Spis newsów (Steven Spielberg)

Laleczka w czerni

13

Liam Neeson od lat zapowiadał, że będzie przerzucać się na komediowy repertuar, bo robi się już za stary, by grać w filmach sensacyjnych. Owszem pojawiał się w komediach, ale męskich ról nie porzucił. Teraz realizuje coś pośrodku. Dziś do naszych kin wchodzi komedia akcji – „Men in Black: International”, w którym Neeson gra jedną z ról. Reżyseruje F. Gary Gray, scenariusz napisali Matt Holloway i Art Marcum. W pozostałych rolach występują: Chris Hemsworth, Tessa Thompson, Kumail Nanjiani, Rebecca Ferguson, Rafe Spall, Emma Thompson oraz Spencer Wilding (Darth Vader w „Łotrze 1”). Wśród producentów znalazł się Steven Spielberg.

Kolejna odsłona przygód członków organizacji broniącej Ziemi przed kosmitami, czyli Men in Black. Tym razem akcja będzie się dziać w Europie, a tematem będzie szukanie kreta wewnątrz MIB, zaś główną bohaterką będzie początkująca agentka.



W Boże Ciało będzie za to można pójść do kina na nową wersję „Laleczki Chucky”. „Laleczka” (Child’s Play) to horror w reżyserii Larsa Klevberga. Scenariusz adaptacji napisał Tyler Burton Smith. Głos tytułowej laleczki podkłada Mark Hamill. W rolach głównych występują: Aubrey Plaza, Brian Tyree Henry, Gabriel Bateman, Tim Matheson i David Lewis.

Mama daje swojemu synkowi na urodziny zabawkę, nie zdając sobie pojęcia z prawdziwej natury laleczki.

Czekając na otwarcie „Galaxy’s Edge”

7

Do największego wydarzenia gwiezdno-wojennego najbliższych miesięcy zostało dokładnie 18 dni. 31 maja otwiera się pierwszy „Galaxy’s Edge”, czyli park Disneya poświęcony sadze. Na blogu D23 można zobaczyć kilka zdjęć. Wybrane poniżej.



Natomiast Bob Iger wybrał się już oglądać park. Właściwie to nawet po nim oprowadzał troje gości - Kathleen Kennedy, J.J. Abramsa i Stevena Spielberga. Zdjęcia z wycieczki z Igerem poniżej. Kennedy i Spielberg mają złe doświadczenia z wcześniejszym oglądaniem parków („Jurassic Park”), Abrams ma podobne („Westworld”), ale tym razem nic nie wyrwało się spod kontroli, a goście przeżyli.

Lucas najbogatszym Celebrytą

13

Zdaniem tygodnika „Forbes”, George Lucas to najbogatszy, amerykański celebryta w tym roku. Jego majątek szacuje się na 5,4 miliarda USD. Nieźle, zakładając, że w 2012 sprzedał swoją firmę Disneyowi za 4,1 miliarda USD, a od tego czasu zajmuje się głównie wydawaniem pieniędzy i przeznaczeniem ogromnych sum na cele charytatywne.

Warto jednak pamiętać, że Lucas nie dostał wszystkie w formie przelewu. Większość transakcji została sfinalizowana akcjami Disneya, a te od tego czasu poszły w górę. Zresztą, co tu dużo mówić, cały majątek Lucasa jest orientacyjny. „Forbes” może szacować jedynie, to co jest powszechnie wiadome, jak choćby stan posiadana akcji. Nie wiadomo ile George Lucas ma na swoich kontach. Trudno także realnie wycenić posiadane przez niego dzieła, które zamierza przekazać do swojego muzeum, gdy te w końcu zostanie ukończone. Innymi słowy majątek Lucasa jest z pewnością o wiele większy.

Na drugim miejscu listy znalazł się Steven Spielberg z zaledwie 3,7 miliardami USD, dalej jest Ophra Windfrey (2,8 miliarda USD) i Michael Jordan (1,7 miliarda). Pozostali celebryci nie są już miliarderami. Lista znajduje się tutaj.

Warto dodać, że sumarycznie 10 najbogatszych celebrytów ma 18,7 miliarda USD, czyli więcej niż wynosi Produkt Krajowy Brutto Islandii.

Zdjęcia w Wadi Rum skończone?

19

Jordańska, królewska komisja filmowa potwierdziła oficjalnie, że zdjęcia do IX części „Gwiezdnych Wojen” miały miejsce w Jordanii, a dokładniej w Wadi Rum i Shakriah.

J.J. Abrams powiedział, że Wadi Rum to zapierające dech i przepiękne miejsce, idealna lokacja dla nowego filmu. Dodał także, że jest wyjątkowym szczęściarzem mogąc kręcić w Jordanii. Podziękował tez rządowi za ciepłe przyjęcie, a także za oddanie i ciężką pracę lokalnym filmowcom.



Kathleen Kennedy podziękowała natomiast Królewskiej Komisji Filmowej, a także armii, bez której wsparcia trudno byłoby nakręcić ten film.

Zdaniem komisji filmowej, zdjęcia trwały trzy tygodnie. Uczestniczyło w nich 250 Jordańczyków, zarówno kamerzystów, specjalistów od efektów specjalnych, ludzi w kostiumach czy kaskaderów. Jordańska armia natomiast zapewniła logistyczne wsparcie, które było kluczowe by z sukcesem nakręcić wymagające ujęcia.

Książę Ali ibn Husajn (przewodniczący rady komisji) także podziękował ekipie filmowej. Przyznał także, że jest wieloletnim fanem „Gwiezdnych Wojen”, więc bardzo się cieszy, iż najnowsza część powstała właśnie w tym kraju.

