Spis newsów (Alan Horn)

Plotki o serialach o Kenobim i Cassianie

15

Wczoraj pisaliśmy, że Disney+ radzi sobie całkiem nieźle, a już są nowe dane. Okazuje się, że wraz z udostępnieniem ostatniego odcinka „The Mandalorian” rozpoczął się odwrót ludzi od platformy. Warto pamiętać, że „The Mandalorian” był sztandarowym produktem Disney+, nie jednym, ale zdecydowanie najbardziej chwytliwym. Dopóki trzeba będzie czekać prawie rok do premiery kolejnego sezonu, ludzie nie widzą sensu płacić.





Przypominamy, w lutym, ruszy siódmy sezon „Wojen klonów”, ale na tym etapie to wszystko. Produkcje seriali trwają. Jak widać, także serial o Cassianie Andorze wygląda na to, że ruszył z kopyta. I tu pojawia się jedna bardzo ciekawa plotka, powielona przy dwóch serialach. W krótkim odstępie czasu można było przeczytać, że Lucasfilm szuka dziecka, które zagrałoby młodego Cassiana, lub młodego Luke’a w serialu o Obi-Wanie (wg plotek obecnie serial miałby mieć tytuł: „Old Ben”). O ew. młodym Luke’u spekuluje się już od kilku miesięcy. Młody Cassian, to potwierdzona wiadomość z wczoraj. Mamy tam bowiem zobaczyć Cassiana nastolatka, jego siostrę i osoby, które na niego wpłynęły. W każdym razie oba seriale znajdują się w produkcji, w podobnym czasie, więc newsy mogą się nam nakładać.

Kolejna ciekawostka dotycząca seriali, to coś co już raz sugerował Alan Horn. Mówił on o tym, że „The Mandalorian” mógłby trafić na wielki ekran. Tymczasem Bob Iger powtórzył to, ale w szerszym kontekście. Możliwe, że któreś z produkcji telewizyjnych doczekają się swojej wersji kinowej, rozwinięcia, lub zakończenia.

Tymczasem pojawiają się plotki o różnych innych serialach, które są w produkcji, lub raczej rozważa je Disney. Źródłem jest niestety WeGotThisCovered, więc trzeba założyć, że to może być w całości wymyślone. Jedna plotka mówi o serialu z Poe i Finnem, w którym Poe okazałby się biseksualny. Druga mówi o Maulu i tu są różne wersje, od własnego serialu, przez serial o Obi-Wanie, po „The Mandalorian”. Ta plotka pojawiła się kilka miesięcy temu, więc WGTC nie jest tu jedynym źródłem. Choć to nadal nie oznacza, że to jest jakiś leak.

Plotki o zamieszaniu podczas produkcji „Skywalker. Odrodzenie”

39

Na początek zaczynamy od garści plakatów, prosto z oficjalnego facebooka. Przypominamy, profil StarWars publikuje specjalne plakaty przygotowane przez artystów do promowania „Skywalker. Odrodzenie”. Wcześniejsze znajdziecie w archiwum naszych newsów.

Doaly Design Services Adam Stothard Adam Cockerton Bella Grace Adam Stothard Chris Skinner Chris Skinner Chris Skinner chiński plakat Andy Fairhurst 17thandOak  Turksworks


Uzupełniając poprzedniego newsa w którym pisaliśmy o ekskluzywnych pakietach blu-ray 4K z IX Epizodem. Mamy też wersję steelbox sklepu Zavvi.



I to dobry moment by przejść do plotek, na temat wersji, wyciętych scen i tym podobnych rzeczy. Po pierwsze scen wyciętych z filmu jest wiele, ale tego się spodziewaliśmy, zwłaszcza widząc tempo „Skywalker. Odrodzenie”. Richard E. Grant i Domhnall Gleeson w jednym z wywiadów powiedzieli, że ich postaci brały udział w czasie walk na Mustafar na samym początku filmu. Jednak zostali wycięci.




Hux miał mieć też krótką rozmowę z Kylo Renem w towarzystwie rycerzy Ren. W jednej z publikacji jest zdjęcie tej sceny, ale o czym dokładnie była, nie wiemy. Niestety wątek Huxa został mocno pocięty w ostatecznej wersji filmu.



Natomiast skoro jesteśmy przy rycerzach Ren to w końcu otrzymaliśmy ich imiona. Są to: Vicrul, Ap’lek, Kuruk, Trudgen, Cardo i Ushar. Zaś ich okręt nazywa się „Night Buzzard”.



W Singapurze natomiast wycięto jedno z ujęć z samej końcówki. Chodzi o ten moment, w którym widać pocałunek dwóch lesbijek w bazie Ruchu Oporu już po zwycięstwie. Disney uznał, że lepiej nie drażnić władz i wyciąć tę scenę.

Jak pamiętacie, pisaliśmy jakiś czas temu o wersji filmu, którą miał przygotować Colin Trevorrow. On sam to zdementował, ale MSW twierdzi nadal, że tamta wersja miała powstać. Tyle, że to była kolejna wersja scenariusza, za którą miał odpowiadać Jack Thorne. Ten żadnego dementi nie umieścił.

I to dobry moment, by przejść do plotki, którą ostatnio żyje internet. Otóż ktoś, kto na reddicie zarejestrował się pod ksywką Lucasfilm_Insider (nie dodaje to wiarygodności), wrzucił tam kilka postów o tym, jak podobno miała wyglądać produkcja IX Epizodu. Trudno dziś stwierdzić na ile jest to wiarygodne. Ciężko jest w takich wypadkach oddzielić zasłyszane fakty od domysłów i interpretacji. Podobnie było w przypadku plotek za którymi stał Overlord DVD Doomcock. Tam Doomcock mówił o pokazach testowych filmów, podczas gdy okazało się, że w tym czasie odbywały się pokazy dla licencjonobiorców. Zresztą nie da się zauważyć, że część jego plotek dalej żyje w tym, co pisze Lucasfilm_Insider. Ale na ile jest to prawda, a na ile nadinterpretacja, trudno stwierdzić. Niemniej jednak jako historyjka brzmi ciekawie i całkiem przekonywująco. Może kiedyś dowiemy się jak było naprawdę. Jak wiemy, Colinowi Trevorrowowi nie było po drodze z Rianem Johnsonem. Wg Lucasfilm_Insidera było jeszcze gorzej niż myślimy, mówiąc wprost obaj panowie się nie znosili. Jednym z problemów był Luke Skywalker. Zarówno Abrams wcześniej, jak i Colin bardzo chcieli mieć go w IX Epizodzie. Rian, Kathleen Kennedy i Kiri Hart chcieli go zabić. I tak się stało. Colin nie mógł wykorzystać Luke’a jak chciał, zmarła mu też Carrie Fisher niszcząc cały wątek Lei, skończyło się tym, że odszedł z „Gwiezdnych Wojen” (lub wyleciał). W Lucasfilmie uznano, że jego miejsce powinien zająć Rian Johnson. Zresztą takie też były wówczas plotki. Pamiętajmy jednak, że to było jeszcze przed premierą „Ostatniego Jedi”. Zgodnie z doniesieniami Lucasfilm_Insidera, Bob Iger i Alan Horn już wówczas nie byli zadowoleni z VIII Epizodu i obawiali się reakcji. To oni nalegali na to, by wrócił J.J. Abrams. Choć Abrams inaczej wypowiadał się publicznie (przynajmniej do niedawna), to nie trawił ani „Ostatniego Jedi”, ani Riana Johnsona. Jego warunkiem było to, że miał zyskać pełną kontrolę twórczą nad IX filmem. Bez żadnego Johnsona, Lucasfilmu czy Kathleen Kennedy. Nic dziwnego, że główną producentką została protegowana Abramsa i jego była asystentka - Michelle Rejwan. Iger sprawił, by tak to właśnie się odbyło. Wciąż mówimy o okresie przed premierą VIII Epizodu.

