnowsza część powstała właśnie w tym kraju.

Kwestia fanostwa wcale nie musi być tu przesadzona, ani grzecznościowa. Książę jest bratem przyrodnim panującego króla Abdullaha II. Król Abdullah II jest dość obeznany z amerykańską popkulturą, jeszcze jako książę odwiedził nawet plan „Indiany Jonesa i ostatniej krucjaty”, podczas zdjęć w Petrze. Wówczas filmowcy (w tym George Lucas i Steven Spielberg) zatrzymali się w Akabie, podobnie jak obecnie ekipa Abramsa. Warto jednak zauważyć, że król Abdullah jest wielkim fanem innej serii SF – „Star Trek”, z czym się nie kryje. W roku 1996 nawet wystąpił w jednym z odcinków „Star Trek: Voyager” (w małej, niemej rólce). Więc może jego brat faktycznie jest fanem naszej sagi.

Warto przypomnieć, że w Wadi Rum kręcono też „Łotra 1”. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj. Warto też dodać, że w przypadku filmu Garetha Edwardsa także pomagało wojsko. Dokładniej malediwscy żołnierze odgrywali rolę szturmowców podczas zdjęć na atolu Laamu.

Zaś wygląda na to, że na lokacji w Wadi Rum pojawił się jeszcze Anthony Daniels.



Premiera IX Epizodu odbędzie się już w grudniu przyszłego roku.

Styl Garetha i bałagan w „Łotrze 1”

15

Co pewien czas twórcy zaczynają nam zdradzać kulisy „Łotra 1”. Dziś dwie ciekawe wypowiedzi.

Warwick Davis, który w „Łotrze 1” wcielił się w postać imieniem Weeteef Cyubee, wypowiedział się niedawno o sposobie pracy Garetha Edwardsa. Dotyczyło to scen akcji. W takim przypadku, jak twierdzi Davis, normalne jest to, że kręci się bardzo dużo ujęć, które potem zostają bardzo starannie zmontowane. Większość nakręconego materiału nie jest wykorzystana.

W przypadku Edwardsa na planie „Łotra 1” było to zdecydowanie bardziej widoczne. Wiele scen było kręconych w unikalny sposób, prawie improwizowanych. Co gorsza, dla aktorów, nigdy nie wiadomo było, czy Gareth akurat kręci czy nie. Więc trzeba było cały czas odgrywać rolę tak na wszelki wypadek.



Trochę inaczej widzi sprawę „Łotra 1” Tony Gilroy, który musiał poprawić wszystko tak po scenarzystach, jak i Garethie Edwardsie. Podczas spotkania ze studentami Montclair State University, Gilroy został zapytany, jaki był największy problem „Łotra 1”. Odparł, że czystość w sensie opowiadania historii. Jego zdaniem zbyt wielu scenarzystów grzebało przy filmie, to się odbiło na choćby jednolitości postaci. A jeśli tego brakuje na początku, to potem się pogarsza i tworzy się jeden wielki bałagan.

Gilroy już kiedyś wspominał, że właściwie musiał postawić właściwe akcenty w filmie, który w zamyśle jest dość prosty, jednak jego poprzednicy zbytnio się w tym namieszali. Pisaliśmy o tym tutaj.

Odeszli w ciągu roku

2

Tradycyjnie drugiego listopada wspomina się zmarłych. W ten dzień zaduszny wspominamy tych twórców „Gwiezdnych Wojen”, którzy odeszli od nas w ciągu ostatniego roku.

Alfie Curtis (28 lipca 1930 – 30 listopada 2017), aktor znany z roli doktora Evazana w „Nowej nadziei”.



James George 'Jim' Baikie (28 lutego 1940 – 29 grudnia 2017) - odpowiadał za kolory w Kresie Imperium.



Allison Shearmur (23 października 1963 – 19 stycznia 2018) – producentka „Łotra 1” i „Hana Solo”.



Jakub Erol (30 listopada 1941 – 8 lutego 2018) – polski plakacista.



Debbie Lee Carrington (14 grudnia 1959 – 24 marca 2018) – aktorka i kaskaderka grające Ewoki w „Powrocie Jedi” oraz „Przygodzie wśród Ewoków”.



