Spis newsów (Plotki)

Ray Park pożegna się z rolą Dartha Maula?

13

Jeszcze kilka dni temu głośno było o telewizyjnych sequelach „Hana Solo”. Jeśli chodzi o kinową kontynuację, to Ron Howard potwierdził, że nie ma takich planów, a on sam razem z Jonem Kasdanem pracują nad dalszym ciągiem „Willow” (prawdopodobnie w wersji serialu na Disney+). W każdym razie jeszcze parę dni temu plotkowano o możliwym serialu o Szkarłatnym Świcie z Maulem i Qi’rą. Problemem było dograć kontrakt z Emilią Clarke. Wygląda na to, że idzie to w dobrym kierunku, ale nagle wypłynęły problemy z Rayem Parkiem.



Problemy są natury osobistej, zaś sprawa jest grubymi nićmi szyta. Otóż po komentarzu Daniela Logana na temat żony Raya Parka, Ray wrzucił na swojego Instagrama ujęcie jak jego żona zabawia się z nim po francusku. Potem pojawiły się dziwne komentarze atakujące Logana. Jakby Ray był zazdrosny, żona przyprawiła mu rogi i we wszystko wmieszane zostały ich dzieci. Całość okazała się być fałszywką, wpisy o naturze seksualnej bądź napastliwej zostały usunięte. Nie wyjaśniono jednak sprawy, czy to atak hakerski, czy coś innego. W każdym razie jak donosi LRM Online to wystarcza Disneyowi, by na wszelki wypadek wymienić aktora na kogoś innego. Tak by w razie czego nie być kojarzonym ze skandalem. Pamiętamy, że podobnie było z Johnnym Deppem, oskarżonym o bicie żony. Przestał się podobać Disneyowi, mimo, że proces wykazał iż to Depp w istocie był ofiarą przemocy domowej. Niemniej jednak przemoc to przemoc, dla Disneya za dużo.

Tak więc krążą plotki iż Disney z Lucasfilmem zastanawiają się nad nowym Maulem. Kto mógłby zastąpić Raya Parka? Nie wiadomo. W każdym razie możemy liczyć, iż jako głos powróci Sam Witwer. Niektóre źródła sugerują, że Witwer mógłby przejąć rolę w całości, ale na razie poczekajmy na to. Może sprawa przycichnie lub wyjaśni się i Disney o niej zapomni.

W każdym razie jeśli chodzi o sieciowych skandalistów, to konto Riana Johnsona zniknęło z twittera wraz z wieloma wpisami. Sugerowano, że Johnson zrobił to sam i jest to związane z tym, iż coś się ruszyło z „skasowaną” trylogią. Prawda jednak jest bardziej prozaiczna. Jego konto zostało zhackowane w trakcie ataku bitcoinowego. Hakerzy przejęli ponad 5000 kont i zażądali przelewu wartości 7,8 miliona USD – oczywiście w bitcoinach. Obecnie Rian używa konta filmowego „Na noże” i czeka, kiedy będzie mógł wrócić do swojego.

George Lucas zastąpi Kathleen Kennedy?

33

Na początku miesiąca pisaliśmy o plotkach rozsiewanych przez Overlorda DVD Doomcocka na jego kanale. Z braku innych newsów część mediów znów cytuje Doomcocka, właściwie bez zastanowienia się ile w tym prawdy. Tak więc ta historia krąży po sieci. Wcześniej Doomcock mówił o kasacji trylogii sequeli, tym razem twierdzi, że dni Kathleen Kennedy w Lucasfilmie są policzone (ile razy o tym słyszeliśmy?). Zaś jej następcą zostanie George Lucas.


Doomcock


Podobno trwają rozmowy, zarówno nad tym jak dokładnie usunąć sequele oraz nad warunkami George’a Lucasa. Flanelowiec jakoby miał postawić następujące żądania:
  • Chce stworzyć własną trylogię sequeli
  • Chce mieć pełną dowolność twórczą i ostateczne słowo
  • Kathleen musi odejść
  • Disney dostanie zakaz dotykania oryginalnej trylogii. Wersja Lucasa pozostanie ostateczna

Jakoby warunki Lucasa nie podlegają dyskusji. Zostałby on znów prezesem Lucasfilmu, Jon Favreau nadzorowałby produkcje dla Disney+, zaś jeszcze jedna osoba stała by za produkcją nowych filmów. Tyle jeśli chodzi o plotki o zmianach. Tu pojawia się jeszcze jedna, że „Skywalker. Odrodzenie” miało też wersję Lucasa, inną niż zobaczyliśmy w filmie. Przypominamy, że podobna plotka mówiła również o wersji J.J. Abramsa, która także nie zobaczyła światła dziennego.