Natomiast jeśli chodzi o wzajemne animozje to ani Rian, ani Kiri, ani całe Story Group nie lubiły pomysłów Lucasa, Trevorrowa i Abramsa. Do tego dochodziła jeszcze niechęć personalna i z wzajemnością w drugą stronę.

Abrams momentalnie zabrał się do pracy. Pierwszą rzeczą, którą zrobił to umówił się z Georgem Lucasem, tak by z nim skonsultować zamysł IX Epizodu, połączyć dawne pomysły Lucasa (wyrzucone przez Lucasfilm), z nowymi, oraz z wizją Abramsa. Nowa wizja Lucasa była mocno powiązana z „Wojnami klonów” i trylogią Mortis. W filmie miały się pojawić sztylet Mortis oraz Syn Mortis, który miał być głównym szwarccharakterem filmu. W jego rolę miał się wcielić Matt Smith. George nalegał również, by wiele z jego pomysłów na sequele zostało tu w jakiś sposób wykorzystane. Pierwszy scenariusz wylądował na biurku Boba Igera przy okazji premiery „Ostatniego Jedi”. Wówczas wszystko było fajnie. Iger z Hornem liczyli już pieniądze, jakie zyskają na drugim „Przebudzeniu Mocy”, ale... wówczas wszystko się posypało. „Ostatni Jedi” wywołał spore niezadowolenie i wzbudził dużo negatywnych emocji. Przy tym całym zamieszaniu oberwało się „Hanowi Solo”, ale również „Galaxy’s Edge”. Warto tu pamiętać, że w przypadku pierwszego doszedł dodatkowy chaos ze zmianami reżyserów i słaby marketing, zaś w przypadku tego drugiego nieskończony produkt i słaby marketing. Efekt tych wszystkich zdarzeń doprowadził do zmniejszenia zainteresowania sagą, sprzedaży zabawek i tak dalej. Disney zaś potrzebował filmu, który rozbudzi nadzieje jak „Przebudzenie Mocy”, i nie będzie dalej alienować fanów (bądź ich części).

To wszystko na razie mniej lub bardziej zgadza się z faktami o których wiemy. Tu zaczynają się wieści, które trudno jest dziś potwierdzić. Otóż podobno w trakcie produkcji, gdzieś w połowie zdjęć, J.J. Abrams powiedział włodarzom z Disneya, że ich nadzieje są płonne. Film nie zjednoczy fanów, nie zaspokoi oczekiwań wszystkich. Zresztą trudno zjednoczyć tych, którzy kochają i nienawidzą „Ostatniego Jedi”. Zawsze komuś będzie to odpowiadało mnie. Disney wówczas uznał, że należy zająć się mocniej IX Epizodem i zaczęli na niego wpływać. Pierwszą rzeczą, którą zrobili to usunięcie pomysłów George’a Lucasa (po raz drugi). To wymagało przepisania scenariusza, nakręcenia nowych rzeczy i tak dalej. Palpatine, choć był obecny w tym filmie, nagle stał się głównym złym. Powiązania z „Wojnami klonów” zostały zredukowane do głosu Ahsoki. Disney bał się, że szeroka publiczność nie wie kim jest Syn Mortis, więc Palpatine był bezpieczniejszy. Podobno dokrętki trwały aż do października 2019. Abrams zaś jakoby nie jest zadowolony z ostatecznej wersji filmu. Stracił ostatecznie nad nim kontrolę, bo musiał go dopasować do wizji Disneya. J.J. jest jakoby bardzo zły, bo mnóstwo ważnych dla niego scen wyleciało, nie zmieściło się w filmie.

Na koniec jeszcze Lucasfilm_Insider pisał o wersjach filmu. Jego zdaniem istniały dwie. Pierwsza bazująca na scenariuszu Abramsa i Chrisa Terrio, razem z pomysłami Lucasa, Trevorrowa i Dereka Connolly’ego. Ta jednak nigdy nie została skończona, była tylko i wyłącznie nagrana. Druga wersja to wersja Igera, czyli taką, którą zobaczyliśmy w kinach. Wszystkie plotki o 9 i więcej wersji, dotyczą małych szczegółów, czyli bardziej różnic w montażu. Insider twierdzi, że Kathleen niebawem odejdzie z Lucasfilm, ale nie wie, co będzie następnym filmem. Może produkcja Kevina Feige’ego.

Niestety obecnie ani Lucasfilm, ani Disney nie kwapią się z tym, by pokazać nam jak wyglądała produkcja. Tu warto jedynie przypomnieć to, o czym mówił Jonathan W. Rinzler przy okazji „Przebudzenia Mocy”. W pewnym momencie zrozumiał, że jeśli napisze „Making of” porządnie, zgodnie z tym jak był produkowany, to książka ta nie zostanie nigdy wydana. Wybrał pozostanie wiernym prawdzie i „Making of” jest szczelnie zamknięty w sejfie Lucasfilmu. Reszta to domysły bazujące na przeciekach.

Reżyser filmu w 2022 wybrany, podobnie jak następcy Kennedy?

25

Ostatnio dużo się dzieje w temacie przyszłości Lucasfilmu, czy następnych „Gwiezdnych Wojen”. Ciekawy artykuł na ten temat znalazł się w Hollywood Reporter. W pewien sposób polemizuje on z ostatnimi doniesieniami. Tam Kathleen Kennedy sugerowała, że jeszcze za wcześnie by mówić o kolejnych filmie, tu wszystko miało być w trakcie ustaleń. Obecnie sama miała nie wiedzieć, co będzie dalej.

Sam artykuł zaczyna się od wypowiedzi Wernera Herzoga, który chwaląc Jona Favreau mówi, że tworzy on mitologię, nie produkuje serialu, ale rozwija historię. I tu przechodzimy do źródeł HR, które twierdzą, że to właśnie Jon Favreau, wraz z Michelle Rejwan oraz Davem Filonim są przyszłością „Gwiezdnych Wojen”. Kennedy jest producentką, nie wizjonerką. Jej zadaniem jest teraz dowieźć sagę Skywalkerów do końca, a następnie zostawić ją w dobrych rękach, tym razem nie typowo producenckich. Wygląda na to, że to właśnie ten triumwirat będzie odpowiadał za kształt uniwersum w przyszłych latach, tak przynajmniej twierdzi HR.

Tu warto dodać, że Jon Favreau jest dobrze postrzegany w Disneyu. Jego „Księga dżungli”, „Ironman” oraz ostatnio „Król Lew” okazały się wielkimi hitami. Dobrze przyjęty „The Mandalorian” na pewno pomógł, a sam Alan Horn sugerował, że serial może trafić do kina.

Filoni to protegowany i uczeń George’a Lucasa. Fani są dobrze nastawieni do niego, zwłaszcza za „Wojny klonów” i „Rebeliantów” oraz otwartość.

Michelle Rejwan to z kolei protegowana J.J. Abramsa. Jeśli chodzi o opowiadanie historii ma zdecydowanie najmniejsze doświadczenie. Do Lucasfilmu przeszła z Bad Robot, ale od 2015 udziela się w Lucasfilm Creative Brain Trust. Obecnie jest też starszą wiceprezes firmy, jedną z trojga. Wyżej znajdują się tylko Kathleen Kennedy, Lynwen Brennan (była szefowa ILM w czasach Lucasa) i Jason McGatlin (protegowany Kathleen Kennedy).

Te same źródła sugerują, że planowany film na 2022 jest już rozpisany. Co więcej podobno wybrano reżysera, ale jego ogłoszenie nastąpi dopiero w styczniu 2020. Na pewno nie będzie to film Riana Johnsona, ale również nie Kevina Feige, ten obecnie jest zbyt zajęty. Natomiast nie wiadomo, czy Kathleen Kennedy dowiezie ten nowy film do końca. Jej kontrakt kończ się w 2021. Co ważniejsze, została wybrana przez George’a Lucasa, a nie Boba Igera. No i choć sama twierdzi, że jest zadowolona ze swojej posady, to jednak rzadko sprawia takie wrażenie. Zwłaszcza, że fani „Gwiezdnych Wojen” do najwdzięczniejszych nie należą, a przede wszystkim mają mnóstwo pomysłów na temat tego, czego nie chcą w sadze. Dziś nie jest pewne, czy Kathleen odejdzie z firmy, czy raczej odsunie się w cień ustępując miejsce nowym gospodarzom marki.