Michael Ford (1928 – 31 maja 2018) (czasem też podpisywał się jako Michael D. Ford) – scenograf na planie „Imperium kontratakuje”, „Powrotu Jedi” oraz „Poszukiwaczy zaginionej arki”.



Bong Dazo (16 czerwca 1962 – 29 czerwca 2018) – rysownik komiksów Dark Horse’a przede wszystkim „Rycerzy Starej Republiki”.



Marie Severin (21 sierpnia 1929 – 30 sierpnia 2018) – rysowniczka i kolorystka komiksów Marvela, w tym między innymi serii „Ewoks”.



Gary Kurtz (27 lipca 1940 – 23 września 2018) - producent „Nowej nadziei” i „Imperium kontratakuje”.



Marty Balin (30 stycznia 1940 – 27 września 2018) – muzyk i członek zespołu „Jefferson Starship”, wystąpił w „Holiday Special”.



Carlos Ezquerra (12 listopada 1947 – 1 październik 2018) znany też jako L. John Silver – rysownik komiksowy (Mara Jade by the Emperor’s Hand).



„Ostatni Jedi” najlepszym filmem sagi

87

Serwis Rotten Tomatoes przygotował listę 110 najlepszych filmów SF wszechczasów. Tym razem jednak nie była to zwykła lista redakcyjna, a prezentacja nowego algorytmu, który w pewien sposób rewiduje recenzentów, wykluczając choćby potencjalne rosyjskie boty, oraz skaluje oceny. Pełna lista znajduje się tutaj. Filmem wszechczasów został „Mad Max: Na drodze gniewu”.

„Ostatni Jedi” wylądował na 6 pozycji, stając się jednocześnie najwyżej ocenianą częścią „Gwiezdnych Wojen”. Krytycy ocenili go na 91%, widzowie na 45 %, nowy, zrewidowany algorytm dał filmowi 108,691 %. W ocenie słownej redakcja podkreśla, że „Ostatni Jedi” bardzo dobrze honoruje bogate dziedzictwo sagi, jednocześnie dodając do niej coś nowego. Podkreśla też emocjonalność filmu Johnsona.

Na 7 miejscu uplasowało się „Przebudzenie Mocy” (krytycy: 93%, publiczność: 87%, nowy algorytm: 108,395%). Tu podkreślono, że film umiejętnie wprowadza nowych bohaterów i wraca do starych. Doskonale oddaje dawną chwałę sagi, dodając jej nowej energii.

„Nowa nadzieja” znalazła się dopiero na 11 miejscu (krytycy: 93%, publiczność: 96%, nowy algorytm: 105,108 %). „Imperium kontratakuje” na 14 (krytycy: 95%, publiczność: 97%, nowy algorytm: 104,166%).

Na miejscu 37 mamy „Łotra 1” (krytycy: 85%, publiczność: 86%, nowy algorytm: 100,657%). Na 76 miejscu uplasował się „Han Solo” (krytycy: 70%, publiczność: 64%, nowy algorytm: 90,943%). „Zemsta Sithów” jest na 79 pozycji (krytycy: 79%, publiczność: 65%, nowy algorytm: 88,778%). Obecność sagi na liście zamyka „Powrót Jedi” na pozycji 81 (krytycy: 80%, publiczność: 94%, nowy algorytm: 88,551%).

„Atak klonów” (krytycy: 66%, publiczność: 56%) i „Mroczne widmo” (krytycy: 55%, publiczność: 59%) nie znalazły się na liście.

A Waszym zdaniem, który z filmów jest najlepszy? Taką dyskusję od lat prowadzimy na forum.

Werner Herzog i inne plotki o „The Mandalorian”

13

Zaczynamy od plotek aktorskich. Otóż, wbrew wcześniejszym doniesieniom Pedro Pascal raczej nie wystąpi w serialu „The Mandalorian”. Podobno kandydatem do głównej roli jest John Leguizamo. W każdym razie tu czekamy na oficjalne potwierdzenie, miejmy nadzieję, że takie będzie miało miejsce niebawem.

