Robert Watts :: Newsy

We Wrocławiu rusza dziś galeria „Movie Gate”

4

Dziś (1 marca 2018) oficjalnie o godzinie 15:00 zostanie otworzona we Wrocławiu galeria „Movie Gate”. W bunkrze pod placem Solnym (tuż przy rynku) będzie można zobaczyć eksponaty filmowe, w tym także te pochodzące z „Gwiezdnych Wojen”. W przypadku sagi, jest szansa zobaczyć chociażby scenopisy z oryginalnej trylogii. Niektóre z nich są podpisane np. przez Roberta Wattsa (producent „Imperium kontratakuje” i „Powrotu Jedi” oraz trylogii „Indiany Jonesa”). Poza storyboardami zobaczyć można także niewielki fragment makiety Gwiazdy Śmierci używanej w „Nowej nadziei”.



Galeria powinna zainteresować także fanów kina. Są tu przedmioty pochodzące z filmów o Jamesie Bondzie, Batmanie, scenopisy z „Indiany Jonesa”, strój Matta Damona z „Marsjanina” oraz wiele innych. Galeria poza wystawianiem eksponatów filmowych także handluje nimi. Więc właściwie wszystko będzie można kupić, za odpowiednią cenę. To powinno ucieszyć kolekcjonerów.



Lokalizacja galerii jest bardzo ciekawa. To stary, poniemiecki bunkier. Starano się zachować jego surowy i oryginalny charakter. Poza częścią filmową, jest tu także wystawa historyczna, strzelnica filmowa, oraz laboratorium iluzji, które powinno zainteresować młodszych odbiorców, niekoniecznie zainteresowanych filmem. Więcej na temat samej galerii, godzin otwarcia, cen biletów i aktualności przeczytacie tutaj.

2001: Stanley Kubrick i „Gwiezdne Wojny”

oficjalna
5



„2001: Odyseja kosmiczna” (2001: A Space Odyssey) to bez wątpienia jedno z najbardziej znanych dzieł SF. Efekt współpracy geniusza kina – Stanleya Kubricka z geniuszem literackiego SF – Arthurem C. Clarkiem. Scenariusz bazował na starym opowiadaniu Clarke’a, który w trakcie prac nad filmem stworzył też powieść „2001: Odyseja kosmiczna”, bliską w wielu miejscach filmowi, ale będącą też swoistym rodzajem wariacji na ten sam temat. Tym razem Bryan Young zabrał się za filmową wersję tej opowieści i jej wpływ na George’a Lucasa.

Gdy „2001: Odyseja kosmiczna” po raz pierwszy trafiła na ekrany w 1968 od razu spolaryzowała krytykę i publiczność, ale od tamtego czasu uzyskała status jednego z największych dzieł w historii kina science-fiction. Po prawdzie George Lucas osobiście wspomniał o tym w 1977.
– Stanley Kubrick stworzył najwspanialszy film science fiction. Będzie bardzo trudno komukolwiek stworzyć lepszy film, przynajmniej tak mi się wydaje.

Bardzo trudno jest wytłumaczyć czym jest „2001: Odyseja kosmiczna”, bo to bardzo osobiste doświadczenie, a zakończenie zdaje się mieć inne znaczenia za każdym kolejnym oglądaniem.

To, co mogę powiedzieć z pewnością – jak myślę – to historia o ludzkiej ewolucji od „świtu człowieka” do drogi ku następnej fazie ewolucji, przez eksplorację kosmosu i rywalizację ze sztuczną inteligencją.

Choć historia 2001 nie zainspirowała „Gwiezdnych Wojen” wprost, Lucas nazwał ten film „olbrzymie wpływającym”. Oglądając go obecnie, łatwo zobaczyć dlaczego.

Film otwiera sekwencja nazwana „Świtem człowieka” ukazująca zmagania małp, które stworzono pod nadzorem Stuarta Freeborna. Jego prace nad stworami uczyniły go legendą na skalę światową i został zatrudniony do oryginalnych „Gwiezdnych wojen” i dwóch kolejnych sequeli. Najważniejsze, że to on zaprojektował i stworzył kukiełkę Yody, której projekt bazuje na jego twarzy jak i Alberta Einsteina.