Dla nas najważniejsze jest to, że ogłoszenie kolejnego filmu może nastąpić szybciej niż się spodziewaliśmy. Styczeń, trochę koresponduje z inną plotką, w której mówiono, że„skasowana” trylogia Johnsona zostanie definitywnie skasowana po premierze „Skywalker. Odrodzenie”.

Daty kolejnych filmów bez zmian, a plany tajne

42

Zaczynamy od najważniejszej informacji. „Gwiezdne Wojny” wchodzą w stan uśpienia, ale Disney właśnie ogłosił zweryfikowane plany premier na kolejne lata i... zmian dotyczących Lucasfilmu nie ma. Kolejny film z cyklu zobaczymy 16 grudnia 2022. Co ciekawe planowana data premiery kolejnego „Indiany Jonesa” (na 2021) także się nie zmieniła. Wygląda na to, że trzy lata to dość czasu by poskładać produkcję. Czyj zatem będzie kolejny film?

Rian Johnson i jego „skasowana” trylogia?


Wygląda na to, że nie Riana Johnsona. Co prawda on sam ostatnio zasugerował, że może nie mieć filmu, potem to zdementował. Rian prawdopodobnie użył zamieszania ze „skasowaną” trylogią, by promować swoje dwa projekty. Pierwszy to oczywiście film „Na noże”, który niebawem będzie można oglądać także i u nas. Zresztą przy jego okazji, Johnson wprost sugerował, że część dialogów pomogli mu pisać fani „Gwiezdnych Wojen” jadowicie atakujący „Ostatniego Jedi”. Ten projekt jest na ukończeniu i w teorii Johnson mógłby zabrać się za „Gwiezdne Wojny”, ale jest jeszcze jedna rzecz, która zabierze mu teraz czas. Rian otwiera studio filmowe – T-Street. Jego głównym partnerem jest oczywiście Ram Bergman, czyli wieloletni producent Johnsona. Co ciekawe, jedną z osób zatrudnionych od razu jako producentka w T-Street jest... Kiri Hart, była szefowa StoryGroup w Lucasfilmie. Tak więc to jest zapewne coś, czym Rian zajmie się w najbliższym czasie.



Kevin Feige i jego film?


Kevin Feige niedawno zasugerował jedną rzecz. Powiedział, że kocha ten świat, i uwielbia odkrywać nowych bohaterów i nowe miejsca w tym uniwersum. Więcej zdradzić nie chciał. Pytaniem otwartym jest to, czy ma zamysł na własną historię, czy przejmie tę opowieść o początkach zakonu Jedi, nad którą pracowali twórcy „Gry o tron”.

Feige powiedział również, że jest pod wrażeniem tego, co zrobił Lucasfilm. Wypuścili pięć filmów w wpięć lat i zarobili pięć miliardów dolarów, to jest naprawdę duże osiągnięcie. Zaś „Skywalker. Odrodzenie” jego zdaniem wygląda niesamowicie.

Kiedy Feige będzie mógł się zająć „Gwiezdnymi Wojnami” i czy zdąży do 2022? Zobaczymy. Na razie musi ogarnąć kolejne Marvele, w tym także produkcje telewizyjne dla Disney+. Jeśli jednak byłby tylko nadzorcą, jest szansa, że dałby radę w tym czasie.

Inne filmy i powroty


Alan Horn, szef Disney Studios, patrząc na to jak rusza Disney+ i jak odbierany jest „The Mandalorian” powiedział, że na razie serial szykuje się na dużą rzecz. Ale jeśli dalej będzie tak lśnił, to może trzeba będzie pomyśleć o dwugodzinnym filmie kinowym z Pedro Pascalem w roli głównej.

Z innych wieści, podobno Disney chciałby zabezpieczyć sobie powrót J.J. Abramsa w dalszej przyszłości. Wygląda na to, że są raczej pewni IX Epizodu, słychać to zresztą w wypowiedziach Feige’ego. Więc, kto wie, może za parę lat Abrams powróci.

Przypominamy, że w Lucasfilmie drzwi otwarte także mają David Benioff i D.B. Weiss, choć w ich przypadku nie wiadomo, czy oni by chcieli wrócić pod tym kierownictwem. Raczej na razie można by ich wykluczyć. Za to warto wspomnieć o dwóch plotkach, dotyczących jakoby ich filmów. Są raczej wymyślone, przede wszystkim bazują, że miała to być adaptacja gry „Knights of the Old Republic”, podczas gdy wiemy, że ich film działby się wcześniej. Pierwsza plotka sugeruje, że Lucasfilm próbował ściągnąć do tego filmu Keanu Reevesa. Trudno o potwierdzenie. Druga jest jeszcze ciekawsza, zapewne nastawiona na burzę w komentarzach. Otóż zdaniem anonimowego źródła Revenem miała by być kobieta, w dodatku możliwe, że kolorowa. Podobno w grze można wybrać kolor skóry i rasę postaci, więc byłoby to zgodne z zamysłem gry. Kto wie, może z tych wszystkich plotek przebija się jedno, ze gdyby faktycznie robili adaptację gry, to Benioff i Weiss doskonale sprawdziliby się w tej roli.

Natomiast ostatnim pytaniem pozostaje, co zobaczymy w 2022? Liczmy się z tym, że każą nam czekać przynajmniej do sierpnia 2020 i dopiero na Celebration w Anaheim ogłoszą, co dalej. Poza wspomnianymi projektami, jeszcze dwa inne były rozgrzebane. „Solo 2”, który z pewnością ucieszyłby wielu fanów (acz był to raczej zamysł, niż sprecyzowana kontynuacja), oraz film Simona Kinberga o Bobie Fetcie. Jeszcze przed premierą „Hana Solo” Kinberg wrócił do scenariusza, potem jednak słuch o tym zaginął. Jak wiemy kolejna planowana antologia – o Kenobim została przerobiona na serial. Cóż, na razie chyba zostaje poczekać na wyniki „Skywalker. Odrodzenie” i finał „The Mandalorian”.

Scenariusze odejścia Benioffa i Weissa oraz przyszłość „Gwiezdnych Wojen”

30

W związku z odejściem Davida Benioffa i D.B. Weissa po sieci krążą różne wersje tego wydarzenia. Znając życie w każdej z nich jest zarówno trochę prawdy, jak i oczywiście sporo interpretacji. Poniżej są trzy, które są w miarę wewnętrznie spójne.



To co jest wspólne dla wszystkich trzech wersji, to fakt, że decyzja zapadła kilka miesięcy temu. Niektóre źródła podają, że miało to miejsce w maju. Już po tym jak ogłoszono daty ich filmów oraz wyświetlono ostatni odcinek „Gry o tron”. Ósmy sezon serialu nie został dobrze przyjęty, zaś obaj autorzy, ewidentnie nie mieli na niego czasu, gdyż zajmowali się już „Gwiezdnymi Wojnami”. To rozczarowanie czy wręcz rozgoryczenie zostało dostrzeżone przez Disneya. Po „Ostatnim Jedi” raczej nie chcą kolejnych kontrowersji. Stąd decyzja taka a nie inna. Wg tej wersji podziękowano im, ale w taki sposób, by mogli sobie znaleźć inną robotę, zanim zostanie to ogłoszone. Ich kontrakt z Nefliksem został podpisany, a ostatnie popisy, gdzie kpiąco wypowiadali się o „Grze o tron” i pracy na planie, na jednym z konwentów przelały czarę goryczy. I można było puścić w eter wieść, że to nie są ludzie z „Gwiezdnych Wojen”. Tu za sprzątnięcie ich bardziej odpowiadałby Bob Iger, który ewidentnie boi się, powtórki po VIII Epizodzie i chce mieć zyskowne i mało ryzykowne przedsięwzięcie.