Werner Herzog, Bryce Dallas Howard i Taika Waititi



Ale to nie koniec aktorskich plotek. Otóż jakoby Taika Waititi i Bryce Dallas Howard nie tylko będą reżyserować po jednym odcinku, ale również zagrają jakieś mniejsze role. Jeszcze ciekawsze jest inna plotka mówiąca o udziale Wernera Herzoga w serialu. Słynny niemiecki reżyser niedawno przyznał, że będzie pracował przy znanej marce, ale na razie nie może nic ujawnić. Ustalono tylko, że projekt nad którym pracuje ma kodową nazwę „Huckleberry”. Szpiedzy MakingStarWars odkryli, że ludzie na planie „The Mandalorian” mają faktycznie plakietki z nazwą „Huckleberry”. Czy Werner Herzog gra w serialu? Co jakiś czas pojawia się także z tej strony kamery, więc wszystko jest możliwe. A czy ma jeszcze inną funkcje na planie (reżyser, scenarzysta, producent?), na razie trudno stwierdzić. Jednak wiele wskazuje, że jest zaangażowany.

Przypominamy, że na razie jedyny potwierdzony aktor to Jon Favreau, ale zagra on niewielką rolę.

Za zdjęcia, przynajmniej do części odcinków będzie odpowiadał Greig Fraser, który wcześniej pracował przy „Łotrze 1”. Sam potwierdził swój udział w projekcie.

Inspiracje i inne plotki



Cztery lata temu wśród wieści o potencjalnym filmie o Bobie, pojawiła się informacja, że projekty ze skasowanej gry „Star Wars 1313” będą w pewien sposób użyte w filmie. Film niestety jak wiemy, jest zawieszony (jeśli nie skasowany). Jednak wnikliwi obserwatorzy zauważają podobieństwo pierwszego zdjęcia, do konceptów Boby Fetta z „1313”.



Rysownik komiksowy Phil Noto wrzucił na swój Instagram rysunek Mandalorianina. Podpisał go tytułem serialu. To, że pewnie nas czeka komiks powiązany jest raczej pewne, ale warto zwrócić uwagę na broń. Zwłaszcza w kontekście wykorzystywana różnych źródeł o Mandalorianach i animowanego segmentu z Holiday Special.

Wyświetl ten post na Instagramie.

The Mandalorian - very exciting :)

Post udostępniony przez Phil Noto (@philnoto)



Kolejna ciekawostka została potwierdzona przez Disneya. Otóż Epic Games, twórcy Unreal Engine i Fortnight współpracują z Lucasfilmem, by przerobić ich silnik do generowania grafiki w czasie rzeczywistym tak, by móc to wykorzystać w serialu. Niestety poza tym lakonicznym stwierdzeniem obecnie niewiele wiemy na ten temat.

Zdjęcia z planu



Wspomniana MakingStarWars ma wiele zdjęć z planu w Kalifornii. Na jednym z nich widać nowego obcego. Twierdzą również, że widzieli droida, która bazuje na wcześniejszym pomyśle Ralpha McQuarriego na R2-D2. Pojawią się też szturmowcy. Czy zobaczymy Imperium? Niekoniecznie, ale jakieś wciąż funkcjonujące pozostałości, żeby nie powiedzieć Resztki, raczej tak.



Zdjęcia do serialu trwają. Będzie dostępny w przyszłym roku na platformie streamingowej Disneya.

„Gwiezdne Wojny” wracają do Jordanii

26

Wygląda na to, że ekipa J.J. Abramsa wyruszyła do Jordanii. Dokładniej do Wadi Rum. Na Reddicie użytkownik YenaMagana wrzucił kilka zdjęć z pustyni Wadi Rum, sugerując, że może to być Epizod IX.

Na zdjęciach rzucają się w oczy przede wszystkim wycięte postaci przypominające Neimoidian. Reszta może być z innego filmu. YenaMagana jednak uwagę, że w oddali dało się dostrzec landspeedery, w tym bardzo podobne do tego, którym latała Rey w „Przebudzeniu Mocy”. Źródło ma też wrażenie, że dostrzegło Daisy Ridley lub inną aktorkę na wielbłądzie, w eskorcie policji.

Reszta raczej potwierdza, że kręcą tam film. Służby blokowały część pustyni. Część przejazdów została zablokowana ze względu na sceny akcji i wybuchy.