Kwestia fanostwa wcale nie musi być tu przesadzona, ani grzecznościowa. Książę jest bratem przyrodnim panującego króla Abdullaha II. Król Abdullah II jest dość obeznany z amerykańską popkulturą, jeszcze jako książę odwiedził nawet plan „Indiany Jonesa i ostatniej krucjaty”, podczas zdjęć w Petrze. Wówczas filmowcy (w tym George Lucas i Steven Spielberg) zatrzymali się w Akabie, podobnie jak obecnie ekipa Abramsa. Warto jednak zauważyć, że król Abdullah jest wielkim fanem innej serii SF – „Star Trek”, z czym się nie kryje. W roku 1996 nawet wystąpił w jednym z odcinków „Star Trek: Voyager” (w małej, niemej rólce). Więc może jego brat faktycznie jest fanem naszej sagi.

Warto przypomnieć, że w Wadi Rum kręcono też „Łotra 1”. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj. Warto też dodać, że w przypadku filmu Garetha Edwardsa także pomagało wojsko. Dokładniej malediwscy żołnierze odgrywali rolę szturmowców podczas zdjęć na atolu Laamu.

Zaś wygląda na to, że na lokacji w Wadi Rum pojawił się jeszcze Anthony Daniels.



Premiera IX Epizodu odbędzie się już w grudniu przyszłego roku.

Pierwsze oblicze dziadka do orzechów

2

Dziś mamy dwie premiery kinowe z osobami ze Starwarsówka. Pierwsza z nich to „Dziadek do orzechów i cztery królestwa” (The Nutcracker and the Four Realms) w reżyserii Lasse Hallströma i Joe Johnston. Lasse Hallström nakręcił pierwszą wersję filmu, jednak nie mógł nadzorować dokrętek, więc dokończeniem filmu (wliczając to kolejne 32 dni zdjęciowe) zajął się Joe Johnston. Za scenariusz odpowiada Asleight Powell. Jest luźna adaptacja baletu jak i oryginalnej baśni E.T.A Hoffmana na której balet bazował.

Występują: Mackenzie Foy, Tom Sweet, Meera Syal, Morgan Freeman, Hellen Mirren, Keira Knightley (Sabe) i Richard E. Grant (Epizod IX).

Młoda dziewczyna przenosi się do magicznego królestwa pełnego żołnierzy z piernika i armii myszy. Ten świat stworzyła matka dziewczyny, teraz ona musi go uratować przed zagładą...



„Oblicze mroku” (Look Away) to thriller który napisał i wyreżyserował Assaf Bernstein. Występują: India Eisley, Jason Isaacs (głos Inkwizytora), Mira Sorvino, Penelope Mitchell i Harrison Gilbertson.

Maria to nieśmiała, wyalienowana licealistka, gnębiona i upokarzana przez rówieśników. Zdesperowana dziewczyna zwierza się własnemu odbiciu w lustrze. Okazuje się wkrótce, że jej bliźniaczy, wyrozumiały i okazujący wsparcie lustrzany obraz to w rzeczywistości bezwzględna i głodna przemocy Airam. Następuje zamiana miejsc, która doprowadza do nieoczekiwanych i przerażających zdarzeń. Czy Airam to osobna postać, czy inna twarz tracącej zmysły i coraz bardziej żądnej zemsty Marii? (opis dystrybutora)



Wciąż na naszych ekranach można jeszcze oglądać film „Pierwszy człowiek” (First Man) w reżyserii Damiena Chazelle’ego. Jednym z producentów obrazu jest Steven Spielberg. Występują: Ryan Gosling, Claire Foy, Jason Clarke, Kyle Chandler i Ciarán Hinds.

Film przedstawia fragment biografii Neila Armstronga, pierwszego człowieka, który postawił swoją nogę na Księżycu. Zobaczymy ciężką drogę, jaką musiał przebyć by zrobić ten niewielki krok dla człowieka, a wielki dla ludzkości.

Nawiązania w „Hanie Solo” oraz finalny wynik filmu

37

„Han Solo” skończył swój kinowy żywot. Film Rona Howarda zarobił w USA 213,58 miliona USD. To o cztery miliony więcej niż „Imperium kontratakuje” w latach 80. Tyle, że gdyby uwzględniono inflację to V Epizod zarobiłby na dzisiejsze standardy mniej więcej 731 milionów USD. „Han Solo” niestety został w tyle za wszystkimi poprzednimi aktorskimi filmami z serii.

Nie lepiej wygląda rynek zewnętrzny. Poza Stanami film zarobił sumarycznie 179 milionów USD (czyli na całym świecie 392,85 miliona USD). Najlepiej wypadła Wielka Brytania (25 milionów), Japonia (18 milionów), Niemcy (niecałe 17 milionów) i Chiny (16 milionów). Dla porównania „Ostatni Jedi” w Chinach zarobił 42 miliony USD, a został szybko zdjęty z kin, bo miał katastrofalne spadki i recenzje.

W Polsce „Hana Solo” obejrzało ponad 0,5 miliona widzów. Film u nas zarobił jakieś 3,6 miliona USD. Gdyby nie olbrzymie koszty, w tym powtórne kręcenie filmu, obraz zarobiłby bez problemów na siebie.

Za to w można obejrzeć bardzo ciekawy filmik, który przygotował J. Patrick Stublen, w którym ukazuje on nawiązania do innych filmów w „Hanie Solo”. Howard oraz obaj Kasdanowie nawiązywali zarówno do innych „Gwiezdnych Wojen” („Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje”, „Powrót Jedi”, „Mroczne widmo”, „Ostatni Jedi”), „Indiany Jonesa”, wielu westernów, „Szeregowca Ryana” Stevena Spielberga, „Mad Maxa”, czy filmów sensacyjnych. Tu warto przypomnieć, że Lawrence Kasdan odpowiadał za kształt V i VI Epizodu, a także Indiany Jonesa. John Kasdan obecnie pracuje nad piątym filmem z tegoż cyklu. Zaś Ron Howard był konsultantem przy „Mrocznym widmie” i jednym z potencjalnych, acz niedoszłych reżyserów I Epizodu.

Homages in Solo from J. Patrick Stublen on Vimeo.

