TWÓJ KOKPIT
0

Stephen Stanton :: Newsy

NEWSY (22) TEKSTY (0)

NASTĘPNA >>

Plotki o „The Bad Batch” #3

2021-03-27 22:30:08 Różne

„The Bad Batch” ma premierę nieco za ponad miesiąc, niestety oficjalnych wieści ani widu, ani słychu. Optymistycznie patrząc, wieści pewnie możemy spodziewać się już przyszłym tygodniu, pesymiści natomiast mówią, że stanie się to dopiero, gdy Disney+ skończy promować „The Falcon and the Winter Soldier”, to jest 23 kwietnia. Jakakolwiek jest prawda, do tego czasu musimy zadowolić się drobnostkami.

Nowy hełm Echa



Wcześniej pisaliśmy o przeciekach z wszelkiego rodzaju produktów kolekcjonerskich, które zazwyczaj nie zawodzą. Tym razem użytkownicy Reddita znaleźli zaktualizowaną wersję hełmu Echa. Przypomnijmy, że w TCW był on biały nawet gdy klon oficjalnie dołączył do komandosów, teraz kolorystycznie bardziej będzie pasować do reszty.

Aktorskie powroty...

Główną rolę w serialu będzie oczywiście grał Dee Bradley Baker, który użyczy głosu klonom. Jakiś czas temu wypowiedział się dla disnejowskiego magazynu D23. Z pewnością łatwiej użyczać mu głosu Parszywej Zgrai, bo każdy z nich zdecydowanie różni się od drugiego, w przeciwieństwie do zwykłych żołnierzy. Co z fabułą? Aktor nie może zdradzić wiele, lecz powiedział tajemniczo, że to, o co komandosi zostaną poproszeni, będzie „zarówno zabawne, jak i interesujące”. Dodatkowo ci, którzy uważnie oglądali końcówkę TCW, będą mogli wydedukować gdzie zacznie się nowa seria. TBB ma się nadawać zarówno dla nowych, jak i starych fanów, choć szczególnie ważny będzie dla tych, co „kochają Star Wars”. Zapewnia też, że odcinki są po prostu dobrze napisane.

Stephen Stanton również nie kryje ekscytacji z powodu nadchodzącej premiery i odlicza dni. Jego z kolei usłyszymy w roli widocznego w zwiastunie Tarkina.



... i powroty postaci?

Seriale animowane lubią efekt „małej galaktyki” i co rusz wprowadzają kogoś znanego, więc zapewne tak będzie i w przypadku TBB - mamy już przecież potwierdzoną Fennec Shand z „The Mandalorian”. Fani zaczęli zatem mocno spekulować - na razie tylko spekulować - kogo jeszcze moglibyśmy ujrzeć.



Po pierwsze, Durge'a. Ma on się pojawić w komiksowej „Doktor Aphrze” i wydaje się, że nadchodzące już w przyszłym tygodniu „Wojny klonów” Tartakovsky'ego na Disney+ (choć nadal oficjalnie niepotwierdzone) dołączą do platformy nieprzypadkowo właśnie teraz. Ostatnio pisaliśmy o spekulacjach, jakoby Durge miał się pojawić w „The Book of Boba Fett”, ale może i jest szansa na „The Bad Batch”? Taka teoria pojawiła się w zeszłotygodniowym Q&A Star Wars Explained. Alex zwrócił też uwagę na fakt, że Charles Soule napisał na Twitterze, że powrót łowcy nagród rasy Gen'Dai to „dopiero początek”. Mówi się, że może mu chodzić o „Wielką Republikę”, której jest jednym z autorów (a miałoby to sens, gdyż Gen'Daiowie żyli setki lat), ale kto wie? Może jeszcze zobaczymy go w animowanej formie, tym bardziej, że planowano, by pojawił się w TCW (ale uwaga, jako człowiek). Alex zaznacza też, że z pewnością łatwiej byłoby go zanimować w TBB niż w serialu aktorskim.



Po drugie... Grogu. Tak twierdzi ekipa z KRT (chociaż w powyższym filmie mówi o nim bardzo krótko, lepiej posłuchać ich starszego filmu), choć powołuje się na Reddita, a nie swoje źródła. Teoria głosi, jakoby mielibyśmy dostać historię o tym, jak uratowano malca ze świątyni Jedi i ukryto. Miałoby to sens i z historycznego, i z marketingowego punktu widzenia, w końcu produkty w małym Yodą rozchodzą się jak świeże bułeczki. Kto wie, może to właśnie będzie zadanie klonów, o którym wspomniał Baker?

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (17)

Plotki o „Ruchu Oporu” #8

2019-09-13 20:42:13 Różne

Do premiery drugiego sezonu „Ruchu Oporu” zostały nieco ponad trzy tygodnie, więc zaczynają zbierać się drobne ploteczki (choć większej kampanii marketingowej nadal brak). Za to w ostatnich dniach ukazały się tytuły epizodów na październik, choć informacje zostały już zdjęte z programu TV (więc podajemy za Redditem). Jeden z użytkowników Twittera dotarł też do opisów pierwszych dwóch.

  • „Into the Unknown” („W nieznane”) - 06.10 - Po wyleceniu w kosmos dzięki Kazowi i spółce, Kolos ma problemy natury inżynieryjnej, które pogarsza tylko tajemniczy pasażer na gapę.

  • „A Quick Salvage Run” („Szybka wyprawa po zapasy”) - 13.10 - Kolos potrzebuje hiperpaliwa, więc Kaz sugeruje zaatakowanie statku Najwyższego Porządku. Wyprawa po zapasy szybko się komplikuje, gdy pojawia się wróg.

  • „Live Fire” (Zależy od kontekstu, może być „Zrzut”, „Ostra amunicja/Ostrzał” lub po prostu „Żywy ogień”) - 20.10.

  • „Hunt on Celsor 3” („Polowanie na Celsorze 3”) - 27.10.

DVD z pierwszym sezonem serialu wyszło niedawno, a wśród dodatków znalazły się też informacje o drugiej serii. W podcaście Radio D'Qar można posłuchać recenzji wydania oraz dowiedzieć się kilku informacji. W filmiku „Path to the Resistance” reżyser Justin Ridge dowodzi swojej wiedzy na temat nowego kanonu, gdyż opowiada ze szczegółami historię prowadzącą do sequeli. Powołuje się między innymi na trylogię „Koniec i początek”, komiksów czy „Battlefronta II”. Ciekawe, czy zobaczymy jakieś odniesienia do wyżej wymienionych w drugim sezonie.

Z pokazanych fragmentów widać między innymi Kazudę latającego w zerowej grawitacji i porażonego przez droida (scena zapewne z pilota). W innym widzimy Castilon i pełno wraków, z których podrywa się TIE, przelatuje przez pierścień wyścigowy i leci w stronę niszczyciela. W jeszcze innym Kolos (Spoiler):przybywa na D'Qar, ale jest już za późno - wszędzie widać szczątki statków, a jedna strona planety wciąż płonie.(Koniec Spoilera)

The Wookiee Gunner przeprowadził wywiad z dyrektor artystyczną Amy Beth Christenson. Okazuje się, że Filoni miał bardzo konkretny pomysł na to, jak serial ma wyglądać - a konkretnie miała być tu obecna „przesadzona” animacja i cell shading. Stworzenie specyficznego cieniowania mogłoby się wydawać problematyczne, ale tak naprawdę jedyną przeszkodą było dobre zgranie poszczególnych zespołów zadaniowych. Amy bardzo chciała sprawić, by postaci z tła nie były tylko kopiuj-wklejami, bo byłoby to jeszcze bardziej widoczne na zamkniętej stacji, jaką był Kolos. Miejsce to miało przypominać w tym względzie kantynę w Mos Eisley, pałac Jabby czy zamek Maz. Udało się to dzięki większej ilości czasu, jaki serial miał w preprodukcji.



Amy najbardziej lubi Torrę i stara się pokazać nieco swojej osobowości w jej postaci. Zresztą robią to wszyscy artyści i mamy zobaczyć więcej takich przykładów w sezonie drugim. W pierwszej serii mogliśmy zobaczyć plakat z Gwiezdnym Ptakiem autorstwa Sabine w pokoju panny Dozy. Dodanie go tam zasugerował Filoni, co ma odzwierciedlać rebeliancką i kolorową osobowość dziewczyny. Poza tym Christenson zaprojektowała jej pokój na wzór tego, który miała w college'u. A plakaty z maszynami wyścigowymi czy z Boonta Eve dowodzą miłości Torry do wyścigów.

Twarzy Pyre'a nie ujrzeliśmy i prawdopodobnie nie ujrzymy, bo Filoni bardzo podkreślał, by jej nie pokazywać. Amy miała tylko podstawowy szkic z zarysem głowy. Artystka stara się go sobie nie wyobrażać, bo to odarłoby go z tajemnicy. Z kolei hełm Neeku i jego strój to ukłon w stronę załóg pokładowych lotniskowców. Logo „Fireball”, które nosi na ubraniu, oznacza po prostu, że jest bardzo dumny ze swojej ekipy.

Stephen Stanton, który w serialu gra Griffa, pochwalił się zdjęciami z sesji nagraniowej (i przy okazji nowymi skarpetkami). Zapewne w tym sezonie będzie miał więcej okazji do mówienia.





Jeszcze ciekawostka na koniec: w Galaxy's Edge można znaleźć hełm Bucketa. Jak tam trafił? Historia ta pewnie zostanie kiedyś opowiedziana, ale czy w serialu? Przekonamy się już za niecały miesiąc.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (2)

„Ruch Oporu” #17 w USA

2019-02-16 11:08:40 Różne

Już jutro w Stanach na Disney XD i Disney NOW zadebiutuje kolejny, siedemnasty już odcinek serialu „Ruch Oporu”, zatytułowany „The Core Problem”. Poniżej fragment, a obrazki można pooglądać na Jedi News.

Poe i Kaz dokonują niepokojącego odkrycia i muszą unikać sił Najwyższego Porządku, gdy dostrzega ich droid-sonda wroga.



W najnowszej „Bucket List” możemy posłuchać o ciekawostkach z ostatniego odcinka, między innymi o planetach umieszczonych na holograficznej (i delikatnie mówiąc, niedokładnej) mapie.



„Resitance Rewind”przygląda się postaci Kazudy jako szpiega. Wedle ekipy do tej roboty potrzeba wielu cech, takich jak umiejętność ukrywania się, odwaga, oddanie i inne. Xiono ma „większość z nich”. Jak wszyscy wiemy, nieszczególnie idzie mu bycie dyskretnym, ale zdaniem Amy Beth to właśnie jest dla niego najlepszą przykrywką - bo kto podejrzewałby takiego fajtłapę o bycie szpiegiem? Poza tym jest w nim determinacja, dzięki której dobrze wykonuje swoją robotę - bo zawsze wraca z informacjami.



Jak już wiemy, finał sezonu ukaże się 17 marca. Wedle Stephena Stantona będziemy po nim mieć mnóstwo do przedyskutowania na Celebration.



The Wookiee Gunner przeprowadziło wywiad z Myrną Velasco, czyli serialową Torrą. Cieszy się ona, że teraz nie musi już dotrzymywać tajemnicy o istnieniu drugiego sezonu. Nie powiedziała wiele na jego temat poza oczywistym stwierdzeniem, że czeka nas więcej historii. Aktorka obecnie ogląda ponownie „Rebeliantów” i nieco im zazdrości, że mieli aż cztery sezony, bo dzięki temu dobrze poznaliśmy bohaterów - ma nadzieję, że tak będzie i z „Rucham Oporu”. Jej pierwszym kontaktem z Sagą były animowane Ewoki.

Czy zastanawialiście się nad tym, kim jest matka Torry? Oczywiście Myrna nie może powiedzieć za wiele, ale potwierdziła, że tak, ta kobieta odgrywa dużą rolę w życiu dziewczyny. Zapytała, czy to nie dziwne, że Torra jest świetną pilotką, a jej ojca nigdy nie widzieliśmy w myśliwcu - oznacza to zapewne, że to właśnie po matce panna Doza odziedziczyła umiejętności pilotażu. Jej zdaniem Torra nadaje się na członkinię Ruchu Oporu i raczej nie przejmowałaby się ojcem, jeśli próbowałby ją powstrzymać. Velasco jest też przekonana, że córka wie o imperialnej przeszłości Imanuela, lecz zdaje sobie sprawę, że ludzie się zmieniają.

Choć Kazuda okłamał Torrę (w kwestii bycia szpiegiem), to aktorka wierzy, że Doza będzie w stanie mu wybaczyć, a ich przyjaźń stanie się mocniejsza. Pod koniec sezonu dziewczyna stanie się samodzielniejsza, a do tego „zawalista”.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (11)

Film o pilotach z „Resistance”

2018-09-14 20:37:08 Różne

Zgodnie z ostatnią zapowiedzią, tym razem ekipa odpowiedzialna za powstawanie „Resistance” zaprezentowała nam filmik o asach przestworzy z serialu oraz powiązany artykuł na USA Today. Film co prawda ma tendencję do znikania, ale zapewne zostanie wkrótce udostępniony publicznie.



Piloci będą jedynymi z ważniejszych postaci serii, bo to oni, a nie, jak do tej pory, Jedi, zajmą miejsce w pierwszym szeregu. Inspiracją do ich stworzenia były filmy „Top Gun”, „Pierwszy krok w kosmos” czy prawdziwi wojskowi. Są jedynymi z najlepszych w całej galaktyce, a wynajęto ich do ochrony stacji Colossus. A gdy nie ma żadnych zagrożeń, to ścigają się dla zabawy, by ustalić które z nich jest najlepsze. Pod względem wyglądu musieli mocno się od siebie różnić, tak samo jest z ich droidami i okrętami. Przyjrzyjmy się im zatem.

Zacznijmy od Torry Dozy - córki kapitana Dozy, właściciela stacji. Jest najmłodsza z ekipy, lecz bardzo utalentowana. Myrna Velasco opisuje ją jako osobę pełną dziecięcego zdumienia, oddaną i kochającą rodzinę oraz przyjaciół. Ale tych ostatnich nie ma za dużo, bo jej ojciec zbyt mocno ją chroni. Szybko jednak stworzy więź z Kazudą.