Druga wersja bardziej koncentruje się na Netfliksie, z którym obaj panowie D. podpisali umowę na 250 milionów USD. Z nią jest związany news z sierpnia, w którym ich trylogia miała być jednym filmem. Mieli go tylko przygotować. Wraz z podpisaniem kontraktu z Netfliksem zaczęła się powtórka z rozrywki. Panowie bardziej koncentrowali się na nowym projekcie, wycofywali też z „Gwiezdnych Wojen”. Katlheen Kennedy zaczęła się bać, czy oni podołają nadzorować dwa projekty równocześnie, Netflix był spokojniejszy. Ale z drugiej strony Netflix obecnie idzie z Disney+ na noże, to będą najwięksi konkurenci, więc dla niektórych ta umowa to takie naplucie w twarz, zwłaszcza w momencie, gdy Disney+ rusza. Tak więc w grę zaczął wchodzić konflikt interesów i niechęć i wątpliwość czy dadzą radę. Zresztą o tym też mówiono przy ich odejściu, doba ma 24 godziny i ciężko jest oddać się w pełni dwóm różnym projektom. Wg tej wersji uznano, że lepiej jak się skoncentrują na serialu Netflixa. Ta decyzja wyklarowała się pod koniec sierpnia, już po ogłoszeniu o tym jednym filmie. Panowie D. rozstali się w dobrych stosunkach z Bobem Igerem i Kathleen Kennedy, złość wyładowano na Netflixie. Zaś obaj panowie D. mają bilet powrotny do „Gwiezdnych Wojen”. Tu jeszcze jeden komentarz sugeruje, że zależało na tym szczególnie Kathleen Kennedy, by nie było, że straciła mimo wszystko uznany duet, któremu nie wyszła końcówka serialu, na rzecz największego konkurenta. Tak więc ich ewentualny powrót ma być próbą przekucia porażki w sukces, że coś się udało zapewnić.

Z kolei trzecia wersja sugeruje, że za ich odejście odpowiada w dużej mierze... Kathleen Kennedy. Trylogia Benioffa i Weissa faktycznie działa się w Starej Republice, a nawet w bardzo starej. Opowiadała właściwie o powstaniu zakonu Jedi. I właśnie, wszystko szło dobrze na początku. Obaj odseparowali się od reszty sagi, mogli tworzyć co chcieli, jedynie jakoś zgrywać się z Rianem Johnsonem, by były jakieś powiązania między filmami. Benioff i Weiss jednocześnie chcieli wykorzystać tę odległość od sagi, by stworzyć własną wersję „Gwiezdnych Wojen”. Niestety ta wersja nie współgrała z wersją Kathleen Kennedy i zarządu Lucasfilmu, więc zaczęły się przepychanki i popsuła się atmosfera. Gdy „Gra o tron” została odebrana tak, a nie inaczej, to zaczęła się powtórka z rozrywki, czyli to co było z Colinem Trevorrowem, czyli próba podporządkowania, która się nie udała. Efekt jest taki, że wg tej wersji faktycznie odeszli ze względu na różnice twórcze. Zwłaszcza, że Netflix płacił lepiej i dał im swobodę.

Jak widać trzy wersje różnią się dość znacznie jeśli chodzi o szczegóły. Jeszcze pojawia się sugestia, że Weiss i Benioff po tym jak fani ich potraktowali po ostatniej „Grze o tron”, chcieli także odpocząć od kolejnego, określanego raczej jako toksyczny, fandomu.

I tu pojawiają się kolejne ciekawostki. Otóż nagle Johnson kilka dni temu zaczął prostować ostatnią wypowiedź, gdzie już zastrzegał, że może nie zrobić filmu. Teraz znów twierdzi, że jego trylogia jest w toku.

Natomiast zostaje jeszcze kwestia Kevina Feige'a. On podobno ma odpowiadać bezpośrednio pod Boba Igera. Jego film nie będzie nadzorowany przez Kathleen Kennedy. Tak twierdzą jedne źródła, choć pozostaje to w sprzeczności z tym, co mówił Alan Horn, że Kennedy i Feige mają współpracować. Dodatkowo pojawiła się sugestia, że Feige chciałby obsadzić Brie Larson w roli Ahsoki Tano. Zresztą w tej kwestii wygrzebano nawet wpis Ashley Eckstein, która się już spotkała z Larson. Natomiast patrząc na to, że Feige obecne poza kinowym MCU przejmuje też telewizyjne i musi zrobić tam porządek, jego film chyba nie pojawi się w 2022.

Wyświetl ten post na Instagramie.

You never know who you’re going to run into at Oga’s Cantina... As I walked into the Cantina at Star Wars Galaxy’s Edge, I looked to my right and there was @brielarson I’ve long followed Brie and I greatly admire and respect how she has taken on the role and responsibility of being Captain Marvel. She lives the part both on and off the screen. I’ve long thought about what I would say to her if I ever crossed paths and right there in Batuu, I had my chance. Nervously I walked up and introduced myself and let me tell you, I did not kick things off well. I fumbled over my words and I barely formed a sentence. As a fellow actress, woman in business and advocate for women and girls, I wanted to thank her for everything she’s doing. She was so kind and gracious, even as I completely geeked out and probably made no sense. I told her that I was the voice of a Star Wars character and it was cool to see that she was clearly a big Star Wars fan! Although our Universes would never collide, I’ll continue to dream of the fan fiction in my head where Ahsoka Tano and Captain Marvel team up to save the Universe. Although, a bit embarrassing, thank you to my friend for capturing this moment and thank you Brie for being our real life Captain Marvel. #captainmarvel #starwars #galaxysedge #disneyland #disneyparks #marvel #higherfurtherfaster

Post udostępniony przez Ashley Eckstein (@ashleyeckstein)



Kwestią otwartą zostaje to, jaka przyszłość czeka „Gwiezdne Wojny” w kinie. Prawdę mówiąc może sukces „The Mandalorian” sprawi, że odłożony na półkę film Jamesa Mangolda i Simona Kinberga o Bobie mógłby zostać zrealizowany. Prawdopodobnie jest to obecnie najlepiej przygotowany film z potencjalnych do zrealizowania.

Za to kolejna plotka mówi, że Lucasfilm myśli jeszcze o filmach telewizyjnych, na platformę Disney+. Tam zaś miałby wrócić Andy Serkis jako Snoke. Tak więc wygląda na to, że planowanie filmów „Star Wars” na cała kolejną dekadę, właśnie się rozsypało, jak kostki domino.

Kevin Feige wyprodukuje film(y) Star Wars

THR
17



The Hollywood Reporter zamieścił ciekawą informację odnośnie przyszłych produkcji Star Wars. Cały czas niewiele jest wiadome na ich temat poza tym, że w planach jest m.in. trylogia Riana Johnsona i seria filmów Benioffa i Weissa. Teraz, zgodnie z najnowszymi informacjami wiemy, że w produkcje przynajmniej jednego z przyszłych filmów zaangażowany jest Kevin Feige. Alan Horn potwierdził to w wypowiedzi dla THR. Wiedząc jak wielkim fanem Gwiezdnych Wojen jest Kevin wydawało im się sensowne aby wraz z Kathleen Kennedy pracowali wspólnie nad kolejnym filmem. Kwestią otwartą pozostaje czy będzie to jeden film czy też Kevin zostanie zaangażowany również do kolejnych produkcji.

Kevin Feige jest producentem stojącym za sukcesem innego studia należącego do Disneya - Marvela. W studiu Marvela pełni taką samą rolę jak Kathleen Kennedy w Lucasfilmie.

„Skasowana” trylogia Johnsona faktycznie skasowana?

24

Krótki plan Disneya na najbliższe lata, który poznaliśmy parę dni temu oznajmił tylko, że w produkcji są trzy kolejne filmy „Star Wars”. Kto się nimi zajmie? Nie wiadomo. Próbował się tego dowiedzieć Clayton Sandell z ABC (telewizji należącej do Disneya), ale nie uzyskał on odpowiedzi.