Tydzień animacji: Inne animacje Lucasa i Lucasfilmu

4



George Lucas był zainteresowany animacją praktycznie od zawsze. W końcu był dzieckiem sobotnich poranków, komiksów, starych filmów i oczywiście kreskówek. Nic dziwnego, że próbował swoich sił w tej materii. Część prac w ILM i Lucasfilmie doprowadziło do powstania Pixara, o czym pisaliśmy przy okazji artykułu cyfrowej rewolucji Lucasa. Wczesny Pixar to nic innego jak pół drogi między efektami specjalnymi, a animacją. Jednak to wcale nie były jedne animacje Lucasfilmu (oczywiście pomijając „Gwiezdne Wojny”). Dziś zajmiemy się tymi, które weszły na rynek.

Twice Upon a Time



Początek lat 80. to dla Lucasa okres szukania swojego miejsca poza „Gwiezdnymi Wojnami”. Te powoli kończył, w serii „Indiana Jones” miał już inną rolę. Próbował swoich sił jako producent, czasem jak to miało miejsce w przypadku nasączonego erotyzmem thrillera „Żar ciała” Lawrence’a Kasdana, czy „Sobowtóra” Akiro Kurosawy, a czasem podpinając to pod Lucasfilm i nie angażując się mocno w projekt. „Twice Upon a Time” to pierwszy film wyprodukowany przez Lucasfilm, nie będący w żadnym stopniu dziełem Lucasa, a zarazem pierwsza ich animacja.



Film stworzył John Korty (późniejszy reżyser „Przygody wśród Ewoków”). Całość została wykonana w animacji typu cut-out, czyli wycinano modele, nakładano je na tło, kręcono, przesuwano, a następnie kręcono kolejny fragment, w ten sposób uzyskując płynny ruch.



„Twice Upon a Time” miał być uroczą baśnią / satyrą o dwóch samozwańczych bohaterach, którzy muszą powstrzymać szaleńca. Film jednak nie miał szczęścia. Raz z powodu problemów dystrybutora, The Ladd Company była na skraju bankructwa, więc wypuszczono film w bardzo ograniczonej ilości kin. Nie przebił się. Stał się jedną z przyczyn upadku tej firmy. Druga sprawa to kwestia odbiorcy docelowego. Na ile miała to być baśń, na ile satyra. W efekcie powstały dwie różne wersje filmu, przede wszystkim z innymi dialogami. Jeden pełen wulgaryzmów dla dorosłych i drugi ugrzeczniony (PG-13). Cóż, to nie jest dobra strategia marketingowa. Obecnie film znajduje się w czeluściach Lucasfilmu, kto wie, może trafi kiedyś na platformę Disneya? Może w dwóch wersjach?

Pradawny ląd



Pracę nad trzecim i przez lata ostatnim „Indianą Jonesem” trwały. Ale w 1988 George Lucas, Steven Spielberg, Kathleen Kennedy i Frank Marshall po raz pierwszy pokazali światu swoje dinozaury. Jeszcze na długo przed „Parkiem jurajskim”. Była to kolejna animacja – „Pradawny ląd” (The Land Before Time). Tym razem jednak to nie Lucas był pomysłodawcą a Spielberg. Chciał wyprodukować film animowany w stylu „Bambi” tylko z dinozaurami. Szybko wciągnął Lucasa do projektu. W dodatku obaj myśleli, by był to film bez kwestii mówionych. Jednak dzieci w latach 80. raczej tego by nie kupiły, więc zrezygnowano z tego pomysłu. Choć tak Amblin jak i Lucasfilm odpowiadają za produkcję pierwszego filmu z serii, LFL jest tu tylko i wyłącznie podwykonawcą. Często nawet jest pomijany ich wkład w ten obraz.



Pierwszy film opowiadał o młodym, osieroconym brontozaurze, który razem z innymi małymi dinozaurami stara się odnaleźć swoje rodziny. Ostatni film z cyklu – XIV trafił na rynek DVD w 2016. Zresztą te filmy nigdy nie trafiały do dystrybucji kinowej, tylko do telewizyjnej lub na rynek wideo. Jednak przy kolejnych produkcjach Lucas, ani Lucasfilm nie byli w żaden sposób zaangażowani. Swoją drogą Lucasfilm udźwiękowiając ten obraz korzystał z biblioteki stworzonej na potrzeby „Gwiezdnych Wojen”, więc można tam się wsłuchać w kilka ciekawych nawiązań.

Dziwna magia



Ostatnią animacją Lucasfilmu jest „Dziwna magia” (Strange Magic), czyli słynny, lub niesławny, musical o wróżkach George’a Lucasa. Jeszcze przed sprzedażą Lucasfilmu George rzucił pomysł, a inni zaczęli go rozwijać. Za sterem animacji stanął Gary Rydstrom, doświadczony montażysta dźwięku od lat współpracujący z firmami George’a. Animacja zaś powstawała swoim trybem i tu ciekawe, bowiem stała się pierwszym nowym filmem Lucasfilmu dystrybuowanym już przez Disneya. Jak łatwo jest się domyślić, Lucas po raz kolejny zabrał się za robienie filmu po swojemu, nie zastanawiając się, kto go wpuści do kin. „Dziwna magia” trafiła na ekrany w ograniczonej ilości, niestety, podobnie jak w przypadku pierwszej animacji, tak i ta nie odniosła sukcesu. Zaś dystrybutor – w oryginale była to firma Touchstone, należąca do Disneya, praktycznie zniknęła z rynku. Choć oczywiście przyczyn takiego stanu rzeczy jest więcej niż tylko ten obraz.



Film jest luźną interpretacją „Snu nocy letniej”, gdzie księżniczka wróżek – Marianne musi stanąć do walki z potężnym wrogiem. Muzycznie zaś usłyszymy tu covery Marleya, Presleya, Deep Purple czy Whitney Houston. Można go u nas było oglądać w serwisach streamingowych. Miejmy nadzieję, że także trafi na disneyowską platformę.