Pomijając samą kwestię plotki i jej ew. wiarygodności. To, że Lucasfilm ma problemy z nowymi filmami widzimy gołym okiem. Nie dotyczy to tylko „Gwiezdnych Wojen”. „Indiana Jones 5” został przesunięty na rok 2022, zaś kolejny scenarzysta - David Koepp opuścił produkcję filmu. Koepp mówił, że pisał scenariusz pod Stevena Spielberga i po rozmowach z nowym reżyserem - Jamesem Mangoldem (niedoszły reżyser filmu o Bobie), uznali, iż Mangold potrzebuje własnej wizji, więc zaczynają od początku. Harrison Ford pojawi się na planie mając już 79 lat, będzie więc starszy niż George Hall wcielający się w tę samą postać w „Kronikach” (miał zaledwie 76-77 lat). Pierwsza oryginalna produkcja od czasu „Dziwnej magii” (powstałej jeszcze w czasach Lucasa), czyli adaptacja serii powieści „Dzieci krwi i kości” również, gdzieś tam czeka w kolejce. Reżyserem filmu został Rick Famuyiwa, który pracował przy „The Mandalorian”. Niemniej jednak z powodu COVID-19 wszystko jest zawieszone i może być dalej przesuwane. Nawet film Taiki Waititiego (prawdopodobnie to jego obraz) został przesunięty z 2022 na 2023. Disney ma prawo mieć obawy, ale nie wszystkie problemy można rozwiązać zmieniając kierownictwo.

Z drugiej strony George Lucas jako filmowiec zawsze bardzo chciał niezależności, zwłaszcza wobec producentów i studio. Będąc miliarderem był de facto najbogatszym, niezależnym filmowcem, który bardziej pracował nad realizacją własnej wizji i pomysłów, niż liczył się z budżetem czy zyskami. O ile może jeszcze szefostwo Disneya byłoby skłonne zaryzykować, pytanie co z inwestorami. Tych interesują przede wszystkim zyski i to by marka była bezpieczna. Warto też pamiętać, że Lucas czuł się oszukany przez Boba Igera i pytanie, czy byłby skłonny zaryzykować, wiedząc, iż szef Disneya może zmienić zdanie (lub zostawić wymieniony na kogoś innego, kto będzie lojalny wobec akcjonariuszy, a nie umowy z Lucasem). Co więcej kolejna trylogia zabrałaby pewnie 76-letniemu Lucasowi kolejne 10 lat. Pytanie, czy on byłby gotów na taki wysiłek?

Do tego wszystkiego warto zauważyć, że uniwersum serialowe „Gwiezdnych Wojen” prawdopodobnie rozwija się w dobrym kierunku, kolejne doniesienia sugerują, że będzie tego dużo. Zaś Dave Filoni przyznał, iż pracując nad kolejnymi projektami konsultuje się z Georgem. Podobnie było w początkowej fazie prac nad „Skywalker. Odrodzenie”. Patrząc na poprzednie zweryfikowane doniesienia Doomcocka, można użyć przysłowia z dużej chmury mały deszcz. Więc jeśli faktycznie rozmowy z Lucasem trwają, to może właśnie chodzi o coś innego niż szefowanie Lucasfilmowi. Zwłaszcza, że nie wiadomo, czy wszystkie strony na pewno są tym zainteresowane. Cóż z pewnością za jakiś czas będziemy mogli zweryfikować te doniesienia.

Dziewięć seriali w produkcji?

15

Plotki serialowe mają się ostatnio bardzo dobrze. Głównie dzięki Kessel Radio Transmissions. Twierdzą oni, że obecnie w jakiejś fazie produkcji jest dziewięć (9!) seriali gwiezdno-wojennych. Nie o wszystkich wiemy. Na razie słyszeliśmy o:

  1. „The Mandalorian” sezon 2 i 3
  2. serial aktorski o Cassianie Andorze
  3. serial aktorski o Kenobim
  4. serial animowany „The Bad Batch”
  5. serial aktorski Leslye Headland (możliwe, że to któryś z poniżnych)
  6. niepotwierdzony serial o Lando (więcej)
  7. niepotwierdzony serial o Ahsoce (z całym uniwersum)
  8. niepotwierdzony serial o Szkarłatnym Świcie (Maul + Qi’ra)

Brakuje jeszcze jednego, tu były plotki o serialu będącym kontynuacją „Rebeliantów”, ale czasem trudno stwierdzić, które informacje dotyczą konkretnej produkcji. Natomiast ten ostatni na liście (ósmy), czyli o Szkarłatnym Świcie to coś, o czym dawno nie słyszeliśmy. Za to właśnie o nim wspomniał Jordan Maison. To podobno coś na co on czeka. Tu problemem był angaż Emilii Clarke, dopiero teraz pojawiło się światełko w tunelu. Zaś sam Maul (Ray Park) pojawi się w kilku serialach w jakiejś formie. Czyli podobnie jak słyszeliśmy o Ahsoce Tano (Rosario Dawson).



Zaś ostatnia plotka mówi, że w serialu o Cassianie zobaczymy Tarkina, źródłem tu także jest Kessel Radio. Udało im się z „Star Wars: The Bad Batch”, zobaczymy jak dobrze ich źródła są poinformowane w przypadku pozostałych doniesień.