Po sieci krążą różne opinie. Większość sugeruje, że trylogia Riana Johnsona jeśli nie jest martwa, to została odłożona na czas nieokreślony. John Campea twierdzi, iż jego źródła wprost wskazują, iż za te trzy filmy odpowiadają D.B. Weiss i David Benioff, nic nie słyszał o tym co z Johnsonem.



Więc co z Rianem Johnsonem? Jest kilka możliwości. Po pierwsze trylogia Johnsona może się jeszcze wydarzyć po filmach Benioffa i Weissa.

Po drugie plan zawsze jest w ruchu, więc może Disney jeszcze zdecyduje się coś gdzieś włożyć i dodać kolejny film „Star Wars”, acz obecnie wydaje się to za mało prawdopodobne. Zgodnie z zapowiedziami Alana Horna zadbano by „Avatary” i „Gwiezdne Wojny” się nie nakładały. Z drugiej strony Horn wspominał także, że saga lepiej sprawdza się jako wydarzenie. Zobaczymy, czy te dwuletnie przerwy wystarczą, czy Disney zdecyduje się je skrócić lub wydłużyć w kolejnym rozdaniu.

Trzecia rzecz to niedawne słowa Kathleen Kennedy o tym, że Johnson, Benioff i Weiss pracują razem nad planami na kolejną dekadę. Może te dwa osobne projekty zostały jakoś połączone. Pomysły Johnsona wcielone w wizję Weissa i Benioffa? Możliwe też, że na pocieszenie Johnson zostanie reżyserem jednego z ich filmów i przemyca tym samym niektóre ze swoich wizji. Benioff i Weiss przede wszystkim są producentami i scenarzystami.

Natomiast jedno jest prawie pewne. W najbliższych latach nie zobaczymy kolejnych spin-offów w kinach. Ich miejscem będzie platforma Disney+. I to ona może być ostatnią szansą dla trylogii Johnsona. Jeśli nie, to znaczy, iż filmy Riana faktycznie zostały już skasowane. Takie plotki pojawiają się od września, kiedy to Bob Iger nie wymienił trylogii Johnsona wśród przyszłych projektów.

Disney przejął Foxa

28

O tym, że Disney zamierza przejąć 21st Century Fox wiemy już od dawna. W końcu jednak doszło do sfinalizowania umowy. Formalnie rzecz biorąc, Fox stanie się częścią grupy Disneya dopiero jutro, ale to już nie ma znaczenia.



Co to oznacza? Przede wszystkim to, że platforma Disney+ będzie mieć bogatszą ofertę, a także to, że sam Disney zdobył właśnie prawa do największego hitu wszechczasów, czyli „Avatara”, a także jego sequeli. Możemy być pewni, że te już nie będą bezpośrednią konkurencją dla „Gwiezdnych Wojen”. Alan Horn i jego zespół zadbają, by premiery się nie nakładały.

Druga rzecz, jeszcze ważniejsza, jest taka, że grupa Disneya kontroluję pełnię praw nad „Gwiezdnymi Wojnami”. Jednym z powodów, dla których wstrzymano dystrybucję przekonwertowanych na 3D „Ataku klonów” i „Zemsty Sithów” były właśnie prawa, które przez jakiś czas miały jeszcze pozostać w Foxie. Dodatkowym problemem było to, że Lucasfilm nie posiadał pełni praw do „Nowej nadziei”. Teraz nie ma to już znaczenia. Wszystko jest pod kontrolą Disneya.

Zdjęcia oficjalnie skończone

różne źródła
15

Jak można przeczytać w wielu miejscach, skromnie i cicho ogłoszono koniec zdjęć do serialu, co potwierdził Disney+. Plotkowano o tym wcześniej, co opisywaliśmy, a teraz tematem domysłów staje się data premiery, bądź jakiegoś zwiastuna. 100 milionów budżetu, 10 odcinków i taki tłit między wierszami



Co z tego będzie, zobaczycie - jak mawiał Nikodem Dyzma. Tymczasem Alan Horn udzielił obszernego wywiadu dla The Hollywood Reporter, w którym chyba najciekawszym fragmentem jest to, że za ideą powstania 'The Mandalorian' stoją Kathy Kennedy i Lucasfilm. Czyli właściwie KK w dwóch postaciach. Mando-fani mają więc mocnego człowieka (i to kobietę) wewnątrz marki. Gratulacje.

Te również należą się Ludwigowi Göranssonowi, twórcy muzyki do serialu, który ostatnio odebrał statuetkę Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej (powszechnie zwaną Oscarem) za najlepszą muzykę filmową do 'Czarnej Pantery' Ryana Cooglera. Wręczenie nagrody można obejrzeć w tym miejscu, a tutaj konferencję prasową tuż po. Ciekawostką jest, że Szwed ma polskie korzenie. Jego mama pochodzi z Warszawy, a dziadkowie wciąż mieszkają w naszym kraju.

Tytuł Epizodu IX jest fantastyczny!

21

J.J. Abrams niedawno udzielił wywiadu telewzji „ET”. Mówił w nim o zakończeniu prac na planie Epizodu IX. Jego zdaniem odbiór „Ostatniego Jedi” nie wpłynął na ich działania, gdyż każdy film opowiada swoją historię. To jest oczywiście trylogia, ale przede wszystkim pracują nad tym by IX była satysfakcjonująca. I właśnie słowo satysfakcja jest dla Abramsa istotne. Chciałby, aby dzięki pracy i pasji jaką cała ekipa wkłada w ten film, publiczność poczuła wiele różnych rzeczy, z których najważniejsza jest właśnie satysfakcja.

Abrams wspominał też o pracy z Billym Dee Williamsem, z której jest bardzo zadowolony. Odtwórcę Landa na planie otaczała specyficzna aura. J.J. zapytany o tytuł Epizodu IX powiedział, że go nie zdradzi na razie, ale zapewnia, że jest fantastyczny.



Oczywiście wciąż trwają spekulacje na temat tytułu. Domniemana krótka lista wygląda jakoby tak: „Legacy of the Force”, “Reing of the Force”, “Victory”, “Ashes of the Republic” i “Galaxy of the Brave”. Cóż, poczekamy do Celebration i zobaczymy.

Inna ciekawostka mówi, że nowe postaci mają nazwy kodowe po miastach - London (Londyn), Oslo, Bruges (Brugia), Limerick, i Boston.

Alan Horn twierdzi, że nie widział jeszcze Epizodu IX, ale był w Wielkiej Brytanii na planie, widział parę scen i ogląda dniówki, które mu podsyłają Abrams i Kathleen Kennedy. Co weekend także odsyła im swoje uwagi. Jego zdaniem to będzie wielki i wspaniały film. Co będzie dalej jeśli chodzi o filmy, Horn mówi, że wciąż trwa dyskusja na ten temat. Bronił też „Hana Solo” twierdząc, że to dobry film, który niestety nie zarobił tyle ile oczekiwali. Jednak w Disneyu oceniają to niepowodzenie łagodniej niż media.

Oczekujemy, że tytuł i zwiastun pojawią się na Celebration. Zwiastun podobno będzie dołączony potem do kolejnych „Avengersów” więc będzie szansa go szybko zobaczyć w kinie.



Na koniec kilka plotek fabularnych. Uwaga na potencjalne spoilery.
  • Fryzura Rey przypomina tę z „Przebudzenia Mocy”, prawdopodobnie dlatego, że wykorzystują nieużyte sceny z Rey i Leią.
  • Adam Driver na pewno był w Jordanii. Nie wiadomo tylko, czy pojawił się tam Billy Dee Williams.
  • Rey jest pierwszą osobą, która rozumie czym jest McGuffin. Ostatecznie wszyscy szukający spotykają się właśnie na jordańskim planie.
  • Rey naprawiła miecz Skywlalkerów.
  • Broń rycerzy Ren jest podobno wyszukana i różnorodna.
  • Rose zaś jest gruba rybą w Ruchu Oporu.
  • Naomi Ackie podobno gra siostrę Finna (nie córkę Lando), ale w kwestii tego donosu są duże wątpliwości.
  • Keri Russell gra łowczynię nagród. Nie wiadomo po której stronie się opowiada. Ma fioletowy strój z brązowymi i złotymi dodatkami i wydłużony hełm.
  • Nien Nunb ma ten sam strój co w dwóch poprzednich filmach, ale tym razem jego rola podobno jest większa.
  • W Najwyższym Porządku są szturmowcy w czerwonych zbrojach.
  • Luke i Leia pojawiają się w wielu retrospekcjach, także dziejących się w czasach gdy Luke uczył Leię Mocy. Nie jest jasne w jaki sposób poradzono sobie z odmłodzeniem Marka Hamilla i Carrie Fisher. Lei na ekranie jest mniej więcej tyle ile w „Przebudzeniu Mocy”, a przez retrospekcje jej faktyczna rola jest mniejsza. Nie wiadomo też jaki los ostatecznie ją spotka.