Pozostałe atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

A Oscara otrzymuje Kathleen Kennedy

59

Zwolennicy teorii, że dni Kathleen Kennedy są policzone i z końcem września prezes Lucasfilmu ustąpi ze stanowiska, właśnie dostali wspaniałą wymówkę. Gdyby jednak Kennedy pozostała w Lucasfilmie, to jest to przede wszystkim wina Oscarów. Otóż Amerykańska Akademia Filmowa postanowiła uhonorować Kathleen i jej męża Franka Marshalla za jej wkład w rozwój kinematografii i przyznało jej nagrodę Ivinga G. Thalberga. Nagroda ta nie jest przyznawana rok rocznie, tylko w bardzo wyjątkowych przypadkach. Ostatni raz wręczono ją w 2010 Francisowi Fordowi Coppoli, a wcześniej otrzymali ją między innymi Georgei Lucas (1992) i Steven Spielberg (1987).



Akademia docenia ją za całokształt twórczości, czyli od „E.T.” po ostatnią nominację do Oskara za „Lincolna”. Nie ma mowy o „Gwiezdnych Wojnach”. Warto jednak dodać, że Disney póki co nie ma powodu do narzekań. Cztery filmy, które wyprodukowała przyniosły w sumie 4 miliardy USD, czyli więcej niż Disney zapłacił za Lucasfilm. Duża w tym zasługa Kennedy. Poza Lucasfilmem, Kennedy z Frankiem prowadzą firmę The Kennedy/Marshall Company.

Gala odbędzie się 18 listopada. Obecnie Oscary honorowe są przyznawane na specjalnej imprezie. Ponadto „zwykłe” honorowe statuetki otrzymają Lalo Schifrin (kompozytor), Cicely Tyson (aktorka) i Marvin Levy (pracownik PR odpowiedzialny za kampanie reklamowe m.in. filmów Spielberga).

„Upadłe królestwo” w kinach

12

Dziś do naszych kin wszedł film „Jurassic World: Upadłe królestwo”. To oczywiście sequel dobrze przyjętego miękkiego rebootu „Jurassic Park”. Scenariusz ponownie napisali twórcy poprzedniej części, a przy tym niedoszli scenarzyści Epizodu IX, czyli Derek Connolly i Colin Trevorrow. Obaj pracują już nad trzecią odsłoną cyklu. Obaj także są producentami tego obrazu, podobnie jak Steven Spielberg. To nie koniec powiązań z sagą, muzykę ponownie napisał: Michael Giacchino („Łotr 1”). W rolach głównych występują: Bryce Dallas Howard (córka Rona Howarda), Chris Pratt, Ted Levine, Jeff Goldblum, Toby Jones i James Cromwell. Film wyreżyserował J.A. Bayona.

Wyspie na której żyją dinozaury zagraża wybuch wulkanu. By prehistoryczne gady ponownie nie wyginęły, Owen i Claire ruszają im z pomocą. Ale ktoś ma inne plany wobec dinozaurów...

„Przebudzenie Mocy” pokonane, choć nie do końca

23

Kathleen Kennedy i Lucasfilm kontynuują tradycję zapoczątkowaną przez Stevena Spielberga i George’a Lucasa. Chodzi o laurki dla filmów, które pokonały rekordy finansowe. Wcześniej, miało to miejsce w gazetach papierowych, ale dziś tradycja przeniosła się do internetu. Tam przy okazji wyników „Przebudzenia Mocy” reaktywowali ją Spielberg, Frank Marshall i Colin Trevorrow, o czym pisaliśmy tutaj. Przy „Jurassic World” pogratulowano Epizodowi VII najlepszego wyniku otwarcia w historii. Teraz przyszedł czas na przekazanie pałeczki dalej, co oczywiście uczyniono w LFL.



„Avengers: Wojna bez granic” pokonało rekord otwarcia ustanowiony przez „Przebudzenie Mocy” (247,9 milionów USD w USA) zgarniając 257,7 miliona USD. Epizod VII utrzymuje swoją pozycję, jeśli uwzględni się inflację. Dodatkowo obroniony został rekord zarobków z jednego dnia.

W drugim tygodniu „Avengersom” nie idzie już tak dobrze. Owszem z łatwością pokonali wynik „Ostatniego Jedi”, ale „Przebudzenie Mocy” miało na swoim koncie w analogicznym okresie już prawie 100 milionów USD więcej (tylko w USA). Za to widowisko Marvela lepiej radzi sobie na rynkach poza Stanami. W ciągu 11 dni zarobiło miliard USD na całym świecie, o jeden dzień mniej niż VII Epizod.

Zobaczymy ile jeszcze rekordów „Przebudzenia” uda się Marvelowi pokonać. No i czy Epizod IX odzyska te utracone pozycje?

Player Magdalena

3

Dziś do naszych kin wchodzi film „Player One” (Ready Player One) Stevena Spielberga. To ekranizacja powieści Ernesta Cline’a. Spielberg po latach wraca nie tylko do SF, ale również do kina bardziej mainstreamowego. Film póki, co jest raczej dobrze przyjmowany, głównie za sprawą masy ukrytych nawiązań.

Występują: Tye Sheridan, Olivia Cooke, Ben Mendelsohn (Krennic), Lena Wiathe, T.J. Miller i Simon Pegg (Unkar). Muzykę skomponował: Alan Silvestri, zdjecia: Janusz Kamiński.

Umierający twórca gry OASIS umieszcza w niej ukryty obiekt. Ten, kto go odnajdzie, zagarnie fortunę.



Dodatkowo na ekrany wchodzi też film „Maria Magdalena” (Mary Magdalene) Gartha Davisa, z Rooney Marą, Joaqinem Pheonixem i Chiwetelem Ejioforem w rolach głównych. Zdjęcia nakręcił Greig Fraser („Łotr 1”). To biblijna opowieść o losach Marii Magdaleny.