Hype Fazon - Rodianin - to jeden z bohaterów, którego Filoni zbudował wokół aktora, Donalda Faisona. Sam twórca spotkał go wcześniej parę razy i opisuje go jako wielkiego fana Sagi. Hype to najlepszy pilot na platformie, przez co stał się zarozumiały i zadufany w sobie. Na jego uniformie i statku widać symbole wielu sponsorów (na co zwracaliśmy uwagę w analizie). Można odnieść wrażenie, że ściga się dla sławy, lecz po pewnym czasie będzie można dostrzec, że dba o swoich kolegów, a jego serce jest na właściwym miejscu.

Griff Halloran to nowa postać, choć widać go przez chwilę w filmie o drużynie Fireball. Przemówi głosem doskonale nam znanego Stephena Stantona (Mas Amedda, Tarkin, AP-5, stary Obi-Wan w „Rebeliantach”). Typowy z niego stary maruda, który tęskni za powrotem do akcji, której zapewne sporo doświadczył w młodszych latach, bo był niegdyś pilotem TIE. Nadal ma na sobie swój dawny (choć nieco już zniszczony) pancerz, a jego myśliwiec został mocno zmodyfikowany. Trochę jest szorstki, a już na pewno nikt nie chciałby wejść mu w drogę. To typ człowieka, który zazwyczaj siedzi w kącie.

Imię Freyi Fenris pojawia się po raz pierwszy, ale choć w filmie nie ma o tym mowy, to każdemu, kto choć liznął mitologii nordyckiej, powinno coś zaświtać. Freja była bowiem boginią specjalizującą się w wielu rzeczach, od miłości po wojnę, ponadto uważano ją za najpiękniejszą. To od niej pochodzi w językach germańskich nazwa piątego dnia tygodnia (Friday, Freitag - dzień Frei). Fenris natomiast to ogromny wilk, którego spętali bogowie magicznym sznurem Gleipnirem. Gdy jednak nadejdzie Ragnarok, zmierzch bogów, zwierzę się uwolni. Naszą Freyę zagra Mary Elizabeth McGlynn, którą znamy z roli gubernator Pryce. Na pierwszy rzut oka wygląda na zimną jak lód, no i prawdopodobnie nigdy w serialu się nie uśmiecha, lecz jeśli chodzi o wykonanie zadania, można na niej polegać. Lubi rywalizację, jest hiperlogiczna, ale wspiera swoich towarzyszy.

Bo Keevil to żółty Kel Dor. To gwiazda wyścigów, a jednocześnie najbardziej tajemnicza postać - nie podano nawet jego aktora. Jego okręt ma cztery skrzydła, które ustawiają się w różnej konfiguracji. Często go rozbija, bo mocno daje mu po garach.

Jednym z głównych wątków serialu będzie stopniowe poznawanie wyżej wymienionych bohaterów. Wszyscy będą niechętnymi członkami Ruchu Oporu, do którego dołączą raczej z musu, a nie chęci. W artykule znajduje się też kilka nowych informacji. „Fireball” Kazudy to skrzyżowanie X-winga z amerykańskim myśliwcem Vought F4U Corsair. Nareszcie wiemy też kim będzie szturmowiec w czerwonej zbroi - to major Vonreg, grany przez Leksa Langa. Jego okręt jest staroszkolny i takoż karmazynowy. Filoni mówi, że w końcu mają kogoś wzorowanego na Czerwonym Baronie (Manfredzie von Richthofenie, najlepszym pilocie I wojny światowej). No a poza tym wydaje się, że Najwyższy Porządek lubi karmin.

Niedawno ukazał się nowy numer disneyowskiego magazynu D23. The Wookiee Gunner przedstawił najważniejsze informacje z artykułu o „Resistance”. Część z nich jest identyczna z powyższym filmikiem, dlatego przedstawiamy tylko nowe. Po pierwsze, nie musimy już wyszukiwać w linijkach kodu: serial faktycznie będzie się dział pół roku przed „Przebudzeniem Mocy”, dzięki czemu zobaczymy wiele aluzji do filmu.

Główny scenarzysta Brandon Auman opisał Kazudę jako przysłowiową rybę wyjętą z wody - pilotem jest świetnym, ale szpiegiem beznadziejnym. Lecz to właśnie dlatego wybierze go Poe. No a poza tym Xiono ma wielkie serce i szczerą chęć pomocy ludziom. Przed dołączeniem do Ruchu Oporu Kazuda służył w marynarce Nowej Republiki. Jego rodzina jest zamożna i żyje na planecie-metropolii. Wodny glob, na którą trafia młody szpieg, jest rządzony przez kryminalistów i pełno na nim podejrzanych typków - od piratów, a na poplecznikach Najwyższego Porządku skończywszy.

Torra Doza także jest utalentowaną pilotką i wygrywa wiele wyścigów, co już wiemy z tekstu powyżej, jednak magazyn inaczej opisuje pewne sprawy. Przykładowo, mówi on, że dziewczynie marzą się nie przyjaciele, lecz doświadczenie czegoś nowego. Kapitan Doza celowo izoluje córkę dla jej bezpieczeństwa.

Po drugiej stronie barykady znajdzie się komandor Pyre, którego główny reżyser serii, Justin Ridge, opisał go jako „intrygującego i bezpośredniego”. Będzie dowódcą szturmowców odpowiadającym przed Phasmą i zobaczymy go wielokrotnie podczas trwania serii.

Dla artystki Amy Beth Christenson wyzwaniem było stworzenie nowego stylu animacji. Zaczęła od Poego i Lei. W wysiłkach wspomaga ją Darren Marshall, którego rzeźby służą później pomocą dla animatorów.

Skoro o nowych imionach mowa, to te odkryła ekipa Yakface. Tym razem źródłem były przecieki figurek Hasbro. Prócz znanych nam już całkiem mian ponownie pojawia się kobieta o imieniu Synara, wyżej wspomniany Pyre oraz niejaki Von Kreeg. Zapewne dowiemy się o nich więcej już niedługo.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (28)

Tydzień 40-lecia „Nowej nadziei”: Nawiązania do epizodu czwartego w animacjach

2017-05-25 21:16:14 Różne



W tym tygodniu mija czterdzieści lat od kiedy "Nowa nadzieja" zmieniła oblicze kina - czy wręcz świata - na zawsze. Czterdzieści lat, podczas których "Gwiezdne wojny" ukazywały się w różnorakich formach. Mogliśmy śledzić przygody naszych ulubionych bohaterów na kartach książek czy komiksów, ruszać z nimi do walki wraz z klawiaturą czy kontrolerem w dłoniach czy po prostu oglądać jeszcze raz którąś część Sagi. Obok tych wszystkich mediów coraz większą rolę odgrywają seriale telewizyjne. Choć pierwsze z nich - "Ewoks" i "Droids" - ukazały się już w latach osiemdziesiątych, a współcześnie mamy całe zatrzęsienie kolejnych remake'ów w wersji LEGO, to w poniższym artykule skupimy się na dwóch seriach, które w istotny sposób rozszerzyły wszechświat (no i w tej chwili są jedynymi kanonicznymi): "Wojnach klonów" i "Rebeliantach". Fakty - choć jest ich tak dużo, że to na pewno nie wszystkie - zgrupowaliśmy tematycznie.

Postacie



Zacznijmy od tych najbardziej znanych, czyli Anakina vel. Vadera oraz Obi-Wana. Skywalker to szczególny przypadek, gdyż w "Nowej nadziei" wystąpił w swej ikonicznej, czarnej zbroi, nie widzimy żadnej organicznej części jego ciała - na to trzeba będzie poczekać do "Powrotu Jedi". "The Clone Wars" czyni sporo aluzji do jego przyszłego losu, głównie w warstwie psychiki, czyli powolnego zwracania się ku ciemnej stronie. Ale są też bardziej oczywiste aluzje. Pierwsza pojawiła się w "Jedi Crash", gdzie ciężko rannego Skywalkera trzeba było podłączyć do aparatury oddechowej. Słychać wówczas charakterystyczny, sapiący oddech, który po wydarzeniach na Mustafarze będzie mu towarzyszył do końca życia. Podczas tworzenia "Zemsty Sithów" artyści koncepcyjni stylizowali jego włosy tak, aby przypominały słynny hełm - na ten sam pomysł wpadli twórcy TCW. W odcinku "An Old Friend" Skywalker przychodzi do uwięzionej w celi Padme, a jego cień padający na żonę wygląda niemal identycznie jak Vader. Znaczące, biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że pomiędzy małżonkami wywiązuje się ostra kłótnia. Ale w serialach ukazywano nie tylko negatywne aspekty jego osoby - przykładowo, w "The Rise of Clovis" mieliśmy jedyną w TCW okazję na spojrzenie na prywatne kwatery Anakina w świątyni. Skłonność do pewnego rozgardiaszu Luke zapewne odziedziczył po nim, jak również zwyczaj zabawy modelami statków - senior ma myśliwiec Jedi, junior T-16.

Dzięki "Wojnom klonów" dowiedzieliśmy się też skąd właściwie Obi-Wan wziął imię "Ben". Początkowo miało być to pieszczotliwe przezwisko, jakim miała obdarzać go Satine, ale ani Filoniemu, ani aktorce Annie Graves zbyt pieszczotliwe się nie wydało. Pomysł jednak pozostał i w "Decepion" Kenobi używa tego przezwiska w kontaktach z Jedi, gdy przyjmuje tożsamość łowcy nagród Rako Hardeena. Nie używał swojego prawdziwego imienia prawdopodobnie dlatego, by Anakin, który cały czas był przekonany o śmierci mistrza, nie zaczął się domyślać, że coś jest nie tak. Na kolejne bezpośrednie nawiązanie do czwartej części trzeba było czekać do "Rebeliantów" i "Twin Suns", gdzie Ezra napotyka starszego już Kenobiego na pustyni. Jego model przypomina już bardziej sir Aleca Guinnessa, zmieniono nawet aktora - James Arnold Taylor ustąpił miejsca Stevenowi Stantonowi, który doskonale imituje zmarłego artystę. W chwili obecnej pozostaje pytanie jak na odbiór "Nowej nadziei" wpłynie fakt, że Obi-Wan wiedział o istnieniu innego Jedi, Ezry. Czemu nie powiedział o nim Luke'owi? Zapewne przekonamy się w czwartym, ostatnim sezonie.

Z raczej oczywistych względów w serialach nie może być wiele aluzji do Luke'a (w "Rebels" widać go jedynie jako odległą sylwetkę - notabele, to model Ezry), ale do Lei już owszem. Na razie widzieliśmy ją tylko raz, w "A Princess on Lothal", ale odcinek ten dał nam inne spojrzenie na nią. Widzimy bowiem jak nastolatka zajmowała się zadaniami dla rebelii pod przykrywką "misji pokojowych". Vader przejrzał ją bez trudu na pokładzie "Tantive'a". Z załogi "Sokoła" mamy też oczywiście Chewbaccę, który w serialach pojawił się co prawda tylko raz - w "Wookiee Hunt" - ale jest to wystąpienie dość znaczące. To dzięki niemu Ahsoka uczy się działać sama. Dalsze losy Wokieech pod rządami Imperium mogliśmy śledzić w "Rebeliantach".

"Rebelianci" dali nam sporo informacji na temat początków poszczególnych buntowników. Jeden ze słynniejszych pilotów Sojuszu, Wedge, pokazał się w "The Antilles Extraction". Młodzieniec wraz z Hobbie'em ("Imperium kontratakuje") uczęszczał do elitarnej akademii Skystrike, lecz z pomocą Sabine uciekł z niej i dołączył do buntowników. Co ciekawe, historia początkowo miała przestawiać dzieje Biggsa, ale twórcy w porę zdali sobie sprawę, że kłóciłoby się to z filmem - bo ten przecież musiał być w tym czasie na Tatooine.



Pierwszy bohater tylko i wyłącznie z "Nowej nadziei" pojawił się już w filmowym pilocie TCW. Mowa oczywiście o admirale Yularenie, który w czwartym epizodzie jest obecny podczas spotkania oficerów z Vaderem. Dzięki serialom wiemy, że mężczyzna podczas wojen klonów posiadał wysoki stopień wojskowy i brał udział w wielu kluczowych bitwach. "The Clone Wars" eksploruje jego relację z Anakinem, co bardzo zmienia sposób, w jaki patrzymy na scenę spotkania z EIV. Wulf pojawił się również w "Rebels" - zadebiutował w odcinku "Through Imperial Eyes", gdzie już dawno nie obejmował stanowiska we flocie, lecz był szefem Biura Bezpieczeństwa. Zdaniem twórców pod koniec wojen klonów wolał oddalić się od bezpośredniej walki. Widzimy jednak, że był równie inteligentny, co wcześniej, no i współpracował z samym Thrawnem.

Innym republikańsko-imperialnym oficerem, którego karierę mieliśmy okazję śledzić, jest Tarkin. Na jego debiut w animacji trzeba było czekać do trzeciego sezonu i aktu o Cytadeli. Kapitan od razu zaimponował Anakinowi swoimi stanowczymi poglądami na temat organizacji armii (nie zgadzał się, by to Jedi dowodzili) i choć nie do końca się zgadzali, to wytworzyła się między nimi nić porozumienia, nadszarpnięta trochę w piątej serii, gdy Tarkin stał się głównym oskarżycielem Ahsoki podczas jej procesu. W "Rebeliantach" powrócił już sporo starszy pod koniec pierwszego sezonu, gdzie od razu porozstawiał po kątach niekompetentnych podwładnych i narobił rebeliantom sporo kłopotów. Potem co prawda jego okręt został zniszczony, acz uciekł w porę (notabene, scena, w której oficer prosi go o opuszczenie okrętu, to niemalże kopiuj-wklej z NN). Wydarzenie to odbiło się szerokim echem w Imperium - może właśnie dlatego na Gwieździe wolał zostać, aby nie wyjść na tchórza?

Odcinek "Sphere of Influence" przedstawił nam więcej na temat Greeda. Okazuje się, że już w czasach wojen klonów pracował w półświatku, bo porwał dzieci pantorańskiego senatora Papanoidy. Średnio mu to wyszło, co chyba jeszcze ugruntowało jego opinię nieudacznika. Ważniejsze jest jednak to, czego dokonał z jego historią oficjalny przewodnik po odcinku - stwierdził on, że w wyciętej scenie z "Mrocznego widma" (tej, w której młody Anakin bije się z Rodianinem) nie występuje, jak do tej pory, Greedo Starszy (ojciec), lecz sam Greedo. Widać od małego pakował się w kłopoty.