Czyli wszystko wskazuje na to, iż możemy się spodziewać serialowego uniwersum, w którym część bohaterów z „Wojen klonów”, „Rebeliantów”, „Hana Solo” i „Łotra 1” będzie się gdzieś przewijać. W każdym razie w obliczu wydłużonej przerwy w kinach, nie dziwi, że Lucasfilm koncentruje swoje wysiłki na Disney+.

Serial o Lando?

15



Chyba mamy ciekawą aktualizację do newsa o ew. kontynuacji „Hana Solo”. Wygląda na to, że dostaniemy serial o Lando. Co więcej, Donald Glover zagra w nim główną rolę. Tak przynajmniej donosi Kessel Run Radio.



Jordan Maison sugeruje, że w serialu jako Lando wróci nie tylko Glover. To znaczy, iż prawdopodobnie zobaczymy także Billy’ego Dee Williamsa.

Na tę chwilę nie ma żadnej konkretnej informacji o tym serialu (pomijając to, że pojawi się na Disney+), kiedy miałby powstać i jak. Jest to drugi, po serialu o Ahsoce, serial który wciąż czeka na oficjalne ogłoszenie. Chyba, że za któryś z nich odpowiada Leslye Headland, ale raczej mała szansa byśmy zobaczyli kobiecocentryczny serial o przygodach Lando. Zaś z wypowiedzi Aldena Ehrenreicha możemy wnioskować, iż zobaczymy gdzieś tam Hana Solo.

Problemowy serial o Kenobim

16

W ostatnich dniach pojawiły się plotki dotyczące serialu o Kenobim. Pierwsza to pojawienie się Dartha Vadera w serialu. Oczywiście w tę rolę wcieliłby się Hayden Christensen. Nie jest to nowa informacja, właściwie brzmi dokładnie tak samo jak w maju, gdy wypłynęła po raz pierwszy. Hayden podobno prowadzi rozmowy z Lucasfilmem w sprawie powrotu do roli twierdzą jedne źródła, inne podają, że już podpisał kontrakt, a rola ma być całkiem spora. Zobaczymy, wciąż nie jest to potwierdzona informacja. Można się zastanawiać, czy Haydena zobaczymy tylko jako Vadera w zbroi, czy może pojawi się jako Anakin w jakiś wspomnieniach.



Druga plotka jest nowa, choć też brzmi znajomo. Podobno w kwestii serialu pojawiły się różnice kreatywne... znowu. Tę plotkę prostuje Jordan Maison, twierdząc, że nie są to nowe problemy, a raczej stare, jeszcze nie do końca rozwiązane. Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że produkcja znajduje się na właściwych torach, a tym samym spodziewamy się zdjęć na początku roku 2021.



Kolejna ciekawostka jest taka, że serial podobno będzie kręcony w Pinewood. Częściowo w tym samym czasie, co serial o Cassianie (tu początek zdjęć został przesunięty na jesień, ciekawe czy skorzystają z efektu synergii). W roli głównej zobaczymy Ewana McGregora, serial wyreżyseruje Deborah Chow. Serial zobaczymy na Disney+ pewnie w 2022.

Trylogia sequeli poza kanonem?

35

Od kilku dni po sieci krążą pewne plotki, które raczej trudno traktować poważnie. W każdym razie jak to w takich przypadkach bywa, zaczynają żyć własnym życiem i trafiają także do mediów filmowych. W skrócie mowa o tym, że trylogia sequeli przestanie być kanoniczna. Lucasfilm zaś miałby wolną rękę, by rozwijać markę.


Overlord DVD Doomcock

Najpierw jednak warto zadać sobie pytanie, kto stoi za tą plotką. To nasz „dobry znajomy”, Doomcock Overlord DVD. On twierdził, że Jon Favreau i Dave Filoni zakazali wstępu na plan „The Mandalorian” Kanthleen Kennedy. Wspominał też o pokazach testowych Epizodu IX, o tym, że jest nieskończony i że było wiele wersji. Wiele z plotek ma pewne podstawy, choć nie zawsze jest tak jak mówi Overlord, a przynajmniej nie tak dramatycznie.

To, że Disney i Lucasfilm ma problem z trylogią sequeli wiemy i bez Doomcocka. Liczyli na większe zyski, także z dodatków i bezgraniczną miłość fanów. Choć wciąż jest to dochodowy interes, to jednak nie jest tak różowo jak sobie by to Bob Iger wymarzył. I akcjonariusze. I to dla nich właśnie rozważana jest ta akcja. Trylogia sequeli zostałaby w pewien sposób zrebootowana. Nawet jeśli nie nakręciliby kolejnego Epizodu VII, VIII i IX, to kolejne produkcje pomijałyby ich istnienie, lub nawet zaprzeczały. Cała koncepcja miała by bardziej przypominać komiksowe multiwersum, z różnymi liniami czasowymi.

I tu dochodzimy do sedna doniesień Doomcocka. On twierdzi, że skasowanie trylogii sequeli wydarzyłoby się wewnątrz uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. W „Rebeliantach” pojawił się koncept świata między światami, którym Moc łączyła czas i przestrzeń. I to właśnie miałoby zostać wykorzystane do usunięcia trylogii sequeli. Stałyby się one legendami. Overlord DVD dodaje, że sprawcą wykorzystania tych czasowych manipulacji Mocą byłby Palpatine. Na drugiej Gwieździe Śmierci znajdowałaby się sala luster, z której używając technik Sithów , mógłby zmieniać wydarzenia. Tym samym wymazałby sequele.