Im film idzie dalej, tym dzikość początków człowieczeństwa dramatycznie przeskakuje w przyszłość. Dzięki serii sekwencji w zerowej grawitacji oraz długim rozmowom, rozumiemy, że ludzie których spotkaliśmy zostali przywiezieni na księżyc. Okręt, którym podróżują na powierzchnię księżyca, jest masywny, ale od tyłu wygląda prawie identycznie jak kapsułą ratunkowa która zabrała Artoo i Threepio na Tatooine. Ujęcie jak dryfuje ku naszemu księżycowi mogłoby być prawie pomylone z ujęciem z „Gwiezdnych wojen”.

Wewnątrz tego okrętu, także widzimy okrągłe korytarze, wypełnione modułowymi brązowymi bloczkami, które od razu przypominają wizualnie wnętrza „Sokoła Millennium”. Gdy tylko lądownik przybywa na księżyc widzimy fragment bazy księżycowej Alpha trochę z grzbietu gór. Zarówno umiejscowienie przestrzeni jak i postaci na pierwszym tle w strojach kosmicznych, przypominają trochę ujecie Obi-Wana i Luke’a spoglądających z góry na Mos Eisley. Architektura i wygląd bazy przypomina nawet jeden z pierwszych szkiców koncepcyjnych Ralpha McQuarriego.

Skoro Lucas lubi używać powracające pomysły by stworzyć wizualną poetykę wewnątrz swoich filmów, dla nikogo nie powinno być szokiem, że moment z „2001” także znalazł się w innej części sagi. Zgodnie z komentarzem na DVD – jeśli ktoś oczywiście nie pamięta ujęcia – ujęcie Polis Massy ze stacją, gdzie urodzili się Luke i Leia jest wirtualnie identyczne z ujęciem bazy księżycowej Alpha. Co więcej oba ujęcia ukazują w pewnym sensie początek odrodzenia człowieczeństwa w galaktyce, który kończy się w dzieciach.



To nie są jedyne wizualne elementy z 2001 które znalazły swoją drogę do „Gwiezdnych Wojen”. Podczas misji na Jowisza, gigantyczne kapsuły przycumowane do głównego okrętu jest użyta do podróży i misji. Jedną z nich można zobaczyć na złomowisku Watto w Mos Espie.

Jest też sekwencja w której David jest na zewnątrz okrętu w przestrzeni kosmicznej, ciężko oddycha przez swój kombinezon. Dźwięk mógłby być pomylony z ciężkim oddechem zamaskowanego Dartha Vadera. W innym miejscu, wchodzi do wnętrz okrętu, gdzie widać prostokątne czerwone szczeliny o zaokrąglonych rogach, które przypominają trochę komorę karbonizacyjną w „Imperium kontratakuje”. Wir kolorowego światła pod koniec filmu również mógłby być uznany za prekursora pierwszego skoku w nadprzestrzeń „Sokoła Millennium”.

Efekty specjalne „2001: Odysei kosmicznej”, sposób w jaki poruszają się okręty płynąć przez kosmos, brak dźwięku, to wszystko zostało zaprojektowane tak, by być tak realistyczne jak to tylko możliwe. Lucas zaś chciał dużo więcej energii kinetycznej w swoim filmie, więc „Gwiezdne Wojny” można uważać w pewnym stopniu za antytezę „2001”. Podczas gdy okręty w „2001” są ciche, powolne i niezdarne, te w „Gwiezdnych Wojnach” są hałaśliwe, zwinne i zwrotne. Bez „2001: Odysei kosmicznej” przecierającej ścieżkę efektów specjalnych, mało kto uznałby, że efekty „Gwiezdnych wojen” są w ogóle możliwe do osiągnięcia. Można też się zastanawiać czy użycie klasycznej muzyki w „2001” nie wpłynęło na decyzję Lucasa by powierzyć ścieżkę „Gwiezdnych wojen” Johnowi Williamsowi.

Poza inspiracjami audio-wizualnymi, Kubrick pomógł ustanowić standard, który George Lucas doskonalił latami. Kilka dni po nowojorskiej premierze „2001”, Kubrik zdecydował, że film potrzebuje zmian. Ostatecznie poprawił tempo wycinając prawie 20 minut filmu zanim trafił on do szerokiej dystrybucji. George Lucas był równie bezkompromisowy jeśli chodzi o swoją wizję „Gwiezdnych Wojen”, zaczął wprowadzać zmiany regularnie do filmu już od czerwca 1977. Praktycznie każde kolejne wydanie dawało Lucasowi możliwość poprawienia swojej wizji „Gwiezdnych Wojen”, to precedens zainicjowany przez Stanleya Kubricka.