Animacje dały też więcej okazji do wystąpień dla gości z kantyny. Już w "Lightsaber Lost" pojawia się scenka, w której Ahsoka poszukuje danych o przestępcach na Coruscant i na monitorze widać podobiznę jednej z sióstr Toonika, Brei. Jakich wykroczeń się dopuściła? Jeśli ktoś zna aurebesh, może wyczytać, że jest poszukiwana za morderstwo. To na pewno ciekawa historia, której opowiedzenia może się podjąć nowy kanon. W trzecim sezonie, a konkretnie "Clone Cadets" mamy przedstawicieli dwóch ras z kantyny: Siniteena ("mózgowca") o imieniu Bric oraz Arcorę El-lesa. Obaj byli instruktorami klonów, lecz reprezentowali zupełnie inne podejście do nauki. Pod koniec serii, to jest w "Padawan Lost" wśród porwanych przez Trandoshan osób znajduje się Katt Mol - Snivvianin, który ma chyba ten sam gust w kwestii mody, co Snaggletooth, kolejny gość kantyny. Choć Ponda Baba w serialu nigdy się nie pojawił, to miał chyba brata bliźniaka, którego można zobaczyć na ulicach Abafaru w epizodzie "Missing in Action". Konkretnie mówiąc, jest to bliźniak ubierający się w strój, który Pondzie zaprojektował Kenner. A swoją drogą, w tym samym odcinku uważni mogą wypatrzeć plakat reklamujący gabinet chirurgii kosmetycznej doktora Evazana. Strach odwiedzać takie miejsce. Jeśli myślicie, że tylko Wuher miał uprzedzenia w stosunku do droidów - nic bardziej mylnego. Borkus, czyli właściciel baru na Abafarze, również ich nie akceptował. Nie wspominając o Zilkinach, czyli rasie Meebura Gascona, ale tu nie różnił się od sporej części antyfanów porucznika.

Jest też parę drobniejszych postaci. W "Rookies" jeden z klonów patrolujących platformę w placówce na Rishi ma numer 327. Choć nie tak popularny jak 1138, numer ten pojawia się parę razy w twórczości Lucasa - jest to między innymi oznaczenie hangaru na Gwieździe Śmierci, do którego zostaje ściągnięty "Sokół". W "Cloak of Darkness" mamy też droida 327-T.

W "Lethal Trackdown" pojawia się kolejna mniejsza postać - droid RA-7, który przebywa w barze Weequayów na Florrum, a który najwyraźniej mówi w tym samym dialekcie, co jedna z maszyn w piaskoczołgu Jawów. Czasem też występują bohaterowie z edycji specjalnej, jak choćby droid-gladiator K0-5D z "Nomad Droids", którego oparto na cyfrowo dodanych maszynach, które wałęsają się po uliczkach Mos Eisley. Choć nie można uznać go za postać mało ważną, to tajemniczy Ojciec z Mortis ma dość drobne powiązanie z czwartym epizodem - znika po śmierci tak samo jak Obi-Wan. Czy w ten sposób zjednoczył się z Mocą i gdzieś tam egzystuje jako duch - nigdy nie otrzymaliśmy odpowiedzi na to pytanie.

Twórcy wielokrotnie wpadali na pomysł ożywienia niewykorzystanych projektów, zwłaszcza McQuarriego. Dzięki temu w "Star Wars" pojawił się Derrown - łowca nagród przypominający latający grzyb. Pierwotnie przedstawiciel tej rasy miał być gościem kantyny, choć przypominał raczej roślinę, a nie inteligentną istotę. Nie można też zapominać o Zebie, który - jeśli wierzyć doniesieniom - w fazie konceptualnej był członkiem pięćdziesięciu różnych ras, aż w końcu zdecydowano się na skanonizowanie Lasatów, którzy to z kolei nie powstaliby, gdyby nie wczesne wersje Chewiego. Postanowiono to nawet wykorzystać in-universe, gdzie zarówno w "Rebels", jak i w towarzyszących publikacjach wspomina się o podobieństwie Lasatów i Wookieech.

Organizacje



W "Nowej nadziei" mamy oczywiście dwie główne frakcje, Sojusz Rebeliantów i Imperium. Choć "Wojny klonów" początkowo skupiały się wyłącznie na tytułowym konflikcie, to już od początku sezonu czwartego - wraz z odcinkiem "A War on Two Fronts" - zaczęły się subtelne aluzje do przyszłych walk. Mowa oczywiście o powstaniu na Onderonie, podczas którego Republika wysłała Jedi i klony, aby wytrenowali bojowników buntujących się przeciwko władzy marionetkowego króla osadzonego na tronie przez Separatystów. To właśnie z ich szeregów wywodzi się znany nam wszystkim Saw Gerrera i to właśnie Onderonianie stali się jedną z ważniejszych komórek rebelii. Jak na ironię, szkolił ich sam Anakin.

A co z Imperium? Tu proces powolnego przekształcania Republiki w rząd totalitarny możemy śledzić w całych "Wojnach klonów" głównie poprzez drobne rzeczy, takie jak rzucane tu i tam dwuznaczne słowa Kanclerza, czy coraz wyraźniejszą obecność wojskowych takich jak Tarkin. Prawdziwy przełom nastąpił w tetralogii o oskarżonej Ahsoce pod koniec sezonu piątego, gdzie staje się jasne, że Republika (i Jedi) chylą się ku upadkowi. Preimperialną architekturę widać w "The Jedi Who Knew Too Much" w bazie wojskowej, gdzie powiewają czerwone, przypominające nazistowskie flagi. Sala, w której dokonuje się sąd nad Barissą, żywo czerpie wiele drobnych elementów z wyposażenia Gwiazdy Śmierci. Aluzje polityczne widoczne są w serii odcinków o Clovisie z tak zwanych "materiałów bonusowych". W wyniku wielu intryg pod koniec Muunowie przekazują Palpatine'owi pełnię władzy nad Klanem Bankowym, co Senat wita burzą oklasków i jako jedna z nielicznych Mon Mothma jest wyraźnie zdegustowana. W "Rebeliantach" za wiele polityki nie ma, ale to nie znaczy, że jest w ogóle nieobecna. Już w pierwszym odcinku daje się do zrozumienia, że wojsko musi utrzymywać handel dysruptorami w tajemnicy przed Senatem, gdyż była to broń zakazana. We wczesnych latach Imperium organ ten jeszcze cokolwiek się liczył. W filmie, podczas spotkania oficerów, Tarkin przekazuje zebranym wieść o rozwiązaniu tego organu, co uznaje za powód do triumfu.

Technologia



Oba seriale dzieją się wcześniej na linii czasu, nic więc dziwnego, że pojawia się w nich sporo wynalazków z "Nowej nadziei". Jednym z nich jest oczywiście Gwiazda Śmierci. Pierwsze aluzje do niej możemy dostrzec już w trylogii o "Malevolence", gdzie scena odpalania działa okrętu jest łudząco podobna do lasera stacji kosmicznej. Potem jest długo, długo nic, aż do pierwszych odcinków nieukończonych (tzw. "animatics", czyli wstępnych wersji epizodów stworzonych prostą animacją) dziejących się na Utapau. W nich Anakin i Obi-Wan prowadzą śledztwo dotyczące śmierci mistrzyni Jedi, lecz prowadzi ich to do odkrycia ogromnego kryształu kyber, który koniecznie chcą zdobyć Separatyści. W trakcie okazuje się, że minerał potrafi absorbować ogromne ilości energii i odsyłać je z powrotem w postaci dobrze nam znanej, zielonej wiązki... Ostatecznie zostaje zniszczony, lecz Palpatine przy okazji dowiaduje się o jego niezwykłych właściwościach.

Watek potem podjęli "Rebelianci". Pierwsze, drobne aluzje do Gwiazdy możemy wychwycić już w "Breaking Ranks", gdzie Hera i Kanan namierzają transportowiec przewożący ładunek kryształów kyber i niszczą go. Potem długo nic się nie dzieje, aż ekipa trafia nad Geonosis w "The Honorable Ones". Nad planetą znajdują się dziwne sfery konstrukcyjne, a na powierzchni nie ma śladu po rodzimych Geonosianach. Wątek ten jest co prawda poboczny w tym odcinku, ale zostaje dalej rozwinięty w "Ghosts of Geonosis". Saw powraca po długim czasie, ale od razu możemy śledzić jego rodzącą się obsesję. Mężczyzna jest przekonany, że Imperium szykuje coś dużego i szuka tropów na planecie. Te doprowadzają go do tubylca - Klik-Klaka, który próbuje mu przekazać poprzez rysunki prawdę o Gwieździe. Rebelianci interpretują je jednak jako sferyczne kanistry z gazem, które znajdują głęboko w katakumbach. Niby mogłoby się wydawać, że sprawa zakończona, ale wiemy, że kryształy kyber i Gerrera pokażą się w czwartym sezonie. Zobaczymy jak blisko prawdy znajdzie się mężczyzna.

Architekci Gwiazdy Śmierci (Geonosianie? Galen Erso?) mieli też chyba coś do powiedzenia w sprawie Iglicy - więzienia, które pojawia się w "Rise of the Old Masters", choć wiemy, że placówka sięga swoimi korzeniami jeszcze czasów wojen klonów - to tam Sidious uwięził Dartha Maula po pokonaniu go na Mandalorze.

Pewien słynny pojazd pojawił się w "The Iron Sqadron". Chodzi o YT-2400, który został dodany w wersji specjalnej "Nowej nadziei" - przelatuje nad Mos Eisley. Stał się jednak sławniejszy w Legendach, gdzie poznaliśmy jego nazwę ("Outrider") i pilota, Dasha Rendara. Ekipa "Rebeliantów" raczej wprowadzać do kanonu postaci nie zamierza, choć dziwnie "krąży" wokół tego bohatera. Stąd pewnie pomysł, by w "Rebels" młodocianej "Żelaznej Eskadrze", jak zwie się grupa samozwańczych bojowników, dać ten sam model okrętu.

Bardzo wcześnie zobaczyliśmy też Y-wingi, bo pojawiły się w odcinkach o Malevolence. To one miały główną rolę w zniszczeniu okrętu Separatystów. Potem powróciły w drugim sezonie, a konkretnie w "Landing at Point Rain" i z tym odcinkiem związana jest ciekawostka: po raz pierwszy pojawiają się w czerwonym kolorze. Początkowo miały być takie w "Nowej nadziei", a z kolei X-wingi miały szczycić się niebieskimi barwami. Jednakże w latach 70. ten kolor zwyczajnie zlewałby się z błękitnym tłem używanym podczas kręcenia, więc X-wingi pomalowano na czerwono, a Y-wingi na żółto. W "Rebeliantach" mają już opinię przestarzałych, ale ekipa z "Ghosta" zdobywa je w "Steps into Shadow". Trafiają one do eskadry Złotych - tej samej, która lata podczas bitwy o Yavin. Z odcinka "Secret Cargo" wiemy, że miała ona sporą rolę w zawiązaniu formalnej rebelii, gdyż pomogła ekipie "Ghosta" uratować Mon Mothmę.



W trzecim sezonie byliśmy świadkami - jakże powszechnej w owym czasie - zmiany obowiązującego kanonu przez TCW. W odcinku "Supply Lines" śledzimy losy Baila Organy, który próbuje uzyskać u Toydarian pomoc dla Rylothu. Senator podróżuje na pokładzie "Tantive IV", czyli pierwszym okręcie, jaki widzimy w Sadze. Pojazd z TCW wymodelowano tak, by przypominał swą wersję z filmu, lecz przy okazji wyjaśniono, że okręt z "Zemsty Sithów" to wcale nie "Tantive", tylko "Sundered Heart". Różnią się one niewiele, ale jednak. "Tantive" powraca w pierwszym właściwym odcinku "Rebeliantów", "Droids in Distress".

Czasem mamy też drobniejsze nawiązania - ot choćby w "Death Trap" Boba Fett udaje kadeta-klona i wraz z nimi ćwiczy strzelanie do celów na pokładzie "Endurance". Stanowiska artyleryjskie są niemal te same, co na "Sokole", może więc tu i tu w projekcie palce maczali Korelianie? Alderaanianie mieli chyba rebelię we krwi, bo w trzecim sezonie ("Assassin") straż z tej planety nosi hełmy podobne do tych, które mieli żołnierze na "Tantive IV". Myszodroidy, które wałęsały się po korytarzach Gwiazdy Śmierci, po raz pierwszy zadebiutowały w animowanej formie w "Counterattack", choć Ahsoka wspomina je w pilocie. Pojawiają się w Cytadeli, która sama mocno czerpie wizualnie ze stacji bojowej Imperium.

W "Kidnapped" pojawia się statek łowców niewolników, "Tecora". Choć na pierwszy rzut oka nie ma wiele wspólnego z czwartym epizodem, to po uważnym przyjrzeniu się można dostrzec w niej sporo sprzętu z różnorakich lokacji NN, a nawet sześciokątne kształty rodem z garażu Luke'a. A w sezonie piątym ("Front Runners") możemy zobaczyć wieżyczkę obserwacyjną droidów niemal identyczną z tą, która pojawia się na Yavinie w "Nowej nadziei" i "Łotrze". Nawet w nowym kanonie mamy potwierdzone, że część Separatystów dołączyła do rebelii, może właśnie stąd pochodziła?

Zdalniaki pojawiły się po raz pierwszy na pokładzie "Sokoła", gdzie mieliśmy okazję widzieć jeden z pierwszych treningów Luke'a. Okazuje się, że urządzenia ta były dość powszechne - Ezra trenował z nimi na przykład w "Vision of Hope". Słynna zbroja generała Veersa nie była tak oryginalna, jak powszechnie myślano - w TCW podobny model nosił łowca nagród, a Tarkin i Thrawn zakładali identyczną, gdy szli na pole bitwy.

Pod pojęciem "technologii" mogą się również kryć urządzenia służące rozrywce. Załoga "Ghosta" miała na przykład na swoim pokładzie stół do dejarika taki sam, jaki był na "Sokole". Pierwszą rozgrywkę mieliśmy okazję oglądać w "Fighter Flight", potem załoga wielokrotnie do niej wracała.