Oczywiście, w takim przypadku nie ma co oczekiwać, że ktoś to w ogóle skomentuje. Niemniej jednak sam pomysł krąży po sieci i zbiera zwolenników.

Serialowe uniwersum Star Wars

20

W zeszłym roku zadebiutował pierwszy serial aktorski z uniwersum Gwiezdnych Wojen - Mandalorianin. Obecnie trwają prace nad jego drugim sezonem oraz co najmniej trzema innymi serialami aktorskimi (produkcji o Kenobim, Cassianie Andorze i projekcie Leslye Headland). Na szczegóły dotyczące tych produkcji przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, natomiast portal LRM Online zamieścił kilka plotek, które mogą dotyczyć dalszych planów związanych z serialowym uniwersum Star Wars.



Według źródeł portalu Lucasfilm planuje stworzyć kilka powiązanych ze sobą wspólną osią fabularną seriali. Swoistą inspiracją do tego miała być „Gra o Tron”, tylko zamiast tworzyć jedną epicką produkcję zdecydowali się stworzyć osobne produkcje o każdym z "rodów". Wszystkie one miałyby się jednak w pewnym zakresie przenikać. Pieczę nad tym serialowym uniwersum trzymać ma ponoć Dave Filoni. W jego skład wchodzić miałby „Mandalorianin” i cztery nowe seriale.

Bohaterką pierwszego z nich ma być Ahsoka Tano - może łączyć się to z plotkami o kobiecocentrycznym serialu Leslye Headland. Ahsokę zobaczymy również w drugim sezonie „Mandalorianina”. Drugi serial dotyczyć miałby Boby Fetta - przypomnijmy, że postać Boby pojawić się ma również w „Mandalorianinie”. Bohaterami trzeciego serialu mieliby być Ezra Bridger i Wielki Admirał Thrawn - mieliśmy wcześniej już plotki mówiące o przeprowadzaniu kastingów dla tych postaci. Czwarty z nowych seriali miałby być poświęcony nowej postaci.

Start całego projektu planowany jest ponoć na drugą połowę 2021 roku. Oznaczałoby to, że „Mandalorianin” wciągnięty w to musiałby być bez pełnego planu na całą historię. Trochę czasu przyjdzie nam jednak poczekać, aby zobaczyć czy te plotki się potwierdzą, a jeśli tak to w jakiej formie.

Dwa pozostałe już produkowane seriale (Kenobi i Cassian Andor) miałyby być niezwiązane z powyższym projektem serialowego uniwersum o wspólnej osi fabularnej.

Aktorscy admirał Thrawn i Ezra Bridger?

9

Ciekawe plotki krążą po sieci. Chodzi o castingi znanych bohaterów, którzy mieliby się pojawić najprawdopodobniej w serialach aktorskich na Disney+. Wg TheDisinsider Lucasfilm szuka aktora, który wcieliłby się w role Wielkiego Armirała Thrawna. Nie jest to jedyna informacja tego typu. TheDirect donosi, że szukają także aktora, który wcieliłby się w Ezrę Bridgera. W tym wypadku szukają kogoś w wieku 30-40 lat, najlepiej o azjatyckich korzeniach, ale są otwarci także na ludzi z Bliskiego Wschodu, Latynosów czy Indian.



W obu przypadkach nie mamy żadnej innej informacji. Nie wiadomo też, w którym serialu mieliby się pojawić ci bohaterowie. Chyba już raczej nie będzie inwazji animków Filoniego na pełną skalę w „The Mandalorian”. Pomijając kwestię dedykowanych tym postaciom seriali, w grę wchodzą właściwie dwa projekty. Pierwszy to serial o Ahsoce, o którym krążą słuchy, drugi to coś czego jeszcze nie sugerowano w formie aktorskiej, czyli kontynuacja „Rebeliantów”. Spodziewaliśmy się, że będzie to animowany serial, ale Dave Filoni sugerował już, że jak będą mieć fabułę do przyszłych opowieści to popracują nad medium. Możliwe też, że te projekty będą jakoś ze sobą połączone (lub to jeden i ten sam projekt).

W każdym razie obecnie mamy całkiem niezłą obsadę, wciąż oczywiście nie potwierdzoną. Ahoskę miałaby zagrać Rosario Dawson, Rexa - Temuera Morrison, Bo-Katan - Katee Sackoff. Jest też plotka, iż Sabine zagra Sasha Banks. Cała czwórka prawdopodobnie wystąpi w „The Mandalorian”, choć w przypadku Morrisona możliwe, że zagra on Bobę Fetta. Natomiast mając już taką obsadę, można ją wykorzystać w innym serialu, w którym Ezra i Thrawn bardzo by pasowali. Zobaczymy, kiedy Dave Filoni zacznie nas wprowadzać w szczegóły. Jednego możemy być pewni, jeśli plotki są prawdziwe to produkcję tę z pewnością zobaczymy na Disney+.