My dalej czekamy na zwiastun i tytuł (Celebration). No i warto dodać, że Piątek Mocy po części będzie też koncentrował się na IX Epizodzie.

„LEGO Star Wars Days” skasowane

10

Pozornie informacja nas raczej nie dotyczy. Otóż w LEGOLANDach organizowane są co jakiś czas cykliczne imprezy „LEGO Star Wars Days”. Nie są organizowane w jednym czasie, tylko w różnych parkach należących do grupy LEGO. Jak donosi RebelScum ostatnia taka impreza odbyła się w LEGOLAND: Discovery Center Westchester niedaleko Nowego Jorku. Następna, która miała mieć miejsce w Kalifornii została skasowana.

Wg informacji RebelScum, rok 2018 będzie ostatnim rokiem ich organizacji. Ich informatorzy w Disneyu tłumaczą, że motywacją jest to, by ograniczyć ekspozycję „Gwiezdnych Wojen” i pozwolić się marce zresetować i wyleczyć.



Nie oznacza to także, że tego typu imprezy nie wrócą za jakiś czas. Co więcej wszystko wskazuje na to, że także firmie LEGO jest to na rękę, gdyż łatwiej będzie im się skoncentrować na promocji filmu „LEGO 2” (Phil Lord i Chris Miller są współautorami scenariusza, i wraz z Willem Allegrą współproducentami). Premiera w USA 8 lutego.

Problemem w komunikacie, który podało RebelScum było słówko „zresetować”. Internety od razu to wychwyciły i jak to zwykle bywa rozdmuchały. Od razu zaczęto to łączyć z wypowiedzią Boba Igera z września, gdzie mówiąc o przyszłych projektach związanych z marką pominął trylogię Riana Jonhsona. Niektórzy łącząc słówko „reset” z tym pominięciem już ogłaszają, że trylogia Johnsona została skasowana. Na razie jednak status „skasowanej” jest taki, że Rian powoli nad nią pracuje, ale wcześniej zajmuje się innym filmem. Dziś jedyne czego nie wiemy, to jak rozwinie się sprawa z kolejnymi, wstrzymanymi i skasowanymi spin-offami.

Natomiast jedno jest pewne. Przed Epizodem IX i startem platformy Disney+, Lucasfilm i Disney zamierzają dobrze rozegrać to marketingowo. Mniej znaczące imprezy w tym momencie to faktycznie zbędne rozdrobnienie. Alan Horn już sugerował, że „Gwiezdne Wojny” lepiej sprawdzają się jako wydarzenie, a nie kolejny film w kinie. Skasowanie „LEGO Star Wars Days” bardzo dobrze wpisuje się w tę strategię.

Chris Weitz o zamieszaniu wokół scenariusza „Łotra 1”

36

Chris Weitz drugi scenarzysta „Łotra 1” opowiedział niedawno o problemach tej produkcji. Jak wiemy w przypadku „Hana Solo” skończyło się na zwolnieniu Phila Lorda i Chrisa Millera na trzy miesiące przed końcem zdjęć, a potem na ponownym nakręceniu większości materiału pod okiem Rona Howarda. Ale „Łotr 1” miał bardzo podobne problemy.

Zmiany scenarzystów


Chris sugeruje, że Gareth Edwards był bliski podobnego losu co Lord i Miller. Zgodził się jednak zostać i firmować dzieło, oraz zezwolić Lucasfilmowi na wszelkie zmiany, które nadzorował Tony Gilroy. Swoją drogą Gilroy jakiś czas temu określił „Łotra 1” jaki zastał jako straszliwy bajzel. Weitz potwierdza tę wersję i dodaje kolejne rzeczy, scenarzysta jest zdziwiony, że ostateczny film wyszedł aż tak zgrabnie.

Weitz dostał do przepisania scenariusz Gary’ego Whitty. Po Weitzu tekst trafił w ręce Tony’ego Gilroya, a następnie Christophera McQuarriego (tego samego, który twierdzi, że zachowanie niektórych fanów odstrasza go od robienia „Gwiezdnych Wojen”). Po McQuarriem scenariusz poprawiał Scott Z. Burns, a następnie znów Tony Gilroy. Wtedy już jednak Gilroy miał za zadanie nie tylko naprawić tekst, ale też cały film. Weitz twierdzi, że scenarzystów, którzy poprawiali tekst mogło być więcej, w tym swoje trzy grosze mógł dodać Michael Arndt. Zdaniem Chrisa wielu scenarzystów to wiele wizji i dość duży problem dla spójności tekstu. Tu jednak jakoś to wyszło.

Chrisa Weitza wkład własny


To co zdaniem Weitza jest prawdziwą zasługą Edwardsa to przede wszystkim klimat i estetyka filmu. On chciał to nakręcić, przekonał innych, ale ostatecznie zrobiono to za niego. Zresztą Chris sam przyznaje, iż Edwardsowi i Whitcie brakowało odwagi by podjąć pewne decyzje. Choć rozważali uśmiercenie wszystkich bohaterów, to jednak nie zdecydowali się na napisanie takiego scenariusza, bojąc się starć z Disneyem.

Weitz zaproponował taki finał na spotkaniu z Garethem, Kathleen Kennedy, Kiri Hart oraz Alanem Hornem, który wcale nie był początkowo przekonany w stu procentach. Ostatecznie Weitz przyznaje, że śmierć bohaterów „Łotra 1” to jego zasługa lub wina.

Weitz przyznaje ponadto, że obecnie jest fanem „Gwiezdnych Wojen”, tak jak był nim wcześniej. Nie zamierza wracać do korporacyjnego drylu. Woli, by to inni dbali o jakość kolejnych filmów. Zresztą prywatnie Weitz nie ma dobrych stosunków z dużymi wytwórniami. Gdy kręcił „Złoty kompas” studio mocno wypaczyło jego wersję i jak twierdzi, całkowicie zniszczyło tamten film.

Przy okazji informujemy, że w 10 września „Łotr 1” będzie emitowany w Polsacie.

Jak miał wyglądać Dryden Vos?

30

Scenarzyści powoli zdradzają kilka szczegółów o „Hanie Solo”. Prym wiedzie Jonathan Kasdan, który za pomocą twittera rozmawia z fanami. Ukazuje ciekawe szczegóły produkcji, kontynuując tym samym to co robił Ron Howard.

Jon odniósł się do kwestii ewentualnego zatrudnienia Anthony’ego Ingrubera. Wielu fanów liczyło, że to właśnie on wcieli się w Hana Solo. Okazuje się, że producenci zaiste rozważali taką możliwość. Anthony miał swoją szansę na castingu, ale pokonał go Alden Ehrenreich i jak twierdzi Kasdan, są bardzo zadowoleni z finalnego wyboru. Phil Lord i Chris Miller nawet dali pewne fory Ingruberowi, ale nie sprostał konkurencji.

Jon sugerował też, by ludzie, którym się podobał film, dawali w jakiś sposób Lucasfilmowi znać, że chcą więcej spin-offów o półświatku. Kasdan twierdzi, że Lucasfilm wsłuchuje się w takie głosy. Przy okazji przyznał, że razem z ojcem byli bardzo ciekawi scenariuszy do „Star Wars Underworld”, ale ich nie czytali.

