Książki

Dziwny przypadek papierowego Yody


Oryginalny tytuł: The Strange Case of Origami Yoda
Autor: Tom Angleberger
Wydanie PL: Media Rodzina 2012
Wydanie USA: Amulet Books 2010
Przekład: Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz
Stron: 160
Cena: 25 PLN
ISBN: 978-83-7278-651-7




Historia papierowego Yody wiąże się z szóstą klasą pewnego gimnazjum.

Jeden z jej uczniów, Dwight, uważany za klasowego frajera, w jednym jest dobry – jest mistrzem orgiami. Pewnego razu stworzył pacynkę papierowego Yody z Gwiezdnych wojen.

Nie byłoby może w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że papierowy Yoda stał się klasową wyrocznią! W prawdziwie mądry sposób rozstrzyga najróżniejsze dylematy – od stosunkowo prostych związanych z tym, jak wejść do klasy w mokrych spodniach i nie ośmieszyć się, po zdecydowanie bardziej skomplikowane problemy damsko-męskie.

Całą klasę nurtuje pytanie, co się kryje za odpowiedziami Yody. Może prawdziwa Moc?

Świetnie ilustrowana, dowcipnie napisana książka dla gimnazjalistów obu płci.


Recenzja Lorda Sidiousa

Historia tej książeczki ma swój piękny polski akcent. W dodatku Bastionowy, o którym można przeczytać sobie tutaj. Po ponad dwóch latach od tamtego wydarzenia doczekaliśmy się polskiego wydania tej powieści dla dzieci, więc choćby z czystej ciekawości warto się z nim zapoznać.

Pierwsze pytanie jest takie, czym dokładnie jest książka. Ona nie ma nic wspólnego z Gwiezdnymi Wojnami, nie jest to ani cześć EU, ani żadnym opracowaniem. Jedynie samodzielną opowieścią, która odwołuje się do kulturowego fenomenu sagi. I tak należy ją traktować. Jest to też pozycja skierowana zdecydowanie do młodszych czytelników, tych którzy jeszcze chodzą do szkoły. Pisanie powieści młodzieżowych nie jest czymś niezwykłym, ale niewielu autorów potrafi napisać je tak, by potrafiły wciągnąć zarówno trochę starsze dzieciaki, jak i jednocześnie potrafiły bawić smaczkami ich rodziców, czy starsze rodzeństwo. To niestety Tomowi Anglebergerowi nie wyszło, treść i forma jest jednoznacznie skierowana do dzieci. Ale autor miał pomysł jak z tego wybrnąć. Są nim właśnie Gwiezdne Wojny. O ile Yoda to nawiązanie oczywiste, o tyle da się wyłapać jeszcze kilka innych. Zresztą samo gimnazjum do którego chodzą dzieci nosi imię McQuarriego. Takich nawiązań jest kilka i nie zawsze dotyczą one sagi, czasem dotykają szeroko rozumianej popkultury.

Sama powieść jest pisana jak nietypowy pamiętnik, który ma być rozprawką na temat, czy papierowy Yoda jest prawdziwy czy nie. Całość zbiera Tommy, a komentuje to Harvey. Pierwszy próbuje być obiektywny (choć chyba raczej wierzy w Yodę), drugi jest zdecydowanym sceptykiem. Tommy zapisuje kolejne relacje, które zdają dzieci z ich szkoły, a mają związek z papierowym Yodą i jego twórcą oraz właścicielem Dwightem. Dwight to zdecydowanie centralna postać opowieści, chłopak, który wyraźnie ma nie po kolei w głowie, który potrafi napaść na starszaka, bo papierowa pacynka powiedziała mu, że zna karate. Ale z drugiej strony to on kieruje pacynką i mówi za nią, więc skoro wielu innym udziela dobrych rad, coś w tym jest. Cała zabawa w książce polega na tym, by znaleźć odpowiedź na pytanie, na ile Yoda jest samodzielnym i myślącym bytem, a na ile to tylko jakieś wcielenie Dwighta. Zresztą, chłopak, który chodzi po szkole z papierową kukiełką na palcu, a nie jest to najdziwniejsza rzecz jaką wyczynia, to istna ciekawostka przyrodnicza.

Całość jest napisana prostym językiem, trochę młodzieżowym, pełnym słów nacechowanych emocjonalnie. Miejscami trochę sztucznym, ale to raczej chyba problem tłumaczenia. Dodatkowo całość jest wzbogacona o ilustracje. Zresztą całe wydanie książeczki w twardej oprawie jest bardzo ładne i dopracowane. Poza treścią twórcy poświęcili jej mnóstwo czasu. Jest też instrukcja jak zrobić papierowego Yodę.

Wspomniałem o problemie tłumaczenia i do niego chciałbym jeszcze wrócić, bo to dość ważna kwestia. Nie chodzi o to, że tłumaczenie jest złe, a raczej o to, że książka jest bardzo mocno osadzona w realiach amerykańskiej szkoły, które jak wiadomo różnią się całkiem sporo od naszych. W dodatku, zapewne jest to wizja trochę wygładzona, więc język mający być po polsku gwarą uczniowską, raczej już nią nie jest. Pewnie jest bliższy temu, co chciał przedstawić autor. Niemniej jednak, właśnie ta różnica kulturowa może stanowić pewien problem w odbiorze przez najmłodszych, którzy już orientują się w swoich szkołach i spoglądają przez ich pryzmat. Starsi, nie powinni już mieć takich problemów, ale nie jest to opowieść przeznaczona dla nich.

„Dziwny przypadek papierowego Yody” to z pewnością pozycja w którą włożono sporo pracy. Warto chociaż ją przejrzeć i zobaczyć, jak ją stworzono. Z pewnością nie jest to „bluźnierstwo” jak niektórzy zarzucali. To samodzielna opowieść, której autor dał się ponieść oczarowaniu sagą. A najlepsze jest to, że zostawiając tu swój komentarz, nie wiemy, czy przypadkiem autor go kiedyś nie przeczyta.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 6/10
Jakość ilustracji/zdjęć: 8/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,80
Liczba: 5

Użytkownik Ocena Data
StarWarsIII 10 2012-07-24 12:29:46
ooryl 9 2013-06-03 22:11:51
Nestor 8 2012-11-13 08:25:24
Lord Sidious 6 2012-08-05 14:15:37
LEGOSTARWARSPL 1 2012-09-29 21:12:59

Tagi: Amulet Books (7) Małgorzata Hesko-Kołodzińska (3) Media Rodzinna (3) Origami Yoda (7) Piotr Budkiewicz (3) Tom Angleberger (13)

Komentarze (3)

Najlepsza gwiezdnowojenna książka dla młodych czytelników, całe młodzieżowe EU się chowa.

Szkoda, że podobnych książek nie czytałem 20 lat temu. Super pozycja dla dzieciaczków. Ja podczas czytania odpocząłem, także jestem zadowolony.

Kocham tą książkę! <3

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.