Dla tych, których interesuje obejrzenie tego filmu, to ma on rating G, ale może być trudno zainteresować nim młodszego odbiorcę, by wytrzymał siedząc cały czas. Prawdę mówiąc ciężko może być także starszemu młodemu odbiorcy wysiedzieć przez cały czas starając się zrozumieć znaczenie tego. Ale to z pewnością film, którzy fani powinni obejrzeć choć raz.



Powiązań między „2001: Odyseją kosmiczną” a „Gwiezdnymi Wojnami” jest więcej. Warto wspomnieć choćby o Robercie Wattsie, który był w filmie Kubricka kierownikiem produkcji, potem zaś był producentem filmów sagi. Najistotniejsze chyba jednak jest to, że ekipa Johna Dykstry właściwie nie tyle inspirowała się „Odyseją”, co wykorzystywała technologie i sposób modelowania wypracowany przez ekipę Kubricka. To nie była inspiracja, a wzór, który zresztą rozwinięto.

Pierwszy dzień zdjęć: Powrót Jedi

oficjalna
4

Kontynuując mała serię artykułów o pierwszych dniach zdjęciowych dochodzimy do VI Epizodu. Tu zdjęcia zaczęły się 11 stycznia 1982.



Ponieważ oba poprzednie filmy, które zaczęto kręcić na lokacjach, zaczęły się od problemów, nowy reżyser Richard Marquand oraz koproducent Robert Watts zdecydowali, że zdjęcia do szóstego epizodu rozpoczną się w studiach Elstree. Marquand postanowił, że zaczną zdjęcia na scenie 2 od ujęcia z burzą piaskową. Nie było to najłatwiejsze do nakręcenia zwłaszcza dla aktorów, ale jednocześnie dało się to zamknąć w jeden dzień, by potem zwolnić miejsce, aby zbudować tam większą i trudniejszą dekorację jaką była Dagobah. Dodatkowo Marquand chciał mieć materiał prasowy, który zamierzał upublicznić przed świtem następnego dnia.

Dzień wcześniej cała ekipa siedziała już w hotelach w Londynie i czekała na spokojne rozpoczęcie zdjęć do kolejnych „Gwiezdnych Wojen”.

Nie obyło się jednak bez problemów. Okazało się, że w hotelu w pokoju Carrie Fisher z wentylacji wychodziły jakieś toksyczne opary, natomiast samochód który miał przywieść Marka Hamilla do studia został w nocy skradziony.



Zdjęcia rozpoczęły się 11 stycznia 1982. Po planie kręcili się statyści w kostiumach Ewoków podekscytowani swoją rolą. Na scenie zaś znajdował się „Sokół Millennium” (zbudowany w pełnej wielkości) oraz X-Wing, no i substancja która symulowała piasek. Gdy tylko Marquand powiedział „Akcja!”, rozpoczęły się problemy z R2-D2. Droid skręcał w każdym kierunku tylko nie tym, w którym powinien. Przy burzy piaskowej widoczność była utrudniona, a Anthony Daniels w masce C-3PO miał jeszcze bardziej ograniczone horyzonty, więc nie wiedział zbytnio innych członków obsady. Nawet jak mu się wskazało kierunek, w którym ma iść, zdradzało się, że szedł i wpadał w końcu na członka ekipy, lub co gorsza tak mu się wydawało. Wpadł też na skałę i się przewrócił.

Po nakręceniu pierwszego udanego ujęcia zrobiono krótką przerwę, by to uczcić, zanim skończono resztę sceny. Mark Hamill zszedł tego dnia ze sceny jako ostatni i warto tu dodać, że jest jednym aktorem w całej klasycznej trylogii, który brał udział w zdjęciach pierwszego dnia.

Marquand i kilku innych członków ekipy pod koniec dnia testowało jeszcze Michaela Cartera, który miał się wcielić w Biba Fortunę następnego dnia.

Sama scena z burzą piaskową ostatecznie nie trafiła do finalnej wersji filmu. Pewien opis tej wyciętej sceny, wraz z konceptami i kilkoma zdjęciami znajdziecie tutaj.