Enfys Nest w serialu o Cassianie Andorze?

9

Parę dni temu przez sieć przeszła spekulacja, co do serialu o Cassianie Andorze. Aktorka Erin Kellyman, która zagrała w „Hanie Solo” Enfys Nest. Jakiś czas temu wrzuciła kolejną swoją fotkę ze spotkania z fanami na Instagrama. Tam jedna z osób komentujących zapytała aktorkę, czy jest szansa by Enfys pojawiła się w serialu o Cassianie. W końcu ma coaxium i pewnie należałoby je dostarczyć Sawowi Gerrerze. Aktorka odparła krótko – „bez spoilerów”.

Co prawda zrobiła to prawie 4 tygodnie temu, ale post wykopano przed weekendem i zaczęła się dyskusja. Skoro nie powiedziała „Nie”, to może znaczyć, że ma jakiś kontrakt podpisany i nie może nic mówić. A skoro ma kontrakt to na pewno pojawi się w „Cassianie”, a w najgorszym przypadku to w „Kenobim”. Sama aktorka jednak nie skomentowała tej rewelacji, choć informacja poszła już w świat.



Jedną ze stron, która podała tę informację był Bespin Bulletin. Nie są oni zbyt wiarygodnym źródłem. Czasem wymyślają newsy (jak np. przy zdjęciach w Black Park obok Pinewood mówili, że to dokrętki do „Skywalker. Odrodzenie”, podczas gdy się potem okazało, że była to produkcja Marvela). Być może na podobnej zasadzie podali swojego innego newsa dotyczącego obsady serialu o Cassianie. Według nich mają w nim zagrać Jimmy Smits (Bail Organa) i Alistair Petrie (generał Draven). Inne źródła nic o tym nie wspominają, choć w obu przypadkach pojawienie się tych dwóch postaci i aktorów jest zwyczajnie bardzo prawdopodobne.



Nam pozostaje poczekać na oficjalne zapowiedzi. W przypadku Enfys, o ile nie dołączy do głównej obsady, pewnie nawet jeśli zagra w serialu, będą to dość długo trzymać w tajemnicy, tak jak to miało miejsce w przypadku Ahsoki czy Rexa/Boby w „The Mandalorian”.

Tragedia, Samuel L. Jackson mniej przeklina!

12

Samuel L. Jackson, czyli nasz prequelowy Mace Windu, dotychczas był aktorem, który najwięcej przeklinał w filmach. Prawdę mówiąc nie tylko w filmach używa barwnego języka, ale akurat tego nikt mu nie wyliczył. Redakcja Buzz Bingo przygotowała nowe zestawienie, na którym podliczono ilość wypowiadanych „bluzg” w różnych filmach przez różnych aktorów. SLJ od lat królował w takich zestawieniach, niestety dużo zmienił „Wilk z Wallstreet” Martina Scorsese. To film, którego nie zawstydził nawet Quentina Tarantino. W „Wilku” mamy 715 wulgaryzmów, a w takich „Wściekłych psach” (najbardziej intensywny jeśli chodzi o bluzgi film Tarantino) zaledwie 418. Jeśli chodzi o przeklinanie w filmach to obecnie możemy podzielić je na ery przed i po „Wilku”, który wprowadził zdecydowanie nową jakość w kinie.

Co gorsza, w „Wilku” klną jak szewcy przede wszystkim dwaj aktorzy - Leonardo DiCaprio (czyli niedoszły Anakin) oraz jego ekranowy partner Jonah Hill. Dotychczasowy król bluzg, czyli SLJ dotychczas na ekranie w całej swojej karierze wypowiedział zaledwie 301 wulgaryzmów. Więc w obecnym zestawieniu spadł na trzecie miejsce. Tu warto dodać, że 183 z tych 301 padają tylko w „Jackie Brown” Quentina, gdzie SLJ zagrał Ordella. Najczęściej Jackson przeklinał w „Pulp Fiction”, jakieś 50,5 razu na 1000 wypowiedzianych słów. Zdecydowaną plagą na honorze, w dodatku zaniżające statystki, są takie szmiry jak „Węże w samolocie”, gdzie przez dużą część filmu widzowie musieli czekać na wyraziste dialogi.

Na drugim miejscu znalazł się Leonardo DiCaprio – 361 przekleństw (z tego 332 w samym tylko „Wilku”), zaś na pierwszym Jonah Hill – 376 przekleństw (z tego 153 w „Supersamcu”). W filmie Scorese Donnie, czyli postać, którą grał Hill uzyskała też największy wskaźnik w ilości przekleństw na 1000 wypowiedzianych słów. Choć nie jest on aż tak imponujący jak mogłoby się wydawać, bo to zaledwie 74 słowna. Warto zauważyć, że inne osoby ze Starwarsówka nie znalazły się na wzmiankowanej top liście. Obecny lider jest bardzo dumny ze swojego, wręcz życiowego osiągnięcia, o czym poinformował na twitterze. Pewnie łatwo nie odda palmy pierwszeństwa i dalej będzie się starać wypowiadać brzydkie słowa w dużej ilości, próbując tym samym deklasować rywali.