W sieci pojawiły się też już skany konceptów z „Hana Solo”. Poniżej oryginalny Dryden Vos. Tak miała wyglądać generowana komputerowo postać nagrana w mo-cap przez Micheala K. Williamsa. Z powodu dokrętek został on zastąpiony przez Paula Bettany’ego, ale już w charakteryzacji. Kto wie, może jeszcze ten koncept wykorzystają?



Lawrence Kasdan już w normalnym wywiadzie wspomniał, że gdy zaczął pracować na „Hanem Solo” jeszcze nie było Disneya na pokładzie. Larry’ego ściągnęła Kathleen Kennedy, dopiero potem pojawił się Disney. Więc na szybko trzeba było zrobić prezentację dla Alana Horna i Boba Igera, ukazującą o czym ma być film. W prezentacji została użyta scena, która ostatecznie znalazła się w filmie. Tam Han przychodził do urzędu imigracyjnego i pytają się o jego lud. Han mówi, że nie ma nikogo, a urzędnik wpisuje jego imię. Gdy Iger to zobaczył, powiedział, że wchodzi to. W pewien sposób poruszyło go to i zaintrygowało, no i kupiło. To prawdopodobnie była jedna z pierwszych nowych scen w filmie.

Z kolei w innym z wywiadów Larry sugeruje, że problem z Lordem i Millerem polegał na tym, że nie potrafili znaleźć właściwego tonu dla filmu. Niby miał być bardziej mroczny, brudny, szorstki, pełny zmęczonych weteranów i obskurny. Ale dalej w tym czyś było coś nie tak, bo Lord i Miller ciągle zmieniali decyzje, nie panowali nad tym. W sytuacji, gdy są setki ludzi gotowych zająć ich miejsce, Kathy podjęła taką decyzję jaką podjęła. Czyżby zatem nie poszło o głupkowaty humor?

Leland Chee, opiekun holokronu potwierdził, że „Han Solo” dzieje się 13 i 10 lat przed „Nową nadzieją”.

My tymczasem czekamy na drugi weekend filmu. Szacuje się, że w Stanach tym razem zarobi 30 milionów USD.

Kolejna porcja plotek o „Ostatnim Jedi”

17

Jeśli komuś mało porgów, to Istagram oficjalnej opublikował kolejne, robocze szkice tych stworzeń.



A teraz przechodzimy do plotek. Rian Johnson zdradził, że w napisach początkowych „Ostatniego Jedi” pojawi się słowo: decimeted, czyli zdziesiątkowany w jakiejś formie. Czyżby chodziło o siły Ruchu Oporu? A może Republiki? Zobaczymy.

Laura Dern była gościem „The Late Show”. Nie zabrakło pytań o „Gwiezdne Wojny”. Zapytana o to, czy admirał Holdo jest dobra czy zła, Laura odparła tylko, że to skomplikowane, więc nawet w „Star Wars” gra niejednoznaczną postać. Dern twierdzi też, że bardzo kocha swoją postać. Aktorka wspominała, iż już sam pierwszy dzień na planie był dla niej wielkim przeżyciem. Choć ma spore doświadczenie, to jednak zobaczenie R2-D2 i tych wszystkich legend, sprawia, że była w pewien sposób wzruszona, ale też zapominała się. Rian Johnson pokazał jej jakiś czas temu fragmenty scen, w których aktorka trzyma blaster i podświadomie wydaje dźwięki jakby strzelała. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego. Oczywiście zostały one wycięte z montażu. Reżyser zaś wykorzystał tamte ujęcia, by się trochę z niej pośmiać.



Alan Horn przyznał, że widział już Epizod VIII cztery razy. Film powinien być już bliski ukończenia. Z innych ciekawostek, pochodzących z zabawek wynika, że Canto Bight to nazwa miasta (co parę razy sugerowano) na planecie Cantonica.

Sporo mówił też ostatnio John Boyega. Misję Finna, który wraz z Rose udaje się do Najwyższego Porządku pod fałszywą tożsamością, opisał alegorycznie. To podobno tak, jakby pracowało się w McDonalds, zepchnęło szefa ze zjeżdżalni, a następnie przebrało za jednego z pracowników i tam kręciło. Szybko będzie coś nie tak. To nie będzie łatwa misja, a Finn będzie musiał się mierzyć z trudnościami i samym sobą.

Mówił też o Carrie Fisher. Jego zdaniem film zostawia postać Lei takim miejscu, że właściwie może zejść ze sceny, jednocześnie jakoś żyć w sadze. No i Johnsonowi udało się to zrobić bardzo niesamowicie. Zresztą aktor chwali też Riana. Porównał go nawet do świętego Mikołaja, nie tylko dlatego, że w grudniu zobaczymy, co nam przyniesie. Drugi film z trylogii to było dla Johna takie trochę deja vu, ale tym razem było bardziej komfortowo. Większość osób się już znała, postaci już zostały naszkicowane. Boyega także jest zadowolony, że każda z części trylogii będzie reżyserowana i pisana przez kogoś innego, bo choć jest to jedna historia, to każdy z nowych twórców wnosi nowe pomysły i jest gwarantem pewnej świeżości. Zdaniem aktora to bardzo istotne w takich przedsięwzięciach.

Żegnając Carrie Fisher

16

Była księżniczką Leią, ale jej wpływ na „Gwiezdne Wojny” był dużo większy. Choć jej aktorska kariera się załamała, to Carrie się nie poddała. Zajęła się pisaniem, tak książek jak i scenariuszy filmowych. Była cenionym script-doctorem, czyli osobą, poprawiającą filmy. Swój wkład miała też w „Mroczne widmo”. Scena w której C-3PO się dziwi, co to znaczy, że jest nagi, to właśnie humor Carrie. Odcisnęła swoje piętno na oryginalnej trylogii, sequelach, prequelach, a ostatnio też „Historiach”. Jej śmierć z bólem przejęli nie tylko bliscy i fani, ale także środowisko filmowe.

Pogrzeb Carrie Fisher i jej matki Debbie Reynolds będzie łączony, a może już był. Tak przynajmniej twierdzi Todd Fisher, brat Carrie. Jednocześnie zaznaczył, że będzie to tylko dla bliskich i rodziny, nie chciał podać daty. Zrezygnowano z jakiegoś oficjalnego pożegnania.

Gary, pies-terapeuta, który towarzyszył Carrie przez ostatnie lata jej życia, znalazł nową opiekunkę, córkę Carrie – Billie Lourd.


Nie ma słów by wyrazić jak bardzo tęsknię za moją Abadabą i moją jedną i jedyną Mombą. Wasza miłość i wsparcie znaczą dla mnie tyle co świat.

Billie Lourd, córka Carrie




To przepiękna historia miłosna, którą doświadczałem przez 58 lat. Brakuje mi ich obu bardzo mocno. Miłość jest wieczna.

Todd Fisher, brat Carrie

Carrie zajmuje wyjątkowe miejsce w sercu każdego w Lucasfilm. Trudno wyobrazić nam sobie świat bez niej. Dla świata była księżniczką Leią, dla nas wyjątkową przyjaciółką. Była niezwykle mądrą osobą o niezłomnej duszy i wielkim sercu. Carrie już wiele lat temu zdefiniowała postać kobiecej bohaterki naszych czasów. Jej przełomowa rola księżniczki Lei inspirowała młode kobiety na całym świecie dając im siłę i pewność siebie. Będzie nam Jej bardzo brakowało.

Kathleen Kennedy, prezes Lucasfilm

Carrie była wyjątkowa, bardzo prawdziwa, dzieliła się z nami swoim talentem i swoimi prawdami, a jej znakami rozpoznawczymi były dowcip i pewne lekceważenie. Miliony zakochały się w niej, gdy wcieliła się w nieposkromioną księżniczkę Leię. Ona na zawsze będzie mieć specjalne miejsce w sercach fanów „Gwiezdnych Wojen”, a także wszystkich nas, którzy mieli tyle szczęścia by poznać ją osobiście. Będzie nam jej bardzo brakować i łączymy się w bólu z milionami jej fanów i przyjaciół na całym świecie, pogrążonych w żałobie.