Nepotyzm w „Gwiezdnych Wojnach”

oficjalna
18

Saga „Gwiezdnych Wojen” jest o rodzinie Skywalkerów i o tym jak wpływają na cała galaktykę. Ale powiązania rodzinne istnieją także poza samymi filmami, wielu członków ekipy i obsady jest powiązanych. Jak się okazuje najlepiej mieć znajomości lub rodzinę ze znajomościami i można sobie rolę w filmie załatwić. Oficjalna ukazała kilka takich spraw. Oto pobieżna lista tego, kto z kim i za ile.

Prawdopodobnie najbardziej znane powiązanie rodzinne, które istnieje, oczywiście poza rodziną Lucasa, to Denis Lawson, który grał Wedge’a Antillesa w oryginalnej trylogii oraz jego siostrzeniec Ewan McGregor. Denis zresztą służył radą Ewanowi, gdy ten się szykował do „Gwiezdnych Wojen”. Jednak razem na ekranie wystąpili dopiero w „Ostatniej miłości na Ziemi” z 2011. Wcześniej zdarzyło się, że McGregor wystąpił w przedstawieniach i innych produkcjach, które jego wuj reżyserował.

Przy okazji Ewana warto wspomnieć o innym Kenobim. A mianowicie o kaskaderze, który dublował McGregora, czyli Nashu Edgertonie. Lepiej kojarzony jest oczywiście jego brat Joel Edgerton, czyli Owen Lars. Obaj wystąpili w „Ataku klonów” i „Zemście Sithów”. Joel obecnie całkiem dobrze radzi sobie jako aktor, wybił się z australijskiej niszy. Nash zaś próbuje swoich sił jako reżyser, aktor i twórca teledysków.



Rolę Luke’a (i Lei) w „Zemście Sithów” grał Aidan Barton syn jednego z montażystów „Zemsty” Rogera Bartona.

Marka Hamilla oczywiście kojarzymy jako dorosłego Luke’a. Jego syn Nathan Hamill także pojawił się w sadze. W „Mrocznym widmie” jest jednym ze statystów na Naboo (później nazwanym Rehtul Minnau). Nathan urodził się w trakcie zdjęć do „Imperium kontratakuje” no i jest też ilustratorem. W 2009 był odpowiedzialny za część kart z serii Topps Star Wars Galaxy Series 4.



Billy Dee Williams czyli Lando, gdy się dowiedział iż w „Powrocie Jedi” będzie potrzebował kaskadera, zgłosił swego syna Coreya do tej roli. Można go też zobaczyć w kostiumie Klaatu.

Robert Watts, czyli jeden z producentów „Powrotu Jedi” (wcześniej asystował przy klasycznej trylogii w różnych rolach), to z kolei brat przyrodni Jeremy’ego Bullocha (klasyczny Boba Fett). To właśnie Watts załatwił Jeremy’emu rolę. Kazał mu przyjść na plan, ubrać się w kostium Fetta, gdy się okazało, że ten pasuje, pokazali się Lucasowi, a ten rzucił tylko, że wygląda fantastycznie i tak już zostało.



Ale to nie jedyny producent uprawiający nepotyzm. Gary Kurtz zabrał swoje dwie córki do Tunezji i tam robiły za Jawów. Melissa i Tiffany L. Kurtz są widoczne w scenie gdy Jawowie sprzedają droidy Larsom. Za to żona Kurtza, Meredith odpowiadała za zaplanowanie imprezy na zakończenie zdjęć „Imperium kontratakuje”.

Rick McCallum, producent prequeli, także zaciągnął swoją córkę na plan. Oliwia „Mousy” McCallum pojawiła się na planie „Zemsty Sithów”, gdzie była asystentką. Zagrała też Jedi Bene, którą zabił Darth Vader (Obi-Wan widzi to na hologramie).

Jack Purvis zagrał wiele postaci w sadze, od Jawów, przez stwory w kantynie, Gonka, czy Teebo. Jego nastoletnia córka zaś zagrała ewoczą matkę, która trzyma w rękach dziecko.



Femi Taylor, czyli Oola z „Powrotu Jedi” ma adoptowanego brata, Benedicta Taylora, który w „Mrocznym widmie” grał jednego z pilotów Naboo – Porro Dolphe (Bravo 2).

Hilton McRea zagrał w „Powrocie Jedi” pilota A-Winga, Arvela Crynada, który rozbił się o mostek „Egzekutora”. Zaś jego żona, Lindsay Duncan podkładała głos pod TC-14 w „Mrocznym widmie”.