Co więcej, patrząc na listę, Samuel L. Jackson powinien chyba zmienić reżysera, z Quentina na Martina, to raz. Po drugie można zaobserwować niepokojący trend zmniejszania się ilości wulgaryzmów w kinie, tym samym dochodzi do potencjalnego zubożenia języka. Na szczęście prywatnie aktor nie zamierza przestawać przeklinać, co więcej przy okazji COVID-19 postanowił wziąć udział w akcji gwiazdy czytają dzieciom – o której pisaliśmy. Niestety efekt, z powodu wulgaryzmów już w samym tytule czytanki, prawdopodobnie nie nadaje się dla dzieci. Należy go potraktować jako apel, by pozostać do *** w domu.



Miejmy nadzieję, że niebawem ktoś w Hollywood pójdzie po rozum do głowy i Jackson dostanie jakąś rolę, w której będzie mógł się naprawdę wykazać. W przypadku ilości niestety przegrywa, ale jeśli chodzi o jakość przekleństw, wciąż pozostaje bezapelacyjnym mistrzem.

Boba Fett wiecznie żywy, czyli plotki o kolejnych filmach

21

Na razie żyjemy oficjalną zapowiedzią filmu Taiki Waititiego, choć o samym projekcie właściwie nic nie wiadomo. Niedawno „The Guardian” zastanawiał się na ile zobaczymy komediowego stylu Taiki w jego filmie, a na ile w ogóle powinniśmy. Disney chciał stworzyć „Gwiezdne Wojny” by były galaktycznym odpowiednikiem Marvela. To nie wyszło. Dziś widzimy, że saga jest lepiej odbierana w formie bardziej klasycznej, spójnej opowieści, do której wraca się po wielu latach i wciąż pozostaje uniwersalna. Brytyjski dziennik stawia tu na piedestale „The Mandalorian”, nad którym także pracował Waititi, właśnie jako wzór. Zobaczymy na ile nowozelandzki reżyser wyciągnie z tego lekcje, a na ile pójdzie własną drogą.



„The Mandalorian” jest tu przywołany nie bez powodu, bowiem jest duchowym spadkobiercą skasowanego filmu o Bobie Fetcie. Zresztą nie tylko duchowym, wykorzystano tam część projektów. Natomiast niedawno pojawiły się plotki o powrocie innego obywatela Nowej Zelandii Temuery Morisona do „Gwiezdnych Wojen”. Ma pojawić się w drugim sezonie „The Mandalorian” jako kapitan Rex albo Boba Fett. Wygląda jednak na to, że „The Mandalorian” będzie punktem wyjścia do rozpoczęcia innych seriali. Jeden miałby być o Ahsoce Tano, drugi i tu właśnie dochodzimy do sedna, o Boba Fetcie, w którego wcieliłby się Maorys. W przypadku Tano słyszeliśmy już dość, by uwierzyć, że serial jest rozważany. W przypadku Boby, FandomWire donosi, że projekt z nim w roli głównej faktycznie jest w fazie rozwoju. Nie jest zatwierdzony (a co za tym idzie ogłoszony), ale opracowywany i rozważany.

Obecnie nie zdecydowano, czy będzie to samodzielny film kinowy, czy może kolejny serial na Disney+ (lub może film na Disney+ jeśli się kiedyś zdecydują na to rozwiązanie). Materiał był rozwijany od lat, więc obecna ekipa ma nad czym pracować. Pierwotnie film rozwijał Simon Kinberg, a reżyserować miał Josh Trank. Ten składał się z trzech aktów, co podkreśla niedoszły reżyser. Potem wraz z odejściem Tranka, film został zawieszony. Miał zostać ogłoszony wraz z filmem o Kenobim po sukcesie „Hana Solo”. Wówczas projektem zajmował się John Mangold. Niestety brak sukcesu komercyjnego filmu o przemytniku sprawił, że dwa kolejne filmy zostały skasowane. Kenobi jak wiemy jest rozwijany jako serial, wygląda na to, że Boba Fett też nie został ostatecznie pogrzebany.

Tu warto jeszcze dodać, że niedawno Josh Trank także w jednym z wywiadów, promując swój najnowszy film „Capone”, wspomniał o „Gwiezdnych Wojnach” i opowiedział swoją wersję wydarzeń. Przyznał, że na planie „Fantastycznej czwórki” działo się źle i spodziewał się, iż film będzie finansową katastrofą. Co więcej spodziewał się, że Kathleen Kennedy go wyrzuci i sam rzucił papierami. Trank dodał, że wydawało mu się, iż „Gwiezdne Wojny” to praca marzeń, coś czego się nie rzuca, ale jednak wolał odejść na własnych warunkach. Potwierdził, że jego nieobecność z powodu „grypy” na Celebration, gdy mieli ogłosić film o Fetcie, była oczywiście wymówką. Jednak z perspektywy czasu Trank nie żałuje swojej decyzji i twierdzi, że naprawdę woli mówić o swoich filmach, otwarcie to co chce, a nie musieć zachować milczenie.