Bob Iger, prezes Disneya

Moje secre jest z członkami rodziny Carrie, jej przyjaciółmi i legionami fanów. Była wyjątkową kobietą, bardzo inteligentną i śmieszną. Będzie nam jej brakować.

Alan Horn, szef Disney Studios

Zasze zachwycałem się Carrie. Jej obserwacje zawsze mnie rozśmieszały i jednocześnie dziwiły. Nie potrzebowała Mocy. Była mocą natury, lojalności i przyjaźni. Będzie mi jej bardzo brakować.

Steven Spielberg

Carrie była wyjątkowa... błyskotliwa, oryginalna. Śmieszna i emocjonalnie nieustraszona. Żyła swoim życiem, dzielnie... Moje myśli są przy jej córce Billie, jej matce Debbie i jej bracie Toddowi, oraz jej wielu przyjaciołach. Wszystkim nam będzie jej brakowało.

Harrison Ford

Carrie i ja byliśmy przyjaciółmi przez większość naszego dorosłego życia. Była wyjątkowo bystra; utalentowana aktorka, pisarka, komediantka z bardzo kolorową osobowością którą wszyscy kochali. W „Gwiezdnych Wojnach” była naszą wspaniałą i silną księżniczką, zadziorną, mądrą i pełną nadziei w roli która była dużo trudniejsza niż większość osób się spodziewa.

George Lucas

Księżniczka Leia, Carrie Fisher teraz jest jednym z Mocą. Będziemy tęsknić za twoją wątrobą i ciętym humorem. Spoczywaj w pokoju. Dziękuję za mleko i ciasteczka.

Warwick Davis

Nie trzeba było spotkać Carrie Fisher by zrozumieć jej siłę. Ona była równie inteligentna, co piękna, twarda i wspaniała, zjadliwa i śmieszna jak można sobie wyobrazić. Co za niesprawiedliwość ją stracić. Jakie szczęście, że w ogóle zostaliśmy pobłogosławieni jej obecnością.

J.J. Abrams

Nigdy nie jest łatwo tracić takiego istotnego, niezastąpionego członka rodziny, ale to szczerze łamie serce. Carrie była wyjątkowa, należała do nas wszystkich, niezależnie czy się ją lubiło czy nie. Ona była NASZĄ księżniczką do jasnej cholery i aktorką, która zagrała jej rozmycie przemieniając to wspaniale w jedną zaciekle niezależną, wściekle zabawną i pewną siebie, przejmującą kontrolę kobietę, która odbierała nam oddech. Zdeterminowana i pewna siebie, ale z wrażliwością, która sprawiała że się za nią trzymało kciuki i chciało by odniosła sukces i była szczęśliwa. Odegrała bardzo istotną rolę w moim życiu osobistym i zawodowym, oba były dużo bardziej puste bez niej. Jestem wdzięczny za ten śmiech, mądrość, uprzejmość, a nawet rozwydrzenie, samopobłażliwe bzdury które moja ukochana kosmiczna bliźniaczka dała mi przez te lata. Dziękuję Carrie. Kocham cię.

Mark Hamill

Przygnieciona przez tą olbrzymią stratę. Mieliśmy dużo szczęścia, że ją znaliśmy, i bardzo ciężko teraz jej powiedzieć żegnaj.

Daisy Ridley

Nie miała cierpliwości na udawanie czy pogawędki. Spoglądała na rzeczy pod innym kątem, z niełatwą mądrością, która pochodziła z ciężkich lekcji. No i potrafiła mnie rozśmieszyć.

Oscar Isaac

Ciężko mi na sercu, ale jestem wdzięczny, że ją poznałem. Będę kochał wspomnienia rozmów z nią i jej nieustannego wsparcia. Odpoczywaj dobrze.

John Boyega




Nie ma słów dla tej straty. Carrie była najjaśniejszym światłem w każdym pokoju do którego weszła. Bardzo będę za nią tęsknił.

Peter Mayhew

Jestem głęboko zasmucony informacją o odejściu Carrie. Była wspaniałym przyjacielem, kimś kogo wielce podziwiałem i respektowałem. Moc dziś jest ciemna!

Billy Dee Williams

Myślałem, że dostałem pod choinkę to co chciałem. Ale nie. Pomimo tak wielu myśli i modlitw od tak wielu. Jestem bardzo, bardzo smutny.

Anthony Daniels

Światło w galaktyce zostało przyćmione stratą naszej księżniczki Lei. Niech Moc będzie z Nią. RIP.

Samuel L. Jackson

Jestem zaszczycona tym, że w ogóle mogłam być na tej samej orbicie co przewspaniała Carrie Fisher. Dała nam iskrzącą odwagę do bycia bez wstydu sobą.

Gwendoline Christie

Carrie była wyjątkową osobą. Czuję się szczęśliwy, że mogłem ją poznać, a teraz mam złamane serce.

Rian Johnson

Na zawsze.

Colin Trevorrow

Według mnie, jeśli królewskość naprawdę istniała w Hollywood, to była w Carrie. Smutno tęsknię.

Roger Christian

Jest mi wyjątkowo smutno na wieść o odejściu Carrie. Świetnie się z nią pracowało. Wyrazy współczucia dla jej przyiacół, rodziny i fanów na całym świecie

David Prowse

Najdroższa Carrie, to tak niesamowicie smutne powiedzieć żegnaj tak wcześnie, tak pięknie szczerej i unikalnej istocie ludzkiej - do zobaczenia w innym świecie.

Andy Serkis

Mam złamane serce! Taka wspaniała osoba odeszła tak wcześnie. Będę tęsknił na zawsze. Spoczywaj w pokoju.

Greg Grunberg

Zawsze będziemy cię pamiętać, a także nadzieję, którą zainspirowałaś całe pokolenie. Dziękujemy Carrie

Dave Filoni

Nasza piękna, bystra, śmieszna, mądra i hojna Blues Siostra. Bardzo ironiczne, Boże Narodzenie było jedną z ulubionych rzeczy Carrie, zaraz obok dzieci.

Dan Aykroyd, aktor, muzyk, komik i były narzeczony Carrie

Jestem głęboko poruszony wieścią o śmierci Carrie Fisher. Będzie mi brakowało naszych przekomarzań. Zgasło światło i wspaniały talent.

William Shatner, aktor (James Kirk ze „Star Treka”)

Gdy byłem młody, Carrie Fisher była najpiękniejszą istotą, jaką kiedykolwiek widziałem. Potem okazała się też dowcipna i błyskotliwa.

Steve Martin, komik i aktor o Carrie na Twitterze. Oryginalny wpis usunięty, po nieprzychylnej reakcji zwolenników politycznej poprawności.



Fani próbowali uczcić pamięć o Carrie Fisher na kilka sposobów. Jedni organizowali specjalne spotkania na Alderaanie w pałacu Organów w grze „The Old Republic”. Inni składali kwiaty w Hollywood czy w San Francisco w siedzibie Lucasfilmu. Jeszcze inni organizowali spotkania w miejscach publicznych, gdzie zapalano miecze świetlne. W innych miejscach fanki spotykały się w przebraniu Lei. Takie spotkania odbyły się w kilku miastach.










Wielu artystów postanowiło również pożegnać na swój sposób Carrie, poświęcając jej swoje prace. Grafiki, które stworzyli, możecie zobaczyć w tym miejscu.



Carrie Fisher odeszła od nas 27 grudnia. Kilkanaście godzin później zmarła jej matka, Debbie Reynolds.

Temat na forum

Oficjalna premiera „Łotra 1”

82

Dziś w nocy odbyła się uroczysta premiera filmu. Relację z czerwonego dywanu można zobaczyć poniżej, dzięki StarWars.com. Można było zobaczyć tam zarówno reżysera filmu, część ekipy i obsady, jak również kilku innych gości jak choćby Kevin Smith czy Alan Horn.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.