W „Mrocznym widmie” widzimy dwie bliźniaczki, modelki Nifę i Nishan Hindes, które grają masażystki Sebulby, Ann i Tann Gella.

Zac Jesnen i jego brat Jesse Jensen początkowo pracowali jako stolarze przy „Ataku klonów”. Jesse zaprzyjaźnił się z Mattem Sloanem, który pracował przy stworach, ale też grał Plo Koona i załatwił mu rolę Seasee Tiina w kilku sekwencjach na arenie. Zachariah zaś wylądował ostatecznie w roli Kita Fisto.



Jake Lloyd, który grał Anakina w „Mrocznym widmie” ściągnął na plan swoją siostrę Madison, która gdzieś przewija się w tle i pomagała na planie.

Dzieci z „Mrocznego widma” to także członkowie rodzin ekipy. Melee była grana przez Megan Udall, córkę Jeanie Udall, pielęgniarki na planie. Seeka zaś zagrał Oliver Walpole, syn dekoratora Petera Walpole’a.

Lucas załatwił rolę w filmie dzieciom swojego przyjaciela Francisa Forda Coppoli. Sofia Coppolla gra jedną z dworek Saché, a jej brat Roman pułkownika Cida Rushinga z sił Naboo.

Seth Green, jeden z twórców „Detours” ożenił się z Clare Grant na ranczu Skywalkera w 2010. Seth podkładał głosy w „Wojnach klonów” jako Todo 360 i Ion Papanoida. Jego żona zaś podkładała głos jako Latts Razzi.



George Lucas jednak ma do tłumaczenia się znacznie więcej. Po pierwsze jego była żona Marcia Lucas odpowiadała za montaż oryginalnych filmów. On sam pojawił się na ekranie dopiero w „Zemście Sithów”, ale jego adoptowane dzieci są widoczne częściej.

Amanda Lucas (jako Tyger) podkładała głos postaci Tey How z Federacji Handlowej w „Mrocznym widmie”. Pojawiła się też jako Diva Funquita na wyścigu podów. W „Ataku klonów” widać ją w klubie Outlander jako Adnama. Zaś w „Zemście Sithów” pojawia się w roli senator Terr Taneel w operze. Stoi tam i rozmawia z mężczyzną w zielonym ubraniu, którego gra Jason Hallikainen, prywatnie jej mąż. Postać nazwano Són Halliikeenovich. W „Wojnach klonów” na podstawie Amandy stworzono postać Che Amanwe Papanoida.

Katie Lucas zagrała postać Amee w „Mrocznym widmie” (w napisach jako Jenna Green), a także twi’lekanki Lunae Minx z klubu Outlander w „Ataku klonów” oraz Chi Eekway Papanoidę w „Zemście Sithów”. Dodatkowo napisała 14 scenariuszy do „Wojen klonów, w tym do odcinków „Brothers” czy „Sphere of Influence” w którym występuje rodzina Papanoidów.

Jett Lucas nie wystąpił w „Mrocznym widmie”. Za to zagrał padawana Zetta Jukassę w „Ataku klonów” i „Zemście Sithów”. W dodatku jego imię zainspirowało nazwę Dexter Jettster. Przypisuje mu się też udział w ostatecznym wyborze kształtu Jar Jara.

Lucas podobno załatwił rolę także swojej ówczesnej przyjaciółce Amy Allen, która zagrała między innymi Aaylę Securę. Ciekawe czy teraz rolę dostałaby Mellody Hobson?



Nawet John Williams jest umaczany. W „Powrocie Jedi”, gdy kręcono oryginalną scenę dyskotekową (Lapti Nek), pomagał mu w tym syn Joseph Williams, który wówczas współpracował z zespołem „Toto”.

Nowe epizody to dopiero pokusa, by wciskać swoich na plan. Pierwszy był J.J. Abrams, który do ról statystów zatrudnił swojego ojca i teścia (obaj mają już na koncie role statystów w „Star Trekach”). Wszystko wskazuje na to, że Carrie Fisher wciągnęła na plan swoją córkę Billie Lourd. Brakuje tylko Debbie Reynolds, czyli mamy Carrie, ale ona lansuje się jako mama księżniczki Lei w parkach Disneya. Wszystkich i tak przebił Oscar Isaac, który zaprosił swojego wujka na plan w odwiedziny, a Abrams ubrał go i kazał mu statystować.