„Ostatni Jedi” dostaje nagrody Empire

95



Nie powiodło się z Oskarami czy innymi bardziej uznanymi w branży nagrodami, ale są jeszcze nagrody widzów i czytelników. Choćby magazynu „Empire”. W weekend odbyło się uroczyste wręczenie tych nagród. „Ostatni Jedi” był nominowany w 9 kategoriach. Został nagrodzony w pięciu, może nawet sześciu bo jednak z nagród jest za całokształt.

  • Nagroda dla ikony - Mark Hamill
  • Najlepszy film – „Ostatni Jedi”
  • Najlepszy reżyser – Rian Johnson
  • Najlepsza aktorka - Daisy Ridley
  • Najlepsze kostiumy – „Ostatni Jedi”
  • Najlepsze efekt – „Ostatni Jedi”
Dodatkowo nagrodę legendy naszych czasów otrzymał Steven Spielberg.

Obecny na imprezie Ram Bergman, jeden z producentów filmu i wieloletni współpracownik Riana Johnsona, zdradził dziennikarzom, że pewne prace nad trylogią Johnsona już ruszyły.

Czwarta pantera

10

Od dziś w naszych kinach można oglądać najnowszy film Stevena Spielberga - „Czwarta władza” (The Post). Scenariusz napisali Liz Hannah i Josh Singer. W rolach głównych występują: Meryl Streep, Tom Hanks, Sarah Paulson, Bob Odenkirk i Bruce Greenwood. Jednym z producentów filmu jest Tom Karnowski („Ostatni Jedi”), no i oczywiście sam Spielberg. Muzykę skomponował: John Williams. Scenografia – Rick Carter („Przebudzenie Mocy”), zdjęcia – Janusz Kamiński.

Oparty na prawdziwych wydarzeniach film ukazuje walkę zarządzanej przez kobietę gazety „The Washington Post” z ówczesnym prezydentem Stanów Zjednoczonych, usiłującym zatuszować pewne sprawy.





Temat na forum Natomiast od kilku dni można u nas oglądać „Czarną panterę” (Black Panther) Ryana Cooglera, czyli najnowsze widowisko z cyklu MCU. Scenariusz napisał Coogler i Joe Robert Cole. Występują: Chadwick Boseman, Michael B. Jordan, Lupita Nyong’o (Maz), Danai Gurira, Martin Freeman, Forest Whitaker (Saw Gerrera) oraz Andy Serkis (Snoke).

T’Challa po śmierci swego ojca, króla Wakandy, wraca do swojego kraju, by objąć tron jako prawowity władca.

Weekend 40-lecia – „Powrót Jedi”: Nawiązania w popkulturze

3



Mówiąc o wpływie „Powrotu Jedi” na popkulturę chyba należy zacząć od krótkometrażowego filmu, który powstał na planie. Mowa oczywiście o pewnym żarcie, który zrobiła sobie ekipa, czyli „Return of the Ewok”. Trudno znaleźć go obecnie w całości, ale fragmenty po sieci są. Chyba tak nawet lepiej się to ogląda. Ten film to fałszywy dokument z planu, ukazujący dzieje młodego Wicketa (w tej roli Warwick Davis, cały czas w kostiumie), który przyjeżdża na plan, bo ma zagrać Ewoka, ale nie wie, co to jest. Podobnie jak oryginalni aktorzy, czyli Mark Hamill, Carrie Fisher i Harrison Ford. Razem przechodzą przez różne plany. Urywki najczęściej pokazuje Davis podczas różnych konwentów.

„Powrót Jedi” był już wydarzeniem kulturowym, trzecią częścią sagi. Nic dziwnego, że jego reklamy ukazywane są w tle różnych filmów. Choćby w „Aniele Zemsty” (1984), czy figurki Hana i Jabby w „Cicha noc, śmierci noc”. Później widać plakaty choćby w wypożyczalniach wideo – np. „Życzenie śmierci 4”.

Efekty specjalne, w tym odpowiednik barki żaglowej czy próby imitowania Imperatora da się dostrzec we „Władcach wszechświata” (1987), czyli pierwszych aktorskich zmaganiach He-Mana ze Szkieletorem.



Warto też wspomnieć o serialu dla dzieci „Mupeciątka”. Tam znalazły się różne nawiązania do VI Epizodu, od pościgu pośród drzew, po sen o pałacu Jabby, gdzie wykorzystano ujęcia z filmu.

Pościg był też pewną inspiracją na ukazanie filmowego meczu quiddich w Harrym Potterze i komnacie tajemnic. Scenę tę również wykorzystano jako inspirację przy „Iniemamocnych”, tam też użyto oryginalnych dźwięków. Dźwięk z niej zaś wykorzystano także w filmie „Wyspa” Michaeala Baya z Ewanem McGregorem.

Nawet w Lucasfilmie, czy może bardziej LucasArts inspirowano się „Powrotem Jedi”. Choćby w drugiej części „Małpiej wyspy”, czyli „Monkey Island 2: LeChuck’s Revenge”. Tam LeChuck leżąc na ziemi prosi głównego bohatera o to, by ściągnął mu maskę, czyli jest to analogia do Vadera.

Scena z rankorem i jego poruszanie się, oraz pewne ujęcia z kolei zainspirowały ekipę „Parku jurajskiego” Stevena Spielberga. Pewnym odbiciem „Powrotu Jedi” jest więc kilka ujęć tyranzoaura. Zresztą użytym jako inspiracja do animowania parku.



Oczywiście Kevin Smith także musiał nawiązać do „Powrotu Jedi”, twórca za bardzo lubi sagę. Film jest wspominany w „Sprzedawcach”, „W pogoni za Amy” czy „Szczurach z supermarketu”. Oczywiście w „Zack i Miri kręcą porno” także jest nawiązanie do VI Epizodu, jeden z filmów to „Return ot the Brown Eye”.

Także w głośnym „Boyhood” znajdziemy rozmowę o zakończeniu „Gwiezdnych Wojen”.