Miejsca



W "Nowej nadziei" fizycznie obecne są tylko trzy planety: Tatooine, Alderaan i Yavin. Tą pierwszą widzieliśmy w obu serialach, w TCW pojawia się słynna kantyna (choć jej właścicielem nie jest jeszcze Wuher). Mieliśmy się dowiedzieć więcej o jej pustkowiach i kulturze Tuskenów w niedokończonych odcinkach, niestety poza konceptami i niedokończoną animacją nie wiemy wiele. Za to w "Rebelianatch" mieliśmy okazję poznać - dzięki "Twin Suns" - jak niebezpieczna może być pustynia. Alderaan w czwartym epizodzie jest widziany jedynie z kosmosu i jego wygląd na powierzchni zawdzięczamy "Zemście Sithów". Niemniej, planeta też jest w TCW - w "Assassin" widzimy jej piękne góry i doliny, a do tego jesteśmy świadkami nieudanej próby zamachu na Padme. Yavin dopiero nas czeka w czwartym sezonie "Rebels", ale jego pojawienie się na pewno zmieni sposób postrzegania tej planety w filmie.

To w "Nowej nadziei" po raz pierwszy usłyszeliśmy o słynnej trasie na Kessel, której przebyciem w rekordowo krótkim czasie chwalił się Han Solo. Sama planeta pojawiła się zaś po raz pierwszy w nowym kanonie w "Spark of Rebellion", czyli pilocie "Rebeliantów". Choć mocno zmieniła się w stosunku do Legend, to kluczowe elementy, takie jak wydobycie przyprawy, zostały zachowane. To na niej ekipa uwolniła Wookieech, a Kanan ujawnił się publicznie. Wspomniana przez Leię Dantooine podobno też ma wystąpić w "Rebels", choć na razie to jedynie plotka.

Lothal, czyli główne miejsce działań rebeliantów zwłaszcza w pierwszym sezonie, czerpie garściami z całej OT i prac McQuarriego. Domy farmerów wyglądają niemal identycznie, co te na Tatooine.

Cytaty



Ekipa od obu seriali dość swobodnie zapożyczała sobie ze słynnych słów to tu, to tam. Po zmianach dokonanych przez TCW i "Rebels" wiele kultowych dziś cytatów znalazło nowe życie. Oto niektóre z nich:

  • Podczas poszukiwania Anakina na pokładzie statku w "Dooku Captured" Obi-Wan natrafia na celę, w której rezydują uwięzieni Niktowie. Kieruje do nich słowa: "Nie jesteście więźniami, których szukam". Potem powtórzy je niemalże identycznie, gdy będzie próbował przekonać do odejścia szturmowców poszukujących droidów.

  • W "Children of the Force" admirał Yularen krzyczy "No! Lock them all down, hurry!" ("Nie, zamknij je wszystkie, szybko!"), co jest rzecz jasna lekko zmienioną wersją słów Threepio, który każe Artoo zamknąć wszystkie zgniatarki śmieci na Gwieździe Śmierci.

  • Czasem mamy aluzje również i do napisów początkowych. Tak jest w "Duchess of Mandalore", gdzie mandaloriański minister Jerec mówi w holonagraniu o "czasach wojny domowej" ("a time of civil war").

  • Myślicie, że słowa "Pomóż mi, Obi-Wanie Kenobi. Jesteś naszą jedyną nadzieją" wymyśliła Leia? Nic bardziej mylnego, ale wszystko zostaje w rodzinie - niemal to samo zdanie skierował Bail do Jedi w epizodzie "Cat and Mouse", gdy był uwięziony na Christophsis.

  • W czwartym sezonie twórcy zaczęli tak bardzo czerpać z oryginalnego filmu, że wręcz powtarzali całe sceny. Przykład tego mamy w sekwencji otwierającej "Nomad Droids", gdzie okręt Adi Galii zostaje zaatakowany przez Grievousa, lecz akcja skupia się nie na walczących, lecz na Threepio i Artoo, jak w "Nadziei". Przed pojedynkiem Gallia mówi: "Uderzyli w główny rekator", a w ANH droid protokolarny stwierdza, że: "Wyłączyli główny reaktor". Dwaj robotyczni przyjaciele próbują następnie wydostać się z korytarzy okrętu, unikając walczących (podobnie jak na pokładzie "Tantive"), aż docierają do wolnego Y-winga. C-3PO twierdzi, że zabieranie bombowca (jak również kapsuły ratunkowej) jest zabronione. Artoo w obu przypadkach i tak robi swoje. Podobnie rozpoczyna się odcinek "Point of No Return" z sezonu piątego, tylko tym razem nie ma cytatów.

  • W wyżej wymienionym epizodzie słynne słowa Obi-Wana - "Kto jest większym głupcem? Głupiec, czy ten, który za nim idzie?" - trafiły na ekran początkowy jako złota myśl.

  • Jeden ze słynnych tekstów Sagi, "Hello there", po raz pierwszy pojawił się w "Nowej nadziei", gdzie to pozdrowienie skierował Obi-Wan do Artoo na Tatooine. Potem w "Zemście Sithów" Kenobi wita tak Grievousa, ale okazuje się, że tekst ten wymyślił sam generał. Tak bowiem powitał przeciwnika w "Destroy Malevolence".

  • Zazwyczaj cytaty pochodzą od tej samej osoby, albo są jakoś ze sobą związane, ale nie zawsze. Tak jest w "The General", gdzie klon Hardcase ma za zadanie przedostać się do budynku wroga po cichu. Nie jest z tego powodu zadowolony i stwierdza: "Wolę otwartą walkę od tego całego skradania". Kilkanaście lat później Han Solo "pożyczy" jego słowa na pokładzie Gwiazdy Śmierci. A może jednak najsłynniejszy przemytnik w galaktyce miał coś wspólnego z klonami, bo ledwie odcinek później jesteśmy świadkami zrekonstruowanej niemal w stu procentach humorystycznej rozmowy, podczas której Solo próbował opóźnić przybycie posiłków do bloku więziennego. Tym razem rozmawiającym jest Fives, a stara się chronić skórę Hardcase'a, który zdemolował hangar. Zresztą, ta scena została niemalże tak samo powtórzona w "Rookies", kiedy droid-komandos stara się trzymać Cody'ego z dala od bazy na Rishi.

  • "Co dobrego przyjdzie jej z odwagi, jeśli się zabije?" - takie wątpliwości o wyczynach Steeli Gerrery wyraża Lux Bonteri. Nie on jeden był zamartwiającym się typem, bo niemalże tak samo mówił Luke o Hanie.

  • Kenobi nawet w swych młodszych latach był skarbnicą mądrości i umiał oprzeć się ciemnej stronie. Gdy Maul kusił go w "The Lawless", odparł: "Możesz mnie zabić, ale nigdy mnie nie zniszczysz". Tak samo odpowiedział byłemu uczniowi na pokładzie Gwiazdy Śmierci, tylko jego słowa nabrały więcej sensu, bo w epizodzie czwartym był już po szkoleniu u ducha Qui-Gona, a zatem naprawdę wiedział jak pokonać śmierć. Maul z kolei w tym samym odcinku mówi o Sidiousie: "Czuję obecność, której nie czułem od...". Dziwne, bo Vader tego nie słyszał, ale tak samo zaniepokoił się przybyciem Kenobiego na stację. Może był to popularny zwrot wśród Jedi? Bo Kanan identycznie mówi o Vaderze w "The Siege of Lothal".

  • Anakin, nawet jako Vader, nie zawsze ma mordercze tendencje. Słów "Ustawić broń na ogłuszanie! Chcę mieć ją żywą!" użył dwa razy: podczas pościgu za Ahsoką w "The Jedi Who Knew Too Much" i poszukiwań Lei na pokładzie "Tantive IV".

  • Tu aluzja słowna nieco innego rodzaju: w "Sacrifice" pojawia się po raz pierwszy (i na razie jedyny) kanoniczny Darth Bane, który przemawia głosem... Marka Hamila. Aktor, jak wiemy doskonale, potrafi grać nie tylko miłującego jasną stronę Luke'a, czego przykładem jest jego bodaj druga najsłynniejsza rola, Joker.

  • W "Twin Suns" pod koniec epizodu możemy usłyszeć dziwnie znajomy głos ciotki Beru wzywającej Luke'a do domu... nic dziwnego, bo jej głos został przekopiowany wprost z filmu.

Varia



Tutaj zbieramy wszystko to, co w taki czy inny sposób nie pasuje do reszty. Często są to dość nietypowe mrugnięcia okiem w stronę filmu lub też sceny odtworzone z niemalże stuprocentową dokładnością.

  • W "Rising Malevolence" Plo Koon i klony zostają uwięzieni w kapsułach ratunkowych, na które polują droidy bojowe. Jedna z nich ma numer 1977, czyli rok premiery czwartego epizodu.

  • W "Bombad Jedi" Jar Jar udaje mistrza Jedi i w związku z tym wkłada szatę Anakina. W pewnym momencie musi uciekać przed droidami i chowa się pod wodą, zostawiając odzienie na powierzchni. Maszyny znajdują jedynie puste odzienie, co - zdaniem Henry'ego Gilroya - zostało uczynione z myślą o znikającym ciele Obi-Wana po pojedynku z Vaderem. Zresztą, finał TCW - jeśli oczywiście nie liczyć nieukończonych odcinków - odpowiada między innymi na pytanie dlaczego niektórzy Jedi stawali się duchami, a inni nie. Kapłanki Mocy, u których można było przejść odpowiednie szkolenie, po zdjęciu szat znikają niemal tak samo, jak Obi-Wan po śmierci. Może ma to pokazać, że ciało jest, jak mawiał Yoda, tylko skorupą?

  • Scena "pożyczenia" zbroi od szturmowców na pokładzie Gwiazdy Śmierci jest jedną z zabawniejszych w czwartym epizodzie. Pewnie dlatego ekipa postanowiła uczynić do tego aluzję w "The Lawless", tylko tam Obi-Wan okrada nie szturmowca, lecz Mandalorianina.

  • Wspominaliśmy wyżej o wyraźnych aluzjach do Imperium pod koniec sezonu piątego TCW. Objawia się to nawet w stylistyce scen, gdy w "The Jedi Who Knew Too Much" Tarkin wchodzi do celi Ahsoki niemal tak samo, jak Vader do pochwyconej Lei.

  • W "Droids in Distress" Artoo pracuje potajemnie dla powoli organizującego rebelię Baila Organy. Pod koniec odcinka mężczyzna nachyla się nad droidem tak, jak czyniła to jego córka, gdy wkładała kartę z danymi do astromecha. Nawet ujęcie kamery jest podobne.

  • Większa część sekwencji walki z AT-AT w "Relics of the Old Republic" widziana z perspektywy Ezry to niemalże kopia tego, co robił Luke podczas próby zniszczenia Gwiazdy Śmierci. Obaj próbowali najpierw polegać na przyrządach celowniczych, a dopiero potem otworzyli się na Moc.

  • Astromechy muszą się najwidoczniej mieć na baczności i nie dać porazić prądem. Artoo został zaatakowany przez Jawów, a scena ta została w bardzo podobny sposób powtórzona w "Always Two There Are", tylko tym razem ofiarą jest Chopper, a atakują go nie mieszkańcy Tatooine, lecz droid ID9 należący do Siódmej Siostry.

Aluzji jest z całą pewnością więcej; do wychwycenia często wymagają sprawnego oka oraz umiejętności kojarzenia. Twórcy się w nich lubowali i z całą pewnością w nadchodzących latach zobaczymy jeszcze nie raz "Nową nadzieję" odtworzoną w taki czy inny sposób w animowanej formie.
KOMENTARZE (12)

"Rebels" #52-53 w USA i 3x11 w Polsce

2017-03-24 09:32:30 Rózne

Jutro wieczorem na stacji Disney XD w USA zadebiutuje podwójny finał trzeciego sezonu "Rebeliantów", czyli "Zero Hour". Poniżej opis i fragmenty, a obrazki można pooglądać na rebelsowej wiki.

Jednocześnie zapraszamy do naszego tematu o sezonie czwartym, gdzie zebraliśmy wszystkie plotki o nadchodzącej serii. Pełen zwiastun zapewne pojawi się dopiero na Celebration, ale może ekipa z "Reconu" zdradzi to i owo w niedzielę.

Część 1: Eskadra Feniksów czyni ostatnie przygotowania do ataku na Lothal, lecz ich plan zostaje zrujnowany, gdy Wielki Admirał Thrawn odkrywa miejsce ich pobytu.

Część 2: Rebelianci są uwięzieni na Atollonie. Kanan i Hera walczą o przetrwanie eskadry, a Ezra stara się o pomoc z nieznanego źródła.






Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości - tak, Maul jest już martwy na dobre. To Filoni i ekipa przywrócili go do życia, więc producent poczuł się odpowiedzialny, aby jego historię doprowadzić do końca. We wczesnej wersji historii pojawiał się Kanan, ale potem twórcy doszli do wniosku, że to musi być opowieść o Ezrze, bo to właśnie z nim Zabrak najbardziej był związany. W tym odcinku podobno jest najwięcej scen wyciętych, jakie kiedykolwiek powstały (możecie w filmie zobaczyć prace koncepcyjne). Początkowo dyskutowano, czy nie wysłać bohaterów do Mos Eisley, ale potem ekipa zgodziła się, by pokazać wyludnione części Tatooine. Scena otwierająca (z Maulem błąkającym się po pustyni) ma pokazać, że odnalezienie kogoś na planecie jest niezwykle trudne.

Keith Kellogg ponownie obejrzał "Nową nadzieję", aby oddać mimikę twarzy sir Aleca Guinessa. Jeśli się obejrzy materiały zza kulis o Epizodzie III, to można tam zobaczyć porównanie jego i Ewana McGregora - podobieństwo jest uderzające, dlatego stworzenie animowanej twarzy nie było tak trudne; większych problemów dostarczyły szaty. Steven Stanton dostał rolę, gdy pochwalił się Filoniemu, że "robi bardzo dobrego sir Aleca Guinessa". Udaje mu się to głównie dzięki badaniu gry oryginalnego aktora. Tatooine to niebezpieczne miejsce i Jedi ma tam co robić (możemy poczytać o przygodach Bena z tego okresu choćby w "Star Wars" Marvela), a dodatkowo z pewnością Kenobi dużo medytuje nad naturą Mocy i naukami Qui-Gona. Planeta ta to dla niego swego rodzaju rytuał przejścia, nawet pod względem fizycznym - musi znosić upał dnia i zimno nocy, dlatego starzeje się tak bardzo.