Nowe filmy to możliwości nowych przekrętów, więc z pewnością za jakiś czas usłyszymy, że znów ktoś kogoś wciągnął do filmu.

Tydzień Imperium kontratakuje - Boba Fett

oficjalna
15



Boba Fett. Tej postaci nie trzeba przedstawiać fanom Gwiezdnych Wojen. Jest jednym z symboli gwiezdnej sagi, uwielbianym bohaterem, który od początku roztaczał wokół siebie aurę tajemniczości. Tym, od którego „zaczęli się” Mandalorianie. W swojej gwiezdnowojennej karierze trafił chyba do wszystkich możliwych rodzajów produktów sygnowanych napisem Star Wars: filmów, seriali animowanych (Droids, The Clone Wars), książek, komiksów, gier wszelkiej maści, a jeśli sprawdzą się plotki, to pojawi się również w pierwszym aktorskim serialu Star Wars.
O ile jego debiut przypadł na jeden z najmniej chlubnych tytułów spod szyldu Star Wars (Holiday Special), to właściwe wielkie wejście miało miejsce w jednym z koronnych kryształów Gwiezdnych Wojen – V epizodzie. I to właśnie tej pierwszej kinowej odsłonie przygód „najlepszego łowcy nagród w galaktyce” się przyjrzymy. Poniżej znajdują się wypowiedzi wielu osób, związanych z powstawaniem „Imperium kontratakuje”, na temat, chyba najsłynniejszej, postaci drugiego planu Gwiezdnych Wojen.


Pierwszy oficjalnie opublikowany opis Boby Fetta.
„Niewiele wiadomo o Bobie Fettcie. Nosi częściowo mundur imperialnych Shocktrooperów, wojowników z dawnych czasów. Shocktrooperzy przybyli z odległej części galaktyki i nie zostało ich już wielu. Zostali zgładzeni przez rycerzy Jedi podczas Wojen klonów. Nie jest wiadome, czy Boba był Schocktrooperem. Jest najlepszym łowcą nagród w galaktyce i mało go obchodzi dla kogo pracuje – póki dobrze mu płacą.”
Bantha Tracks #5 (lato 1979)

George Lucas, autor historii i producent
„[Darth Vader] na początku był takim intergalaktycznym łowcą nagród, ewoluował w groteskowego rycerza, a kiedy zagłębiłem się bardziej w rycerski etos stał się raczej mrocznym wojownikiem niż najemnikiem…. Rozdzieliłem tę postać i to właśnie z wczesnych koncepcji Dartha Vadera jako łowcy nagród powstał Boba Fett.”
Once Upon A Galaxy: A Journal of the Making of The Empire Strikes Back (wrzesień 1980)

Ralph McQuarrie, illustrator, projekty
“Siedziałem na spotkaniu z Georgem, szkicowałem na kawałku papieru podczas robienia notatek. Opowiadał o Hoth, a ja myślałem o odpowiednim kostiumie. Kiedy George ujrzał szkic, powiedział ‘to byłby dobry łowca nagród. Rozwiń to i zrób z tego faceta z gadżetami wszelkiej maści w kostiumie – rakiety i takie tam – którymi mógłby się bronić.’”
The Art of Ralph McQuarrie (kwiecień 2007)

Joe Johnston, reżyser artystyczny-efekty wizualne
„Zaprojektowałem finalną wersję Boby Fetta. Ralph i ja pracowaliśmy nad wstępnymi projektami i wymienialiśmy się w kółko pomysłami. Pierwotnie, Boba Fett był częścią grupy, którą nazywaliśmy Super Szturmowcami, którzy byli bardzo zaawansowanymi technicznie grupami uderzeniowymi, i wszyscy wyglądali tak samo. Ostatecznie z tego wyewoluował pojedynczy łowca nagród. Narysowałem kostium Boby i spróbowałem, żeby wyglądało jakby miał na sobie części z różnych zbroi. To był symetryczny projekt, ale pomalowałem go tak, że wyglądało jakby połączył odnowione części i spersonalizował swój strój; miał małe trofea zwisające u paska, i małe warkoczyki z włosów, które wyglądały prawie jak kolekcja skalpów.”
Star Wars: The Annotated Screenplays (Wrzesień 1997)

