Komiksy

Droids Special (Welcome to Kalarba)


Tytuł oryginału: Droids Special
Scenariusz: Dan Thorsland
Rysunki: Bill Hughes
Litery: Bill Pearson
Kolory: Pam Rambo
Tusz: Andy Mushynsky
Okładka: Kilian Plunkett
Wydanie PL: brak
Wydanie USA: Dark Horse 1995
Wydanie USA TPB: w The Kalarba Adventures, Omnibus: Droids


Recenzja Lorda Sidiousa

Ten komiks to właściwie wstęp zarówno do całej serii „Droids” jak także i komiksu „The Kalarba Adventures”. Dziś jest to już raczej ramotka, mająca więcej wspólnego z serialem „Droids” (chodzi głównie o styl), niż z czymkolwiek innym w EU. Całość dzieje się 5,5 lat przed Nową Nadzieją, ukazuje nam świat jakiego już dziś nie ma. Nie dlatego, że są eksplorowane inne ery, ale dlatego, że dziś już nie tworzy się takich historyjek. To właśnie jest największą zaletą tego komiksu unikalność, pewien powiew historii.

R2-D2 i C-3PO znajdujemy podczas ich lotu na stację Hosk. Prawdopodobnie należą do niejakiego Olaga Grecka, który na swym okręcie ma wiele innych droidów. Czy jest handlarzem, czy kimś innym, tego dokładnie nie wiadomo, zwłaszcza z początku. Ale na okręcie przebywa jeszcze jeden bardzo ważny pasażer – IG-88 (zwany droidem bojowym). Tego łowcę, ktoś wysłał aby zabił Olaga, ale to się nie udało. Teraz Greck chce wykorzystać droida, aby walczył dla niego w czasie czegoś, co mogłoby przypominać walki gladiatorów. Tyle, że pojmać IG to jedno, a utrzymać go w stazie to rzecz zupełnie inna. IG-88 wyrywa się z więzów i demoluje statek, a następnie porywa R2-D2. Olag, jego słudzy i C-3PO próbują odzyskać R2 lub raczej pojmać ponownie IG, każdy ma inny cel, ale przynajmniej na razie muszą walczyć ramię w ramię.

Nie trzeba zgadywać, że zakończenie będzie bardzo otwarte, pozwalające śmiało przejść do kolejnej historyjki. Tu raczej chodziło o to by ukazać głównych bohaterów i to nie tylko C-3PO i R2-D2 samotnie podróżujących po wszechświecie, ale raczej Olaga i jego bandę, którzy dalej będą przewijać się w serii niejako dyżurni źli. Co ciekawe tu nie ma ani Imperium, ani Sojuszu Rebeliantów, ani pozostałości po Wojnach Klonów (to ostatnie raczej nie powinno dziwić ze względu na czas powstania komiksu). To wszechświat dla awanturników i łowców przygód, jakimi miały być oba droidy. Zresztą seria ta początkowo miała być w ogóle konkurencją dla serii Kaczor Donald, ale to już zupełnie inna historia.

Graficznie komiks nie wychodzi z kanw standardów lat 80./90. Wygląda jak komiks, nie arcydzieło, ale jest już bardzo ładnie pokolorowany.

Sam z siebie właściwie ani specjalnie nie pociąga, ani nie razi, ot seria o Droidach. Przygoda o porwaniu i ucieczce, będąca raczej przystankiem, niż punktem przełomu. Doskonale zacząć czytanie serii „Droids” właśnie od tego komiksu, ale czy warto sięgać po to samemu z siebie? Chyba nie, zwłaszcza jak ktoś lubił serial. Choć trzeba przyznać, że sam klimat serialu a raczej świata w nim przedstawionego jest zachowany, to Gwiezdne Wojny, których na próżno dziś już szukać gdziekolwiek indziej.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 6/10
Klimat: 7/10
Rozmowy: 6/10
Rysunki: 7/10
Kolory: 7/10
Opis świata SW: 7/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 5,50
Liczba: 2

Użytkownik Ocena Data
Lord Sidious 6 2008-08-10 17:21:48
Nestor 5 2013-03-27 10:05:08

Tagi: Bill Hughes (10) Dan Thorsland (8) Dark Horse Comics (567) Droids (32) Kilian Plunkett (18)

Komentarze (1)

Chyba najbardziej denerwujący C-3PO z EU. ~XD

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.