Podczas tworzenia choreografii walki z Maulem twórcy inspirowali się McGregorem i Guinessem - nigdy nie widzieliśmy jak Kenobi w "Nowej nadziei" wykonuje charakterystyczną postawę Soresu, a tu się pojawia. Sporo problemów animatorom sprawił miecz świetlny, nie wystarczyło tylko skopiować ten z TCW, trzeba było pokombinować z rozmiarem. Walka jest krótka, bo po pierwsze jest inspirowana pojedynkami samurajskimi - tak naprawdę większość rozgrywa się w ich głowach. No a ta konkretna scena to aluzja do "Siedmiu samurajów". Po drugie, obaj pojedynkowali się tyle razy, że znają swoje ruchy. Jeśli spojrzy się w zwolnionym tempie, to można dostrzec, że Maul próbuje na przeciwniku manewru, który wykorzystał w bitwie z Qui-Gonem - uderzenia rękojeścią w twarz. Po trzecie, każdy, kto naprawdę walczy na miecze wie, że ci naprawdę dobrzy nie pojedynkują się długo. Zdaniem Sama Witwera to na pewno nie koniec opowieści o Zabraku (mamy choćby trwającą serię komiksową), ale jego przygoda z tą postacią się kończy.

Chopper i ekipa "Reconu" wyprawiają Maulowi pogrzeb, a prawdziwy, oryginalny Pablo Hidalgo odpowiada na pytanie, które brzmi: czy Protektorzy byli lojalni wobec Satine podczas wojen klonów? Owszem - to oni często jej towarzyszą, lecz są ubrani w zbroje ceremonialne. Pancerz Rau jest oczywiście bardziej tradycyjny. Na koniec kolejna zajawka.



Dave Filoni powiedział kilka dodatkowych słów dla serwisu io9. Sporo rzeczy powtarza się w "Reconie", więc tu piszemy tylko nowe rzeczy. Jak wspomniano wyżej, ekipa poczuła się odpowiedzialna za dokończenie historii Maula. Dlatego też skontaktowała się z Grupą Opowieści, aby dowiedzieć się, czy nie ma dalszych planów dla tej postaci. Ale to jasne, że żadnych nie mogło być, bo tak ważny bohater nie mógłby latać po galaktyce w czasach oryginalnej trylogii, dlatego nadeszła najwyższa pora, aby z nim skończyć.

Pojedynek z Obi-Wanem wywołał pewne kontrowersje, bo był bardzo krótki. Ale Filoni nie podjął takiej decyzji lekkomyślnie, przebieg walki był wielokrotnie dyskutowany. Wszyscy oczekiwali długiej, epickiej batalii, ale tutaj liczy się napięcie oraz to, co do starcia doprowadziło. Inspiracją był tu Kyuzo, mistrz miecza z "Siedmiu samurajów" Kurosawy (link do filmiku). Zdaniem Dave'a Kenobi wolałby nie zabijać przeciwnika - to już nie jest ten młodzieniec, który w przypływie gniewu rzucił się na Zabraka na Naboo. Zresztą, ta walka jest zobrazowaniem filozofii Filoniego, który przeciwstawia bezinteresowność (selfless) Jedi interesowności (selfish) Sithów. Obi-Wan staje do pojedynku, bo chce chronić Luke'a, ale jest gotowy wybaczyć Maulowi. Zabrak, umierając, wyraża nadzieję, że zemsta spadnie na jego wrogów. Kenobi czuje smutek, bo to oznacza, że jego wróg niczego się nie nauczył. Ekipa żartowała, że Jedi powinien był porozdzielać ciało Zabraka na części i wysłać na różne planety, bo jeszcze by wrócił. Ale nie tym razem.

Decyzja pokazania Luke'a (choćby zarysu jego postaci) była podjęta głównie ze względu na młodych fanów, którzy dzięki temu dowiedzą się, czym zajmował się Obi-Wan na pustyni. Głos ciotki Beru to klip wzięty wprost z "Nowej nadziei". Ale oczywiście to nadal są "Rebelianci", więc nie mogło zabraknąć postaci z pokładu "Ghosta". Spotkanie z Kenobim miało ogromny wpływ na Ezrę, ale jaki - tego dowiemy się z sezonu czwartego; Filoni zdradził tylko, że przejście przez pustynię jest ważnym tropem mitologicznym i przynosi bohaterowi oczyszczenie. W serii trzeciej poszukiwał potęgi, rodziny i sojuszników, potem będzie miał o wiele lepsze pojęcie kim jest. "Potęga" dla różnych osób oznacza co innego - dla Sithów jest to dosłownie siła, dla Jedi bezinteresowność i pomoc innym. Bridger zaczyna kroczyć tą drug ścieżką, ale jeszcze nie do końca wie jak to zrobić.



Parę słów do powiedzenia miał też Sam Witwer dla Oficjalnej. Jest trochę zły na Filoniego, bo "go zabił". Pomysł na to, aby to właśnie ten aktor wcielił się w Dartha narodził się po nagraniach odcinkach o Mortis, gdy Dave podszedł do Sama i zapytał go, co sądzi o pomyśle, aby Zabrak przeżył. Wiwter słyszał wówczas o Savage'u, ale zapytał, czy dadzą mu rolę łowcy nagród. Reżyser udzielił niejasnej odpowiedzi, ale wkrótce zdradził, że chodzi o Maula i zapytał, czy mu się uda. Wówczas aktor skłamał i powiedział, że owszem.

Były oczywiście opory przed przywróceniem go do życia, ale wcześniej Darth Vader przeżył ciężkie obrażenia ciała, więc była pewna podstawa, by to zrobić. Savage znalazł brata w podziemiach planety-wysypiska, a fakt, że razem z niej odlecieli, może symbolizować podnoszenie się z upadku. Zdaniem Witwera ekipa wzięła odpowiedzialność za danie Sithowi większego intelektu i duszy, bo w "Mrocznym widmie" był bardzo krótko i nie miał szans się rozwinąć. "Rebelianci" dali twórcom dalszą możliwość rozwoju postaci, bo TCW nie skończyło się tak, jak planowali. Podczas pierwszego spotkania z Ezrą miał być niczym "mroczny Yoda", a do tego Sam chciał pokazać jego słabość, toteż podczas nagrań łapał się za gardło.

A w Polsce w niedzielę o 9:30 będziemy mogli zobaczyć drugą część odcinka "Ghosts of Geonosis". Poniżej opis i fragment.

Gdy legendarny Saw Gerrera i jego rebelianci gubią się na Geonosis, załoga "Ghosta" zostaje wysłana, aby zbadać sprawę.



Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (12)

"Rebels" #51 w USA i 3x10 w Polsce

2017-03-17 09:47:49 Różne

Jutro wieczorem na stacji Disney XD w USA zadebiutuje kolejny odcinek serialu "Star Wars: Rebelianci", czyli "Twin Suns". Poniżej opis i fragmenty, a obrazki można pooglądać na rebelsowej wiki. Jest też reklama godzinnego odcinka "Zero Hour", który już za tydzień.

Po wizji Ezra, sprzeciwiając się Kananowi i Herze, wyrusza na odległą planetę, gdzie ma nadzieję na powstrzymanie planów lorda Sithów.









W najnowszym "Reconie" Stephen Stanton zdradza, że wcielanie się w AP-5 jest mocno inne od użyczania głosu pozostałym postaciom, głównie ze względu na Choppera. Astromech jest jedynie efektem dźwiękowym, więc nie ma takiego poziomu interakcji, jak z innymi bohaterami. W tym odcinku AP jest bardziej niż zwykle ignorowany przez załogę, a do tego cierpi z powodu ich braku organizacji. W kosmosie mógłby przynajmniej liczyć sobie gwiazdy, ale na swoje nieszczęście został uratowany przez załogę. Stanton nie dowierzał, że ma "zaśpiewać" musicalowy numer, a pozostali aktorzy byli tak zaciekawieni pomysłem, że zostali, aby go posłuchać, mimo że sami skończyli swoje nagrania. Filoni zdaje sobie sprawę, że fani nazywają tego typu odcinki "wypełniaczami", ale nie można co tydzień robić walki Obi-Wana z Maulem.

Pomysł na imperialnych agentów, którzy oddali część swojego człowieczeństwa i dali się podłączyć do systemów cybernetycznych, sięga jeszcze czasów sezonu pierwszego i postaci Tseeba. Ich obecność to odpowiedź na rosnącą rebelię - przechwytują transmisje, dane i szukają wszelkich możliwych ognisk oporu.

Chopper i Anthony Daniels oglądają pisemko tylko dla droidów, a ponieważ Pablo jest na urlopie, to nasz pomarańczowy astromech odpowiada na pytanie, które brzmi: kto właściwie go przemalowuje, skoro Sabine nie ma już w drużynie? Nie tylko ona umiała malować, może to robić każdy z załogi rebelii na Atollonie. Nie wiemy co prawda ile osób odniosło przy tym obrażenia, ale to już inna historia.

A w Polsce w niedzielę o 9:30 będziemy mogli zobaczyć odcinek "Ghosts of Geonosis" (z programu TV wynika, że tylko jego pierwszą część). Poniżej opis i fragmenty.

Gdy legendarny Saw Gerrera i jego rebelianci gubią się na Geonosis, załoga "Ghosta" zostaje wysłana, aby zbadać sprawę.



Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (25)

"Rebels" #43 i #44 w USA oraz 3x05 w Polsce

2017-01-06 12:39:06 Rózne

Jutro wieczorem na stacji Disney XD w USA powraca serial "Star Wars: Rebelianci" wraz z podwójnym odcinkiem "Ghosts of Geonosis". Poniżej opis i reklamy, a obrazki można pooglądać na The Wookiee Gunner.

Część 1: Załoga powraca na Geonosis w poszukiwaniu zaginionego członka rebelii, który został wysłany, by zbadać podejrzaną aktywność na planecie. Buntownicy dokonują zaskakującego odkrycia.

Część 2: Po odnalezieniu zaginionego rebelianta załoga odkrywa kolejną niespodziankę i pracuje razem, by ukryć ją przed siłami Imperium.





http://kimbachan.tumblr.com/post/154828306587/one-hour-episode-saw-has-a-holo-pic-of-steela


W Polsce serial również powraca wraz z odcinkiem "Imperial Super Commandos". Poniżej opis i fragmenty.

Gdy rebelianci tracą kontakt z Concord Dawn, Sabine, Ezra, Chopper i mandaloriański więzień Fenn Rau ruszają, by zbadać sprawę. Znajdują czekające na nich niespodziewane nowe zagrożenie.







Po premierze zwiastuna w tym tygodniu pojawiło się całkiem sporo plotek. Informacja bezpośrednio związana ze zwiastunem głosi, że Stephen Stanton, który w "Rebeliantach" wcielił się w Tarkina, a w "Łotrze" w Raddusa, użyczy swojego głosu staremu Benowi. To nie nowa rola dla niego, bowiem wcielał się w tą postać w drugim "Battlefroncie" i "Disney Infinity". Próbkę jego umiejętności możemy posłuchać na zajawce.

Druga najważniejsza informacja to opisy nowych odcinków, do których dotarł Jedi Bibliothek. Co prawda te zniknęły z oryginalnej strony (Zap2it), ale niemiecki serwis wielokrotnie okazał się wiarygodnym źródłem. Niestety wygląda na to, że przed nami kolejna spora przerwa w emisji: ostatni epizod styczniowy, "Trials of the Darksaber", będzie miał premierę 21. dnia miesiąca, natomiast kolejny dopiero 18. lutego.

  • 3x14 - "Legacy of Mandalore" - 18.02.17 - Mając nadzieję na przekonanie rodziny do wsparcia sprawy rebelii, Sabine wraz z Kananem i Ezrą wraca do domu, gdzie wplątuje się w walkę swojego rodu o władzę na Mandalorze.

  • 3x15 - "Through Imperial Eyes" - 25.02.17 -Obawiając się, że tożsamość rebelianckiego szpiega wkrótce zostanie odkryta przez Imperium, buntownicy szykują plan, aby uchronić go przed złapaniem.

Do tej pory obejrzeliśmy dwa odcinki napisane przez Gary'ego Whittę, pierwszego scenarzystę "Łotra": "The Antilles Extraction" i "The Wynkahthu Job". Teraz poinformował na swoim Twitterze, że w tym sezonie czekają nas kolejne dwa jego autorstwa. Steven Melching z kolei odpowiedział na dość często wysnuwany przez niektórych fanów zarzut, jakoby serial byłby lepszy, gdyby miał akty jak "The Clone Wars". Zdaniem scenarzysty one istnieją (np. akt Maula, Sabine czy Thrawna), ale są luźniejsze, bardziej rozciągnięte na cały sezon, a nie kilka odcinków.





Freddie ostatnio nieco zamilkł, ale powiedział coś ciekawego podczas jednego ze swoich ostatnich streamów na Twitchu: dowiemy się (choć nie podał kiedy) jaki los spotkał Ahsokę po pojedynku z Vaderem. Żeby było ciekawiej, dowiemy się tego "z perspektywy pewnej osoby". Pozostaje nam czekać na odpowiedź na to pytanie. Może poznamy je jeszcze w tym sezonie?



Filoni też rzucił małą ciekawostkę wraz ze swoim bożonarodzeniowym rysunkiem. Napisał, że już wiemy, iż Hera i Chopper dotrwali do czasów Yavina. "Ale czy uda się to reszcie załogi?" - pyta reżyser. Ewentualną śmierć któregoś z głównych bohaterów czy też opuszczenie grupy sugerował też ostatnio. Zapowiedział też, co nas czeka w dalszej części sezonu: oczywiście Saw, więcej Mandalorian, wróci Maul i mroczny miecz, a co najważniejsze, wielki plan Thrawna nareszcie nabierze kształtów.



Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (14)

Premiera „Łotra 1” i nasze recenzje

2016-12-14 17:19:06

Ten dzień długo będą pamiętać. Dzień zgładzenia Kenobiego i wkrótce zdławienia Rebelii.

Darth Vader, „Nowa nadzieja”



To już dziś. Bez oficjalnej polskiej premiery, do kin wchodzi „Łotr 1 – Gwiezdne Wojny Historie”. Pierwszy wysokobudżetowy spin-off gwiezdnej sagi. Seanse w większości kin zaczną się między 19 a 20. Nie trzeba czekać do północy. Jutro zaś film będzie normalnie w repertuarze. Od dziś jednak każdy będzie mógł go zobaczyć i samemu ocenić.