Kolejna z opcji filmowych, którą prawie Kennedy ogłosiła, to oczywiście film o Lando. Według plotek, tym razem Disney nie chciałby tylko w nim mieć Donalda Glovera, ale również Billy’ego Dee Williamsa. Zaś jednym z elementów fabularnych mogła by być historia Jannah. Naomie Ackie wspomniała kiedyś, że chętnie by zagrała w spin-offie. Dee Williams także jest chętny. Zaś o potencjalnej kontynuacji wątków z „Hana Solo” (w szczególności Maula czy Qi’ry), czy to w formie serialu na Disney+, czy właśnie filmu, też już słyszeliśmy. Choć niestety nic nie wskazuje na to, by „Solo 2” szybko się wydarzył (jeśli w ogóle).

Coś jest na rzeczy z tymi starszymi aktorami. Co prawda doniesienia WeGotItCovered należy traktować jedynie jako plotę, to jednak ich „źródła” (lub wymysły), twierdzą, iż Disney chciałby zobaczyć jeszcze spin-off o Hanie i Chewbacce, ale z Harrisonem Fordem. Ford niby skończył z „Gwiezdnymi Wojnami”, jednak do IX Epizodu wrócił.

Za to definitywnie z sagą skończył Mark Hamill. Powiedział niedawno, że jest bardzo wdzięczny George’owi Lucasowi, za tę przygodę i te filmy. Miał swój początek, środek i koniec, który dla Marka pozostaje słodko-gorzki. Ale jest wdzięczny Lucasowi za tę szansę i nie jest chciwy. Chce by inni aktorzy mogli z tego skorzystać. Mark przyznał również, że bardzo podoba mu się „The Mandalorian”, bo jest bliższy temu, co czuł na planie oryginalnych „Gwiezdnych Wojen”. Serial Jona Favreau to western w kosmosie, trochę w stylu Sergio Leone. Łatwiej się tu skupić na historii i bohaterach, a to zdaniem aktorka jest dużo ciekawsze niż starcia superbohaterów w kosmosie.

Myśleliśmy, że oficjalne plany poznamy na Celebration, ale coraz więcej wskazuje na to, że się ono w tym roku nie odbędzie. Zobaczymy, kiedy Lucasfilm postanowi zatwierdzić i zdradzić plany kolejnych projektów.

Obsada „Mandalorianina” powiększa się

THR
9

W ostatnich dniach mamy wysyp newsów dotyczących obsady drugiego sezonu „Mandalorianina”. Tym razem portal THR donosi, że kolejnym aktorem, który dołączył do ekipy jest Timothy Olyphant. Aktor znany jest m.in. z seriali: Deadwood, Santa Clarita Diet czy Justified: Bez przebaczenia. Na ekranach kin mogliśmy go oglądać m.in. w głównej roli w filmie Hitman. Nie jest wiadome jaką rolę miałby odegrać Timothy w „Mandalorianinie”.



Pojawiają się również plotki o kolejnej postaci, która miałaby pojawić się w drugim sezonie serialu. Po ogłoszeniach związanych z Ahsoką Tano i Bo-Katan Kryze wg plotek mielibyśmy na ekranie zobaczyć również Herę Syndullę. Za jakiś czas dowiemy się czy to się potwierdzi oraz jeśli tak, to kto miałby ją zagrać.

Temuera Morrison zagra w drugim sezonie

THR
33

Temuera Morrison to aktor doskonale znany fanom Gwiezdnych Wojen. W „Ataku klonów” wcielił się w postać Jango Fetta, natomiast w „Zemście Sithów” zagrał komandora Cody. Tym razem urodzony w Nowej Zelandii aktor powróci wg THR do uniwersum Gwiezdnych Wojen w drugim sezonie serialu „Mandalorianin”. Ma w nim zagrać małą rolę, jednakże jeśli się to potwierdzi to fani na pewno ją doskonale zapamiętają. Na ekrany miałby bowiem powrócić jako Boba Fett.

Pamiętać należy, że akcja serialu dzieje się już po wydarzeniach z „Powrotu Jedi”. Pojawienie się w nim Boby Fetta oznaczałoby potwierdzenie, że przeżył on upadek do jamy Sarlacca - tak jak to było w Legendach.

Darth Maul w „The Mandalorian”?

21

Na początek zaczynamy od małego przypomnienia. Już w poniedziałek, czyli w Dzień Gwiezdnych Wojen, na Disney+ wyląduje pierwszy odcinek dokumentalnego serialu „Disney Gallery: The Mandalorian”. Od kilku dni jest dostępny zwiastun tej produkcji.



Zdaniem Jordana Maisona, który widział już pierwszy odcinek, będzie to coś więcej niż tylko kolejny dokument z planu. Są tu ciekawostki tak o powstawaniu „The Mandalorian”, jak również „Gwiezdnych Wojen” w ogóle. Jego refleksje na temat tego, co zobaczył znajdziecie na Cinelinx.