W „Star Treku” znajdziemy także kilka nawiązań, inspiracji lub pewnych mniej lub bardziej zamierzonych podobieństw. W „Stacji kosmicznej” są Breenowie, którzy bardzo przypominają Leię przebraną za Bousha. W „Voyagrze” pojawia się obcy imieniem Bothan, a także rasy B’omar czy Quarren.


Breen

Bothan

B’omar

Quarren


Słynne bikini pojawia się wielokrotnie w kinie. Początkowo nieśmiało w „Trekkies”, ale o jego występowaniu w kulturze już pisaliśmy. Tam jest więcej przykładów.



Nawet we „Władcy pierścieni”, a dokładniej w „Powrocie króla” znajdziemy w miejsce dialogów z Tolkiena nawiązania do powrotu Jedi. Gdy król Theoden leży na ziemi i umiera, Eowina mówi mu, że go ocali, on jej odpowiada, że już to zrobiła.

W „Piratach z Karaibów: Skrzyni Umarlaka” mamy scenę uhonorowania przez lokalne plemię jednego z bohaterów jako wcielenia boga. Reszta ma zostać skonsumowana, zresztą Sparrow ostatecznie też.

Doktor House w jednym z odcinków nazywa grubego pacjenta Jabbą. Tak samo robi Sawyer z serial „Lost - Zagubieni” J.J. Abramsa i Bryana Burka zwracając się do otyłego Hurleya.

Ewoki pojawiają się choćby w „Miasteczku South Park”, czy „Fanboys” Kyle’a Newmana. W „Tedzie 2” Setha MacFarlane’a Ted zostaje nawet pomylony z Ewokiem. Natomiast w serialu „Jak poznałem waszą matkę” kiedy jeden z bohaterów Ted chwali się, że poznał nową dziewczynę, która lubi „Gwiezdne Wojny”, jego przyjaciel koniecznie chce wiedzieć jakie jest jej nastawienie do Ewoków (które jego zdaniem spotykają się z niesłuszną krytyką).





W filmie „Paul” Simona Pegga w jednej z ostatnich scen widzimy Ruth w stroju Boushha. Zapytana kim jest, odpowiada kimś kto cię kocha. W innej produkcji, w którą zaangażowany był Simon Pegg, serialu „Spaced”, bohater po objerzeniu „Mrocznego widma” dokonuje ceremonialnego spalenia swoich zbiorów związanych z Gwiezdnymi Wojnami, w scenie nawiązującej do pogrzebu Vadera.



Zaś wprowadzenie Thanosa w Strażnikach Galaktyki przypomina Imperatora z II Gwiazdy Śmierci i jego tron, na którym mógł się obracać.

W „Wielkiej teorii podrywu”, jedna z postaci, Sheldon, składa II Gwiazdę Śmierci z klocków LEGO.


Czasami nawiązania nie są widoczne na pierwszy rzut oka. W serialu „Firefly” można niekiedy ujrzeć w tle figurkę przedstawiającą Hana Solo w karbonicie. Ozdabia tło niczym Han w pałacu Jabby.


Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

Weekend 40-lecia – „Atak klonów”: Nawiązania w pop-kulturze

3



„Atak klonów” nie zapisał się tak mocno w zbiorowej świadomości jak poprzednie epizody. Ciążyła na nim klątwa prequeli. Od razu powszechnie było wiadome, że to będzie słabszy film, a plotki o tym, iż pojawi się w nim DiCaprio (wówczas nie był uznawanym aktorem), czy że będzie to bardziej melodramat, jedynie utwierdzały ludzi w niechęci do niego. To epizod, który także zarobił najmniej pieniędzy (o ile oczywiście uwzględni się wskaźniki inflacji) i na który czekało stosunkowo najmniej ludzi. Ale nawet to nie oznacza, że „Atak klonów” nie miał momentów, które pojawiły się w pop-kulturze.



Jednym z najciekawszych jest bardzo kontrowersyjny fragment filmu, czyli fabryka na Geonosis. Bardzo podobne ujęcia pojawiają się u Stevena Spielberga w „Raporcie mniejszości”. Oba filmy pochodzą z tego samego roku, formalnie rzecz biorąc „Atak klonów” wyszedł prawie miesiąc wcześniej. Ale powiedzmy sobie szczerze, scena w fabryce była dodana dość późno, zaś Lucas i Spielberg nie raz ze sobą blisko współpracowali. Kto kogo bardziej zainspirował? Trudno stwierdzić. Jednak patrząc na dodatki do „Zemsty Sithów”, to chyba było bardziej w stylu Spielberga.

Bardzo charakterystyczna scena filmu to oczywiście słynny pojedynek Yody i hrabiego Dooku. Walczący Yoda może się podobać lub nie, ale ta walka pojawiła się w kilku filmach. Choćby w „Shreku 2”, gdzie Kot w butach w podobny sposób walczy ze strażnikami w zamku. Walka ta pojawiła się także w „Głowie rodziny”, czy „Simpsonach”, czy „Artur i Minimki”.

Bitwa o Geonosis pojawia się choćby w „Minionki rozrabiają”. Pojazd jest inspirowany kanonierką, dźwięki też są podobne.

W „Strażnikach galaktyki” z kolei mamy jet-pack, pościg i holograficznych sprzedawców, znów inspiracja.

Pościg, w szczególności sekwencja z elektrownią, znalazła swoje miejsce także w animacji „Rodzinka Robinsonów”.

Sam tytuł również był parę razy prześmiewany. Najczęściej jako „Atak klaunów”. Choćby w „Danger Mouse: Attack of the Clowns”, czy serialu „Mroczne przygody Billy’ego i Mandy” znów odcinek miał tytuł „Attack of the Clowns”. „Atak klonów” jako przykład dobrego filmu pojawia się w dialogach „Supersamca”.

W jednym z odcinków serialu „Jak poznałem waszą matkę” w retrospekcji pokazana jest premiera „Ataku klonów”. Bohaterowie, Ted i Marshall, czekają w kolejce do kina.