Część z nas miała już okazję zobaczyć go rano.

Lord Sidious :
Rick McCallum obiecywał nam, że następna produkcja będzie mroczna, brutalna i intensywna, czyli ogólnie mocna. Ricka już w Lucasfilmie nie ma, w kwestii mroku jeszcze jest duże pole do popisu, ale pozostałe rzeczy w „Łotrze 1” są. To nie jest film dla dzieci, to nie jest film bazujący na nostalgii, ale na pewnych marzeniach fanów i je spełnia w dużo większym stopniu niż się spodziewałem. To zupełnie inne „Gwiezdne Wojny” niż epizody.

Freed :
Jako wieloletni fan Gwiezdnych Wojen mogę z pewnością stwierdzić, iż podoba mi się kierunek, w jakim poszedł pierwszy ze spin-offów. Nie chcę w żaden sposób porównywać go do "Przebudzenia Mocy", gdyż są to dwa bardzo różne filmy jeśli chodzi o klimat i sposób opowiadania historii, jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, iż dostaliśmy jeden z najlepszych produktów od czasu premiery "Imperium kontratakuje". "Łotr 1" w całości spełnił moje oczekiwania i z czystym sumieniem mogę polecić go każdemu, kto kiedykolwiek w życiu miał choćby minimalny kontakt z tym uniwersum. Osobiście będę z pewnością jeszcze wielokrotnym gościem kin na seansach tegoż filmu.

ogór :
“Łotr 1” bez wątpienia jest filmem, z którym wiele osób wiązało wielkie nadzieje. O ile Epizod VII spotkał się z mieszanym odbiorem, to i tak większość fanów po seansie wyszła zadowolonych. Film Garetha Edwardsa miał być jednak tym czymś, co wniesie powiew świeżości do filmowego świata Gwiezdnych Wojen. Trzeba przyznać, że twórcom udało się zrobić film tak mocno zakorzeniony w mitologii odległej galaktyki a zarazem tak inny stylistycznie, że z nadzieją czekam na kolejne spin-offy. Edwards i spółka zrobiła film pełny emocji, przygody, wybuchów, humoru.. i oczywiście klimatu, którego tak wielu brakowało po seansie “Przebudzenia Mocy”. Oczywiście są pewne mankamenty czy też rzeczy, które mogą się nie podobać, ale to tylko fragmenty, które nie psują ogólnego odbioru całego filmu.



Całe nasze recenzje przeczytacie tutaj. Niebawem dojdą tam także kolejne. Uwaga zawierają one pewne spoilery.

„Łotr 1” to pierwszy film z cyklu „Gwiezdne Wojny Historie”, zwanego czasem też „Antologiami”. W przeciwieństwie do filmów sagi, nie zaczyna się od żółtych napisów początkowych, nie koncentruje na rodzie Skywalkerów, ale też nie przedstawia części większej historii. To samodzielna opowieść lepiej ukazująca świat „Gwiezdnych Wojen”.

„Łotr 1” opowiada o grupie Rebeliantów, którzy odpowiadają za wykradzenie planów pierwszej Gwiazdy Śmierci. To film, który przedstawia to, o czym czytaliśmy w napisach początkowych „Nowej nadziei”, czyli o pierwszym zwycięstwie Sojuszu Rebeliantów i szpiegach, którym udało się wykraść wiadome plany. Dziś poznamy odpowiedź w jaki sposób tego dokonali i z jakim poświęceniem.

"Łotr 1"
czas trwania: 2 h 13 min

Reżyseria: Gareth Edwards

Produkcja: Kathleen Kennedy, Allison Shearmur , Simon Emanuel, Jason McGatlin, Kiri Hart, John Knoll

Scenariusz: Gary Whita, Chris Weitz, Tony Gilroy na podstawie pomysłu Johna Knolla

Muzyka: Michael Giacchino

Zdjęcia: Greg Fraser

Scenografia: Neil Lamont, Doug Chiang

Kostiumy: David Crossman, Glyn Dillon

Efekty specjalne: Neil Corbould

Dźwięk: Matthew Wood, David Acord

Aktorzy: Felicity Jones, Riz Ahmed, Diego Luna, Alan Tudyk, Ben Mendelsohn, Mads Mikkelsen, Forest Whitaker, Donnie Yen, Jiang Wen, James Earl Jones, Jimmy Smits, Warwick Davies, Genevieve O'Reilly, Alistair Petrie, Stephen Stanton, Ian McElhinney



Zapraszamy po obejrzeniu do komentowania filmu pod newsami lub na forum..
KOMENTARZE (108)

Kilka zdjęć nowych obcych

2016-12-13 22:23:30

Embargo na recenzje popremierowe „Łotra 1” zostało już zniesione. Pierwsze opinie o filmie można przeczytać na Rotten Tomtatoes. Obecnie jakieś 82% recenzji jest pozytywnych. Dla porównania teraz „Przebudzenie Mocy” ma wciąż jakieś 92% na plus.

Tymczasem mamy kilka informacji o nowych postaciach z tła, głównie obcych, czasem droidów. Za Enterainment Weekly.



Weeteef Cyubee w którego wcielił się Warwick Davis. Jest członkiem drużyny Sawa Gerrary (Forest Whitaker). Jak twierdzi Neal Scanlan, kostium nałożono na Warwicka trochę jak kokon. Aktor nic nie widział na planie. Stwór był trochę inspirowany piranią, zwłaszcza jak się popatrzy na usta.



C2-B5 to oczywiście imperialny odpowiednik R2-D2. Jak zapewniają twórcy, dzięki temu z pewnością usłyszymy kilka z najbardziej znanych dźwięków tego droida.



Benthic to pochodzi z jednego miotu co Edrio „Two Tubes. Obaj są pilotami i najemnikami. Edrio widzieliśmy już wcześniej.



Admirał Raddus to nowy przywódca Rebelii. Nie będzie jednym kalamarianinem w filmie, zobaczymy jeszcze dwóch albinosów. Tworząc Raddusa zespół Scanlana inspirował się trochę Winstonem Churchilem. Głos podkłada Stephen Stanton, czyli Tarkin z seriali animowanych.



Beezer Fortuna, czyli przedstawiciel znanej, klasycznej rasy – twi’leków. Inspirowany Bibem Fortuną z „Powrotu Jedi”. Widać podobieństwo tak w wyglądzie jak i nazwie.



Oolin Musters. To prawdopodobnie ten mackowaty przyjaciel Jyn Erso o którym wspominała Felicity Jones. I rebeliant.



Farm Droid, czyli robot pracujący na farmie u Galena Erso (Mads Mikkelsen).

Pojawiły się też informacje, że w filmie mogą pokazać się gunganie, w tym sam Jar Jar oraz gubernator Sio Bibble (Oliver Ford Davis). Pozostałe źródła raczej dementują te informację. Acz podobno należy się spodziewać kilku aktorów drugiego planu z poprzednich filmów, oczywiście w tle. Za to Pablo Hidalgo sugerował, że możemy Coruscant zobaczyć szybciej niż myślimy. Czy dotycz to „Łotra 1”?

A na sam koniec jeszcze dwie ciekawe myśli od Garetha Edwardsa. Po pierwsze reżyser wspomniał, że bardzo chętnie zobaczyłby spin-off o Kenobim. Druga rzecz to kwestia planety Jedha, uważa on, że ta jeszcze pojawi się kiedyś w filmach.
KOMENTARZE (16)

Hayden nie zagra w „Łotrze Jeden”

2016-04-12 07:21:39



Na początek zaczynamy od informacji, która większości umknęła. Pojawił się zajawkowy plakat „Łotra Jeden”. Bardzo przypomina ten z „Przebudzenia Mocy”. Cóż, czekamy na ten ostateczny.

Okazuje się także, że Alexandre Desplat wbrew temu, co sam wcześniej powiedział, nie podpisał jeszcze kontraktu. Podobno są tam jakieś problemy biznesowe i Lucasfilm na wszelki wypadek rozmawia też z dwoma innymi kompozytorami.

Według najnowszych plotek Hayden Christensen nie zagra Dartha Vadera w „Łotrze Jeden”. W Mrocznego Lorda ma się jakoby wcielić Spencer Wilding. To brytyjski aktor i kaskader, posiadający na swoim koncie role w „Batman – Początek” czy „Strażnikach Galaktyki”. Głos Vadera prawdopodobnie nagra ponownie James Earl Jones.

Przy okazji pojawiło się kilka ciekawych fanowskich teorii o których warto wspomnieć. O tym, co mówiła Daisy Ridley na temat powiązań Jyn Erso z Rey pisaliśmy tutaj. Także Pablo Hidalgo potwierdził, że obie postaci nie są ze sobą spokrewnione.

Jedna z najbardziej szalonych fanowskich teorii głosi, że postać, którą gra Alistair Petrie, czyli stojący dowódca na Yavinie, to postać znana z „Rebeliantów”. Miałby to być... agent Kallus.

Ciekawie sprawa się ma ze Stephenem Stantonem. Otóż aktor, który podkładał w „Wojnach klonów” głos Tarkinowi, już od dłuższego czasu mocno przebiera nogami, by być w „Łotrze Jeden”. Teraz na twitterze sugerował, że już znamy tożsamość postaci Bena Mendelsohna, ale wkrótce potem twitty zniknęły. Ciekawe, czy Stanton faktycznie pracował nad „Łotrem”? Czy dolewa wody do ognia? W każdym razie Lucasfilm się już nim zajął.

Snowspeeder, a raczej T-47 Airspeeder podobno ma się pojawić w „Łotrze Jeden”. Źródłem tych informacji jest żona Donniego Yena. Poszła ona z dziećmi na wystawę LEGO, zobaczyła Snowspeedera i chlapnęła dziennikarzom, że widziała takie coś na planie. Cóż, w teorii mogło się jej z czymś pomylić.
KOMENTARZE (22)

Analiza zwiastuna „Łotra Jeden”

2016-04-11 07:28:24 redakcja +

Zwiastun „Łotra Jeden” już jest w sieci od paru dni. Warto więc przyjrzeć się mu trochę bardziej analitycznie. W poniższym tekście możliwe są pewne spoilery, więcej jednak jest odniesień do fanowskich spekulacji.



Postać, którą gra Felicity Jones to Jyn Erso. Jej imię już słyszeliśmy w różnych plotkach, ale niekoniecznie w takiej wersji. Jyn padło tutaj, Lyra Erso tutaj.
Pytanie, czy Jyn i Lyra to jedna i ta sama osoba? Czy może zobaczymy też jej siostrę (i ojca, i tak dalej). Wielu fanów słysząc jej imię od razu pomyślało o Jan Ors. Przypomina ją też trochę strój.
Zwiastun rzuca nam też światło na przeszłość głównej bohaterki, która od 15 roku życia musiała sama troszczyć się o siebie. Teraz widzimy ją w kajdankach, więc przynajmniej od początku filmu nie będzie jej po drodze z Rebeliantami, zatem zapewne dostanie propozycję nie do odrzucenia.



To bez wątpienia Yavin IV. Odtworzono wnętrze bazy, widać tam zarówno Gonka jak i transportery z wagonikami, czy wiele innych rebelianckich szczegółów. Yavin tym razem został zbudowany w Anglii, dokładniej w Cardintgon o czym pisaliśmy tutaj. Widzimy go jednak tylko z wewnątrz. Mamy dużą dbałość o detale, są X-wingi, dobrze odtworzone mundury, astromechy, dekoracja przypominająca trochę Tikal zarówno kamienie jak i roślinność.
W dialogach też słyszymy kim właściwie jest nasza łotrzyca Jyn. Fani stworzyli oczywiście mnóstwo teorii odnośnie bohaterki Łotra Jeden, czyniąc ją matką Rey, czy też córką postaci granej przez Bena Mendelsohna, a nawet samego Boby Fetta, czy postaci Madsa Mikkelsena. Póki co są to jednak radosne przejawy spekulacji. Zwiastun nic nam nie sugeruje w tej materii.



W bazie zobaczymy Mon Mothmę. Gra ją Genevieve O’Reilly.



Pojawiła się jako Mon Mothma na planie „Zemsty Sithów”, jednak tam sceny z jej udziałem zostały wycięte. Można ją tylko oglądać w dodatkach na DVD i BD. W filmie można ją wypatrzeć w kadrze powyżej. Obecnie aktorka wraca do tej roli. W bazie widzimy także Jana Dodonnę, stoi w tle i jest słabo widoczny. W roli wiceadmirała rebeliantów wcielił się Alistair Petrie. To prawdopodobnie on wypowiadał poprzednie kwestie, sugeruje to datapad w ręku.



Sala w której rozmawiają rebelianci i Jyn to odtworzenie tej z „Nowej nadziei”, gdzie śledzono losy bitwy o Yavin. Podobne ekrany ścienne pojawiły się też w „Zemście Sithów” w Świątyni Jedi.


Diego Luna gra postać, która podobno nazywa się Cassein Willix. Jest prawdopodobnie kapitanem Rebeliantów i wiele wskazuje na to, że obok Jyn najważniejszym z Łotrów.



Ujęcie na jakiejś pustynnej planecie, gdzie widzimy Jyn w akcji. Ta planeta jest widoczna w kilku miejscach zwiastuna, wygląda na istotną dla akcji. Niektóre plotki sugerują, że pustynie nagrywano tym razem w Jordanii, ale nie zostały one nigdzie potwierdzone.



Za Jyn znajdują się tu jeszcze inne osoby. Prawdopodobnie Willix oraz droid, którego gra Alan Tudyk. Ten droid jest stworzony w technice motion-capture. Nie widzimy go w pełnej okazałości, ale więcej pisaliśmy o nim tutaj. W czasie tych walk widać też, że Jyn kogoś ratuje (Willixa?).



Następnie logo Lucasfilmu, a po nim widzimy Jyn lecącą na akcję (lub przywożoną Yavin?). Wygląda na pasażerkę, ale niezbyt zadowoloną.



Widok na niszczyciele, TIE Fightery i Gwiazdę Śmierci.




Niszczyciele wydają się wzorowane na ISD I „Devastatorze”, statku flagowym Vadera z czasów „Nowej nadziei”. Podobieństwa dotyczą zarówno kolorystyki jak i rozbudowanego mostka. Ten sam wzór przyjęli także twórcy „Rebeliantów”. Wprowadziło to drobne zamieszanie w głowach fanów, jako że dużo bardziej rozpowszechniony jest wizerunek ISD II z „Imperium Kontratakuje” i „Powrotu Jedi”.