Natomiast jeśli chodzi o drugi sezon, to wciąż oficjalnie nie wiemy zbyt wiele. Dave Filoni w wywiadzie dla Entertainment Weekly, przyznał, że praca nad drugim sezonem „The Mandalorian” to była świetna zabawa. W „Wojnach klonów” znajdziemy frazę, który mówi, że doświadczenie przewyższa wszystko i obecnie Filoni stara się zbierać to doświadczenie pracując pod okiem Jona Favreau i innych utalentowanych twórców. Mówił też, że ekipę mocno podbudowało ciepłe przyjęcie pierwszego sezonu, drugi powinien być lepszy.

Oficjalnie to tyle, ale szczęśliwie mamy jeszcze plotki. Plotkarz Ray Park wrzucił na swojego Instagrama logo Sithów z krótkim opisem – „This is the way”.

Wyświetl ten post na Instagramie.

“THIS IS THE WAY”.

Post udostępniony przez Actor Ray Park (@iamraypark)



I tu można zadać sobie pytanie, czy ma to cokolwiek wspólnego z serialem? Może jakaś koincydencja, albo wkręt. Jak ktoś widział „The Mandalorian” to z pewnością tę frazę powinien kojarzyć. Dla przypomnienia filmik poniżej. Natomiast czy Park pojawi się w serialu w jakiejś innej roli, czy znów zobaczymy go jako Dartha Maula? Tego nie wiemy. Formalnie rzecz biorąc, wg kanonu Maul został zabity przez Obi-Wana w „Rebeliantach”. No Kenobi już drugi raz chyba by tak nie spudłował. Ale z drugiej strony możemy dostać też jakąś retrospekcję, zwłaszcza gdyby twórcy chcieli pokazać historię mrocznego miecza. Może też być w jakiś sposób powiązany z Ahsoką. Poczekamy, zobaczymy.



Zaś z plotek to jeszcze jedna. Po sieci krąży lista potencjalnych tytułów drugiego sezonu. Podajemy na wszelki wypadek.
  • #1: The Search
  • #2: The Confrontation
  • #3: The Bounty
  • #4: The Republic
  • #5: The Loyalist
  • #6: The Sorcerer
  • #7: The Return
  • #8: The Empire

Drugi sezon pojawi się jesienią na Disney+

Śledztwo przeciw piratowi powietrznemu - Harrisonowi F.

9

Harrisona F., znanego aktora z pewnej kosmicznej sagi, ciągnie do latania nie od dziś. Niestety, nie raz dowiódł, że latać może umie, ale z lądowaniem bywają pewne problemy, co nawet potwierdził w dialogu w jednym ze swoich filmów. 24 kwietnia 2020 ów mężczyzna spowodował kolejny incydent. Otóż latał sobie spokojnie Aviat Husky, no i zdecydował przeciąć sobie pas startowy. Pech chciał, że na nim akurat ćwiczył manewry inny pilot. Samoloty minęły się w odległości ciut mniejszej niż 1000 metrów.



Jakoby Harrison Ford źle zrozumiał komunikat z wieży kontrolnej, no i najważniejsze przyznał się do winy i przeprosił za to co się stało. Nikt nie został poszkodowany, ba nawet przez chwilę nikomu nie groziło niebezpieczeństwo. Więc sprawę można by zamknąć, bo jak to mówił jego kolega z planu, przecież nikt nie zginął.

Niestety sprawą zainteresowali się już federalni i ci tak łatwo nie odpuszczą. Federalna Agencja Lotnictwa postanowiła rozpocząć dochodzenie w sprawie „przestępstw” lotniczych Harrisona Forda. Próbę storpedowania Boeinga 737 udało się wyciszyć, podobnie jak dewastację zabytkowego samolotu. O rozbiciu helikoptera w 1999 nie będziemy wspominać, bo to był tylko lot treningowy. Może okolicznością łagodzącą będzie to, że jako pilot Harrison Ford zasłynął udziałem w kilku akcjach ratowniczych.

Kobiecocentryczny serial Star Wars na Disney+?

16

Nie wiemy co z Cassianem i Obi-Wanem, a Disney+ i Lucasfilm szykują już kolejną produkcję serialową. Ma go napisać i poprowadzić Leslye Headland, serial zaś jak donosi Variety i Hollywood Reporter ma być kobietocentryczny. Co więcej umowa z Headland została już podpisana kilka miesięcy temu. Ona sama nawet pojawiła się na premierze „Skywalker. Odrodzenie”, ale wówczas wzięto ją za kolejną celebrytkę z Hollywood, a nie kogoś ze Starwarsówka.



Headland zasłynęła ostatnio produkcją dla Netflixa serialu „Russian Doll”. Podobno nowy serial gwiezdno-wojenny ma się dziać w innym okresie w historii niż pozostałe. Co to oznacza, nie wiemy. Nie wiadomo także, czy ma to być jeden z seriali o których słyszeliśmy (także z kobietami w rolach głównych), czyli o doktor Aphrze czy serialu o Ahsoce z Rosario Dawson. Na razie musimy poczekać na oficjalne potwierdzenie, może wówczas pojawią się szczegóły.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.