Niekiedy wszystkie trzy pierwsze epizody są traktowane jako całość i nawiązania dotyczą Prequeli ogólnie. Jak np. w serialu „House”, gdzie tytułowy bohater, pociesza pacjenta, który wybudził się po 10 latach ze śpiączki (odcinek z 2006 r.), mówiąc mu, że ma szczęście ponieważ przegapił Trylogię Prequeli.

Natomiast wśród nawiązań w „Simpsonach” znalazła się scena, kiedy to dwie postacie walczyły na radioaktywne pręty imitujące miecze świetlne, spierając się o to, który epizod jest gorszy – „Mroczne widmo” czy „Atak klonów”.

Bardzo delikatny ukłon w kierunku „Ataku klonów” można znaleźć w sklepie z komiksami w serialu „Teoria wielkiego podrywu”. Wśród innych gadżetów dojrzymy tam figurkę Shaak Ti, którą ujrzeliśmy po raz pierwszy właśnie w II epizodzie. Przy czym figurka przedstawia tą Jedi w wersji z gry „The Force Unleashed”.



Na gagi można też oczywiście liczyć w „Robot Chicken”.

Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

Tydzień 40-lecia „Nowej nadziei”: Epizod IV w popkulturze

9



O wpływie „Gwiezdnych Wojen” na popkulturę można by napisać niejedną książkę. Trochę więc trudno ogarnąć temat, zwłaszcza, że postaci tak ikoniczne jak Vader, Luke, Han, Leia, organizacje jak Jedi czy Imperium albo Rebelia, nie mówiąc już o cytacie „Niech Moc będzie z Tobą”, stały się częścią fenomenu i kultury popularnej. Także napisy początkowe potem pojawiły się w wielu filmach. Dlatego tym razem zajmiemy się tylko kilkoma, subiektywnie wybranymi przykładami inspiracji kulturowych, głównie bazujących na „Nowej nadziei”.

Chyba najbardziej widocznymi nawiązaniami, czy nawet kopiami są parodie sagi, w szczególności IV Epizodu. Parodiowanie scen ma miejsce w wielu filmach, ale tylko kilka poświęca temu całą fabułę. Najważniejszy z nich to oczywiście „Kosmiczne jaja” Mela Brooksa z 1987. Film nabija się nie tylko z trylogii, ale też „Obcego” czy „Star Treka”. Święcił też tryumfy kinowe. To właśnie w tym obrazie możemy zobaczyć jak szturmowcy przeczesywali pustynię, czy przydługie ujęcia okrętów kosmicznych. Nie zapomniano o całym merchidisingu, ten również zostaje wyśmiany w tym filmie. Swoją drogą warto zauważyć, że wykorzystano tu tarczę wokół planety, która trochę przypomina tę z „Łotra 1”. Ale to raczej kwestia wspólnego pomysłu bazowego. Przez lata Mel Brooks próbował wskrzesić temat sequela, bez skutku. Ale jest nowa nadzieja. Na dniach reżyser ogłosił, że MGM jest zainteresowane sequelem.



Kosmiczne jaja to oczywiście kwintesencja gatunku i film dedykowany sadze. Ale parodie scen pojawiają się w różnych komediach. Choćby w „Hot Shots 2”, gdzie walka z Saddamem Husseinem w jego pałacu jest parodią pojedynku Vadera z Benem Kenobim. Późniejszy to choćby „Paul” Simona Pegga, ponownie zawierający wiele żartów z sagi, w tym kantynę w Mos Eisley z jej charakterystyczną muzyką.

Trzy późniejsze parodie powstały już dla telewizji. To „Family Guy: Blue Harvest” i „Robot Chicken: Star Wars” Setha Greena, a także „Phineas and Freb”. Są to odcinki specjalne, które przelatują przez fabułę IV Epizodu wybierając pewne sceny i na ich podstawie budując gagi. Zostały także wydane na DVD.

Telewizyjne parodie to nie nowość. Warto tu choćby wspomnieć o specjalnym odcinku z gośćmi z „Gwiezdnych Wojen” nagranym w serii Jima Hensona „Muppet Show”. To jedno z pierwszych naprawdę istotnych pojawień się kulturowych sagi. U Hensona sagę wspomniano też w serialu „Muppeciątka” i to nie raz. Prawda jest taka, że współpraca między ludźmi Lucasa i Hensona to całkiem długa historia, która zaowocowała choćby „Ciemnym kryształem” czy „Labiryntem”, zatem te nawiązania nie zaskakują.



Mówiąc o parodiach nie w sposób pominąć także pornograficznych wersji. Tu znów powstało wiele filmów, które w luźny sposób inspirują się sagą (także gejowskich). Jednak jeden jest szczególny, „Star Wars XXX Parody”, gdzie znów mamy odtworzoną fabułę „Nowej nadziei” przerywaną charakterystycznymi dla tego gatunku produkcji akcjami. Temat ten jest o tyle ciekawy, że pojawił się także w filmie Kevina Smitha „Zack and Mini kręcą porno”. Jednym z pomysłów głównych bohaterów jest właśnie parodia sagi nazwana „Star Whores”. Film Smitha powstał jeszcze w 2008, czyli na kilka lat zanim Alex Braun zabrał się za swoją wersję.

U Smitha „Gwiezdne Wojny” pojawiają się w wielu filmach, często w rozmowach bohaterów. W „Sprzedawcach 2” pojawia się dyskusja związano dość mocno z „Wersją specjalną” „Nowej nadziei”, czyli kłótnia o to, kto strzelał pierwszy, Han czy Greedo.



Przyjaciel Lucasa Steven Spielberg nie raz robił sobie żarty z nawiązaniami. W „E.T.” widzimy nie tylko Yodę, ale i R2-D2. Zaś oba droidy pojawiają się zarówno w czwartym Indym jak i pierwszym.