Montowanie działa Gwiazdy Śmierci.



Problem, że ten talerz widzimy w dużej części w „Zemście Sithów”. Więc albo jest to tylko okrywa, albo coś do wytłumaczenia.



W między czasie w dialogach dowiadujemy się trochę o akcji jaką ma przeprowadzić Jyn.



Widzimy Rebeliantów biegnących z bazy. Jak łatwo się domyśleć Jyn przyjęła zadanie. Pomagają jej też piloci. Widzimy X-winga i oczywiście bazę na Yavinie.



Ben Mendelsohn w roli imperialnego. Na pierwszy rzut oka wygląda jak Wielki Admirał, nawet pozę ma przypominającą trochę Thrawna. Ale oznaczenia wskazują na bardziej Admirała Floty. Być może to postać, o której wspomina Chuck Wendig w swojej powieści Koniec i początek, tajemniczy imperialny admirał? Druga wskazówka to mundur, przypominający ten który nosił Yularen z imperialnego biura bezpieczeństwa. Ben gra kogoś wyżej postawionego. Stephen Stanton, czyli Tarkin w „Wojnach klonów”, sugeruje, że tę postać poznaliśmy już w Tarkinie Jamesa Luceno. Jeśli tak byłoby to Harus Ison, zastępca dyrektora IBB, przynajmniej taki stopień miał u Luceno. Raczej nie jest to Armand Isard, którego Luceno wprowadził ponownie do oficjalnego kanonu w tej powieści. Natomiast istnieje możliwość, że Ison awansował. Swoją drogą Stanton wypowiadający się na temat „Łotra Jeden” może coś sugerować. Czyżby jednak podkładał głos Tarkina?
Jeszcze inny możliwy kandydat to Nils Tenat, który także pojawił się u Luceno i to on miał przejąć projekt Gwiazdy Śmierci.

Tło tego ujęcia bardzo przypomina miejsce, w którym Tarkin rozkazał zniszczyć Alderaan. Tyle, że planeta jest inna. Czy to ta na której Rebelianci walczyli, czy jeszcze coś?
Warto też zauważyć jego blaster w ręku. Bardziej ozdobny i dystyngowany. No i pokryty chromem.



Nowy czołg. Nowi szturmowcy i jeszcze jacyś więźniowie. Planetę już widzieliśmy. W tle widać także skraplacz wilgoci, co wydaje się pasować do pustynnego otoczenia.



Sam czołg to oczywiście nowy pojazd, ale też osadzony w filmach. To jakby UT-AT (Unstable Terrain Artillery Transport) nowej generacji. Te oryginalne pojawiły się w „Zemście Sithów”.



Forest Whitaker jako najemnik udzielający rad. Zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami porusza się on o lasce, więc bardzo prawdopodobne że faktycznie ma jakąś protezę zamiast nogi. Jego postać to najemnik, ale też ktoś, kto doradza Jyn, słychać to w dialogach. Tam pada kilka istotnych kwestii. Choćby ta co się stanie kiedy ją złapią (nie jeśli, ale kiedy). Kolorystyka może sugerować, że to ta planeta z piaskiem, ale to się jeszcze okaże. Natomiast warto przypomnieć, że Whitaker był na Malediwach, gdzie kręcono część zdjęć. Więc może ta pustynna planeta jest jednocześnie planetą z plażami i palmami.



I pierwsze ujęcie Szturmowców Cienia, czyli tych elitarnych sił Dartha Vadera. Widzieliśmy ich już wcześniej w zapowiedzi teasera. Z tyłu widać płonący skraplacz wilgoci, zatem jakaś farma czy coś? Dziwi za to widok trawy go okalający. Ciemny piasek oznacza, że to jedna z scen nagrywanych na Islandii. Czyli może to być jeszcze jedna planeta.



Pojmani rebelianci prowadzeni przez targ.



Jyn, Willix i droid którego gra Alan Tudyk uciekają. Wygląda na to, że scena ta została nagrana na stacji metra Canary Wharf w Londynie. Niektórzy sugerują, że to może się dziać już we wnętrzu Gwiazdy Śmierci. Inni, że to transport publiczny choćby na Coruscant, jak to miało miejsce w serialu „Wojny klonów” Tartakvsky’ego.



Różni szturmowcy, zgodnie z tym co prezentował Donnie Yen poza klasycznymi i Cienia (których nie ma w tym ujęciu) mamy jeszcze trzeci typ.



Donnie Yen pokazujący swoje sztuki walki. W tle czarny X-wing, a także szturmowcy odgradzający drogę. Też ktoś w czerwonym kostiumie, ale raczej nie jest to gwardzista.



Szturmowcy Cienia w akcji. Tym razem na planecie z piaskiem i palmami.



Zniszczony pojazd imperialny, trochę przypominający ten którym latał Kylo Ren. Ale czy na pewno akurat ten należy do Imperium? Dosyć przyjemnie łączy on stylistykę „Przebudzenia Mocy”, z klasyczną trylogią. Warto tu wspomnieć o używaniu rekwizytów z Epizodu VII, które zapowiadano.



Rebeliant walczący przy wybuchu, prawdopodobnie pojazdu z poprzedniego kadru.



Mendelsohn przechadzający się pośród ciał...Sekwencja wygląda na nagrywaną na Malediwach, ale te ujęcia zostały nagrane w Bovingdon Airfield niedaleko Pinewood. Zdjęcia tutaj.



A to zdecydowanie największa zagadka. Gwardziści imperialni są. Postać w czarnym płaszczu klęka. Zatem gdzieś pewnie czai się imperator. Raczej nie jest to Vader, inny płaszcz, ramiona itp. Palpatine także poruszał się inaczej, zresztą po co miałby klękać? Więc może ktoś nowy? I przed czym klęka? Zbiornik bacty albo coś w tym stylu? Fani wskazują na postacie Inkwizytorów, czy też Snoke’a, albo Plagueisa, gdzie ten ostatni rzecz jasna miałby być podtrzymywany w domniemanym zbiorniku. Jeszcze jedna teoria sugeruje, że to może być postać grana przez Madsa Mikkelsena, ale to chyba już trochę za bardzo fanowska fantazja. Na razie Mads jest jedynym z głównych aktorów, którego jeszcze nam nie pokazano w żaden sposób w tym filmie, stąd pewnie takie sugestie.



Wen Jiang jako kolejny najemnik, uciekający przed wybuchem.





AT-AT na plaży i Rebelianci. Modele te różnią się od tych widzianych w „Imperium kontratakuje”. Ich „łby” są inne, pozbawione są ciężkich dział montowanych od spodu, a boczne są zdecydowanie mniejsze. Z obydwu stron korpusu widać jakieś dodatkowe płyty koloru żółtego, zaś ogólna sylwetka wydaje się smuklejsza.



Felicity Jones w przebraniu imperialnym. Tu znów pojawiają się teorie fanowskie, od tego, że Jyn jest podwójnym agentem, po zwykłą przebierankę.



Jej strój przypomina agenta Kallusa z „Rebeliantów”, pomijając broń noszoną na plecach.



Logo i napisy końcowe.
KOMENTARZE (17)

Co tam z „Rogue One”?

2015-10-18 06:56:31

„Rogue One” póki co kręcone jest w wielkiej tajemnicy. Wpierw ze względu na „Rogue Nation” i umowę z Paramountem, a teraz oczy świata mają być zwrócone na „Przebudzenie Mocy”. Jednak od czasu do czasu twórcy o sobie delikatnie przypominają, choćby przy jakiejś okazji. Alan Tudyk niedawno zaczął promować swój serial „Con Man”, na który uzbierał fundusze przy wsparciu ofiarodawców. Właśnie wtedy wspomniał też o swojej roli w „Rogue One”. Otóż, gdy Gareth Edwards oferował mu rolę, wszystko wydawało się takie surrealistyczne i nierealne. Wtedy też aktor nagle zdał sobie sprawę, że w czerwcu będzie kręcił „Con Mana”. Gdyby był tylko aktorem, może by podjął inną decyzję, ale on jest twórcą tego serialu. Nawet nie wiedział jak zmienić harmonogram, by się wpasować w „Gwiezdne Wojny”. Był już przekonany, że będzie musiał odrzucić tę rolę. Edwards jednak powiedział mu, że nie będzie musiał tego robić, bo na razie nie potrzebuje go w Pinewood. Więc, gdy okazało się, że terminy pasują obu, szczęśliwy Alan dołączył do obsady.

Samą pracę na planie Tudyk ocenia bardzo dobrze, twierdzi, że to film, który daje mu dużo zabawy i satysfakcji. Coś czego od dawna nie miał podczas kręcenia w takich ilościach. Właściwie nie wiedział, czego się spodziewać. Przyznał, że głównie grał sceny z Felicity Jones i Diego Luną. Wiemy też, że jego postać będzie wygenerowana komputerowo dzięki wykorzystaniu techniki mo-cap.

Alan potwierdził także używanie praktycznych efektów na planie. Stwory są stworami, światy światami, a nawet jeśli czegoś nie ma na planie to jest to w innym miejscu.

Pojawiają się też różne plotki i chciejstwa na temat „Rogue One”. Na przykład Dave Filoni twierdził niedawno, że fajnie byłoby w tym filmie zobaczyć Ahsokę (więcej). Coś wie, czy może coś chciał nam przekazać?

W podobnym tonie wypowiedział się też Stephen Stanton, który podkładał głos Tarkina w „Wojnach klonów”. Zresztą pojawił się parę razy także w stroju wielkiego moffa przy różnych okazjach. Aktor wyznał, że byłby gotowy wcielić się w tę rolę, a przynajmniej podłożyć głos. Z tym drugim ma jeszcze szansę, bo skoro dotychczas nie pojawił się na planie raczej już Tarkinem z krwi i kości nie zostanie.

Disney natomiast powoli zaczyna też promować „Rogue One” jako pierwszy niezależny film z serii. Zapomnieli chyba o filmach o „Ewokach”. Choć te były bardziej produkcjami telewizyjnymi, które w swej historii także zahaczyły o kino. Wśród plotek o promocji jest też jedna. Podobno w przyszłym roku pojawi się DLC do „Battlefronta” związane z „Rogue One”. Takie małe wprowadzenie.

Warto dodać, że zakończenie zdjęć do „Rogue One” jest już bliżej niż dalej. Ciekawe, czy po zakończeniu zdjęć coś nam powiedzą?
KOMENTARZE (8)

"Star Wars: Rebels" #12 w USA

2015-02-23 08:59:18 Różne

Dziś wieczorem czasu amerykańskiego na stacji Disney XD zostanie wyemitowany kolejny odcinek serialu "Star Wars: Rebelianci", zatytułowany "Rebel Resolve". Można go oglądać już od tygodnia w aplikacji WATCH Disney XD, a w przyszły poniedziałek zadebiutuje w telewizji "Fire Across the Galaxy", czyli finał sezonu. Poniżej można przeczytać opis i zobaczyć fragmenty odcinka.

Rebelianci atakują imperialnego kuriera w nadziei na zebranie informacji, które pomogą im w przedsięwzięciu niebezpiecznej misji ratunkowej.





A propos finału sezonu, parę informacji dotyczących przede wszystkim występujących tam postaci ukazało się dzięki najnowszemu Insiderowi. (Spoiler):Ponownie zobaczymy lorda Vadera, a w roli gościnnej usłyszymy Philla LaMarra jako Baila Organę. I w końcu poznamy tożsamość Fulcrum.(Koniec Spoilera) Swoją drogą, plakat Jeffa Carlisle'a, o którym ostatnio pisaliśmy, nieco ostatnio się zmienił - postać, na którą zwracaliśmy uwagę, została częściowo zakryta przez przechodzącą banthę, do tego bohater z pierwszego planu niesie holokron Sithów (istnienie tych artefaktów w nowym kanonie już potwierdzono). Sam artysta odparł jednak na Twitterze, że jest to tylko praca i nie należy traktować jej jako źródło fanowskich spekulacji. O ostatnich odcinkach wypowiedział się również Stephen Stanton dla Star Wars Underworld. Powiedział, że zniszczenie wieży komunikacyjnej przez Tarkina było nie tylko świadectwem jego zdolności do poświęcenia nawet imperialnych zasobów, lecz także świadomym działaniem, mającym na celu odcięcie Lothalu od reszty galaktyki, aby żadne wieści nie docierały do planety i z niej nie wychodziły. Niektórzy zinterpretowali te słowa jako jeszcze jeden dowód na teorię, o której pisaliśmy niedawno.

Co ciekawsze jednak, aktor, mówiąc o kwestii moralności Tarkina, wspomniał, że "postaci z TCW, które były tam czarnymi charakterami, mogą wcale już takie nie być i walczyć po stronie rebeliantów". Zapewne przyszłe sezony pokażą kogo miał na myśli. Skoro przy "The Clone Wars" jesteśmy, to warto przywołać tweeta Brenta Friedmana, scenarzysty serialu, który napisał, iż ma przeczucie, że wkrótce dostaniemy informacje o "Bad Batch". Jak pamiętamy, był to tytuł jednego z odcinków skasowanego serialu opowiadających o kapitanie Reksie dowodzącym eksperymentalnym oddziałem klonów-komandosów. Brent podkreślił jednak, że kluczowe jest tu słowo "informacja" i żeby nie spodziewać się za wiele.

W naszym kraju zaś odcinki "Rebeliantów" powrócą 14 marca, jak to można usłyszeć w poniższej reklamie. Nie wiadomo natomiast dlaczego zapowiedź dotyczy odcinka "Path of the Jedi", a nie "Gathering Forces", którego jeszcze w Polsce nie emitowano.



Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (8)

"Star Wars: Rebels" #11 w USA

2015-02-09 08:44:40 Różne

Dziś wieczorem czasu amerykańskiego na stacji Disney XD zostanie wyemitowany kolejny odcinek serialu "Star Wars: Rebelianci", zatytułowany "Call to Action". Można go oglądać już od tygodnia w aplikacji WATCH Disney XD, a w przyszły poniedziałek powinien być dostępny następny odcinek, "Rebel Resolve". Jak widać w poniższych fragmentach, w nowym epizodzie powraca kolejna postać z Oryginalnej Trylogii - gubernator Tarkin. W jego rolę wciela się znany z "The Clone Wars" Stephen Stanton, który jeszcze w 2013 roku niezbyt subtelnie sugerował, że jego postać powróci.