Plotki o możliwym powrocie ekipy „Gwiezdnych Wojen” do Jordanii pojawiły się w sierpniu. Wadi Rum była jedną z rozważanych lokacji podczas zdjęć do „Przebudzenia Mocy”. Wtedy jednak ekipa Abramsa zdecydowała się na Zjednoczone Emiraty Arabskie. Wadi Rum jednak zostało im w pamięci. Skoro nie udało się z Jakku, lokacja została wykorzystana w „Łotrze 1” jako Jedha. Wcześniej pojawiła się też w takich filmach jak „Prometeusz”, „Marsjanin” czy „Lawrence z Arabii”. Ciekawe, czy tym razem zagra Jedhę, Jakku czy też inną pustynną planetę. Zobaczymy, czy Lucasfilm oficjalnie potwierdzi tę lokację.

Nasza relacja z Wadi Rum.

Plotki o Epizodzie IX

33

Zdjęcia do Epizodu IX trwają, a my tymczasem mamy nowe plotki. Zaczynamy od tych mniej szalonych, bardziej potwierdzonych.

Aktorzy o Epizodzie IX



Dominic Monaghan, który przyjaźni się z J.J. Abramsem przyznał, że miał okazję przeczytać scenariusz Epizodu IX. Tyle, że była to dość wczesna wersja. Abrams jak wiemy, podobnie zresztą jak to robił George Lucas, zmienia film w trakcie, poprawia go nawet po skończeniu zdjęć. Więc Dominic specjalnie się nie przejmuje tym co czytał, raczej jest to pewien zarys. I tu właśnie najciekawsze, bo zdradził kilka drobnych informacji o akcji (ogólniki, bez spoilerów). Otóż jego postać (wciąż nie wiemy kto to) będzie obecna w zauważalny sposób w pierwszym akcie filmu. Wydarzenia z pierwszego aktu będą miały znaczący wpływ na drugi i trzeci akt. W obu Dominica prawie nie będzie. Za to zdradził, że w akcie drugim i trzecim zobaczymy jakieś olbrzymie sekwencje. Bitwy? Czy coś takiego? Tego nie zdradził. Dominic ma na planie Epizodu IX spędzić sześć tygodni.

Natomiast jeśli chodzi o Abramsa i zmiany, to Adam Driver musiał przełożyć swoje spotkanie z fanami na jednym z uniwersytetów, właśnie ze względu na zmianę harmonogramu zdjęć.

Swoją drogą niektórzy zauważają, że w komiksie „Poe Dameron” doszło do sprzątnięcia pewnych problemów po „Ostatnim Jedi”. Tam Leia na powrót awansuje Damerona do stopnia komandora.

Tymczasem na MakingStarWars pojawiły się kolejne zdjęcia z planu Epizodu IX. Obecnie budowana jest taka konstrukcja. Co to jest, nie wiadomo.



Ploty i dyrdymały o Epizodzie IX



Przechodzimy do szalonych plotek, które można znaleźć w sieci. Większość z nich ma jedno źródło, jest nim Mike Zeroh. Więc wspominamy tylko po to, by nie brać ich pod uwagę. Według jednej z nich Kylo Ren i Snoke mają być tą samą osobą. Według innej Abrams miałby nam ukazać przeszłość Snoke’a. Snoke’a w retrospekcji miałby zagrać Ed Harris. Jeszcze inna – ta jest wyjątkowo ciekawa – miałaby nam pokazać manifestację Mocy w wykonaniu Luke’a Skywalkera. Coś w stylu ściągania niszczyciela gwiezdnego z orbity i rozbijanie go o planetę („The Force Unleashed” się kłania). Ciekawe jest to, że Zeroh wcześniej dokładnie tę samą scenę zapowiadał przy Epizodzie VII.

Ostatnia zaś, acz tu źródłem jest nie tylko Zeroh, mówi o rodzicach Rey. Podobno mieliby to być Rycerze Jedi i ukazać się jej jako duchy. Czy jednym z nich jest Luke? Tu trudno zweryfikować, co jest wymysłem, a co może być przeciekiem.

Za to z bardziej wiarygodnych plotek mowa jest jeszcze o kolejnym nawiązaniu do Vadera. Być może zobaczymy zamek Vadera na Mustafar. Początkowo wyciągnął to Zeroh, o czym pisaliśmy, ale inne źródła łączą to z tym, że J.J. Abrams chciał nawiązywać także do prequeli. Wcześniej Colin Trevorrow, który pisał wcześniejszą wersję scenariusza, także coś sugerował o Mustafar. Również Doug Chiang przy „Łotrze 1” sugerował, że do zamku możemy wrócić jeszcze przy kolejnych filmach. To oczywiście łączy się z pomysłami Trevorrowa. Zobaczymy, czy faktycznie Abrams to wykorzysta.