Robert Watts, współproducent
„Kiedy po raz pierwszy ujrzałem kostium, to nie był jeszcze Boba Fett. Był zupełnie biały. To miał być ‘super szturmowiec’. [Asystent montażysty] Duwayne Dunham przywdział kostium, żebyśmy mogli go obejrzeć, ale niezbyt pasował. Do tej chwili nigdy nie zdołałem dać mojemu [przyrodniemu bratu] Jeremy’emu pracy przy filmie. Więc zadzwoniłem do niego i powiedziałem ‘Jeśli kostium będzie pasował, to masz tę rolę’. Przyjechał i kostium pasował.”
Star Wars Insider #101 (maj/czerwiec 2008)

Jeremy Bulloch, aktor (Boba Fett)
„Ubrałem kostium i włożyłem hełm. Było tam mnóstwo małych gadżetów i ochraniacze na kolana (…). Pomyślałem ‘To wygląda całkiem nieźle!’ Był tam też plecak odrzutowy. Znalazłem, to co uznałem za moje włosy, więc włożyłem je pod hełm, żeby zwisały w dół. Kiedy pokazałem się George’owi Lucasowi powiedział ‘Co tak śmiesznie zwisa z twojego hełmu?’ Spytałem ‘Czy to nie są włosy tej postaci?’, ‘Nie’ odparł Lucas, ‘to skalp Wookieego – powinien być przywiązany do twojego paska.’”
Lucasfilm Fan Club Magazine #21 (zima 1994)

Jeremy Bulloch
„Ruszałem się sporadycznie, tylko troszeczkę, ponieważ im mniej robisz, tym silniejszy jest bohater. Więc po prostu stałem z biodrem skierowanym w jedną stronę i trzymałem broń w charakterystyczny sposób. On jest świadom, że coś może się wydarzyć w każdej chwili, więc jest szybki jeśli chodzi o broń. Jest już odbezpieczona. Doskonale zdaje sobie sprawę, z tego co dzieje się za nim. Może porusza się wolno, ale jest zabójczy, kiedy już się nagle ruszy. Myślałem o Bobie Fettcie, jak o Clincie Eastwoodzie w zbroi.”
Star Wars Insider #49 (maj/czerwiec 2000)

Duwayne Dunham, asystent montażysty
„Wiecie, że Boba Fett nosi ostrogi? To był Clint Eastwood w odległej galaktyce. [Sound Designer Ben Burtt] doczepił mu ostrogi, żeby idąc korytarzem mógł wydawać dźwięk „brzdęk, brzdęk, brzdęk…”
StarWars.com video interview (maj 2007)

Jason Wingreen, oryginalny głos Boby Fetta z 1980 roku
„Mój agent zadzwonił do mnie i powiedział, żebym udał się do studia nagraniowego, gdzie spotkałem Gary’ego Kurtza i Irvina Kershnera. Zwykle widzisz twarz aktora, którego dubbingujesz i musisz zsynchronizować słowa z ruchem jego warg. Ale tutaj to nie było problemem – mogłem mówić kwestie kiedykolwiek. Przygotowałem się, oni przewinęli film kilka razy i powiedziałem kwestie. Kershner wyszedł i powiedział sugestię czy dwie, i wrócił do reżyserki, powtórzyłem je i to był koniec.”
Star Wars Insider #49 (maj/czerwiec 2000)

Jeremy Bulloch
„Jednego dnia siedziałem w kostiumie Boby Fetta i spytano mnie, czy nie miałbym nic przeciwko, żeby zagrać imperialnego oficera, bo nie było nikogo do tej roli. Poszedłem do garderoby, zostałem przebrany w uniform imperialnego oficera i zagrałem postać, którą teraz w karciance firmy Decipher nazwano porucznikiem Sheckilem. To była scena w Mieście w Chmurach, kiedy księżniczka Leia mówi ‘Luke to pułapka’ – a ja ją odciągam. Chwilę wcześniej widzicie mnie jako Bobę strzelającego do Marka Hamilla.”
Star Wars Insider #49 (maj/czerwiec 2000)

Scott Chernoff i Jon Bradley Snyder, autorzy
„[Aktor grający Daka John Fass Morton] przywdział kostium Boby Fetta, kiedy aktor Jeremy Bulloch, który grał ukochanego łowcę nagród, nie mógł przybyć. Scena, w której zagrał Morton, to ta gdy Fett mówi do Vadera ‘Nie przyda mi się martwy’.”
Star Wars Insider #34 (wiosna 1997)



Pozostałe atrakcje Tygodnia „Imperium kontratakuje” znajdziecie w tym miejscu.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.