Gdy zwiększa się społeczna świadomość dotycząca działań rebeliantów, ich celem staje się ważna imperialna sieć informacyjna.





W "Rebels Recon" dotyczącym poprzedniego odcinka ekipa opowiada, że zostawia w serialu drobne wskazówki pozwalające domyślić się tego, co będzie dalej (co też pokazaliśmy w ostatnich plotkach) i część osób skojarzyła fakty, że to informacje Trayvisa doprowadziły rebeliantów do pułapki Inkwizytora. Filoni dodaje, że dotyczy to też Fulcrum, ale część z podpowiedzi może nas naprowadzać na właściwy trop, a część odciągać od niego (skoro o tym mowa, zwróćcie uwagę na symbol Fulcrum za głową reżysera). A tradycyjne pytanie brzmi: czy Lando miał jeszcze "Sokoła" w swoim posiadaniu? Hidalgo odpowiada, że gdyby tak, to nie potrzebowałby pomocy ekipy, a poza tym jesteśmy blisko wydarzeń z Epizodu IV, więc stawia na to, że już się z nim pożegnał - "przynajmniej raz". To ciekawie wpasowuje się w jeszcze jedną plotkę, której źródłem tym razem jest The Bearded Trio. Strona twierdzi, że dowiedziała się od swojego źródła, iż w drugim sezonie w roli gościnnej wystąpi (Spoiler):Han Solo. Redaktor wspomina również, że w tę rolę miałby się wcielić aktor, którego nazwiska nie chcą wymienić, a który wcześniej grał tę postać i trwają rozmowy, aby go zaangażować. W przemytnika wcielało się oczywiście wiele osób, ale jego głosem i twarzą zawsze pozostanie Harrison Ford. Trzeba zadać sobie pytanie czy aktor miałby czas na nagrania, bo przecież w najbliższym czasie zapewne będzie nadal zajęty "Przebudzeniem Mocy"(Koniec Spoilera). Making Star Wars dodał swoje trzy grosze w tej sprawie: (Spoiler):podobno w drugim sezonie Lando będzie miał "przyjaciela", co w pewien sposób wpasowuje się w poniższe informacje.(Koniec Spoilera)



A skoro o Fulcrum mowa, to zapewne pamiętacie ostatnią informację o powrocie francuskiej aktorki Olivii Lucconi do roli (Spoiler):Ahsoki kryjącej się za pseudonimem Fulcrum.(Koniec Spoilera). Ta informacja znajduje się również w jej CV, a aktora potwierdziła ten fakt mejlowo ekipie Rebels Report. Choć oczywiście nie jest to w pełni oficjalne źródło, to w tej chwili możemy właściwie tylko czekać na potwierdzenie od Lucasfilmu. Najwidoczniej dubbingowcy francuscy wiedzieli od początku wiedzieli kto powinien zagrać tę rolę - w przeciwieństwie do polskich, bo w naszym języku bohaterka ta przemawia głosem mężczyzny.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (15)

Rebeliancka obsada

2014-08-27 17:04:39

Za stworzenie serialu „Rebelianci” odpowiadają także wyśmienici i znani w dużej części aktorzy, niekoniecznie kojarzeni z dubbingiem. Znów, na razie przedstawiono jedynie głównych, warto jednak przyjrzeć się na chwile ich dorobkowi.

Freddie Prinze Jr., właściwie to Freddie James Prinze, urodzony 8 marca 1976 w Los Angeles. Dziś już trochę przyblakła gwiazda, ale wciąż jeszcze nazwisko rozpoznawalne. Dorastał w Nowym Meksyku, ale w 1994 powrócił do Los Angeles, gdzie zajął się swoją karierą aktorską. Jego ojciec był scenarzystą i aktorem, ale popełnił samobójstwo, gdy młody Freddie miał właściwie kilka miesięcy.
W Los Angeles zaczynał od ogonów w serialach, ale udało mu się wypłynąć wraz z nową falą horrorów z lat 90. Co prawda nie dostał roli w „Krzyku” o którą się ubiegał, ale za to zagrał w „Koszmarze minionego lata” i jego sequelu, gdzie zresztą poznał swoją przyszłą żonę, Sarę Michelle Gellar (serial „Buffy: Postrach wampirów”). W 1999 zagrał w „Wing Commanderze”, adaptacji słynnej gry komputerowej. Freddie wcielił się w postać, w która w grze wcielał się Mark Hamill. Kolejna istotna rola w jego karierze to „Scooby-Doo”, adaptacja słynnej kreskówki, gdzie wcielił się w postać Freda. Następnie próbował sił z własnym sitcomem „Freddie”, ale udało się utrzymać tylko przez jeden sezon. Dalej próbował swoich ról w komediach jak „Jack i Jill kontra reszta świata”, ale znów raczej wrócił do seriali (często gościnnych występów np. w „Robot Chiken”), a także zaczął dubbingować gry komputerowe („Mass Effect” czy „Dragon Age”). Prywatnie lubi uprawiać sport, w tym pływanie, uczestniczy też w maratonach. Ma dwoje dzieci.
W serialu „Rebelianci” wcieli się w rolę Kanana Jarrusa.

Vanessa Marshall (19 października 1969 w Nowym Jorku) jest już obecnie przede wszystkim aktorką głosową, choć zaczynała od epizodów w aktorskich serialach. Podkładała głosy do „Baldur’s Gate II”, „Icewind Dale”, „Emperor: Battle for Dune”, „Mass Effect” ale też Jedi Outcast (jako Jan Ors), KOTOR II (Lonna Vesh) a także w TORze. Głosu użycza także w wielu serialach animowanych, w tym „Liga sprawiedliwych” czy „Ben 10”.
W serialu podłoży głos Herze Syndulli.

Steve Blum, właściwie to Steven Jay Blum, urodzony 28 kwietnia 1965 w Santa Monica. Aktor znów przede wszystkim głosowy, ale bardzo zapracowany. Zaczynał jeszcze w latach 80. przy dubbingu filmów i seriali anime na język angielski. Czasem używał pseudonimu David Lucas. Ta praca trwała przez wiele lat, z najbardziej znanych tytułów warto wymienić „Ghost in Shell”. W latach 90. zaczął wychodzić poza anime, między innymi uczestniczył w produkcji gier LucasArts „The Dig” (wg pomysłu Stevena Spielberga), „Afterlife” i „Full Throttle”. Były też „Gwiezdne Wojny” w tym X-Wing vs. TIE Fighter, Mysteries of the Sith, X-Wing Alliance, Force Commander, „Jedi Outcast” (jako Galak Fyyr), „KOTOR II”, Battlefront II, Empire at War, The Force Unleashed, „TOR: Rise of the Hutt Cartel”.
W międzyczasie wchodził także w inne gry (np. „Return to Castle Wolfenstein”, „World of Warcraft”, „ Dragon Age”, „Mass Effect” 2 I 3), no i seriale („Atomówki”, „Ben 10”), a także filmy („Lilo i Snitch”). Próbował także swoich sił przy scenariuszach. W „Rebeliantach” zagra postać Zeba Orreliosa.

Taylor Gray to młody aktor, urodzony 7 września 1993 w Whittier w Kalifornii. Zaczynał od epizodycznych ról w serialach (od „Wzoru” w 2007), pojawił się w „Mentaliście”, a póki co największy życiowy sukces to rola Bucketa w serialu „Bucket and Skinner’s Epic Adventures”. Na dużym ekranie debiutował niewielką rolą w „The Take” (2007) Brada Furmana. W 2012 zagrał jedną z głównych ról w filmie „Thunderstuck” u boku Kevina Duranta i Jamesa Belushiego. Jesienią pojawi się w filmie „The Dreamer”, kolejnej biografii Walta Disneya. Samemu próbował też kręcić filmy krótkometrażowe (jako producent, aktor i scenarzysta). „Rebelianci” będą jego pierwszą animacją. Wcieli się w postać głównego bohatera czyli Erzy Bridgera.

Tiya Sircar urodzona 16 maja 1982, ma w sobie trochę indiańskiej krwi. Zresztą zaczynała swoją karierę aktorską jako indiańska tancerka w krótkometrażowym „Heavenly Beuaties” (2005). Potem zaczęły się pojawiać mniejsze role filmowe („The Insatiable”) i epizody w serialach (w tym „Dr House”, „Hannah Montana”, „Terminator: Kroniki Sary Connor” czy „Pamiętniki wampirów”). W 2008 wystąpiła w horrorze „Wings of Fear”, a potem w kilku komedyjkach „Hotel dla psów”, „Znów mam 17 lat”, „To tylko seks” czy „Stażyści”. Jako aktorka głosowa zadebiutowała w jednym odcinku „Fineasza i Ferba”. W 2014 jej kariera nabiera tempa, jesienią ma trafić na ekrany film „Miss India America”, w którym Tiya gra główną rolę. No i „Rebelianci”, gdzie zagra Sabinę Wren, będzie to jej pierwsza regularna rola w serialu.

David Oyelowo urodzony 1 kwietnia 1976 w Oxfordzie w Wielkiej Brytanii ma klasyczne wykształcenie aktorskie. Jest utalentowanym aktorem teatralnym, ale i filmowym. Zasłynął swoimi interpretacjami monarchów szekspirowskich, jednak obecnie najbardziej znany jest dzięki hollywoodzkim produkcjom. Zaczynał od seriali i kina niezależnego. Zaczął się wybijać filmem „I uderzył grom” (2005), jednak nie gardził też bardziej ambitnym repertuarem. Wystąpił między innymi w „Ostatnim królu Szkocji” (2006), „Jak wam się podoba” (2006, adaptacja sztuki Szekspira Kennetha Branagh z Brianem Blessed w jednej z ról). Jednak przełomem był dla niego rok 2011. Z jednej strony wystąpił w „Genezie planety małp”, z drugiej w „Służących”. Potem było jeszcze lepiej. „Red Tails” Lucasfilmu, „Lincoln” Stevena Spielberga (produkcji Kathleen Kennedy, wystąpił tam między innymi Adam Driver), „Jack Reacher: Jednym strzałem”, „Kamerdyner”. Jesienią zobaczymy go w „Interstellarze” Nolana. Jego nazwisko przewijało się w plotkach o obsadzie Epizodu VII. Także nie ma dużego doświadczenia serialowego, ani jako aktor dubbingowy. Zagra agenta Kallusa.

Jason Isaacs to chyba największa gwiazda obsady. Urodzony 6 czerwca 1963 w Liverpoolu aktor, syn żydowskich emigrantów z Europy wschodniej ukończył prawo na Uniwersytecie w Bristolu, jednak wtedy postanowił na poważnie związać się z aktorstwem. Pozostał na tym uniwersytecie, ale zaczął studiowanie drugiego kierunku. Przez ten okres brał udział w 20 przedstawieniach zarówno jako aktor jak i jako reżyser. Następnie uczęszczał do Central School of Speech and Drama, którą ukończył w 1989. Zaczynał od ról w serialach telewizyjnych i mniejszych epizodów w filmach. Z czasem stawały się one coraz większe. Wystąpił choćby w „Ostatnim smoku”, „Ukrytym wymiarze”, „Galaktycznym wojowniku”, „Armageddonie” (którego współscenarzystą był J.J. Abrams). Przełomem był jednak film „Patriota” Rolanda Emmericha z Melem Gibsonem w roli głównej (i muzyką Johna Williamsa). Isaacs zagrał brawurowo rolę pułkownika Tavingtona, która budziła pewne kontrowersje ze względu na brutalność, co niekoniecznie miało przełożenie na wiedzę historyczną. Był to też jego pierwszy, wielki szwarccharakter. Potem były inne filmy w tym „Helikopter w ogniu” (z Ewanem McGregorem), „Resident Evil”, no i w końcu „Harry Potter i Komnata Tajemnic”, gdzie wcielił się w postać Luciusa Malfoya, kolejnego głośnego czarnego charakteru. Z rolą tą był związany do końca serii o młodym czarodzieju. Potem jednak zabrakło mu tyle szczęścia jeśli chodzi o hollywoodzkie produkcje, raczej znów przewijał się w serialach (w tym ostatnio „Dziecko Rosmary”), ale także zaczął dubbingować, główne gry, ale także i filmy i seriale animowane. W „Rebeliantach” ponownie wcieli się w szwarccharakter, czyli Inkwizytora.

James Arnold Taylor powróci do roli Obi-Wana Kenobiego. Po praz pierwszy tego aktora mieliśmy okazję usłyszeć w tej roli w „Wojnach klonów” Gendy’ego Tartakovsky’ego, wracał do niej w grach komputerowych, ale najbardziej znany jest z „Wojen klonów” Dave’a Filoniego. Taylor jest nie tylko utalentowanym aktorem głosowym, ale też doskonałym performerem. Jego show można było zobaczyć między innymi na Star Wars Celebration VI.

Billy Dee Williams czyli legendarny odtwórca Landa, także ma się pojawić w serialu. Może tym razem dojdzie to do skutku, bo Lando miał wrócić w „Detours”, które jednak zawieszono w czasie, nie będzie go także w Epizodzie VII.

Czekamy jeszcze na potwierdzenie występu Grega Ellisa (21 marca 1968), kolejnego brytyjskiego aktora z sukcesami na West Endzie, który zaczął swój romans z telewizją i kinem. Na swoim koncie ma mniejsze role w „Titanicu”, „Star Trek: Stacja kosmiczna”, „Z archiwum X”, „Piratach z Karaibów” (1, 3 i 4), „Beowulf”. Podkłada zarówno głos jak i grywa. Nie gardzi też grami. Wystąpił także w „KOTORze II” i „TORze”. Pojawił się też w „Wojnach klonów” jako Turk Falso.

Z niepotwierdzonych aktorów mowa jest jeszcze o Brencie Spinerze, który najbardziej jest znany jako Data ze „Star Trek: Następne pokolenie”. Warto dodać, że aktor już współpracował z Weismanem. Benjamin Diskin, który w „Wojnach klonów” Filoniego grał między innymi WAC-47. Oraz Stephen Stanton, który u Filoniego grał Tarkina, być może powróci do roli. Podobno w jednym z odcinków usłyszymy też głosy Filoniego i Weismana.
KOMENTARZE (5)
Loading..