Rosyjskie trolle niszczą „Ostatniego Jedi”

114

Jak donosi Hollywood Reporter, amerykański naukowiec, Morten Bay twierdzi, że obwinianie fanów „Gwiezdnych Wojen” o złą prasę „Ostatniego Jedi” Riana Johnsona, nie jest zgodne z prawdą. Morten uważa, że cała sprawa jest bardzo polityczna. Jak w każdym badaniu, jest to tylko teoria, którą naukowiec za pomocą dostępnych mu źródeł próbuje uzasadnić. Całość należy traktować jako pouczającą ciekawostkę.

Przygotował on artykuł (37 stron) (można go przejrzeć i ściągnąć stąd), pod tytułem „Weaponizing The Haters: The Last Jedi and the strategic politicization of pop culture through social media manipulation”, który jest efektem badań nad ocenami Epizodu VIII w internecie. Doszukuje się tam działań politycznych i stara się udowodnić swoją tezę.

Celem nadrzędnym, według Baya, było spolaryzowanie Amerykanów na kolejnym froncie i ukazanie USA jako dysfunkcyjnego społeczeństwa. To strategia znana zarówno przez działaczy amerykańskiej skrajnej prawicy, jak również Federację Rosyjską. Bay sugeruje, że aż 50,9 % twittów, które przebadał, będących krytyką „Ostatniego Jedi” jest przede wszystkim nacechowane politycznie. Część z nich przypisuje działaniom botów i rosyjskim trollom, którzy podsycają atmosferę. Reszta z tych 50% to faktycznie działania prawicowych bojowników, którzy uaktywnili się w czasach Trumpa, także z powodu lewicowej nagonki na prezydenta. Jedna skrajność pociąga za sobą drugą, a polaryzacja w USA następuje, co podsycają także Rosjanie.

Zdaniem Baya, oprócz trolli tak prawicowych, jak i rosyjskich, istnieje jeszcze grupa, zawiedzionych i niezadowolonych fanów, którzy także dali się wciągnąć w tę dyskusję. Bay zauważa, że liczba negatywnych opinii o filmie w pierwszym okresie wynosiła zaledwie ponad 20%.

Raport skomentował Rian Johnson, który oczywiście się z nim zgadza.



Swoją drogą Epizod VIII w Rosji zarobił 16 milionów USD. „Przebudzenie Mocy” – 25 milionów USD, „Łotr 1” – 11 milionów USD, a „Han Solo” 6 milionów USD.

„Łotr 1” jutro w Polsacie

31



Już jutro (poniedziałek – 10 września 2018) w telewizji Polsat zobaczymy „Łotra 1”. Oczywiście film można też zobaczyć w Polsat HD w tym samym czasie.



Historia grupy rebeliantów zjednoczonych w śmiałej wręcz niemożliwej misji polegającej na kradzieży planów imperialnej Gwiazdy Śmierci, najpotężniejszej broni Imperium. Ten kluczowy dla całego uniwersum Gwiezdnych Wojen moment rozpoczyna serię zdarzeń, w których zwykli ludzie dokonują niezwykłych czynów i stają się bohaterami.

„Łotr 1” to pierwszy kinowy spin-off Gwiezdnej Sagi, dziejący się bezpośrednio przed wydarzeniami z „Nowej nadziei”. Reżyserem filmu nominalnie jest Gareth Edwards, acz za finalny produkt bardziej odpowiada Tony Gilroy. Scenarzystami byli: Gary Whitta, Chris Weitz i Tony Gilroy. Film miał wiele problemów na etapie produkcji, ale ostatecznie Gilroyowi udało się go skończyć w terminie. Występują: Felicity Jones, Mads Mikkelsen, Ben Mendelsohn, Diego Luna, Alan Tudyk, Donnie Yen, Jiang Wen, Riz Ahmed, Jimmy Smits, Guy Henry, Genevieve O’Reilly oraz James Earl Jones. Za zdjęcia odpowiada Bradford Young, a muzykę Michael Giacchino.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.