Popkulturowo istnieją bardzo fajne nawiązania ukazujące zarówno Lucasa, jak i obecność „Gwiezdnych Wojen” w kulturze. „Poltergeist” wyprodukowany przez Stevena Spielberga ma piękną scenę, w której widzimy zabawki z „Nowej nadziei”, zaś w „Odlocie” Pixara jest scena w której widzimy kino wyświetlające „Gwiezdne wojny”. Podobne miejsce sagi jest w Kapitanie Ameryce. W „Arturze i Mimikach 3: Dwóch światach” Luca Bessona młody George Lucas widzi postać przypominającą Vadera i zapamiętuje to. Darth Vader z planety Vulcan z kolei zostaje wspomniany w „Powrocie do przyszłości”. Osadzając akcję w latach 70. i 80. właściwie trudno nie odwoływać się do sagi. Widać to dobrze w serialu „Stranger Things”, gdzie odwołań jest mnóstwo, a figurki Kennera zdobią półki. Jedna z bohaterek nawet lewituje „Sokoła”.





Jednak bez wątpienia jednym z najciekawszych kulturowo wizji jest film „Władcy ognia”, gdzie widzimy upadek ludzkości, która cofnęła się w rozwoju. Nie jest w stanie oglądać filmów, ale „Gwiezdne Wojny” przetrwały przekazywane ustnie, stanowią ważny element dziedzictwa i tradycji ludzkości.

„Nowa nadzieja” to także punkt przełomowy w życiu filmowców. Nie tylko tych młodszego pokolenia, jak choćby Gareth Edwards czy J.J. Abrams, ale także James Cameron czy Ridley Scott. Ten pierwszy, będąc kierowcą ciężarówki, tak bardzo poczuł się poruszony „Nową nadzieją”, że zdecydował zmienić zawód i został filmowcem. Ridley natomiast pozwolił, by używany, brudny wszechświat naznaczył dwa jego najważniejsze dzieła z początku kariery, czyli „Obcego” i „Łowcę androidów”.

Zaś jeśli chodzi o starwarsówek, to plakaty z „Nowej nadziei” pojawiają się w „Super 8” J.J. Abramsa. Nie mówiąc już o R2-D2 w Star Treku i jego kontynuacji. Nawiązania do szturmowców w dialogach mamy w „Na własne ryzyko” Colina Trevorrowa.

Jeśli chodzi o gry komputerowe, tam również widać wpływ „Nowej nadziei”. Dwa przykłady. W „Dreamfall Chapters” - przygodówce, której część dzieje się na futurystycznej Ziemi - trwają wybory w ogromnym Europolis. Jedną z kandydatek (którą popiera też główna bohaterka, Zoe), jest Polka, Lea Umińska. Jej zwolennicy malują na ścianach graffiti przedstawiające Leię:





W „LISIE"” postapokaliptycznym RPG, w którym wcielamy się w mężczyznę chroniącego ostatnią dziewczynkę na Ziemi, można odnaleźć jedną, drobną aluzję. Chodzi o słynną kłótnię kto strzelił pierwszy. Wedle gry był to niejaki Chiffon Solo. Może imię zgubiło się w mrokach niepamięci przez te wszystkie lata?

Prawdopodobnie największą obecność w szeroko rozumianej kulturze „Gwiezdne Wojny” miały podczas rządów Ronalda Reagana w USA. Wykorzystał on analogię Zimnej Wojny do sagi. Nazywał ZSRR mianem złowrogiego Imperium, ale uruchomił też program nazywany powszechnie Gwiezdnymi Wojnami. Miała to być kosmiczna tarcza rakietowa. Poniekąd ten kierunek stał się kanwą filmu „Gry wojenne”, w którym także w dialogach pojawiają się nawiązania do sagi.



Ta mania na punkcie sagi, ale też kosmosu, za którą odpowiada premiera „Nowej nadziei” oraz w mniejszym stopniu „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” Stevena Spielberga, miały też wpływ na Bonda. Ekranizacja „Moonrakera” pewnie była w dalszych planach, przyśpieszono ją, w dodatku pominięto cały oryginalny wątek z powieści o rakiecie z ładunkiem atomowym, tworząc bazę kosmiczną i wysyłając Jamesa Bonda na orbitę. Dodatkowo dostaliśmy scenę w której strzelają się z laserów. Bardziej to kino SF niż klasyczny Bond.

„Nowa nadzieja” miała też wpływ na „Star Trek”. Tam był pomysł na sequel, plus presja fanów, która nagle urosła. Studio zaś zobaczyło, że może coś na tym zarobić. Miał być film telewizyjny, nowy sezon serialu, ostatecznie skończyło się na filmie pełnometrażowym w kinie. Choć dopiero od „Gniewu Khana” „Star Trek” zaczął odkrywać swoje kinowe tory.



Jednym z bardzo ciekawych nawiązań do genezy „Nowej nadziei” jest fanfilm George Lucas in Love, który w świetny sposób portretuje pewne klasyczne motywy, jednocześnie nawiązuje do „Zakochanego Szekspira”. Jednak warto wspomnieć o jeszcze jednym filmie, który wyprodukował Gary Kurtz (producent IV i V epizodu). „’77” czy też pierwotnie „5-25-77” to autobiograficzna opowieść Pata Johnsona (scenarzysta „Ostatniego smoka”), w której istotną rolę odgrywa premiera „Gwiezdnych wojen” i tego jak „Nowa nadzieja” oraz to co przyszło po niej zmieniła świat przyszłego filmowca. Film ukończono przy okazji 30-lecia sagi. Pierwsze pokazy miały miejsce na Celebration IV, jednak nigdy nie wszedł do szerokiej dystrybucji. Za to ponownie pojawił się w kilku kinach w zeszły czwartek.

Podobnie jak to było w wielu innych przypadkach, ilość nawiązań jest ogromna, więc jest to jedynie mały ułamek tematu.

Wszystkie atrakcje tygodnia znajdziecie tutaj.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.